Jump to content
Dogomania

iza_szumielewicz

Members
  • Posts

    998
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by iza_szumielewicz

  1. Najświeższa porcja info. Temperatura 38,0 utrzymuje się. Lekarz przyznaje, że to ciut za mało, ale przy takim osłabieniu to dobry prognostyk. Łatuś kręci się w obrębie kołderki, ale nie chodzi po pokoiku. O 4 rano wypił wodę i nie wymiotował po niej. Przez noc 2 razy zrobił siusiu. Krew będzie pobrana o 10.
  2. Przed chwilą byłam u Łatusia (w drodze do pracy, he,he). Jest dużo lepiej. Na dźwięk otwieranych drzwi Łatek uniósł głowę. Nie wymiotował (mimo, że - jak pamiętacie - pił wodę). Ma odłączoną kroplówkę, ale zaraz ją wznowią (obudziłam lekarzy:cool1:). Mocz ma jasnożółty (a więc wg mojego stanu wiedzy na pewno można wykluczyć babeszję). O 23.15 miał temperaturę 38,6, godiznę późźniej 38,0. A więć można powiedzieć, że temperatura też bardziej stabilna. Rano będzie miał pobraną krew. Wyniki jescze dziś między 16 a 17. Do tego czasu weci wstrzymują się z podaniem surowicy. Chcą najpierw wiedzieć, co jest z tym psem. Zapytałam (idąc za sugestią Kory), czy to mogło być zatrucie - nie wykluczają. A więc badanie krwi powinno dużo wyjaśnić. Jedzonka, któtre przyniosła kochana Korcia nie chciał. No, ale jak pił wodę, to już dobry znak (przy mnie - między 19.30, a 21.50 wody nie chciał). Łatuś ma jeszcze smutną minę, ale jak go dotykałam, czułam w nim życie. :lol:
  3. Kora właśnie dzwoniła. Dziewczyny nocne nie przyjadą. Kora posiediz z Łatkiem jeszcze trochę. Piesek trzyma głowę opartą o jej nogi:-( . Bidul, bidul! Pies ma swój oddzielny pokój. lezy na kołderce, ma do dyspozycji koce. W klinice dają mu miejscówkę do 27 grudnia. Potem schron albo... dom (jeśli go znajdziemy). Moim zdaniem nie ma na co czekać, tylko produkować ogłoszenia. Na wszelki wypadek jutro rano uprzedzę dyr. Dejnarowicz, że może mieć przybysza, który wymaga specjalnego potraktowania. Idę spać, bo 4.30 do roboty. Pa!
  4. Tak. Mamy pewność. Zmieniła mnie Kora. jest z piesiem.:lol: No więc tak. O 21.40 Łatek miał temperaturę 38,8 - niby fenomenalna, ale coś za szybkie wahnięcia. Świetnie wodiz oczami, reaguje na gwizd. Wstał, ale to dlatego, ze chciało mu się wymiotować. Zwymiotował wodą bez dodatków (żadnej krwi, treści żołądkowej, żółci, itd). Potem postał jeszcze trochę, uniósł głowę, kiedy otwierały się drzwi i weszła asystentka weta z termometrem. Jak wychodizłam, znów się położył. Łatek ma genialnie CZYSTĄ skórę, lśniącą sierść i przepiękne zęby. Na mój gust (ale nie jestem kynologiem ani znawcą ras; sama mam kundelka wziętego z budowy) to chart polski; postura i umaszczenie (bialy w rude łaty), krój uszu, budowa pyska, ogon, długość łap - no wygląda na charta. Pies rzeczywiście ma ciemnobrązową niezniszcozną obrożę skórzaną. Surowica, którą dostarczyli dogomaniacy została wstrzyknięta (5 ml; potrzeba drugie tyle, bo pies - mimo że bardzo bardzo chudy - na pewno waży 10 kg). Mniej więcej 20-30 minut po podaniu surowicy pies wyraźnie się ożywił. Jutro rano Łatek przejdzie badania krwi. Co do pidżej i nocki, to nie wiem, na czym stanie. Oni tam w klinice mają jakieś złe doświadczenia z nocnymi gośćmi. Marudziłam jednak strasznie. Może to pomoże:razz: . Kiedy podałam Łatkowi wodę, nie chciał pić (później lekarka poweidizała mi, ze mam wody nie podawać, bo kroplówka wystarczy). Intuicja podpowiada mi, że pies będzie żył!:p Na dodatek podpowiada mi, że Latek będzie miał szczęśliwy dom! Coś mi też mówi, ze on mógł komuś zginąć. jest zbyt zadbany, żeby był długo bezdomny. Jest bardzo bardzo czysty i spokojny. Widać, ze miał do czynienia z opiekunem. No i ta obroża. Byle kto nie kupuje porządnej skórzanej obroży. trzeba wywiesić ogloszenia w okolicy, w której pies się kręcił.
