Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. [quote name='Nicol']Kinga a juz była wizyta przedadopcyjna??? Bo moge sie rozpytac o możliwość transportu, tylko bym chciała wiedziec czy domek juz sprawdzony jest.......[/quote] Wizyta przedadopcyjna - odbędzie sie dziś albo jutro. Ale myślę, ze to tylko... formalnosć ;). Wszystko wskazuje, że głównym problemem jest teraz transport Koszalin - Warszawa ( ew. Koszalin - Lublin) - tym bardziej, ze jest "do wydarcia" druga suka, o podobnych gabarytach, co Montana - i ona również musi dostać się do Wa-wy. Obie jak najszybciej...:hmmmm:
  2. Dziewczynka żyje :eviltong:. mam nadzieję... na karmie moich psów :diabloti:. na początku przyszlego tygodnia zostanie zaszczepiona, powtórnie odrobaczona ( a moze w odwrotnej kolejności? :hmmmm:... nie mam głowy do takich rzeczy ;)). Na razie zostawiamy resztę badań w spokoju, czekamy na przyrost masy. Gdyby coś nam nie szło z tym przytyciem - będziemy grzebać dalej w Montanie :diabloti:. Badamy ew. możliwości spedycyjne - bo Koszalin, co jest od dawna moją bolączką - leży absolutnie daleko od wszystkich innych miast :shake:. A jeśli chodzi o spedycję psów - te odległości w jakiś czarodziejski sposób wydłużają się niemożliwie. No i teraz wszyscy, ale to wszyscy psi kierowcy są na urlopach. Potencjalny dom więc jest nadal zainteresowany ;). Ale na fajerwerki przyjdzie czas... Mam nadzieję, ze przyjdzie :roll:.
  3. [quote name='Nicol'] Czy zrobić Montanie ogłoszenia? Mogę zrobić allegro i gratke...[/quote] to moze na razie wstrzymamy się z ogłoszeniami, może Montanie uda się szybciej znaleźć dom? - ale to zobaczymy... ...zasługuje na taki najlepszy na świecie dom, dożywotnio - po tym, co przeszła dotąd. Jakaś sprawiedliwość na świecie musi być, przynajmniej w jej przypadku, prawda?
  4. melduję się dopiero teraz przy kompie, i - ponieważ padam na... - króciutko tylko zdam relację: - nie widzimy w 100% :shake:, sprawa anomalii anatomicznych była mi tłumaczona przez pana doktora długo i zawile - ale ze względu na brak obeznania w temacie nie będę robiła tzw. skrótów myślowych - w każdym razie sprawa jest nieodwołalna i raczej od dawna. Moze być wynikiem: - wady wrodzonej - uderzenia mechanicznego w głowę i uszkodzenia nerwow wzrokowych w obu oczach - bądź przebytej choroby wirusowej, bakteryjnej, etc. - ważymy jedynie 32 kg :-( - mamy dwa, góra trzy lata - natomiast zęby wskazują na trudną przeszlość; połamane i pościerane na skutek gryzienia np. kamieni i innych rzeczy niekoniecznie nadających sie do jedzenia - brzuch łysy i sierść poprzecierana - pod nią b. liczne ślady pogryzień od pcheł - odrobaczono nas po raz pierwszy i przykazano póki co - karmić dobrą karmą (co też uczyniono, podprowadzajac domowym psom pół worka karmy Bosch - w nadziei, ze się nie zorientują. Zorientowały się, parszywce - i rozwlekły pełen kosz na śmieci po całym domu :mad:) Montana jest - przy całym swoim kalectwie i zabiedzeniu - przesympatycznym, bardzo ufnym psem, garnącym się do ludzi z wielką energią. Mój maż w poczekalni, zamyśliwszy sie głęboko - został nagle zdzielony z wielką siłą wielką łapą :p, celem zachęty do zabawy. Psy w poczekalni truchlały na widok Montany, która z entuzjazmem garnęła sie do wspolnych znajomości - nawet oszołomowi labradorowi oczy stanęly z wrazenia w słup. Pozwala robić przy sobie wszystko, nawet grzebac w oczach :roll:. Jest silna - będzie bardzo silna :p. Już teraz jest piękna - będzie Najpiękniejszym Psem Świata :loveu:. Słowo honoru ;).
