-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Ania-Bajka, czytasz po angielsku? Bo jesli tak, to w necie jest mnostwo przepisow, moge jakis polecic, szczegolnie jesli nie musze tlumaczyc na polski :wink: .Ale to zupelnie inne danie, niz nalesniki polskie...
-
:o :o :o :o Chyba zartujesz????? Nie znam zadnych corgi w Polsce, ale w USA sa uwazane za super psy do szkolenia. Podczas mojej wizyty tam w lecie, corgi wygral zawody posluszenstwa w swojej kategorii kazdego z 4 kolejnych dni. Zaluje, ze nie mam jakiegos nagrania wideo tej suczki, to bym Ci pokazala - pracowala przepieknie i jej najnizsza ocena byla chyba 198 (na 200) punktow.Az mi sie wierzyc nie chce, ze Polscy hodowcy uwazaja, ze corgi sie nie nadaja na szkolenie!!! Czy mozesz powiedziec dokladniej, dlaczego tak mysla? Bo dla mnie to nonsens totalny! Wszystkie corgi jakie znalam byly bardzo pojetne, zrownowazone, doskonale pracujace. Jestem pelna uznania dla tej razy - corgi to duze psy w malym wydaniu :wink: .
-
Lenka, Musze zaczac od tego, ze mam osobiscie bardzo malo doswiadczenia z agresywnymi psami, bo wszystkie wlasne psy mialam od szczeniaka i nie pozwalalam im na zadna agresje, a cudze psy, ktore szkolilam (w USA) raczej nigdy nie byly agresywne... W ogole zauwazam, ze w USA widuje sie o wiele mniej agresywnych psow niz w Polsce. Nie znam powodu, ale mysle, ze czesciowo jest to efektem sporej poblazliwoscie w Polsce dla agresywnego zachowania u psow - wiele osob mowi, ze niby nie chca miec psa agresywnego, ale jednoczesnie mowia, ze licza na to, ze pies ich obroni jak bedzie trzeba (nie chodzi mi tutaj o Ciebie osobiscie :wink: , raczej o ogolne podejscie do tego problemu w Polsce). Dobra, a teraz co do Nasy. Z obserwacji Ciebie z Nasa, mam dwa komentarze. Po pierwsze, zauwazylam, ze kaganiec bardzo dobrze jej zrobil - w kagancu nagle stala sie calkiem spokojna! Wiec ja sprobowalabym puszczac ja TYLKO w kagancu. Nie gwarantuje skutkow, ale musze powiedziec, ze jestem ich ciekawa... Moze jak troche pobiegalaby TYLKO w kagancu, to uspokoilaby sie - ale nie wiem. Po drugie, musisz Nasie dac do zrozumienia, ze Ty nie bedziesz agresji tolerowac. Jak Was widzialam, to czasami na nia krzyknelas jak sie na jakiegos psa rzucila, ale czesto bylas zajeta czym innym, moze nie zauwazalas i w zwiazku z tym nie reagowalas. Czyli uczylas Nase, ze agresja jest OK, a nawet oplacalna (bo dostawala nagrode w postaci psa, ktory przed nia zwiewal). Dokladnie jak jej dac do zrozumienia, ze agresja Ci sie nie podoba to Ci nie powiem - to zalezy od Ciebie i Twoich metod. Ale moim zdaniem ona nie wie, ze Tobie jej agresja sie nie podoba; przeciwnie :( . Nasa jest bardzo w Ciebie wpatrzona, wiec mysle, ze jak zrozumie, ze Pancia nie toleruje agresji, to sie poprawi. Ale zeby jej to uswiadomic, musisz postepowac z zelazna konsekwencja i nigdy do agresji nie dopuszczac. Co do siusiania i psa Twojej kolezanki, to tutaj na pewno podziala zelazna konsekwencja i niedopuszczanie do bledu. Jak to uzuskac? Ja uzywam klatki; jak? - pisalam juz gdzie indziej na forum. Chodzi o to, zeby uniemozliwic psu siusianie w domu. Czyli - jesli pies biega luzem w domu, to jest obserwowany tak dokladnie, ze zanim zacznie siusiac jest podnoszony i wynoszony na zewnatrz, gdzie przebywa dopoki sie nie zalatwi. Za kazdym razem jak sie zalatwi na dworze, ogromna pochwala. (Ja robie cos jeszcze innego - ucze psa siusiania na komende. O tym tez juz tu wielokrotnie bylo). Jezeli kolezanka nie moze go obserwowac (bardzo dokladnie!) w mieszkaniu - jezeli musi spuscic z niego oko nawet na minute - to wsadza go do klatki. (Pies powinien byc najpierw do klatki odpowiednio przyzwyczajony, bo to nie ma byc kara - o tym juz tez wielokrotnie pisalam. Chodzi o to, zeby klatka byla jego poslaniem, bo znakomita wiekszosc psow nie zsiusia sie na wlasne poslanie). W klatce pies najpewniej zasnie - jak tylko sie obudzi, jest wynoszony na dwor, az sie wysiusia. Potem hasanie w domu, ale znow tylko pod bardzo dokladnym nadzorem, bo szczeniak potrafi sie zsiusiac 5 razy w 5 minut! Czyli, powtorze kluczowa zasade jeszcze raz: pies jest pod stala obserwacja kiedykolwiek biega luzem w domu tak, zeby nie mial mozliwosci sie tam zalatwic. No i na koniec jeszcze raz radze przeszukac stare topiki tu, na wychowaniu - jest tutaj duzo dobrych rad na poruszone przez Ciebie tematy.
