Ja sobie szłam z Lizą, a Broczek z [B]agamiką[/B]. Broczek na długiej lince - nota bene bardzo ładnie szedł. Scieżka wydeptana na szerokość dwóch butów, a po bokach głębooooooooooookie zaspy.
Nagle widzę - Broczek zawraca w moim kierunku - myślę sobie buziaka mi może chce dać. I czule do niego przemawiam.No i......... oczywiśćie - wskoczył mi na klatę, dał buziaka, ale zaraz potem - spaaaaaaaaaaaaaadaj, ja tu chcę przejść. I po prostu wepchnął mnie w zaspę, żeby mógł sobie przejść ścieżką :mad: