Leżę Agniesiu. Dopadła mnie jakowaś pierońska zaraza i wyleźć ze mnie to świństwo nie może. Już mam dość leżenia, nie jestem do tego stworzona, ale dochtory kazali. Przez to pieroństwo musiałam przełożyć na 10 grudnia moje badania i kontrole onkologiczne.
U mnie problem za problemem i na razie końca nie widać, albo to pechowy rok, albo ja jestem pechowa.
Psoniu, jutro Halinka ma operację głowy. Trzymaj łapinki, żeby udało im się wyciąć tą gadzinę w całości. Wiem, że to bardzo ciężkie zdanie, bo ma minimalne szanse, ale potrzymaj. Może się uda.
Bardzo, ale to bardzo się o nią martwię.
Psoniu Zuzka coraz bardziej ciebie przypomina w psotach. Normalnie mały diabełek z niej.
Balbinowiec kochany na diecie. Na szczęście wcina bez mrugnięcia oka wszystko co jej ugotuję. Gorzej z tą małą jędzunią. Ona preferuje wyłącznie mięsiwo bez żadnych dodatków. Jak jej czegoś doń dodam,to gdyby spojrzenia mogły zabijać, Zuzka uśmiercałaby mnie każdego dnia.
Kocham Cię maluszku.