Oj, a jak byśmy ryczały....
Matko kochana, łzami zalałybyśmy całą okolicę. Przynajmniej ja sie szybko wzruszam i czasami leje łzy bez opamiętania. Oj, beksa jestem!
Coż póki co szajbus jest zamknięta we własnym świecie z chorą mamą ,która coraz bardziej ją martwi. Ale takie jest życie. Czasami siedzę i cichutko zapłaczę, ale się nie skarżę. Bogu dziękuje, że mając skończone 47 lat dane jest mi mieć rodzicielkę. To jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Nieważne jaka jest, ale jest.
Tonieczku, ale ty bądź zawsze uśmiechnięty w tym pięknym, wiecznym świecie