-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Nie wiem jak Wind, ale mogę Ci powiedzieć, jak ja tego uczę.Siadasz na podłodze, nogi wyprostowane, pies waruje pod kątem prostym do nóg, powiedzmy po lewej, w prawej ręce smakoły. Zginasz nogi na tyle, żeby utwrzył się tunel dostatecznie duży, żeby pies mógł się przez niego przeczołgać. Rękę wkładasz do tunelu i przez tunel podsuwasz psu smakołyk pod nos. Jak się poruszy, cofasz rękę. żeby dosięgnąć smakołyk, pies musi się czołgać. Nie wiem, czy to zbyt jasno wytłumaczyłam, ale za pół godziny taksówka na lotnisko...
-
Lecimy za kilka godzin... Ze świadectwem zdrowia rzeczywiście było nerwowo... Mokka miała reportaże co kilka godzin w miarę rozwoju sprawy. Opowiem Wam wszystko kiedyś, jak będzie więcej czasu.Będę tu na dogomanię zaglądać od czasu do czasu, ale nie tak często jak zwykle, więc proszę grzecznymi być! Natomiast na treningach oczywiście nie będzie nas przez następnych kilka tygodni. Nie powinno to zrobić większej różnicy, bo Misia raczej nie wnosi nic pozytywnego do poziomu drużyny :wink: , chociaż ja zawsze mam nadzieję, że swoim bezstresowym podejściem do życia pomaga przynajmniej utrzymywać fajną atmosferę. Natomiast treningi na pewno będą spokojniejsze bez niej, więc po powrocie, spodziewamy się zobaczyć ogromne postępy!!! Trzymajcie za nas kciuki i do zobaczenia!
-
Okej, teraz rozumiem, sorry. Zmyliłaś mnie w tamtej wypowiedzi zaczynając ją od . Ja ten zwrot rozumiem jako wprowadzający do "teraz Ci powiem, dlaczego nie masz racji" - być może niepoprawnie (bo moja znajomość polskiego jest taka sobie i czasem doprowadza właśnie do takich nieporozumień). W każdym razie, już teraz jest jasność :D .
-
Agrado, A gdzie ja napisałam, że Ty krytykujesz klatkę? :wink: Napisałam, rzeczywiście, że krytykujesz użycie jej w celach szkoleniowych (czyli w sposób, który radziłam), bo wydawało mi się, że ten cytat, że wolisz sposób stanowił krytykę używania klatki w sposób, który polecałam, a co więcej, brak zrozumienia dla tego sposobu. Dlaczego tak myślałam? Bo w metodzie, którą opisywałam najważniejsze jest właśnie to, żeby pies nigdy klatki nie źle nie kojarzył.Najwyraźniej źle zrozumiałam, o co Ci chodziło, za co przepraszam. Pomimo że staram się czytać uważnie, nadal nie bardzo rozumiem, w jaki sposób to, co radziłam skojarzyłoby psu klatkę z miejscem kaźni. Ale to chyba już mało ważne. To pisałaś już poprzednio A to jest nowe i stanowi piękny postęp, a to najważniejsze. Na pewno tak.
-
No pewnie, że tak!
-
Może powinnyśmy podzielić się tutaj fajnymi pomysłami na bezużyteczne komendy - albo założyć taki topik na Szkoleniu... Misia dizsiaj opanowała "brzunio" - czyli przewracanie się do góry brzuchem (inspiracja była chyba od Majki). Poza tym umie "Śpi pies". Chyba nauczę ją "łap muchy" (już kiedys próbowałam, ale nie do końca wypracowałam - Misia nie uczy się specjalnie szybko), czyli kłapania zębiskami. Czołganie, oczywiście, konieczne. No i co jeszcze???
-
:roflt: :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:
-
Wind, Fanka, niektóre schroniska tatuują. Celestynów tatuuje na "S", więc to pewnie pies wzięty z Celestynowa. Jeżeli zadzwonicie tam z numerem, to powinni być w stanie porozumieć się z właścicielem. Ale powiedzcie im, jeżeli jesteście tego pewni, że pies został wyrzucony z samochodu. Jeżeli wiadomo, jaki to był samochód, i jeżeli ci "właściciele", którzy psa przygarneli, mają taki sam, to może możnaby im wytoczyć jakiś proces....
-
Szkolenie Zwiąkowe w W-wie 27 marca 04
Flaire replied to lucyper's topic in Szkoły, kursy, seminaria
Związkowy kurs PT kosztuje 400 zł. -
Szkoda, że u mnie stanął internet na dwa dni, bo dawno już wyjaśniłabym ten błąd. AKC ma własne regulaminy, zupełnie różne od regulaminów FCI pod każdym względem (np. zupełnie inne ćwiczenia). Jak już pisałam, to jest nieoficjalne tłumaczenie autorstwa Marii Kuncewicz z oficjalnego franskiego regulaminu. Oficjalne tłumaczenie będzie się różnić najwyżej w szczegółach słownictwa.Oficjalne regulaminy możesz zdobyć od FCI we francuskim oryginale lub w oficjalnym angielskim tłumaczeniu.