  5. Kurczę, czy to jest ta wolnostojąca budka całodobowa czy nie? Zaraz mam autobus. Nie do końca rozumiem ten opis:roll:
  6. Jadę autobusem. Mam 19.24. Gdzie dokładnie jest ta lecznica? To ta całodobowa budka naprzeciwko SGGW? Nagrałam się korze na komórę. Moze mnie zmieni. Najpóxniej!!!!!!!!! o 21.30 muszę stamtąd wyjść.
  7. Ja mogę pojechać na 2 godiznki, ale potrzebuje transport (mieszkam na Wąwozowej - kabaty przy Tesco). Dłużej nie moge siedizeć, bo o 4.30 wstaje do pracy. Jeśli ktoś może mi zapewnić transport do kliniki, proszę o telefon (nie będiz emnie chwilowo na dogo) 0 501 290 484. Iza
  8. Halo, halo, ale sobie pomilczałam, co? Spieszę donieść, co u Malutkiego. otóż, w maju miał bronchoskopię (Olszytn - ART). Wykazała zapaść tchawicy na obu odcinkach - szyjnym i piersiowym (w tym drugim znacznie mniej). zalecona kuracja g.... pomogła. Zmieniłam lekarza, tzn. wróciłam do dr Niziołka (kardiolog- Warszawa). Mały od2,5 miesiaca jest na wziewnych sterydach, i jest lepiej. Dobrz ejednak juz nigdy nie będzie. Ale mały bardzo chce żyć, a od kilku dni jest nawet zakochany:loveu: w bardzo nieurodziwej :razz: suni z sąsiedztwa. Ogólnie, jest megaszczęśliwy, kiedy tylko kładę Weronikę spać i zajmuje się tylko nim (noszenie na rękach, rzucanie zabawek, mizianie za uszkiem, itd). Niestety, do problemów z tchawicą (skleiły się mu oskrzela) dołączyły sprawy związane z jego bezdomnoscią sprzed pięciu lat. Pojawia się artretyzm, zmieniona jest struktura wątroby (dawno przebyte zapalenie). No trudno! Taki mały, a tyle teog ma, bidul:shake: . Ale ja wierzę w dr Niziołka, a przede wszystkim w Malutkiego. Kocham go nad życie!!!!!:loveu: :loveu: :loveu:
  9. Mosii, bardzo się cieszę, że pies ma u Ciebie wspaniały dom i opiekę. Bardzo żałuję, ze nie mogłam Cię odciążyć. Znajomi ostatecznie nie dali mi odpowiedzi w sprawie Lakiego, ale ten brak odpowiediz też jest odpowiedzią. Cieszę się, ze los tego psa jest w Twoich rękach. Musiz mieć wielkie serce.....:loveu:
  10. Małego leczy "stary" Kurski - dr Bohdan kurski w połączeniu z prof. Deptą z Olsztyna. Ostateczny werdykt brzmi: choroba nieuleczalna, bez szans na operację. Za duże ryzyko odrzucenia staplerów. Odcinek szyjny jest ponoć dużo gorszy niż piersiowy, a poza tym Mały ma zapaść na całej jego długości. Pozostało leczenie zachowawcze - okresowo sterydy (encorton) i aminophylinum na rozszerzenie oskrzeli. I tyle. Smutne, ale z drugiej styrony na zapaść pies nie umiera. Umiera na niewydolnosc serca, którą ta zapaść powoduje. na razie z serduszkiem Małego jest OK. Niestety, od 3 dni Mały ma sraczkę - dość intensywną. na koniec każdej posiadówki z wysiłku leci mu krew z dupki. Podałam mu dziś węgiel i siemie lniane. jeśli do jutra nie przejdzie, idę do weta. Ach, mówię Wam - co ja się z tym moim Małym mam....:shake:
  11. SaJo, jesteś z Olszytna? ja też - z Pana Tadzia:lol: Maluy ma zapaść w odcinku szyjnym, tuż za gardłem. Flaire, dr Kurski z Elwetu, który w raz z prof. Deptą z Oslzytna leczy Małego szuka mi odpowiednio doświadcoznego w takich zabiegach lekarza. na razie nic nie mówił o dr galantym, ale w rozmowie z nim zapytam, czy ten lekarz wchodziłby w grę. Dzięki!!! Będę również wdzieczna za namiary na weta, który robił takie zabiegi, a teraz jest w USA. Mały dostaje encorton i duomox (ten drugi dziś ostanti dzień) i jest lepiej, ale ja nie mam złudzeń. Kaszel jest mniejszy przez sterydy, a task na dłuższą metę nie moze być. Podobno mają stopniowo zamieniać steryd na leki homeopatyczne, ale - jak widzę - kusi ich operacja. Tylko weta nie mogą znaleźć. ja mam rewelacyjną intuicję, i coś czuję, ze Małemu ta operacja nie pomoże, że go stracę...:-(
