-
Posts
30313 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Też o tym pomyślałam.. wakacje się zaczynają. Ale może to już przesada, tak myśleć :/ Kiyoshi, jeszcze raz serdecznie Ci dziękuję za ogłoszenie. Próbowałam i ja coś sklecić, ale nie idzie mi dziś wybitnie. Co napiszę jakieś zdanie, to płakać mi się chce, i jest jakieś takie.. głupie. Może jutro spojrzę trochę spokojniej na wszystko i głowa ochłonie trochę.
-
To samo powiedziałam Gosi, żeby uważała z tym rozpieszczaniem ukochanej psiuńki, bo psiuńka wejdzie jej na głowę :)) Cieczka powoli się kończy, już coraz mniej plamek w domu.. Jeszcze raz dziś usłyszałam, jakie to wrażenie i wydarzenie w życiu jeśli adoptuje się psa, który przeżył jakieś złe rzeczy w życiu i to życie mu się zmienia. Jak mocno człowiek nawiązuje więź z takim stworzeniem i że kocha się takie stworzenie ogromnie :) He he!! - że tak z radością się zaśmieję ;)
-
Rozmawiałam dziś z Gosią. Jest w Pajdzie zakochana na amen, jej mąż też. Pajda po każdorazowym wyjściu z domu któregoś z nich przez chwilę płacze, ale chyba powoli zaczyna rozumieć, że zawsze jednak wracają :D Syn powoli się przekonuje coraz bardziej i jest coraz śmielszy w stosunku do niej. Jest jeden mały szkopuł, że Pajda nasikała 3 razy w jego pokoju. Nie wiem jaka może być przyczyna, bo nie jest ani zdenerwowana, ani nie robi tego codziennie, w domu też czuje się coraz pewniej. Potrafi skamleniem wyprosić Gośkę z fotela, żeby potem sama na niego móc wskoczyć :D Cwaniara! Zmartwiło mnie to siusianie, ale Gosia mówi, że to nie problem, że na spokojnie, że jej to przejdzie itp. W sumie to ja się bardziej zmartwiłam tym niż ona. Może Pajda zazdrosna jest o syna, bo chyba najsilniejszą więź nawiązała właśnie z Gosią i syn wydaje się być konkurencją? ;)
-
Zdziwiłabyś się jak mało informacji o Szancie udało mi się dziś od pana wyciągnąć. On powtarzał jak mantrę, że to nie jest pies dla nich, że zostali wprowadzeni w błąd. Na moje pytania o konkrety nie umiał nic powiedzieć. Udało mi się dowiedzieć, że Szanta lubi spacery, zwłaszcza w miejsca, które zna, w obcych jest bardziej niepewna. Że lubi mniejsze od siebie psy i chętnie się z nimi bawi, ale boi się i warczy na większe. To, co napisała Kiyoshi w ogłoszeniu ustaliłyśmy w czasie rozmowy telefonicznej i jest to zgodne z tym, co mi się udało ustalić. O zdjęcia prosiłam już 2 razy. Wciąż nic. Właśnie przed chwilą pan mi odpisał na moje pytanie, że mogą trzymać Szantę do końca czerwca, potem mogą opłacić miesiąc hotelowania.
-
Też mi się wydaje, że on nie jest taki stary, jak mu wpisali w papiery w radysach. Tym bardziej, że w zaświadczniu o szczepieniu ma 10 lat, a w umowie adopcyjnej ma 8 lat. Za niedługo, jak trochę bidak ochłonie, uspokoi się w nowym miejscu, na pewno obejrzy go wet. Zobaczymy na ile lat on go oceni. Na razie dexterka odrobaczy go tylko.
-
Oczywiście Gabi. Tu absolutnie nie chodzi o fakt, że chłopiec ma jakieś problemy (to dlatego pan kilka razy mi w rozmowach powtarzał, że Szanta ma deficyty - już wiem skąd zaczerpnął nomenklaturę), sama miałam wiele kontaktow z takimi dziećmi, jestem po wydziale resocjalizacji i profilaktyki społ., i takie dzieci są wspaniałe i kochane. Chodzi o to, ze rodzice chcieli psa wykorzystać jako narzędzie do terapii dziecka. Nic o tym nie mówiąc, czy wręcz zaprzeczając takim podejrzeniom.
-
Dzięki, wyślę niebawem. Może już te nowe, które mam dostać. Nie, nie mam już sił i przekonania do tych ludzi. To nie pierwsza przecież taka sytuacja. Jeśli pan do swojej mądrej głowy wbił sobie, że to pies jest dla nich nieodpowiedni i nie powinien był być im wydany (!! jak onuce z magazynu!), to nie ma sensu. Ja już dość czasu straciłam na tłumaczenie, wyjaśnianie, uświadamianie. Nic to nie dało. To jest stan umysłu.
-
"Najśmieszniejsze" jest to, że jak w czasie jednej z rozmów zasugerowałam panu, że mam wrażenie, że od Szanty oczekuje się bycia terapeutką dla syna, to pan się na mnie wręcz obraził! Gdzieś pewnie tu na wątku nawet o tym pisałam.. Ech.. niepoważni ludzie, nieodpowiedzialni, i głupi po prostu. Myśleli, że sobie załatwią terapię dla dziecka za koszt psiej michy :(