-
Posts
3333 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wiosna
-
Rudzik zjada dziennie około 220-240g karmy. Dostaje narazie ciut więcej, bo jest chudy mocno, gdy dojdzie do siebie będzie dostawał około 200-220g. Piszę dość orientacyjnie, bo na kubeczku są wagi karm nie-wet., a ja wagą nie dysponuję. Rudzikowi jest jednak nocami chłodno - mimo ocieplanej budy i wielu kocyków w środku, noce są chłodne a teraz jeszcze mokre, rano więc leży skulony. Zaraz jak robi się cieplej, to Rudzik wychodzi i wszystko jest już normalnie, obawiam się jednak, że kiedy zrobi się zimniej będzie kłopot, bo nie jest to pies przygotowany na zimę na dworze. Ja nie mogę teraz wziąć go do domu, bo w domu jest Griso z łapą w gipsie. Poza tym - bez zmian - milutki, spokojny, szczekający i bardzo stęskniony...
-
Dziękuję za bazarki, Grisowi właściwie brakuje już pieniędzy, bo odjęłam hotel i leki - dokładną rozpiskę napiszę później, bo mam tylko moment teraz. Griso ostatnio narobił szkód troche, kiedy został sam w domu - wskoczył na kanapę i okno w kuchni, dużo rzeczy pozrzucał i potłukł, w tym lampę, porozgniatał też sporą ilość warzyw na przetwory.. Jak narazie nie potrafi zostawać sam, odgryza też smycze, kiedy zostaje przywiązany - przegryzł już 3.. ;/ Postaram się przećwiczyć z nim chociaż dom, bo to dość istotne..
-
Dalia, skontaktuj sie ze mna przez tel, ja nie mam teraz duzo czasu na pisanie, a tak bedzie latwiej - 506 935 278.
-
Griso nadal w domu, i zostanie tu na czas kiedy lapa jest w gipsie. W boksie Griso troche szaleje, na pewno duzo skacze, rusza sie, bo chce do psow i do ludzi. W domu jest spokokjniejszy, poza tym spora czesc czasu lazi po dywanie, co jest znaczna oszczednoscia bucikow, z ktorymi ja nie nadazam, bo starczaja doslownie na kilka dni :roll: Na lape staje, choc jest to utrudnione przez sam gips i buta. Kiedy idzie powoli, staje, kiedy żwawiej - łapa 'zostaje' jakby z tyłu, wtedy więc szura nią. Jeszcze niedawno łapy nie stawiał wogóle, bo paluchy obdarte musiały go boleć.
-
..jedziemy niedlugo z Grisem do Gliwic - dzisiaj ma miec zdjety gips, zobaczymy wiec, jak z lapka i czy wszystko goi sie tak, jak powinno. Gips zostanie zalozony znowu, bo to jeszcze nie calkiem koniec, ale trzeba sprawdzic, jak i co pod spodem. Papudraczku - Wetow mam wymarzonych :loveu: ..mysle, ze trzebaby na pierwszej stronie w pierwszym poscie napisac konkrety, bo jak ktos watku od poczatku nei sledzi, to bedzie mial klopoty z doszukaniem sie czegokolwiek (mi nie chcialoby sie czytac 80stron ;) ). Postaram sie w najblizszym czasie opisac Grisa takim tekstem, ktory moznaby do ogloszen dawac, i ktory zawiera opis jego charakteru dla zainteresowanych adopcja.
-
alez tu pusto :roll: ..kotki nadal nie ma - nie wiem, o co tu chodzi, ale chyba stwierdzila, ze skoro ja taka, to ona do jesieni na polach bedzie myszy lapac.. I widza ja z daleka, i czasem przychodzi na kontrole, ale nie pojawia sie ani ma moment dluzej. A Bennemu niedlugo sciagam szwy i chlopak bedzie juz calkiem gotow ;)
-
Mam do Was prośbę - bo ja nei nadążam z czytaniem wątku na codzień i jestem trochę do tyłu teraz :oops: - jak wyglądają najbliższe plany ? Bo widzę, że Lucek ma się lepiej i lepiej - czy już coś wiadomo, kiedy mogę się go spodziewać? Wy go tak rozpieszczacie, że ja nie wiem, jak ja podołam tak wysoko podniesionej poprzeczce :)
-
tak, ja o Damie wiem i watek sledze ;) Dama ma u mnie miejsce awaryjne - nie jest to standardowy hotel, bo mialaby zamieszkac w jednym z kojcow, jakie robie dla moich psow, ale ze jej sytuacja jest jaka jest (a wlasciwie byla jaka byla) to zgodzilam sie na udostepnienie jej tego miejsca.
