-
Posts
78455 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malawaszka
-
dziś już prawie całą puszkę przełknął, jeszcze na wieczór zostało trochę, wkładam mu do pysia i połyka, razem z lekami; niestety schodzą podkłady bo często popuszcza pod siebie, chyba nie wie o tym bo on zawsze sygnalizuje, a tu dziś i wczoraj takie duże kałuże :( stoi sam, potrafi się podnieść sam - to dobre znaki i jak głupia rozbudzam w sobie nadzieję... cholera nie spodziewałam się tak szybko
-
pewnie byłoby dobrze bo początek jest ok, tylko nie wkleiłaś całego linku i dlatego fotki nei widać
-
Teraz mam od weta puszki royalowe i hillsowe, dał też trochę próbek renala suchego - jeśli będzie walczył to dopiero będę zamawiać w necie coś - na razie wydałam majątek w aptece bo kupiłam mu prebiotyk, który ma działanie jak azodyl (niedostępny w polsce oczywiście...) i trzeba sporo dziennie tego dawać, żeby działało - mam 6 opakowań po 40 kapsułek i to wystarczy na niecałe dwa tygodnie :/ no ale oby pomogło
-
teraz on i tak prawie nie je to nie miałabym jak mu dawać - ale jak zacznie jeść to podjadę po to
-
Vikula dziś lepiej, Silverek zaczął sam wstawać, odrobinę puszki nerkowej mu włożyłam do buźki i przełknął, sam jeść nie chce. Dość brzydką kupę zrobił i w nocy zwymiotował :( Zespół przedsionkowy się cofnie, ale nerki... to jest ... ech co tu pisać, wszyscy wiedzą :(
-
jest źle, siadły nerki :( płuczemy do wtorku i kontrolne badanie krwi - w zależności od wyników podejmę decyzje co dalej... ale wiadomo - cudu potrzeba :( męczyć go nie będę...
-
aaa to źle odczytałam - jestem nieprzytomna lekko... nawet nie z niewyspania - ze strachu
-
no ale u Viki nie zastanawiamy się nad przyczyną padaczki bo u niej jest 100% potwierdzone rezonansem uszkodzenie mechaniczne mózgu
-
no własnie :( taka chwila radości dla mnie jak się na to patrzy, ale w głowie siedzi, że to niczego dobrego nie wróży :( ale wygląda pięknie... jak nic wyląduję w wariatkowie
-
Rozmawiałam własnie z wetką naszą - zwiększamy luminal, dałam jej też przeciwbólowy bo ona tam gdzie ma to uszkodzenie to jest teraz tak strasznie przewrazliwiona - mięśnie żuchwy i tamte okolice, dziś rano też był taki dziwny stan lękowy, a wcześniej koło 7 jak wyszłam z nia na dwór była radosna jak skowronek - nie udaje mi się tego nagrać, ale czasami ona ma takie jakby przebłyski radości - wtedy biega w koło jak koń na lonży bo jakbym ja puściła to pognałaby w świat i o coś by się mogła pokaleczyć, ale widać w niej wtedy taką czystą radość, jak podczas biegu spotka któregoś psa to nawet było kilka razy że podskoczyła do niego zachęcając jakby do zabawy - raz Dropsik podjął zaproszenie i chwilkę pobrykali - wtedy pobeczawszy się oczywiście... dzisiaj zaczepiała Piździę, ale no - kiepsko trafiła. Dzisiaj też po tym biegu podeszła do mnie i drapałam ją po pupsku i się podstawiała i było jej fajnie. Takie chwile są rzadko i niestety w 99% pojawia się taki stan "normalności" w okolicach ataków padaczki - jak ma aurę - takie powiązanie zauważyłam. Nie jestem dzielna, jestem załamana teraz, boję się, że zaraz święta a oni mi się teraz rozkładają... Sylwuś jest bardzo biedny, Viki teraz akurat jest ok - normalna jak na nią. Pani dr też mi powiedziałam, że niewykluczone, że Viki przejmuje mój niepokój - chyba muszę się do psychiatry udać, albo kupić reklamowane środki po których panie sąsiadki rozanielonym głosem opowiadają sobie jak to nerwy zniknęły i jak im jest sielankowo
