-
Posts
1689 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Magdarynka
-
[quote name='AśkaK']Po kiego czorta oni te małe suńki wypuszczają?!:angryy: Przecież ta czarnulka całkiem dobrze się miewała w kojcu z innymi małymi suniami, maiła budę, miała duzo miejsca. Ale nie, trzeba wypuścić, żeby przy najbliższej cieczce pokrył ją któryś z dużych psów.:puppydog: I żeby kochane wolontariuszki miały na co kasę wydawać i musiały sukę sterylizować, nim padnie przy porodzie.:pissed: :madgo:[/quote] Nie tyle wypuszczają, co podobno zwiała, gdy coś tam robili, ale co to nie pamietam... Suczka jest tak przyjazna i przylepna, że nie problem ją złapać. A wypytuję o nią, bo chciałam ją dla siebie, ale ciotka Fela ustawiła mnie już do pionu :evil_lol: W związku z tym chcę ją poogłaszać gdzie się da, aby znalazła szybko wspaniały domek :)
-
Domek znalazł maleńką Mirulkę :-)) Kto jest bardziej szczęśliwy?
Magdarynka replied to Fela's topic in Już w nowym domu
[quote name='ronja']to się chyba nazywa "proroczy sen":razz:[/quote] Bo to był proroczy sen :) Bardzo się cieszę LittleMy, że się znalazłyście z Mirulką :multi: -
Facetowi spodobał się najpierw inny pies... Czarny owczarek (fota 13 i 15), ale to bardzo pokojowo nastawiony chłopak, więc facet w końcu zrezygnował z niego. Fakt, pies ma być na łańcuchu, ale na noc ma być puszczany luzem. Facetowi chodziło o to, by poszczekał i odstraszał ewentualnych złodzieji... Zadzwoniłam do Feli, jak mi wrzasnęła "NIE" do ucha to do tej pory przygłucha jestem ;) Przekazałam telefon panu Januszowi, rozmawiała też z tym facetem.Mówiła mi potem, ze dość ostro faceta potraktowała, że jeśli nie będzie dbał o Sabarka to :mad:
-
To dobrze, że to nic poważnego u Mikrusa :) Też mi się wydawało, że paluszki ma całe, bo nie kulał. Aśka, a mówiłaś w lecznicy, ze dziś odrobaczyłam Migotkę i rzygnęła w samochodzie robalami? Jaka z niej śliczna "przytulanka" :loveu: A Mikrus też jest cudowny! Jaka przylepa i zero kompleksów. Po wyjęciu z boksu od razu położył przednie łapki Zośce na głowie :evil_lol: W tym psie ciężko się nie zakochać!
-
Igusia, łapka Łapki wygląda tak samo jak na fotach Feli... Wygląda to na stary uraz i nie sądzę, by dało się coś z tym zrobić, ale wetem nie jestem, więc mogę się mylić... Ronja, nie mam pojęcia, sama czekam na wieści... Plan powrotny był taki, że najpierw AśceK dajemy Migotkę, potem do Klaudyny z ONką, a na końcu z Mikrusem do weta. Ponieważ ja nie mam kompletnie zmysłu orientacji, więc nie pomogłabym *Gajowej* w drodze na Tatarkiewicza. Ponieważ Aśka doskonale wiedziała, gdzie jechać, to mnie podmieniła i razem już rozwiozły psiaki, a ja pojechałam do domu... Niestety w drodze powrotnej moja alergia dała o sobie znać i jednak ja w samochodzie z 3 psami, to było już troszką za dużo jak na mnie. Z czego 2 psiaki miałam na kolanach... Przyznam, ze w tym momencie Aśka była dla mnie wybawieniem, bo przecież nie zostawiłabym Gajowej samej z 3 psami. Wracając do wizyty w schronie... Niestety 2 godziny straciłyśmy na czekanie na pana Janusza, który pojechał łapać jakiegoś psa... Ponieważ niebardzo miałyśmy rozeznanie w psach, więc zrobiłyśmy obchód i porobiłam foty... Jednak zupełnie inaczej ogląda się pojedyńcze psy na fotach, a co innego cała masa psiaków w schronie... Dobrą godzinę szukałyśmy Onki, którą miałyśmy zabrać... Mikrusa od razu znalazłyśmy, bo się rzucał w oczy, poza tym jego kumpel z boksu krzyczał na całe schronisko. Swoją drogą, bardzo sympatyczny rudzielec :) W między czasie przyjechal facet po psa... Zabrał Sabara. Gdy przyjechał już pan Janusz, a facet z Sabarem pojechał, to zostało nam już bardzo mało czasu, więc odrobaczyłyśmy szczeniaki, zamieniłyśmy parę słów z panem Januszem i musiałyśmy się zbierać. Z chorymi psami podobno jest lepiej i dostawały leki, aczkolwiek bardzo zaniepokoił mnie psiak z fotki 102. Niestety nie zdążyłam już o niego zapytać... :( Dowiedzcie się w sobotę, co z tym biedakiem... Zakochałam się w suczce z fotek od 139 do 145... Cudna panienka :loveu: W ogóle jestem zła, bo myślałam, ze uda się więcej zrobić, a udało się tak niewiele...:(
-
Mikrusowi zrobiłam sporo fot, ale niebardzo go widać...:( Fota 20, 21, 25, 85, 86, 149, 150 Pojechał na Tatarkiewicza, więc może któraś z odwiedzających ciotek zrobi mu kilka fot... A Malwinka... kurczaki o Malwince zapomnialam...:oops: Możliwe, ze jest na którejś fotce, bo bylo kilka podobnych psiaków... Natomiast na 147 jest Tercia. To było najbliżej, jak udało mi się do niej podejść...
-
Właśnie wróciłam od rodziców... Zrobiłam z matką przegląd szaf i ... mam 3 torby... Spróbuję to upchnąć w 2 torby, może się uda... Pościel, 2 gary, ręczniki i dywanik... Gajowa mnie chyba ... :mad: , bo mówiłam, że będę tylko z małym plecaczkiem :evil_lol: Ale chyba przydadzą się takie "szmatki" psiakom...?
-
Niestety nie udało się załatwić na dziś Rossovetu :( Będę go miała najprawdopodobniej dopiero w piątek... Czy w związku z tym mogłabym się spotkać z którąś z Was, która wybiera się w sobotę do schronu i przekazać lek? Przypominam, że jest to preparat wzmacniający dla dożycy Zośki. Mieszkam w okolicach lecznicy na Żytniej. Oczywiście w piątek potwierdzę czy mam co przekazać do schronu, czy dalej będę musiała poczekać na Rossovet...