Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. W poniedziałek wieczór będą aktualności :evil_lol: CIERPLIWOŚCI :diabloti:
  2. A jakby im uczciwie powiedzieć , ze jest sznasa na dom dla tego psiaka i szansa na konsultacje u specjalisty "od zębiszczy" tylko kobieta chce widzieć zdjecia nim zdecyduje, bo szkoda jej przyjeżdżać taki kawał, jesli psiak nie będzie podobny do jej zmarłego własnie boksera, bo chce pomóc własnie jakiemus takiemu sierocie ?
  3. Potrzebuje kontakt do kogos kto może obfotografować tego boksia bezzębnego w Olkuszu - jest dla niego szansa (miejsce na klinice SGGW i ewentulana pani chetna do siekania mięska by mógł zjadac , ale chciała zobaczyc najpierw zdjęcia ).
  4. Niestety - do tej pory nikt nie dzwonił - może po południu ......
  5. Obiecuję, że zdjęcia wkrótce będą , tylko korzonki mnie "puszczą" , bym mogła wziąć boksinki na dłuższy spacerek (od wczoraj jestem unieruchomiona , własnie wróciłam od lekarza ) i pogoda zrobi sie "bardziej zdjęciowa( tzn. przestanie padać czy to śnieg czy to deszcz)
  6. Omcio jest w dzisiejszym "Dzienniku Polskim" ......
  7. Z kuponami - raczej tak, ale bardzo martwi mnie to, że Maksiu nie przytył ani grama :shake: :shake: :shake:
  8. Omarek staje sie coraz bardziej "kontaktowy" . "Poszedł" do jutrzejszego wydania Dziennika Polskiego .
  9. Tak sie cieszę .......:lol:
  10. Musi miec jakies złe skojarzenia ........... Dlatego potrzebna jej osoba , która bedzie wiedziała jak z nia postepowac , w stosunku do mnie jest całkowicie w porządku , cieszy się jak przychodze , juz nauczyła sie, ze musi poczekac na swoja kolejkę i lezy obserwując mnie jak jestem w boksie Maksa czy Sandry , a gdy widzi, że biorę do ręki dłuuuuuuga czarna smycz -taśme , szuka szybciutko kółeczka i juz jest gotowa do wyjścia , czasami musimy jeszcze wczesniej poprawić szeleczki , co tez juz cierpliwie znosi - wie , ze jak pańcia cos rusza przy tych nieszczęsnych przednich łapkach - to zaraz potem jest spacerek i bieganko z aporcikiem.
  11. Jutro pewnie bedziemy wiedzieć więcej i znać szczegóły . Oby sie udało :lol:
  12. Mordzia czuje sie bardzo dobrze - przytyła (musze jej poszerzyć szelki). Codziennie wieczorkiem szaleje z aporcikiem jak młody źrebak . Jednak to nie jest psiak dla kazdego - "ma" osoby , na które nie wiem dlaczego nieustająco warczy. Potrzebuje człowieka, który bedzie umiał z nia właściwie postępowac .
  13. Gunia - juz rozmawiałam z Dharmą - jutro dzwoni (tak jak ustaliłyśmy):lol:
  14. Ależ mnie wczoraj babinka zadziwiła, próbowałam sie z nia pobawić na spacerku patyczkiem (wielokrotnie wspominałam, ze nie potrafi sie bawic zabawkami) i ........ doznałam SZOKU :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: - skąd w tym "starutkim" ciałku (bo juz nie chudziutkim:evil_lol: ) tyle energi, radości, uporu i werwy ??? To nie ta Sanderka , która przyjechała poczatkiem listopada ze schronu. Jak babinka skakała do patyczka , jak go łapała, z jakim uporem i zawzietościa szukała , gdy chowałam go za siebie , i jak domagała sie szczekaniem dalszej zabawy , zadziwiła mnie niesamowicie !!!!! (wspomnę, ze jest troche mało delikatna - złapała patyczek wraz z moja ręka, ale zaraz puściła jak się zorientowała , ze oprócz patyczka "łapsła cos jeszcze" ;) ) . Widać, że zabawę patyczkami to ona zna doskonale , ale z pewnością nigdy nie mała jakiejkolwiek zabawki - po prostu nie wie , że one też słuzą do zabawy.
