Oj Joluś, Joluś, od początku założyłam sobie zdrowienie i nie psioczę póki co, choć zaczynam chodzić jak Robocop bez oliwiarki. Moje wnętrzności mówią
" babo jedna daj nam spokój z tymi prochami",
a ja im wiecznie odpowiadam
" spoko, wytrzymamy , jesteśmy na półmetku. Póki co, nie buntować mi się tutaj za mocno"
Leczenie upierdliwe jak wrzód na d..pie, długie, ale konieczne, więc nie ma co marudzić , tylko się śmiać z tych rzeczy i dopadającej mnie sklerozy.
Jak to ostatnie zacznie się pogłębiać to se wytatuuję na czole imie , nazwisko i adres zamieszkania i tez będzie dobrze, byle gadzina nie wracała.
Prosiłam Psonię o namiastkę wiosny i co?
Proszę , jaka piękna pogoda. Psotuś dzięki ci mój okruszku .
Dziś ja ci przynoszę i innym psiaczkom za TM troszkę wiosny