  12. Widzę, że nikt z was nie spotkał się z podobnym problemem, czy tak? Prof. Depta konsultował się z wetami w Wwie. Nikt nie chce się podjąć operacji. Za duże ryzyko. Po pierwsze, mały jest stary, a po drugie jest duże prawdopodobieństwo odrtzucenia ciała obcego. W czasie takiej operacji wszczepia się w tchawicę pierścienie usztywniające. Zostało wiec leczenie zachowawcze. Niestety - sterydy (encorton) i (przez 2 tygodnie) antybiotyk duomox. Po zejściu największego obrzęku mają być włącvzone homeopatyczne, a wycofany antybiotyk. szkoda mi bardzo Małego, bo z trudem oddycha, a od sterydów znacznie zwiększył mu się apetyt, i ciągle błagalnie na mnie patrzxy. Niby nie daję mu więcej jeść, a jest gruby jak beczka. po raz pierwszy w życiu takie tłuste boczki mnie nie cieszą.:shake:
  13. Ja jeszcze chwilkę o Malutkim. Profesor Depta konsultował się z różnymi lekarzami z Wwy. Nikt nie chce się podjąć operacji. Zbyt duże ryzyko. Po pierwsze to stary pies, a po drugie często są odrzuty ciała obcego. W tchawicę trzeba by mu było wstawić usztywniające pierścienie. No więc zostało leczenie zachowawcze - niestety, stetydami (encorton) i na razie (2 tygodnie) antybiotyk duomox. Potem, po zejściu największego obrzęku mają być jakieś leki homeopatyczne. Po sterydach Mały nabrał potwornie wielkiego apetytu i ma brzuch jak balon. I wcale nie daję mu wiecej jeść, ale on potrafi sam coś wyciągnąć z talerza, ze stołu. Gdyby potrafił, to by nawet z lodówki coś wyjął. Pies normalnie ważył ok.9,7 kg, a teraz waży 11!!!! Wygląda jak beka. I wcale mnie to nie cieszy. Jeszcze gorzej mu się przez to oddycha. Martwię się.
  14. Ach, to mosii go zabrała ze schroniska... Trzeba było od razu pisać. Rozumiem, że to dom tymczasowy, tak? Jesli denerwuje was to, ze moi znajomi nie podjęli jeszcze decyzji, to bardzo przepraszam. Wiecie z pewnością, że decyzja o wzięciu psa, a zwłaszcza psa tak potrzebującego musi być odpowiedzialna i nie podejmuje się jej w ciągu 5 minut (no chyba, że ktoś nie pracuje i jest w stanie poświęcić się tylko psu). Mam nadzieję, że nikt nie ma pretensji, że dom, o którym pisałam nie dał jeszcze ostatecznej odpowiedzi.
  15. Moi znajomi byli w schroniksu dziś rano, ale psa już nie było. Zabrała go ponoć jakaś pani z Jaworzna. Powiedizała, ze "się nim zaopiekuje, ale jeśli jest ktoś bardzo chętny może psa oddać". Zostawiła swój numer telefonu w schronisku. Czy ktoś z was, mieszkający niedaleko mógłby sprawdzić ten dom? No, szkoda. Dom, o którym pisałam byłby stuprocentowo dobry, a ten z jaworzna jest - pryznajmniej mnie - nieznany.
  16. Nic nie wiem. Wysłałam smsa, ale nie dostałam odpowiedzi. mam nadzieję, ze to nie jest zły znak.
  17. Andzia69, ja też się cieszę, że jestem znów z wami:loveu: Szkoda, że dopiero dziś udalo mi się zalogować (próbowałam ostatnie trzy tygodnie), i dopiero dziś przeczytałam o tym labku. Natychmiast zadzwoniłam do potencjalnych rodizców adopcycjnych labka. Byli wstrząśnięci jego historią. Jadą jutro z rana go zobaczyć, a decyzję podejmą - jak już pisałam - w ciągu 2-3 dni. Wiem, że będize kłopot, jeśli się nie zdecydują, bo przepadnie transport. ja jednak dostrzegam jasną stronę - nawet jeśli mosii by go przetransportowała, to - jak rozumiem - tylko do domu tymczasowego, podczas gdy ten "mój"; byłby docelowym, i NAPRAWDĘ wybitnym. To ludzie kochający psy, a swoją labkę ratowali przed śmiercią wszelkimi środkami. Dziś dziewczynka jest wypasioną przemiłą sunią.