-
piękny pies..
-
ja już sama się przywiązałam na tyle, że nie będzie mi łatwo wydać Grisiaka do DS. Jeżeli o mnie chodzi, mogłabym zostawić go na stałe, choć, oczywiście - rozsądniej byłoby wydać go i 'zrobić miejsce' na następne psiaki. Zobaczymy - liczę na rozsądek i zdecydowanie TZa, po którego jadę w już przyszłym tygodniu. Jeśli razem stwierzimy, że jeden pies więcej nie jest kłopotem, to Griso zostanie u nas na stałe, jeśli 'wygra' nasza rozsądna strona - będziemy po wyleczeniu łapy musieli się z nim rozstać. ..btw Griso potajemnie zamieszkał na kanapie w kuchni ;)
-
Rudzik ma u mnie 70zl na plusie, kolejny miesiac bedzie kosztowal 150zl.
-
ohh.. i to teraz ? :roll: ..Grisowi chyba ktoś robił krzywdę :mad: Niesamowicie boi się on.. packi na muchy. Gdy ja widzi, czym prędzej ucieka z pokoju i kładzie się skulony pod drzwiami kuchni - zrobił tak raz, i drugi i trzeci, zanim zdążyłam nawet ruszyć packą, nie mówiąc już o pacnięciu nią i hałasowaniu przy tym - dało mi to więc do myślenia i sprawdziłam kilka razy jeszcze - za każdym tak samo.. :mad:
-
ano, najprostsza prawda, a jakze dla niektorych zadziwiajaca :roll: na szczescie trafilam na wspanialego sasiada, i kiedy na poczatku mojego mieszkania poszlam do niego przeprosic i zapytac, czy bardzo przeszkadza mu wycie moich psow i szczekanie owczarka (ktory nie zamykal sie przez prawie 3 tygodnie :oops: ) - odpowiedzial, ze 'pies tak ma, ze szczeka' :) a Griso miewa czasem takie momenty, kiedy wychodzi z siebie i rozpiera go chec zabawy - biega po domu, kica, podskakuje i az caly ziapie - zaczepia mnie, podgryza, skacze wokol i zacheca do zabawy :loveu:
-
ja jestem, ale mi sie wiekszosc stron nie otwiera, to forum miedzy innymi terz - wiec ja nie moge :roll: mozna tez napisac tu na DGM w dziale V grupy lub sportow zaprzegowych ;)
-
aha, juz ktorys zapomnialam o tym napisac.. :roll: Griso ma jedna ceche, ktora nie kazdemu moze sie spodobac - jest wybitnym szczekaczem. Podejrzewam, że to pozostałość po schronisku, bo robi to domagając się uwagi - szczeka na psy, na mnie, a właściwie do mnie, gdy przechodzę, na konie szczeka potwornie. Oczywiście - powolutku mu to przechodzi, i choć na mnie nie robi to najmniejszego wrażenia - bo moje psy wszystkie mają nawyk wycia conajmniej kilka razy dziennie, więc takie 'małe' szczekanie to nie kłopot, aczkolwiek czasem może być to denerwujące.
-
Grisiaty czuje się dobrze, jest nadal bardzo grzeczny i bardzo zadowolony z mieszkania w domu :) Towarzyszy mi wszędzie - jak idę do kuchni, idzie ze mną, jak jestem w pokoju, kładzie się tuż obok mnie, jak wychodzę, patrzy przez okienko w drzwiach :loveu: Przytula się do mnie ciągle, kładzie mi łeb na kolanach, ramieniu, ręce - jest naprawdę wyjątkowo uroczy ;) Są momenty, kiedy wydaje mi się, że łapka go trochę boli - a bardziej, że gips po prostu go męczy, bo Griso czasem stara się skubać go bardziej, nie chce dać się od tego odciągnąć (wtedy zakładam mu kołnierz, bo jak jestem w pokoju i mam go na oku, to lezy sobie bez). paluchy tez znacznie sie poprawily - teraz Grisiaty wlasciwie wogole nie chodzi bez buta, a buta dostal nowego i jak narazie dziala :) Cuz - ogolnie jest to naprawde wyjatkowy pies. Opiekowanie sie nim to dla mnie ogromna przyjemnosc :)
-
Rudziutki czuje się nieźle, jest dziś nieco mniej aktywny niż zwykle i większośc dnia przespał zakopany w kołderkę w budzie, choć oczywiście nadszedł czas na codzienne szczekanie ;) Jest radosny, zaczepia mnie i merda ogonkiem, gdy tylko podchodzę ;)
-
dotarła karma - bardzo dziękuję. Rudzik zjadł z apetytem :loveu: