Tak Bryś był wyjątkowy. Psonia podobnie jak twoje sunieczki nie chorowała. Miała zły start życiowy, ale potem byla zdrowa jak rybka. Zdrowa, silna, pogodna. Wystarczył tydzień, banalne zapalenie gardziołka, żeby stało się to co najgorsze.
Założyłam wątek Psoni, ale jak pisalam wiele razy zwracam się w nim, nie tylko do niej, ale do wszystkich suniek jakie mielismy w domu. Niektóre pamiętam jak przez mgłę. Byłam zbyt mala, żeby zapamiętać dokładnie. Tęsknię za wszystkimi. Psonia była takim zlepkiem. Patrzyłam na nią i oczami wyobraźni widziałam moje inne Psonie, Łajeczki. Dnianusie i Żabunię. Każda żyła za krotko.
Kochamy i cierpimy, taki nasz los -miłośników czterech łapek.
"Prawdziwą miłość poznaje się nie po jej sile, lecz po czasie jej trwania."
(Robert Paulet)