  5. [quote name='Nicol']Zrobiłam Dziewczynce wątek na forum molosów w leonbergerach i na forum leonbergerów [URL="http://www.leonberger-info.pl/forum/viewtopic.php?t=607"]Leonberger - forum :: Zobacz temat - Niewidoma sunia - chyba leonberger[/URL][/quote] Nicol :calus: ...choć podobno znawcy stwierdzili, ze ona nie jest leonbergerką :oops:. Ja też miałam takie przeczucia... ( ...to wszystko przez Camarę, która zawyrokowała: jest :happy1: - więc ja, jak głupia: :multi::multi::multi:. A potem Camara przysłała mi druzgocącego maila: [I]...nie jest[/I] [I]nawet mixem leonbergera...:nonono2::puppydog:).[/I] A już serio - we wtorek najpewniej zabieram małą do moich wetów na oględziny. Zobaczymy te oczęta...
  6. ...oczywiście - najbardziej na świecie - Montana potrzebuje domu. Najlepszego na świecie :loveu:. ... z ogrodem :oops: ;). proszę o las rąk.
  7. [URL=http://img9.imageshack.us/i/montana1.jpg/][IMG]http://img9.imageshack.us/img9/379/montana1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img402.imageshack.us/i/montana11.jpg/][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/329/montana11.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img529.imageshack.us/i/montana9.jpg/][IMG]http://img529.imageshack.us/img529/135/montana9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img83.imageshack.us/i/montana10.jpg/][IMG]http://img83.imageshack.us/img83/5645/montana10.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img383.imageshack.us/i/montana2.jpg/][IMG]http://img383.imageshack.us/img383/1031/montana2.jpg[/IMG][/URL]
  8. [URL=http://img529.imageshack.us/i/montana4.jpg/][IMG]http://img529.imageshack.us/img529/3038/montana4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img383.imageshack.us/i/montana5.jpg/][IMG]http://img383.imageshack.us/img383/605/montana5.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img240.imageshack.us/i/montana8.jpg/][IMG]http://img240.imageshack.us/img240/261/montana8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img240.imageshack.us/i/montana6.jpg/][IMG]http://img240.imageshack.us/img240/4586/montana6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img204.imageshack.us/i/montana3.jpg/][IMG]http://img204.imageshack.us/img204/3022/montana3.jpg[/IMG][/URL]
  9. [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]...nie znam przeszłości Montany, ale podejrzewam, jak była - pewnie taka, ze nikt z nas nie chcialby jej znać.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Mogę sie jedynie domyślać, ze właściwie cudem tylko przeżyła.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Ma ok 2-3 lat, na moje oko - ale zapewne przeszła w tym krótkim okresie tyle, ze szkoda gadać.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Jest zagłodzona - na zdjęciach tego nie widać, ale to taki szkielet pod zmierzwionym futrem. Waży pewnie niewiele więcej, niż 30 kg. Docelowo - powinna ważyć jakieś 60 kg.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Ekstremalnie brudna, śmierdząca, zapchlona - swój wyłysiały brzuch juz w samochodzie wystawiała do głaskania, wywracając się "kołami do góry".[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Nie widzi - na pierwszy rzut oka jest to niezauważalne, bo oczu nie ma "mętnych"; trzeba jej się przypatrzeć, aby dostrzec, że funkcjonuje na trochę innych zasadach.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Nie wiem, czy ślepota jest wynikiem silnego uderzenia w głowę, przebytej wirusówki, czy wadą wrodzoną. Zapewne jednak jest dożywotnia - ale takie psy po trafią świetnie dawać sobie radę w dobrym domu ( co niektórzy wiedzą coś na ten temat...;))[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Na jej ograniczone postrzeganie świata, którego nie może zbadać wzrokiem - nakładają się złe doswiadczenia z przeszłości.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Wystarczyło, ze gwałtownie kucnęłam przy niej ze smakołykiem - a już przypadła do ziemi i skuliła sie ze strachu.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Ale jeśli stanie psychicznie na nogi - jeśli każdy dzień nie będzie dla niej oznaczał zagrożenia - będzie pogodnym, bardzo przyjaznym i pro-ludzkim psem ;). Jest bardzo spragniona normalnego kontaktu z człowiekiem.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Umieściłam ją - grzecznościowo i awaryjnie - w boksie hotelowym. Jest to rozwiązanie tymczasowe.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Na dzień dzisiejszy Montana pilnie potrzebuje: dobrej jakościowo karmy i witamin, bo to duża, młoda suka - bardzo wyniszczona.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Potrzebuje także szczepień oraz diagnostyki medycznej, zwłaszcza oględzin oczu.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Muszę zapewnic jej wikt i opierunek :cool3:, a jestem, co tu dużo mówić - totalnie pod kreską, jeśli chodzi o finanse.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]Bardzo, bardzo proszę o pomoc.[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]..................................................[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Comic Sans MS][COLOR=darkred][B]A teraz zobaczcie, że warto było...:loveu:[/B][/COLOR][/FONT]
  10. [quote name='joannasz']Kingo, czyżby Twój samochód okazał się idealnym narzędziem do wyrębu lasu? :crazyeye:[/quote] kochana, chwała Bogu - las został tak pomyślany, ze PRZED drzewami miał rów. do któregośmy... a potem czekałyśmy, aż przyjadą i nas wyciągną :oops: na szczęscie jedna z nas była blondynką :p na szczęście nie ja :diabloti: ania14p - łączę sie w zrozumieniu i bólu :roll:
  11. [quote name='joannasz'] ale znaki wolałabym widzieć... wszystkie, a nie np. jeden z trzech[/quote] ale Joanno, po co Ci widzieć WSZYSTKIE znaki? - nadmierne przestrzeganie przepisów nie jest zbyt korzystne :shake: o czym - doswiadczona - informuję :roll:, gdyż dwa dni temu - pomna, ze nie należy rozmawiać przez komórkę, prowadząc jednocześnie - usiłowałam zjechać w lesie na pobocze i zaparkować :oops:, celem spokojnego dokończenia rozmowy. hmmmm, uwieńczeniem owego przestrzegania przepisów był wrzask mojej pasażerki i koleżanki z dogo zarazem, która przyjechała do mnie z daleka w odwiedziny ( chyba po raz ostatni :placz:): - k***, Kingaaaa, hamuuujjj!!! a potem... - Joanno, uwierz, lepiej było mi nie znać tego zakazu :shake: :placz:...
  12. ja też :multi: ja też :multi: ...i karina1002 też :multi::multi::multi:
  13. wczoraj byłam w schronisku, z nastoletnimi wolontariuszkami wspominałyśmy Neosia ;). ...bo jest teraz u nas jamniczka gładkowłosa - tyleż śliczna, co gryząca :diabloti:. Weszłam z jedną dziewczyną do pokoju, gdzie ona urzęduje - i, hmmm..., nie mogłyśmy stamtąd wyjść :oops:. Bo co my najmniejszy ruch - to ona nam do nóg z zębami. Wcale nie żartując :roll:. ...I dziewczyny zaczęły wspominać: - a pamiętacie jamnika Neo? Taki sam był, wścieklica, jakich mało, też z zębami skakał do każdego... :diabloti: :eviltong:
  14. [quote name='samoglow']:-( najpierw sie poryczalam, jak napisalas o Pytiii i wkleilas zdjecia, potem sie poryczalam jak pisalam , potemi jak czytalam tekst Kingi, a teraz znowu...oj, stara plaksa ze mnie.....:-([/quote] rany boskie, samoglow, to Ty już nic nie pisz i nic nie czytaj :shake: w ogóle się wyloguj z tego forum :roll:, bo rozpłyniesz nam się w morzu swych łez :placz:
  15. [quote name='karina1002'] I jak będę mogła mieć następną staruszkę, [B]zgłoszę się do Ciebie[/B] :lol:. :lol:[/quote] podkreślam i wytłuszczam, zeby czasem nie uciekło. i Wszystkich biorę na swiadków, ze Karina tak właśnie napisała. Że zgłosi się [B]do mnie :roll:.[/B] :loveu:
  16. ...była w schronisku od zawsze. A przynajmniej, zanim ja tam nastałam - czyli od dawna; dzis już nie ma tam takich psów. Należała do tzw. starej gwardii ;) - czyli do psów, które zapamiętuje się najbardziej, z którymi związuje się najmocniej, które pamięta się wręcz fotograficznie - zanim nauczymy się pewnej rutyny, dystansu, mechanicznego działania. To na niej nauczyłam się abecadła wolontariusza - że jeśli chcemy nawiązać jakikolwiek kontakt z psem - nie możemy przychodzić z pustymi rękami do schroniska. Że jeśli chcemy złapać z psem osobisty kontakt, nie mogąc go wyprowadzić z boksu - musimy go czymś przekupić ;). Tę zasadę, tak dziś oczywistą, ktora stosuję od lat - zawdzięczam Pytii. Bo sprowokować ją, leżącą całym swym majestatem z dala od ogrodzenia - do wstania i machnięcia ogonem - o, to wymagało wysiłku. Przez jakiś czas była na wybiegu z Lincolnem; to o nią pogryzł się LIncoln z innym wielkim psem, gdy dostała cieczkę :eviltong:. Na przykładzie Pytii nauczyłam się, że ludzie z psami odnajdują się nieraz niezależnie od naszych działań, niezależnie od odległości, niezależnie od szans na znalezienie domu - bo gdy jej zdjęcie wkleiłam na wątku Lincolna - niemłodej, dużej, schroniskowej weteranki - z nicości wychynęła osoba o nieznanym mi nicku, i napisała: [I]zakochałam się.[/I] A potem: [I]jej zdjęcie przykleiłam sobie na lodówce.[/I] Była dla mnie przykładem, że można się zaprzyjaźnić z nowym wlaścicielem, że psy też pomagają w odnalezieniu się ludzi "z tej samej gliny". Pamiętam strach o Pytię, gdy czuła się bardzo źle podczas ostatniej zimy w schronisku, zanim w lutym pojechała do Białegostoku via Malbork: czy dożyje do tego momentu, czy za kolejnym razem znowu wyjdzie z boksu na moje wołanie - i pamiętam ulgę, gdy z trudem, na ugiętych nogach, wychodziła. A kiedy ją zabierałam, po czterech latach, ze schroniska - pracownik, który mi ją przyprowadził, pokiwał nad nią głową - niekoniecznie zachwycony jej aparycją, i zadumał się: - ona to taka krowa jest, kto ją zechce?......... :diabloti: Karina ją chciała. Z pobytu u Kariny, w październiku ub. roku, utkwił mi najbardziej w pamieci jeden moment. Kiedy Pytia, ledwo chodząca, pokuśtykała za Kariną na drugi koniec działki (olbrzymiej) - i tam, wśród grona młodych, energicznych Karinowych psów, niezdarnie wykonala daną jej komendę, której nauczyła ją Karina. Wcale nie taką prostą Stara, głucha, wycofana Pytia, której w schroniskowym letargu minęły 4 lata. Byla znów dla mnie dowodem, ze nigdy nie jest za późno na rozpoczynanie nowego życia. Ze pies ma w sobie taką gotowość zawsze. Jeśli tylko znajdzie się ktoś, kto mu to umożliwi. Kto mu pozwoli na nowo rozkwitnąć. Pytia miała piękną starość. 2 lata i 4 miesiące - dużo to, czy mało? Zawsze dla nas jest za krótko, zawsze za szybko zlatuje. Ale moze całe jej życie było po to, aby te dwa lata z hakiem mieć na koniec? Zeby mogła odejsć z godnością psa domowego, który pochowany jest pod "swoimi" brzózkami? Który pojawiać się będzie we wspomnieniach jeszcze po długim czasie... Za to wszystko, Karina - dziękuję.
  17. Będą. ...jak je wreszcie zrobię :razz:. Tak mi przykazała Camara-Co-Ma-Zawsze-Rację: - zrób mu WRESZCIE nowe zdjęcia, bo stare się opatrzyły w necie :mad:. .......................... bo Dom Jak Z Marzeń trwał dokładnie 1,5-rej doby. Słownie: półtorej. Na skutek splotu różnych okoliczności, dosć niefortunnych, Merlin wrócił do mnie po tym czasie. Widocznie to nie był ten dom, który jest jemu pisany. :shake: Tylko gdzie jest TEN?...............
  18. Ślicznie napisałaś, salibinko :-)
  19. Joanno - ale ten plac w fantastycznym stylu :loveu: ...czyż to nie jest samo w sobie wspaniałe? - ja za PIERWSZYM razem na placu usiłowałam obłaskawic jakoś tę straszną maszynę, i o wszystkim absolutnie pamiętałam, o pasach, lusterkach, etc ...i gdy tak z bardzo mądrą miną usiłowałam rozpocząć ów łuk, i usiłowałam, usiłowałam, a samochód stawiał mi zaciekły opór - egzaminator z kamienną twarzą zauważył: - ale nikomu jeszcze nie udało się rozpocząć jazdy bez wrzucenia JAKIEGOKOLWIEK biegu. ( ...a potem było już coraz gorzej :placz:)
  20. [quote name='salibinka']O! Kinga :loveu::multi::multi:[/quote] no, nie wiem, czy nie powinno być: - o :-(. Kinga:placz:. [SIZE=1]( w ramach hasła: Wieczne Tymczasy Wszystkich Miast Łączcie Się )[/SIZE]
  21. ...wreszcie oprzytomniałam na tyle, aby zasubskrybować sobie wątek Nemo ;). [B]salibinko [/B]- że kciuki, to chyba nie muszę pisać... I jak niewiele te kciuki pomagają - też wiem :roll: niemniej od dziś - realnie kibicuję ;).
  22. [quote name='ElzaMilicz']Truskawkami-nie. Raz tylko zadławił się[B] Amisiem[/B]. :diabloti:[/quote] nie polałaś Amisia śmietanką... :-( ........................................................ (no, swoją drogą, to dobrze. Bo już myślałam,że TYLKO skorupiaki i sezonowe owoce mu oferujesz... [SIZE=1]- a Agata69 tego bron Boze nie czyta[/SIZE] :diabloti:)
  23. Jeny, jaki cudny :loveu::loveu::loveu: ...od razu widać, że on ode mnie :eviltong:. [B]Elza[/B], a tak z czystej ciekawości - Ty mu te truskawki pospołu ze ślimakami - jakoś zalewasz śmietaną i posypujesz cukrem? ...czy tak na sucho mu dajesz, i on biedak później się nimi dławi, dławi, dlawi...:-(
  24. samoglow - masz pudelka :crazyeye::crazyeye::crazyeye: ... i to jeszcze takiego po fryzjerze :-o
  25. ...zapowiadał się wczoraj miły, relaksujacy, niedzielny wieczór...:p wraz z miłymi, relaksującymi rozmowami w sypialni, jako, ze oboje byliśmy w fazie kochania świata...:loveu: no i podkusiło mnie :roll:. zaczęłam sie dzielić swoimi pomysłami, ze TERAZ to już TYLKO suki będę brała na tymczas :loveu:, argumentując pięknie i przekonywująco, no i kiedy czekałam na aplauz i uznanie, jak to sprytnie wymyśliłam... ...mój mąż na hasło: TYMCZAS - spojrzał wymownie na moją rękę, potem coś wspomniał o zdewastowanych drzwiach zewnętrznych, o pieczątkach z psich łap na białym tynku domu, o domu zasikanym totalnie od środka, o ciągłych śluzach wejściowych, przeliczaniu, kto na zewnątrz, kto wewnątrz, i ciągłych nerwach, czy dobre konfiguracje przebywają w danej chwili razem w danym miejscu... - i uznałam, że czasem w miły niedzielny wieczór nie warto w małżeńskiej sypialni mówić wszystkiego, co sie akurat wymyśliło...:placz:
×
×
  • Create New...