  18. Leczenie sterydami też przerobiłam. To KOMPLETNIE bez sensu. Sterydy łagodzą objawy choroby, ale nie leczą jej przycyzny, no i rozpierniczają wątrobę. Mój Maly jechał na encortonie i metypredzie, ale że to starszy pies, no i kasłał tak czy siak, zdecydowałam się na operację. Trzęsę się ze strachu. Bardzo bardzo się boję! Bronchoskopia kosztowała w Olsztynie 160 zlotych.
  19. Decyzja zapadnie w ciągu najbliższych 2-3 dni! Para, która jest psem zainteresowana chciałaby go zobaczyć JUTRO o 6.30-7.00 w schronisku. Czy ktoś z was jest z Mysłowic, i mógłby sprawić, żeby o tej godzienie ktoś ze schroniska pokazałby psa? Zapewniam was, że dom jest BOSKI! Gdyby adopcja doszła do skutku, to napiszę w szczegółach. Zdziwice się! Zapewniam!
  20. Proszę,wstrzymajcie się chwilowo z transportem psa do Gdańska. Być może mam dla niego dom. W MYSŁOWICACH!!!!!!! Nie chcę na razie robić zbyt wielkich nadziei, ale ten dom byłby marzeniem!!!!! Psiak mieszkałby w domu z ogrodem, a do towarzystwa miałby panią labkową, też biszkopcika.
  21. Popierniczyłam Romusia z Czarusiem, za co bardzo kaszlącego Romusia przepraszam:oops: .
  22. Od października 2004 mam problem z kaszlem mojego Malutkiego. Najpierw kasłał tylko rano, potem po każdym wstaniu (po dłuższym leżeniu), potem kaszlem zaczął reagować na zmianę temperatur, a ostatnio kaszle non stop. Mały miał pełną diagnostykę, która nic konkretnego nie pokazała. W końcu lekarze orzekli, ze trzeba zrobić bronchoskopię (badanie inwazyjne, pod narkozą). To nietypowe badanie jest wykonywane (chodiz o porządne wykonanie) - według opinii moich wetów - tylko w 2 ośrodkach w Polsce - w Olsztynie, w Kortowie u prof. Depty i we Wrocławiu. Ja na szczęście jestem z Olsztyna i Małego tam zawiozłam. Bronchoiskopia pokazała zapaść tchawiczną, typowe schorzenie małych ras (poluzowanie śluzówki, która powoduje, ze światło tchawicy się zwęża). Potrzebna jest operacja. Ta będize w warszawie. Weci z Olszytna bardzo się Małym przejęli i chcą znaleźć speca od takich operacji. Czy wasze psy miały moze podobny zabieg? czy on pomógł? Kto w warszawie robi takie operacje?
  23. A'propos kaszlu. mój Malutki jest może odrobinę większy niż Czaruś, ale od października 2004 mam problem z jego kaszlem. najpierw kasłał tylko rano, potem po każdym wstaniu (po dłuższym leżeniu), potem kaszlem zaczął reagować na zmianę temperatur, a ostatnio kaszle non stop. Mały miał pełną diagnostykę, która nic konkretnego nie pokazała. W końcu lekarze orzekli, ze trzeba zrobić bronchoskopię (badanie inwazyjne, pod narkozą). To nietypowe badanie jest wykonywane (chodiz o porządne wykonanie) - według opinii moich wetów - tylko w 2 ośrodkach w Polsce - w Olsztynie, w Kortowie u prof. Depty i we Wrocławiu. Ja na szczęście jestem z Olsztyna i Małego tam zawiozłam. Bronchoiskopia pokazała zapaść tchawiczną, typowe schorzenie małych ras (poluzowanie śluzówki, która powoduje, ze światło tchawicy się zwęża). Potrzebna jest operacja. Ta będize w warszawie. Weci z Olszytna bardzo się Małym przejęli i chcą znaleźć speca od takich operacji. Moze i czaruś ma coś podobnego, co?
  24. Agnieszko, a nie chciałabyś kupić dla swoich maluchów kanadyjskich ubranekj z hydrotexu z odblaskową lamówką? (patrz w INNE - ubranka i zabawki dla psów...) Takich ubranek nigdiz enie dostaniesz. moja koleżanka produkowała je w Kanadzie i sprzedawała tam oraz w USA. Firmę właśnie odsprzedała..... Mam rozmiar 1, tj. 28 cm długości (plus 3 cm kołnierz) na przepy w trzehc kolorach - szarym, bordo i czarnym. Sprzedaję je za 50 zl, a pieniadze wpłacam na schroniska. mam kwity do wglądu. jeśli jesteś zainterewoswana zadzwoń, proszę - 0 501 290 484
  25. Aniu, :modla: No i na dodatek..... jaka Ty ładna jesteś :oops: :lol:
×
×
  • Create New...