-
Apropos komputerowego wirusa, o którym rozmawiałyśmy na treningu: w moim komputerze już wszystko się odblokowało, stare wiadomości zostały doręczone i wszystko działa okay. Podejrzewam, że mój provider miał problemy z serwerem (były zresztą inne tego objawy), być może spowodowane zarażeniem tego serwera tym wirusem, lub też nadmiernym rozpowrzechnianiem się wirusa przez serwer. W każdym razie mój komputer nie wydaje się zarażony.
-
Agrado, wydaje mi się, że nie rozumiesz roli klatki, ani sposobu w jaki pomaga z tym problemem. W ŻADNYM WYPADKU NIE MOŻNA DOPROWADZIĆ DO TEGO, ŻEBY KLATKA BYŁA DLA PSA "MIEJSCEM KAŹNI". Jeżeli do tego doprowadzisz, to pies w klatce będzie wył głośniej nież poza klatką. Klatką wycia nie wygasisz - bo niby jak i dlaczego??? - więc nie o to tu chodzi.Przeciwnie, ta metoda opiera się na opanowaniu powodu, dla którego pies wyje. Większeść psów (nie wszystkie) wyje dlatego, że nie czują się pewne czy bezpieczne same - czy aby ten właściciel wróci??? Możesz próbować uczyć psa, że samemu wszystko jest okay zostawiając go samego w mieszkaniu na momencik, potem dłuższy momencik, itp. W ten sposób powoli nauczysz go czuć się w mieszkaniu pewnym siebie. Jest to jednak dużo trudniejsze, niż nauczenie psa czucia się pewnym siebie w klatce. Dlaczego? Bo jak tylko wyjdziesz z mieszkania, to pies od razu Cię nie widzi. Bo samo zamykanie drzwi, czyli moment, kiedy Cie przestaje widzieć, jest automatycznie traumatyczny. Bo drzwi kojarzą się psu z wielkim światem - kto wie, gdzie Ty się podziewasz. Dlatego łatwiej i na pewno mniej traumatyczne DLA PSA jest nauczyć go, że klatka jest jego bezpiecznym azylem, do którego Pan zawsze wróci. Jak to robić było już wielokrotnie opisywane. Ale dopiero jak pies czuje się absolutnie bezpieczny w klatce widząc swojego Pana, zaczynasz mu na chwileczkę znikać z pola widzenia. Z czasem, będziesz mógł znikać nawet za drzwi. Pies jest w miejscu, które kojarzy mu się przyjemni i w którym czuje się pewnie - dlatego nie wyje. Z mojego doświadczenia, ludzie, którzy krytykują w ten sposób, co Ty użycie klatki nigdy jej sami w celach szkoleniowych nie używali. Reagują na słowo "klatka", które niezbyt dobrze się kojarzy, jak również utożsamiają się z psami myśląc, jak sami reagowaliby na zamknięcie w klatce. Ale pies to nie człowiek... A klatka, dla psów z klatką wychowanych (i przyzwyczajonych do tego, że czasem zą w klatce zamykane) może być ich ulubionym, bezpiecznym miejscem. I o to właśnie chodzi, bo w bezpiecznym, ulubionym miejscu nie ma po co wyć.
-
No widzisz, każdemu podoba się co innego. Bo moja Misia jest szalenie ufna wobec każdego, dla każdego jest miła, każdemu pomacha ogonem i każdego - człowieka czy psa - zaprosi do zabawy. I właśnie to najbardziej mi się u niej podoba. Może ktoś powie, że to nie pies na naszą rzeczywistość, ale to pies na taki świat, jaki ja chcę mieć wokół siebie, więc przynajmniej moją malutką rzecz w tej sprawie robię i jak narazie się udaje. :wink:
-
Nie wiem, jak w Polsce, ale gdy pracowałam w tej branży w USA, to ratownikami były najczęściej goldeny. Ale nie tylko. Całą psią drużynkę ratowniczą w moim byłym ośrodku narciarskim (Squaw Valley) znajdziesz [urlhttp://www.squawdogs.com/asp/ourdogs.html]tutaj.
-
exoda, gratuluję zaręczyn! Czy Kara będzie brała udział w ślubie :wink: ? A tak poważnie, to mam znajomych, których pies (a właściwie pies pana młodego) brał udział w ich ślubie. Ślub był na świeżym powietrzu, pies kroczył za młodą parą, a w zębach trzymał koszyczek z obrączkami. oczywiście było to w Kalifornii :wink: .
-
Cześć wszystkim. Misia przeżyła zabieg - ja też. Obie wyszłyśmy z lecznicy na własnych łapach, chociaż Misia mocno się jeszcze chybotała (ja mniej). Teraz jest juz lepiej, snuje się za mną krok w krok, ale to nie jest jeszcze ta Misia, którą znacie. Co do zdjęć, to wyczesanie nie pomogło i pan doktor powiedział, że nie udało mu się ustawić Misi do naprawdę symetrycznego zdjęcia. Jest to spowodowne tym, że o ile prawe biodro Misia ma dobre, to lewe wygląda gorzej. Nie było pani, która te zdjęcia odczytuje, więc więcej będziemy wiedzieć w dopiero poniedziałek i wtedy będziemy decydować, co dalej.