  15. Powoli sie poznajemy ..... Co wiem o Omarku ? - to przełagodny psiak dla ludzi : "0" agresji do człowieka, nawet gdy mu uparcie grzebie w misce z jedzonkiem - do psiaków róznie , na spacerze warczał i stawiał sie do haskiego, tak że lepiej by trafił do domku gdzie nie ma psa, chyba że własciciel bedzie miał duże doświadczenie w socjalizowaniu psów - na spacerach uparcie usiłuje łapac za smycz i ciągnąć - widocznie ktos mu pozwalał na taką zabawę lub wcale nie chodził na smyczy. Przyznam się , że jest to bardzo uciązliwe , ale powolutku staramy sie tego oduczać . - Jest bardzo czystym pieskiem . Stara sie nie nabrudzic w boksie i wytrzymać od spacerku do spacerku. - Troche demoluje w boksie - tzn. czasami przesuwa paletę, troche ja obgryza, ale myślę, ze robi to z nudów, źle znosi pobyt w boksie , choć juz nauczył sie , że tam czeka jedzonko i chętnie do niego wraca, ale po prostu chyba sie w nim nudzi, to młody psiak - rozpiera go energia , liże więc namietnie kraty, obgryza drewno przy wejściu ,żałośnie mnie nawołuje gdy widzi w boksach Maksa lub Sandry (są na przeciw jego boksu). Wczoraj kupiam mu taka kosc z jelit i namietnie ja obgryzal..... - Nie potrafi sie bawić zabawkami - widac nie miał z nimi nigdy do czynienia, nie potrafi tez bawić sie nawet kijkiem na spacerku. Wogóle początkowo wcale nie cieszył sie gdy przychodziłam ,teraz powoli zauważam zmiany, ale jeszcze nie widać typowej bokserzej radości przewiajacej się "tańczącą pupka" - on nie potrafi się tak cieszyć . Wogóle jak na boksera - ma słaby kontakt z człowiekiem , ale widze, że powoli zaczyna byc zainteresowany moją osoba - wczoraj np. "odkryłam", ze ma łaskotki na grzbiecie , a Omar "odkrył ", że przyjemnie jest jak człowiek przytula i "mizia" :lol: - myślę, że ten pies nie miał zbyt wiele zabaw i takich bliskich kontaktów z człowiekiem , był zostawiony" sam sobie " - dlatego nie potrafi sie bawic zabawkami, nie ma zbyt mocnego kontaktu z człowiekiem, nie cieszy się szaleńczo na jego widok. * Omar nie zna kompletnie zadnych komend ani siad, ani daj lape , nie mowiac o innych . Potwierdza to ze raczej nikt nie przejmowal sie jego wychowaniem. Ale to mlody psiak , mozna go wszystkiego jeszcze nauczyc, musi jednak trafic do odpowiednich ludzi, ktorzy go prawidlowo wychowaja , uloza , a nie do reszty zepsuja , bo potem bedzie problem gdy dorosnie i poczuje swoja sile Guzek bez zmian.
  16. U Amonka wszystko o'key - państwo są w nim zakochani, a ja .... po prostu nie wyrabiam czasowo dzieląc dobę między prace , hotel z 4 psiakami pod moja opieką (i to co z tym związane - teraz własnie gotuje juz dzisiejsze jedzonko dla Maksika) i swojego prywatnego psa - brak jeszcze kilku godzin w tarcie doby, bym mogła zrealizować zaproszenie Państwa i odwiedzic Ich i Amonka.
