Jump to content
Dogomania

malawaszka

Members
  • Posts

    78455
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by malawaszka

  1. Silver furosemidu nie dostaje teraz - nerki obciąża za bardzo. Wody strzykawką nie jakoś bardzo dużo, ale tak no żeby nie był suchy :/ kroplówki teraz raz dziennie. Jutro jedziemy na kontrolę. Nie pije sam na pewno
  2. kurde to może lepiej od razu zrobić rozmaz pod kątem babesziozy - mnóstwo psów teraz choruje już, ale nie wiem czy u Was też? pod Wawką jest masakra on teraz dostaje mix puszki nerkowej z łososiem gotowanym... samego łososia nie wziął też - ja myślę, że to jakiś problem po zespole przedsionkowym - nie wiem czy mu przeszkadza że główka przekrzywiona, albo coś z językiem nie tak - nie wiem ale się martwię bo teżwody nie pije sam tylko daję mu mokre jedzenie plus woda strzykawką - wodę pił sam dzień i dwa dni po tym jak go położyło, a potem już nie i do dzisiaj nie, a naprawdę mu się ładnie poprawia chodzenie i sił coraz więcej
  3. o trzymam kciuki za Keysi! Kurcze nie wiem czemu Silver nie chce sam jeść - wącha, jest zainteresowany, dziś już myślałam, że się chwyci bo zaczął paszczę otwierać i polizał chyba nawet, ale zrezygnował :( a jak mu podaję do pyska do połyka chętnie i od razu, coraz większe porcje zjada - ale czemu nie chce sam? :(
  4. Dostałam wyniki poziomu fenobarbitalu i bromku potasu - fenobarbital mamy w normie, ale dolnej (norma od 20 a ona ma 20,4), a bromek mamy dużo za nisko norma od 1000 a Viki ma 280 więc ten bromek właściwie chyba nie działa jak jest na takim poziome, wyniki najwazniejsze z płynu mózgowo rdzeniowego mają być w poniedziałek i wtedy jedziemy tam ustalać co dalej - w zależności od wyników - płyn poszedł do laboklinu na bardzo drogie badania - bekteriologia i jakiś profil neurologiczny - ten kosztuje ok 500 zł :/ ale ja jestem już mocno zdesperowana żeby coś zrobić z Viki bo mi jej szkoda; do tego mocz poszedł na oznaczenie mikroalbumin które wykrywają jak się coś z nerkami dzieje jeszcze zanim widoczne to jest w wynikach krwi - a tu też jest problem bo bardzo mnie martwi ten cuchnący mocz jej. a Sylvesterek dziś został chartem afgańskim, ewentualnie grzywaczem chińskim powder puff giant :D bo nie mogłam patrzeć jak mu się z tej brody robią strąki pozlepiane jedzeniem... teraz się zrobiło ciepło i zaraz byłoby zapalenie skóry czy coś bo przecież nie będę go pakować pod prysznic po każdym jedzeniu
  5. Trafiłam tam jak szukałam pomocy dla Luny, najpierw byłam z nią we Wrocławiu i tam mnie odesłali z kwitkiem i żeby czekać aż guz urośnie na tyle, że będzie ją dusił i wtedy ryzyk fizyk operacja i albo się udo albo się nie udo :o więc ... masakra jakaś - ja chciałam to usuwać póki Luna była w dobrym stanie a nie patrzeć jak się coraz bardziej dusi ( sic!) - no i na fejsie ktoś mi polecił Bohumin, pojechałam, zoperowali i Luna żyje już 11 miesięcy po operacji. Są świetni a ja mam tam znacznie bliżej niż do Wrocławia czy Warszawy - prawie spod domu autostrada (jeszcze niepłatna :p ) i zaraz za czeską granicą zjazd z autostrady i już w klinice - dla mnie bomba bo jestem tam w godzinkę a nie w godzin pięć. Sporo czasu tam spędziłam czekając i na Lunę i na Maleństwo i jak Forrest Gump na ławce rozmawiałam z ludźmi :p dużo Polaków - kosmos dla mnie bo spotkałam np ludzi z okolic Poznania, dziś babkę z ok. Lublina, a ona mi mówiła, że jak była kiedyś to byli ludzie ze Słupska :o szok!