-
To, co kiedys nazywalo sie PT III, teraz nazywa sie PTT. Nie wiem, gdzie w Trojmiescie mozna sie przygotowywac do tego egzaminu. A egzamin jest trudny...
-
tomek1906, nas nie bedzie - kariera wystawowa Misi jest juz prawie zakonczona i przy nastepnej cieczce (lada dzien, mamy nadzieje) bedziemy ja kryc. Ale bardzo ciesze sie na zdjecia! Moze pstrykniesz troche airedali? :D
-
Westusie, czyli West highland white terrier
Flaire replied to Anusia's topic in West Highland White Terrier
Anusiu, zeby nauczyc Frodzia posluszenstwa bardzo polecam zapisanie sie na szkolenie, szczegolnie jezeli to Twoj pierwszy pies. W Krakowie jest wiele dobrych osrodkow szkoleniowych - poszukaj tutaj na dogomanii w dziale Szkolenie, a na pewno znajdziesz cos dla siebie. Wynikiem bedzie nie tylko dobrze wychowany pies, ale rowniez sporo satysfakcji dla Ciebie, byc moze tez nowi znajomi i dla Ciebie i dla psa. A moze nawet spodoba Ci sie szkolenie i zaczniesz z Frodziem uprawiac jakies psie sporty? -
IDA, dzisiejszy trening jest skasowany, bo Elka jest chora :( . A wczorajszy trening zaczal sie od szampana w sklepie Elki. Budka bylka pelna psow, ktore zachowywaly sie bardzo grzecznie! Potem poszlismy na boisko, gdzie glownie trenowalismy zmiany stron (bez przeszkod). Od razu sie pochwale, ze najlepiej szlo mojemu (niwidzialnemu) psu :wink: , ale wszyscy niezle dawali sobie rade. Mamy cwiczyc te zmiany w domu. Na koniec wszystkie psy pobiegly prosta trase (cztery hopki i kolo) tam i z powrotem, ze zmiana strony po "tam". Trening byl krotki, bo z Elki lalo sie strumieniami i zabraklo chusteczek :wink: .
-
Wind, jestem w Szwajcarii, wlasciwie bez dostepu do netu. Bede w Warszawie w sobote. O ktorej jedziecie do tego sklepu Elki??? A Misia jest w Hameryce, cieczki ciagle nie ma, wiec kto wie, kiedy wroci. Moim zdaniem, psy niuki i Lenki trzeba przeniesc na stronie Cavano do innego dzialu, a nie wywalac (ewentualnie zostawic tylko po jednym zdjeciu, bo rozumiem, ze sa problemy z miejscem na serwerze). To juz nie sa nasze psy, ale kiedys byly. I nie obrazac sie! Moze niuka i lenka odwiedza nas od czasu do czasu i podziela sie nowo nabytymi umiejetnasciami. niuka, "Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma" znaczylo chyba po prostu, ze Fort, dopoki Was tam nie bylo, mogl sie wydawac bardziej atrakcyjny niz sie okaze jak juz tam bedziecie. Tak ja to przynajmniej zrozumialam. Oczywiscie mam nadzieje, ze tak nie bedzie, i ze bedziecie tam szczesliwe. Wiec zycze powodzenia! W Szwajcarii nadal nie ma sniegu, ale wczoraj bylo troche slonca. Pozdrawiam Was wszystkich.
