TOZ raczej to nic nie daje .Moja mama mieszka prawie w centrum miasta i pod jej balkonem pomieszkują koty .Mają tam schronienie ,ciepłe leżanko zimą no i oczywiście jedzenie.Z TOZ-u czasem dostają jakąś marną puszkę bądż suchą karmę ,resztę funduje mama ,jej znajoma, czasem sąsiedzi ,my przyjeżdżając też zawsze staramy się coś dowieść ,do opieki nad nimi dokłada się też wspaniała kobieta ,właścicielka księgarni ,która kupuje karmę sucha ,a i niejednemu bezpańskiemu kotkowi znalazła dom.Jeden z kociaków nawet mieszkał w księgarni,i jak raz zamknęli sklep a on był na spacerze ,to go do niej do domu przywiozła Straż Miejska :D
Ale o sterylizacji nie ma co marzyć ,bo trzeba by je wyłapać ,zadomowić i samemu zapłacić.Zresztą nawet biorąc ze schroniska w Rybniku ,to zwierzątka nie są wysterylizowane. :(