  17. Czyżby ten transport był sprawą "nie do przeskoczenia" ????:shake: :shake: :shake:
  18. Wróciłam sobie do poczatku watku - to juz prawie rok.... Wtedy mało kto wierzył, ze Oskarek z tego wyjdzie , a tu prosze jaki z niego super - chłopak . Konisiu - uratowałaś zycie temu psiakowi . Buziaki dla Was obojga, pozdrowienia dla Mamy , która w tamtych dniach Cie dzielnie wspierała i.......... SAMYCH RADOSNYCH DNI dla Was wszystkich:lol:
  19. Maksińskiemu potrzeba więcej szczęścia , bo on bez rodowodu i z większymi problemami niz był Astonek :shake:
  20. Wiem , gdybym tej wiary nie miała to :shake: :shake: :shake: . Iza - zdjęcia nie oddaja tego jak Maksio wygląda - widziałaś zdjęcia Filipka ? Ten kręgosłup , zebra, kości miednicy ? Jestem przyzwyczajona już do takiego widoku na codzień :-( Tak właśnie wygląda Maksymilianek. Mimo iż je z ogromnym apetytem - w sumie dzienna racja jaką dostaje to 1,50 (mieso + marchew + ryż - zwiększałam stopniowo od 1,20 i od jutra juz będzie racja dzienna znów o 10 dkg większa 1,60 kg gęstej zmielonej masy mięsno-jarzynowo - ryzowej ) a on wcale nie przybiera na wadze nic a nic. Może gdybym ryz zamieniła na makaron to może szybciej by cos zaczął przybierać, ale szczerze mówiąc boje się cokolwiek mu zmieniać, że znów zaczną sie "jazdy" z kuponami. W tej chwili choć nie ma biegunek , kupony robią sie coraz lepsze - chociaż tyle. Gdyby on był "normalnym" pacjentem , mozna by go zawieżć do jakiejś kliniki , ale te wszystkie problemy :shake: premedykacja przed każdą wizyta :shake: Nie każdy lekarz zgodzi sie przyjąc TAKIEGO pacjenta , jestem wdzięczna , że znalazł opieke w krak-wecie . Jak mam strasznego "doła" to sie pocieszam, że gdyby został w schronie to juz pewnie by nie żył :shake: :shake: :shake: A tak żyje , nic go nie boli , ma wokół ludzi , którzy go bardzo polubili (właściciele hotelu) a nawet i pokochali (zgadnij kto ? ) , tylko .... marne szanse na adopcje :-( :-( :-(
  21. Oglądałam go dziś - nie szczęście nie ma w tym miejscu odczynu zapalnego . mam nadzieję, ze wszystko bedzie w porządku.
  22. Ten Maksik to naprawdę pechowiec - nie dośc , ze taki biedaczek schorowany, chudziutki - sama skóra i kości , to jeszcze wczoraj wlazł mu kleszcz - znalazłam go wieczorem wpietego w jego kark - wyjęłam w całości , ale i tak drżę , jakie będa tego konskwencje . A już zaczynałam sie cieszyć, że jest ciut , ciut lepiej .....:shake: Musze zaraz w poniedziałek podejśc do lekarza i wziac cos do zabezpieczenia Maksa przed kleszczami (dla Sandry też pewnie by sie przydało) - czekam do poniedziałku, ąż wróci lekarz , którey go prowadzi, bo wolę skonsultowac z nim rodzaj środka na kleszcze (nie wiem czy ma ty jakieś znaczenie stan zdrowia Maksia)
  23. Dakar pojedzie w monencie jak znajdziemy dla niego transport na trasie Rzeszów - Częstochowa (praktycznie od soboty kawaler bedzie "siedział na walizkach" i czekał na przewóz). Gonia - tak zmień tytuł . Dakar dostał szansę , ale potrzebny transport i pomoc finansowa . Jeśli ktos może pomóc w sprawie transportu proszę o info do Dharmy.
  24. Mamy pierwszy maleńki sukces - od trzech tygodni Maksymilianek wprawdzie nie przytył ale i nie stracił na wadze. Kupony nie sa rewelacyjne , ale jak na jego problemy to całkiem dobre - najważniejsze , że nie ma już biegunek z krwia . Je cały czas gotowane - ( 3 x dziennie ) , które codziennie wieczorem dowożę mu do hotelu . Cały czas przyjmuje też leki .Po 21 III znów badania kontrolne - zobaczymy jak wygląda profil wątrobowy i trzustkowy na takim zywieniu
×
×
  • Create New...