Pani Z. do mnie dzwoniła wczoraj i dzisiaj i po dzisiejszym jej występie nie mam żadnych wątpliwości, ze pani ma ogromny problem ze sobą.
Chciała mi zapłacić za klatkę dla papug, płakała i prosiła mnie żebym jej Loli nie odbierała (dlaczego ja???). POnieważ rozmowa z nią, to rozmowa jak z 5 letni dzieckiem, obiecałam jej, że Loli nie zabiorę, jeśli ona zadnego innego psa juz nie weźmie i że bedzie dbać o Lolę.
Dziękowała mi, płakała że ona sie powiesi jak jej Lole zabiorę, że ona boi się, że każdy podjeżdżajacy pod blok samochód to po Lolę, za chwilę mówila podniesionym głosem jak to Lola omal życia nie straciła przez Maję, że Maja cyt. :"srała i szczała" w każdym zdaniu była w innych emocjach.
Przyznała się, że Maję sama oddała do Azylu.