-
Trzymajcie kciuki mocno, ja zaraz wychodzę i jadę z Misia na Gagarina. Jestem tak zdenerwowana, że aż mi niedobrze, głowę tracę, wyczesałam ja na wszelki wypadek :niewiem: Chyba będę niebezpieczna na drodze, więc radzę trzymać się z daleka, w najbliższym czasie, od Puławskiej...
-
Czytałam te regulaminy i nie do końca zgadzam się z tym stwierdzeniem. Ale nie ma po co dyskutować o szczegółach, bo to już i tak przegrana sprawa. Smutno tylko, że przegrana właśnie w taki sposób.Nie wiem, czy Szwedzi mają regulaminy lepsze czy gorsze; moim zdaniem, najlepiej by było przeczytać jak najwięcej takich regulaminów z różnych krajów, zastanowić się nad różnicami i ułożyć regulaminy na podstawie tego, co najlepsze. Ja na Francuzów absolutnie nie wybrzydzam, a w szczególności nie wybrzydzam na Marię Kuncewicz. Natomiast żałuję, że polski Związek nie stać było na więcej niż kopiowanie kogokolwiek - że akurat Francuzów to, jak piszesz, przypadek. Może właśnie dlatego te zasady były dla niej naturalne - bo patrzyła na nie z tego jednego francuskiego punktu widzenia, z którego były one układane. Ja patrzę z amerykańskiego i dla mnie nie wszystko zawarte w tych regulaminach jest naturalne. Dlatego właśnie uważam, że rezultat byłby lepszy, gdyby użyto doświadczenia większej ilości ludzi, niż tylko Francuzów.
-
Zgadzam się absolutnie! Kopiując francuskie regulaminy kopiujemy również zawarte w nich błędy metodologiczne i inne. Próbowałam o tym mówić na naszym zebraniu; argument przeciw mnie był, z grubsza, że trzeba od czegoś zacząć, a jak zaczniemy teraz dyskutować i poprawiać, to nigdy do niczego nie dojdzie. Tylko ja z kolei wiem, że jak zaczniemy od błędów to już zostaniemy z tymi błędami na wiele lat.
-
Sajko, my z Misią mamy już CACIBy z Bratysławy i z Budapesztu i więcej nam się nawet tak daleko jeździć nie chce, bo Misia kiepsko się wystawia po długiej podróży :( . Z niej jest wielki domator, a ja też specjalnie nie lubię tak daleko jeździć. Więc po szczeniakach poszukamy jakiegoś CACIBika gdzieś bliziutko, żeby skończyć Int. Ch. (musi być po maju), i to nam starczy. A Ty młoda jesteś i świetnie, że sobie po świecie jeździsz!
-
Tutaj opisałam historyjkę, która pokazuje, że szpikowanie przysmaków chili nie działa na wszystkie psy... niektóre psy uważają chili za wspaniały smakołyk. W ogóle, cały tamten topic poświęcony jest podobnej tematyce. Ja swoją metodę uczenia psa nie podnoszenia świństw z ziemi opisałam właśnie na tamtym topicu, dokładnie tutaj.
-
Fanka, Jeśli pogoda jest kiepska, pada śnieg lub jest słaba widoczność, to pies na nartach koniecznie musi jeździć w goglach. Natomiast jeśli świeci słońce, to wystarczą okulary słoneczne. Jeśli chodzi o szelciaki na snowboardach, to chyba Funny będzie pierwszym. Ale widziałam psy surfujące po falach na surfboardach, a to podobne...
-
No nie denerwujcie mnie jeszcze bardziej!!! Już teraz sama nie wiem, czy bardziej się martwię, że coś z tego może wyjść, czy że może nic się nie udać!Taki piękny kawaler, tak długo go wybierałam, mam nadzieję, że się Misi spodoba... Alimentów to on płacić nie musi, raczej się panny w kolejki ustawiają... Przed nami przylatuje do niego jedna z Montany... A jego właścicielka wczoraj zupełnie mnie rozbroiła, bo wspomniała, że pamięta moją piękną sunię, którą wystawiałam 20 lat temu... A ja myślałam, że ona w ogóle nie będzie nawet mnie pamiętać...
-
coztego, ja już mu dawno odpowiedziałam na innym wątku (na terierach) i sunia jest już po zabiegu (częściowo wytrymowana, częściowo obstrzyżona). :D
-
Tak - tylko muszą gryźć, albo pozoranta, albo zwierzynę. A ja wolę, żeby Misia lizała, niż gryzła. :lol: Chyba większość airedali w klasie użytkowej jest po IPO. Co gorsza. ona jest chyba nieco wyższa od Jacka!A jeśli chodzi o najbliższy weekend, to ja mogę się stawić tylko w sobotę. Wolałabym chyba trening, ale Misia zdecydowanie wolałaby spacer, więc jesteśmy 1-1 :lol: .