  6. tak są dobrzy i z trudnymi sprawami będę tam jeździć; z Viki jeszcze mnie podłamał tekst, który nie raz słyszałam - to bardzo trudny przypadek :( to jest takie - dołujące i nie dające nadziei
  7. Nie kazali nic - normalnie - tzn teraz to ona głownie śpi, ale chodziła też, ona jest najlepsza w samochodzie - natychmiast zasypia - jak dotarłyśmy do domu to patrzę, a ona w transporterze na plecach rozwalona i spała jeszcze z godzinę tak
  8. Silver znowu odrobinę lepiej, obeszliśmy razem cały dom dookoła - to sukces :) oby dalej pomału się poprawiało to niedługo będzie śmigał a ja dziś byłam z Viki... bo jednak nie jest całkiem tak jak było, nie wyciszyły się te ataki - nie ma dużych, ale takie małe są właściwie codziennie, to wszystko ją obciąża, nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego bo tak nie było, przecież mieliśmy już nawet i pół roku bez ataku, a teraz taka męczarnia. Pojechałam z nią do Czech. Pobrali płyn mózgowo-rdzeniowy, czekamy na wyniki - poszedł do bakteriologii i jakichś tam jeszcze badań. Do tego mocz też do badania bo ciągle takim śmierdzącym sika - a tego też nie było, normalne badanie moczu wychodzi ok - nic tam nie ma, ale dlaczego tak śmierdzi? Zapach koszmarny naprawdę... taki mały atak miała nawet lecznicy w poczekalni jak siedziałyśmy. Co ciekawe to doktor powiedział mi, że to co ona ma to nie jest padaczka - bo padaczka to jest wtedy jak mózg nie jest zmieniony, pies funkcjonuje normalnie na co dzień, tylko co jakiś czas ma ataki, a u niej mózg jest uszkodzony i cały czas jest ten stan chorobowy nazwijmy to - no np to chodzenie w kółko - nie wiem czy do końca dobrze zrozumiałam, ale dr powtarzał to kilka razy że Viki nie ma epilepsji - ale to tak jakby nie jest dobra wiadomość - tak to odebrałam, nie wiem czy potrafię przekazać dobrze. W zależności od wyników będziemy próbować jakoś jej pomóc bo tak się nie da dalej jak jest teraz - znowu objada kocyki, objadła legowisko, które dostała od brokatki - ten sznurek, ławkę na tarasie, uchwyty przy szafkach kuchennych, niedługo umilknę i to będzie znaczyło, że Viki zjadła nas wszystkich :p Narkozę do pobierania płynu dostała jakąś specjalną, wybudziła się bardzo szybko i bez ataków - uf.
  9. Patrzam, on wymiotował tylko w czwartek - raz, potem już nie więc myślę, że będzie ok, nie daję mu dużych porcji na raz. Musi być ok!
  10. teraz go nafutrowałam - rozdrobniłam puszkę z wodą i strzykawką mu podałam sporo, musi jeść i koniec, przełykał ładnie, nie pluł więc jest nieźle
  11. bałam się wcześniej bo nie wiedziałam co będzie, ale teraz zamówiłam mu puchy animondy integry nerkowe - podobno smaczne - mikropsiaki polecają - oby i nasz księciunio zasmakował!!!
  12. ŻYJEMY :) wyniki nerkowe poprawiły się, mocznik wrócił do normy, kreatynina nie, ale sporo spadła - było 2,7 jest 1,9, a norma do 1,7, teraz dalej kroplówki, ale już 1 raz dziennie, do tego dieta renal i moc pozytywnych myśli!!!! Jeny może jeszcze się uda! Silvuś do lecznicy wmaszerował prawie sam, trochę go podtrzymywałam - na podróż do weta założyłam uprząż żeby się nie szarpać tak.
  13. tzn wiesz - ja sięspodziewam, że będzie lepiej bo sporo kroplówek przyjął, tylko to nie o to chodzi - chodzi o to, żeby lepsze wyniki się utrzymały
  14. haha mały obrońca słodziak :D
  15. Dzisiaj (właściwie już wczoraj w nocy się poprawiło jakby) jest mocniejszy - zdjęłam mu uprząż bo chyba ona pomagała bardziej mnie niż jemu :( chętniej się rusza bez niej, a ja jakoś będę musiała dać radę chociaż lekko nie jest - bo wynosić i wnosić do domu go trzeba, no i w uprzęży łatwiej było go podtrzymywać jak się łapy rozjeżdżały na płytkach. Dobrze że mam te duże drybedy to leżą porozkładane. Jakoś mam dzisiaj trochę więcej nadziei
  16. nie no właśnie nie chce pić sam - daję mu strzykawką do pysia to przełyka, ale sam nie pije - pił w piątek, sobotę, wczoraj trochę, dzisiaj nie i już - ale to sobie wmawiam, że może nie chce bo on dostaje kroplówki 2 razy dziennie po 0,5 l. Za to teraz wieczorem zjadł ponad pół puszki renala - nie sam tylko mu wkładałam do dzioba, ale przełykał chętnie, nie pluł. Nie wiem co dalej... nienawidzę tego czasu zawieszenia, niepewności, z jednej strony strach żeby psa nie męczyć swoim "chceniem" żeby żył, a z drugiej - żeby nie odebrać mu tego życia za wcześnie :(
  17. teraz rozmawiałam z Jarkiem o nim - wg Jarka Silvuś dziś stoi pewniej na łapach - odrobinę ,ale wg niego pewniej; jeszcze żeby zaczął sam jeść, a on nic :(
  18. Moje? Padam na twarz... generalnie nie mam pojęcia jak ogarniają ludzi, którzy mają więcej psów niż ja i więcej staruszków albo choruszków - ja z takich wymagających mam teraz Silvera i Viki i nie daję rady, do tego reszta, która chce też normalnie żyć, Maleństwo trzeba na smyczy żeby krzywdy sobie nie zrobiło bo dziczeć jej się już chce, a nie może i w ten sposób ciągle nie zdążam z kimś wyjść i niespodzianki są - takie zajączki po waszkowemu :p Samopoczucie Vikuli zdecydowanie lepsze na szczęście - chyba mamy za sobą ten koszmarny tydzień niżowy i już jest "normalna" jak na nią ;) Samopoczucie Silvera - słabo :( on chyba nie walczy, nie ma siły...
  19. zawsze nawet wśród mega mieszańców mogą być wady - bywa, ale cholera po co ciągnać rasy tak chorowite? w imię czego? no wiadomo... dla mnie to jest znęcanie się nad zwierzętami bo i porody ciężkie, i kaleki się rodzą i rodzą się po to by cierpieć... a żółta wstązka może jeszcze chwyci - widziałam teraz na fejsie sporo razy ten obrazek, krąży, ludzie udostępniają - może może...
  20. ooo ja sobie to przetłumaczyłam dosłownie, że potrzebuję przestrzeni czyli - trzymaj się z daleka - sobie powinnam założyć tak ostatnio kocham ludzi :/ ale to przykre że cały miot taki chory :(
  21. rany... rodzeństwo jej też takie było chore i już nie żyją? :( ale fajne obróżki ma Chili - na żółtej też jest I Need Space?
  22. o matko on jest taki gapciowaty Brokatek, że zobaczyłam oczami wyobraźni tą sytuację - też bym przestała oddychać; dobrze, że nic się nie stało - dla nich to musiałybyśmy zrobić chyba już domy ze ścianami z gąbki - do tego jeszcze okna i drzwi bez klamek i możemy wspólnie zamieszkać...
  23. jeszcze żebym wiedziała ile on ma lat to byłoby łatwiej przewidzieć czy jest szansa czy nie, a tak to może mieć 16 równie dobrze jak 12 ...
×
×
  • Create New...