-
Jest kiepsko :( nic spokojna ale sam nie wstaje. Wynoszę go na siku to stoi chwiejnie podtrzymywany bo by się przewrócił. Czekamy do 14 na wyniki. Żeby nie było zbbyt nudno to Viki ma jazdy. Nie wiem czy to ataki czy jakies zwidy albo inne shizy. Jyz nawet pomyślałam że robi mnie w bambuko żeby się nią zajmować non stop. Wczoraj stała w kuchni i nagle zaśliniła się jak przy ataku i nagle jak nie zacznie ujadać i podskakiwać - tak troche padaczkowo sztywno ale minęło natychmiast jak ją wzięłam na ręce :-o potem nad ranem podobnie. Przebudziła się i poszlo trochę śliny nagle wyskoczyła jak oparzona i dawaj ujadać jakby ducha widziała. Zerwalam się z łóżka i szybko na ręce lapalam i też od razu koniec. No niby padaczkowe ale czy to by minelo od razu po przytuleniu? Mega dziwne
-
u psa w tym wieku prognozy zawsze są... ostrożne, ale więcej będzie można powiedziec jutro jkak poznamy wyniki krwi; generalnie psy z tego się podnoszą, ale nigdy nie wiadomo, a my nie wiemy nawet ile on ma lat poza tym, że bardzo dużo :(
-
Liza-z ruchliwej ulicy wprost do WSPANIAŁEGO domu STAŁEGO!
malawaszka replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
ooo pokazuj te ze spodka! bardzom ciekawa! -
Silverek się własnie pochorował, więc on to zostaje ... pewnie już do końca też... własnie wróciliśmy od weta, pędziłam z nim na sygnale bo się bałam że umiera, nagle zaczął się przewracać, głowa przekrzywiona, no koszmar :( i ma to samo co Luna ,tylko jej przeszło od razu, a jemu nie :( dostał leki, kroplówkę wzmacniającą i pobrali krew do badania, jutro wyniki.
-
oj tak :( za Diorką też mi łezka poleciała, ale szczęście, że miała taki raj na koniec życia...
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
malawaszka replied to Saththa's topic in Foto Blogi
hahah no to już któres takie białe święta tylko się komuś popierdasiło z kolejnością :D ja pamiętam jak byliśmy dzieciakami to na wielkanoc zwykle na wieś sięjeździło i w lany poniedziałek w majtasach z wodą po dworze się ganiało - a teraz brr -
bo chyba nie pisałam :p ale nie oddam za nic w świecie tej starej babury - ona już swoja poniewierkę przeszła, miejsc zmieniała cholera wie ile razy, to trzeba by zobaczyć jak wracamy od weta jak ona wychodzi z samochodu i zasuwa z mega radością do domu - do jej domu :D Jedyne co sprawia, że miałam ochotę jej szukać domu to to, że niedługo pewnie będę musiała się z nią żegnać... a to będzie mega ból, ale nie myślimy o tym!
-
no to mam - tylko nie młodszą ,a taką co mi nastrój poprawia bo stara jest - Tina My Love <3
-
no też o olbrzymkach myślę, o niczym innym, ale że MŁODSZE :o to mnie zupełnie nie znasz chyba :D ja kocham starocie wszelakie - nie widać tego po mym domu? :p
-
no Ty jedna nie wspierasz zbieractwa - dzięki Ci za to :D charakterki zwykle się pisze in minus :D coś tam łobuzują, ale jak zwykle Pani G ze stoickim spokojem mówi, ze się dotrą - zupełnie się nie martwię o nich - kocham takie adopcje, że nie trzeba się stresować wilcza - Ori to łobuz jest - ponoć robi sie przytulak, ale swoje za uszami to on zawsze będzie miał - on też miał mega szczęście, że trafił tam gdzie trafił