Pies zyje w opłakanych warunkach. Cała rodzina chora na chorobę alkoholową, ale chyba nie zawsze tak było? To oni uratowali życie Puszkowi gdy był maly zdejmując go z płotu z rozprutym brzuszkiem, zajmowali sie nim przez tyle lat, nawet teraz nie można powiedzieć, ze sie nad nim znęcają (bija).
I słowa przytoczone przez Hanię świadczą, ze tym ludziom mimo wszystko leży na sercu los psiaka. Jednego można żałować, ze takich ludzi dopadła ta choroba, a Puszek stał się ofiarą nałogu - bezbronny i zależny od opiekunów, którzy przeważnie żyją w zaburzeniu świadomości.