-
Uprzejmie melduje, ze w Szwajcarii nie ma sniegu, nie ma slonca, a i z dostepem do internetu tez nie najlepiej. Zazdroszcze treningu. I ze nie ma nas na tym superowskim zdjeciu. Trzeba bedzie wphotoshopowac reszte druzyny... :wink:
-
No to jak Ci sie uda, to zdradz sekret, bo z tego co ja wiem, to zeby przewiezc psa wiekszego niz miniaturka na pokladzie trzeba najpierw oslepnac. :roll:
-
A ja na odwrot: nie cierpie sie przesiadac, a na dlugich rejsach smacznie sobie spie. No i oczywiscie przesiadki nie wchodza w rachube gdy podrozuje z psem (tzn. nigdy bym sie nie zgodzila, zeby mojego psa w czasie przesiadki automatycznie przenosili z samolotu na samolot).
-
Oczywiscie, ze wracalam LOTem, bo jak zapewne pamietasz :wink: , w tamta strone wiozlam Misie, a tylko LOT lata z Polski do USA non-stop. Wiec z Kalifornii do Warszawy przez Nowy Jork. Szkoda, ze Ty nie latasz wlasnie teraz, kiedy ja ciagle latam. Chociaz jutro - a wlasciwie dzisiaj, za 5 godzin, a ciagle nie jestem spakowana - lece Lufthansa (do Szwajcarii). Ale potem do USA znow LOTem, bo po Misie!A buzka nie opalona, bo w polnocnej Kalifornii bylo pochmurno, a w poludniowej bylam tylko jeden dzien :( . Moze w Szwajcarii siem poprawi. Cale szczescie, ze wyjezdzam, bo w domu straszliwie pusto. Zdecydowalam, ze nie zmywam sladow Misinego nosa z drzwi balkonowych dopoki Misi nie ma, zeby je odnowic! A teraz musze wracac z powrotem do ukladania planow zajec dla moich studentow. Juz nie mowiac o pakowaniu sie...
-
Hmmm... To wiesz, co ja bym jeszcze sprobowala? Spsikac to magiczne miejsce takim sprayem, ktory zniecheca psy do sikania w danym miejscu. Z reguly nie bardzo w takie spraye wierze, ale Twoja sytuacja wydaje sie wymarzona na takie wlasnie rozwiazanie. Nie wiem, czy pomoze, ale chyba warto sprobowac. Wiem, ze takie spraye sa dostepne w Stanach, wiec chyba tutaj tez musza byc.
-
Lenka, chodzi o ten emblemacik z dogomanii? A dlaczego sobie z dogomanii nie skopiujesz? Chyba ze chodzi Ci o jakas wieksza wersje w posiadaniu PATIszonka...
-
Na pewno bedzie skuteczne pod jednym warunkiem: ze problem jest w tym, ze ona teraz probuje Ci dawac znac, ze potrzebuje wyjsc, tylko Ty tego nie zauwazasz. W tym przypadku nauczysz ja raz-dwa, zeby dawala znac dzwonkiem, czyli tak, zebys latwo zauwazala.Natomiast z tego, co piszesz, ja nie sadze, zeby u Ciebie wlasnie to bylo problemem... Jezeli wychowalas juz wiele psow, to raczej umiesz je czytac, czyli problem jest raczej w tym, ze ona nie daje Ci znac. Dlaczego? Moze byc wiele powodow... Z czego tak wnioskujesz? I czy wie, zeby sikac TYLKO na dworze?Moja rada, jak zwykle, klatka...
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Jeszcze ladniej! :) Mam zdjecie jednej bardzo pieknej coreczki, ale jutro rano wyjezdzam na tydzien i przed wyjazdem chyba nie dam rady wstawic.[qutoe=Nitencja]CaluskiNa wzajem! -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
czapla, nie martw sie. Z tego co pamietam o Niuniu, to moze mu tylko pomoc. Panna taka spokojna, moze bedzie miala na niego dobry wplyw i on tez sie ustatkuje! :lol: -
I TY MOZESZ ZOSTAC BOKSEREM ???
-
No i macie z czego byc dumni, bo to nielada osiagniecie! Prawda, Wind? :wink:
-
Berek, rozne psy lubia rozne rzeczy... Moj akurat chyba woli psie ciasteczka od zoltego sera. Ale najbardziej ze wszystkiego lubi konskie g. i nic, co moge jej zaoferowac w zamian nie bedzie dostatecznie silnym bodzcem. Moim zdaniem, pozostaje tylko polaczyc bodziec pozytywny z negaywnym, tak zeby pies musial zdecydowac, czy woli najlepszy smakolyk na swiecie i niezadowolenie panci, czy lepiej poprzestac na kielbasce, ktora co prawda nie jest tak smaczna, jak konskie g., ale za to pancia sie nie gniewa. Jak narazie, decyzja czesto wychodzi tak, ze najlepiej skubnac troche konskiego, a potem podleciec do panci z mina "widzisz, jakim jestem grzecznym pieskiem" i czekac na smakolyk.
-
Sajko, na stronce, ktora ja podalam jest napisane dokladnie to, co piszesz, wiec zakladam, ze Davie chodzi o co innego (np. ze wet, ktory robi te operacje w Polsce robi to tylko pod warunkiem sterylizacji? :niewiem:). Oczywiscie, ale im luzniejsze biodra u szczeniaka, tym wieksze prawdopodobienstwo, ze beda zmiany artretyczne, a te sa bolesne. A poniewaz, wedlug tego, co czytalam, operacja jest prosta i nie ma znanych powaznych skutkow ubocznych, jest zalecana profilaktycznie w przypadkach duzego prawdopodobienstwa takich zmian. Wiele jest lekow i procedur, ktore dzialaja w sposob podobny: zmniejszaja prawdopodobienstwo jakiegos schorzenia - i wtedy zawsze jest pytanie, czy warto to robic lub czy warto brac lek, bo przeciez nie ma pewnosci, ze lek akurat w danym konkretnym przypadku pomaga. Sama biore jeden taki lek, a np. mam kolege, ktory cierpi na stwardnienie rozsiane i co tydzien dostaje zastrzyk, na skutek ktorego przez dwa dni ma goraczke i zle sie czuje. Co tydzien! Ale jest szansa - podkreslam, tylko szansa - ze te zastrzyki zwalniaja postepowanie choroby. Czy warto je dostawac? Nie wiadomo. Niektorzy ludzie chorzy na stwardnienie rozsiane maja forme choroby, ktora posuwa sie bardzo powoli i bardzo rzadko maja ataki - moze wiec i bez zastrzykow moj kolega mialby wlasnie te forme. Ale sa i ludzie, u ktorych choroba posuwa sie szybko - moze kolega jest jednym z tych i tylko zastrzyki mu pomagaja? Nie ma jak tego sprawdzic, a poniewaz skutki nie dostawania tych zastrzykow moglyby byc bardzo powazne, to co tydzien kolega poddaje sie temu cierpieniu... Podobnie z ta operacja. Czy konieczna? Nie wiadomo. Tylko ze tutaj - w przeciwienstwi od przypadku mojego kolegi - wiadomo na pewno, ze jesli jest konieczna pomoze, a skutki nie zrobienia jej moga rowniez byc bardzo powazne... Mysle, ze decyzja czy operowac, czy nie bylaby bardzo trudna... :( Szczegolnie u mlodego szczeniaka, z ktorym zawsze wiaza sie ogromne nadzieje.
-
Mokka, Ani chyba chodzi o to, ze haslo mogloby rownie dobrze byc I TY MOZESZ ZOSTAC MOLOSEM :o :o :o
-
A pieski moga sie rozmnazac??? Ale ten warszawski wet to wlasnie mial byc fachowiec :( .
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
czapla, a wlasciwie to dokladnie co Ci sie niepodoba w tej jego wybranej? Rasistka jakas z Ciebie czy co :wink: ? Najwazniejsze, ze sie kochaja (bo zakladam, ze milosc jest z wzajemnoscia :wink: ).Apropos kochania, to jak juz niektorzy wiedza, Misia jest u narzeczonego, choc cieczki jeszcze nie ma :( . Zdobylam tez dwa nowe zdjatka tego przystojniaczka, ktore wstawilam tak chytrze, ze chyba malo kto widzial. Wiec oto Jack jako dorosly pies: A tutaj starsze zdjecie, jako mlodzieniec na wystawie: -
Przeciwnie, wiadomo, ze jest. Dokladne badania na ten temat znajdziesz na stronie PennHIP. Kliknij na PennHIP Reasearch.Upraszczajac, im luzniejsze biodra u 4-misiecznego szczeniaka, tym wieksza szansa zmian artretycznych u 3-letniego psa. Ale pewnosci nie masz, ani ze pies z luznymi biodrami bedzie mial takie zmiany, ani ze pies z "ciasnymi" (jak przetlumaczyc "tight"?) biodrami nie bedzie ich mial. Ta operacja jest okreslana jako "zapobiegajaca" takim zmianom (nie naprawiajaca). Jezeli masz psa, ktory ma, powiedzmy, 90% szanse na cierpienie, to chyba warto temu zapobiec przeprowadzajac wlasnie taka operacje (tak samo jak, moim zdaniem, warto sterylizowac psy, ktorych nie planuje sie hodowac). Ale poniewaz w Polsce nie ma nawet weterynarza uprawnionego do robienia PennHIP, to wszystko to opieraloby sie na zgadywaniu i chyba wtedy nie mialoby sensu.