Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    30307
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    209

Everything posted by agat21

  1. Przepraszam, że tak późno zdaję relację z dzisiejszego ważnego dla Toski dnia, ale od wczoraj coś złego się działo z moim piesem, chyba na wieczornym spacerze niestety jakieś świństwo chwycił w pysk niepostrzeżenie (nad stawy w parku wiosną znowu wrócili wędkarze - syfiarze i strach się bać co oni potrafią po sobie zostawiać :( ), i skończyło się na ostrym dyżurze o 4 nad ranem.. Węgiel, leki rozkurczowe, przecibólowe- i udało się złapać choć parę godzin spokojnego snu psinie i mnie. Teraz jest lepiej, ale ciągle jeszcze widzę, że boli :( Ok, ale tu o Tosce mam pisać, a zatem - wizyta się odbyła w południe. Pan Leszek jest starszym i żyjącym bardzo skromnie samotnym człowiekiem. Jego pies Foczek, który był z nim 19 lat i odszedł niedawno, był jego prawdziwym członkiem rodziny. Pan opowiadając o nim miał łzy w oczach, pokazywał mi jego zdjęcia, smycze, obróżkę. Bardzo czeka na Toskę. Pani, która do mnie dzwoniła i nazywała go wujkiem, nie jest jego rodziną, okazało się, że to dobra kobieta, która razem z mężem pomaga panu Leszkowi od wielu lat i traktuje go jak kogoś bliskiego. Bardzo pomagała w leczeniu Foczka, kupowała też często karmę dla niego. Zadeklarowała się, że teraz będzie podobnie, i - co dla mnie arcyważne - w razie jakiejś niedyspozycji czy choroby pana Leszka - sunia przejdzie pod jej opiekę. W umowie adopcyjnej zapiszemy takie zobowiązanie. Sama też ma psa i koty i ze zwierzętami jest od dawna. Bardzo mi zachwalała pana Leszka jako dobrego człowieka, ale sama po krótkiej rozmowie poczułam, że każde zwierzę, które z nim zamieszka będzie miało miłość i troskę, mimo skromnych warunków. Rozwaliło mnie zupełnie wydrukowane zdjęcie Toski z ogłoszenia położone na stoliku pod szybą, gdzie pan trzyma różne ważne notatki. I jego stwierdzenie, że on już ją pokochał, i nie wyobraża sobie, żeby nie przyjechała do niego. No i teraz tylko pozostaje problem z transportem. Czeka mnie trudny tydzień w robocie, chyba nie uda mi się wyrwać w tak długą podróż, czy macie jakiś pomysł? Może chociaż kawałek drogi ktoś mógłby podwieźć suńkę?
  2. Halo halo, tu najnowsze wieści z domu wielkiego szczęściarza Zefirzątkiem zwanego. Namacalne dowody dalszego sobie życia jak pączek w maśle poniżej xD
  3. Dzięki, że odwiedzacie Szantę :) To chyba jest bardzo fajna suńka, bardzo przyjazna, tylko czas w schronie zrobił swoje i trochę zapomniała, że nie wszystkich należy się bać. Szafirko czy wet sprawdzał czy suńka była sterylizowana? Pewnie nie była, ale czasem się zdarza sterylizowana sunia i w schronie, niekoniecznie nawet tam, ale zanim tam trafiła..
  4. Oj Blekuś, nie widzisz jaki fajny dom możesz mieć? Też tam może być dobrze, nie tylko u Anecik ;) Może sobie jednak to przemyślisz?
  5. Szafirko, bardzo dziękuję za wieści, za wizytę u weta i wszystkie dotychczasowe zabiegi i starania, kasę za wszystko zaraz przeleję, a cudniaste zdjęcia od razu ogrzały mi serce :) Jaka ona szczęśliwa, jaka miziasta :) Tak się cieszę, że już poza schronem :)
  6. Czy dla suni wchodzi w grę hotelik czy tylko dt?
  7. A ja już się zorientowałam na przykładzie Zefirka, że psiaki na zdjęciach z R. wyglądają na mniejsze niż są w rzeczywistości ;) Jak pierwsza normalna noc minęła Szantusi? Przespała spokojnie? Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zajrzeli do niej :)
  8. Maleńka sunia z ulicy przeurocza. Rozumiem, że dt musiałby natychmiast ją sterylizować.
  9. Bardzo bardzo Ci dziękuję za wieści, przepraszam, że dziś byłam trudno dostępna, ale cały dzień praktycznie za kierownicą, niedawno wróciłam.. Biedna sunieczka, widać, że lata w schronie dają znać o sobie, dobrze, że została u niej ciekawość i chęć bliskości z człowiekiem. Wiem, że zdziałasz cuda jak zwykle :) Podeślij mi koszt transportu od Patrycji do Was, proszę.
  10. Smutne bardzo, że Fado nie zna innego kontekstu psich zabaw z zębami, niż tylko ten zły kontekst. Jakie parszywe on miał życie :( Pozostaje liczyć, że normalne psy jednak zmienią go choć trochę. Muszą mieć jakiś sposób komunikacji również z niewidomym psem.. Tak sądzę, a raczej mam nadzieję. A propos "rasowych" psów: u mnie na osiedlu mieszka starsze małżeństwo, które ma dwie agresywne sznaucerki. Upodobały sobie gnębienie mojego psa, bo wyczuły, że on się boi. Dwa razy już go pogryzły, raz jak skoczyłam mu na pomoc, to tak przykopałam im, że aż gwizdnęło (pierwszy raz w życiu kopnęłam psa!), ale to poskutkowało, odskoczyły od niego, chociaż zdążyły go pogryźć do krwi po grzbiecie. Do dziś serce mnie boli, jak sobie przypomnę, jak on biedy próbował się od nich dwóch oganiać .. Cholery jednak zapamiętały mnie, bo na mój widok też dostają teraz piany, raz ugryzła mnie jedna w nogę, na szczęście przez spodnie i nic mi się nie stało. Kobieta w ogóle nie jest w stanie nad nimi zapanować, wyrywają jej się nawet razem ze smyczami. Na moje krzyki baba nie reagowała, udawała, że nie słyszy. Dopiero jak zagroziłam policją, raczyła mnie przeprosić. Teraz widuję je tylko z jej mężem, on na szczęście jest w stanie je utrzymać. Ale nie wiem po co im takie psy, skoro nie potrafią zupełnie ich wychować i stwarzają niebiezpieczeństwo..
  11. O, fajnie, że napisałaś :) Olu, przynajmniej Lucek będzie zaopiekowany
×
×
  • Create New...