-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Whistler jest oki. Jedyny problem, to że rzadko są warunki na jazdę na całym stoku - jak na dole jest dobrze, to szczyt zamknięty; jak na szczycie dobrze, to na dole odwilż. Ale ogólnie dobre tereny i fajnie. Z tamtej strony oceanu, poza juz uprzednio wsponiana Squaw Valley :lol: , polecam jeszcze Jackson Hole. To jedyne miejsce w Ameryce, o którym myślę, że gdybym tam więcej pojeździła, to lubiłabym je jeszcze bardziej, niż Squaw.
-
IDA, IDA, IDA!!! Zlituj się nad nami i zmniejsz zdjęcie podpisie, bardzo Cię proszę, nie tylko jako Moderator, ale również jako normalny użytkownik!!! czapla, a turlanie się w śniegu?
-
wendka, nie mnie tutaj komentować - może Mokka się niedługo zgłosi. Ale Leon jest bardzo odważny i na pewno nie atakuje ze strachu. Wydaje mi się, że on po prostu chce "utrzymywać porządek" - w swoim tego znaczeniu, oczywiście. Gościu mu się nie spodoba, to ciach.Mokka też usilnie z nim pracuje odkąd go ma (z ulicy) i ma już ogromne postępy i osiągnięcia. Ale niestety jeszcze mu daleko do psa, któremu można zaufać w obecności innych psów.
-
wioletta, uwież mi, że to nie była w żadnym wypadku ironia! Po prostu bardzo mi zaimponowałaś, kiedy napisałaś, że uważasz, że każdego psa "dasz radę nauczyć", żeby się nie rzucał na inne psy i spostrzegłam tutaj możliwość, żeby się sama czegoś nowego nauczyć. Dlatego bardzo bym chciała spotkać się z Tobą i, jeśli Mokka się zgodzi, z nią i z Leonem, żebyś nam pokazała, jak Ty byś postępowała z takim psem, jak on. Ja wierzę, że jako szkoleniowiec, uczę się całe życie i jeszcze nie spotkałam osoby szkolącej psy, od której bym się czegoś (nie zawsze pozytywnego :wink: ) nie nauczyła. Daleko mi do ironii, naprawdę.
-
To może pomożesz znaleźć dom dla Atosa? Jak on już będzie miał domek, to zmienię emblamacik z powrotem na Misię!P.S. Co z Fabią i agility? Misi nie ma, więc możesz bezpiecznie przychodzić!
-
tynka, ten znajomy jest w Warszawie? Będę chyba w przyszłym tygodniu na sekcji teriera i mogę się pewnie dowiedzieć, czy są gdzieś w pobliżu szczeniaki.
-
rudi, Adiraja, Gosiek, Nie musicie nikomu tutaj tłumaczyć, że nie jesteście ani Wy, ani Wasze psy "gorsi" niż ci z rodowodem. My to doskonale wiemy, mamy wsród nas wielu właścicieli nierodowodowych pieków, którzy wcale nie czują się w żaden sposób gorsi - więc Wy też nie powinniście. Tutaj nie o to chodzi. Więc o co chodzi? Niektórzy z forumowiczów - zauważcie, że są wśród nich również posiadacze yorków bez rodowodów! - starają się Wam wyjaśnieć, dlaczego nie zgadzają się ze stwierdzeniem, że rodowód to To nie jest, jak piszecie, kwestia snobizmu. Po prostu w naszym przekonaniu, rodowód nie gwarantuje, ale na pewno zwiększa prawdopodobieństwo, że zakupiony przez nas pies będzie zdrowym przedstawicielem swojej rasy. Wiele osób kupuje psy rodowodowe nie mając najmniejszej chęci ich ani wystawiać, ani rozmnażać, własnie z tego powodu: żeby zwiększyć - moim zdaniem znacznie - prawdopodobieństwo, że kupują zdrowego, zadbanego psa. Być może nie zgadzacie się ze stwierdzeniem, że rodowód to prawdopodobieństwo zwiększa. Jeśli tak, to możemy zacząć dyskusję na temat dlaczego tak uważam nie tylko ja, ale również inni forumowicze, którzy już się tutaj na ten temat wypowiadali, w tym właściciele psów bez rodowodów. Ale chyba ważne jest, żeby zrozumieć sedno sprawy. Nam nie chodzi o wystawy, hodowlę, papierki - chodzi tylko i wyłącznie o zwiększenie prawdopodobieństwa, że szczeniak, którego bierzesz do domu jest tym, co zamierzałeś kupić. I jeszcze jedna, osobna sprawa, tym razem do samanty. Piszesz, że Bardzo proszę, ujawnij nazwisko tej osoby; chyba nie masz nic przeciwko temu, żebyśmy wszyscy znali nazwisko oszystów? A jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz ujawnić publicznie, to napisz mi na priv, żebym miała możliwość jakoś zadziałać, bo właśnie tutaj leży część różnicy: na takie osoby, nawet "duże ryby" w Związku są sposoby. Poza Związkiem, jedyny sposób to nie kupować od nich szczeniąt. I właśnie o to tutaj chodzi. To, co mi osobiście w tym topiku dodaje dużo otuchy, i co powoduje, że chce mi się tu pisać, to wypowiedzi tych z Was, którzy pisali, że macie pieski bez rodowodów, bo jak je kupowaliście, to nie wiedzieliście, o co chodzi z tymi papierkami, ale teraz już wiecie. Brawa dla Was! Po to jest właśnie to forum :) .
-
pola i tomek1906, macie szczęście, że Wasze psy chcą się Was pilnować i wykazują niepokój, gdy im znikacie, bo nie jest to typowe zachowanie dla teriera. Teriery są często bardzo pewne siebie i nie przejmują się zbytnio, gdy pan znika z pola widzenia - z wyjątkiem, oczywiście szczeniaków - więc dla wielu terierów, metody typu chowanie się za drzewo (skąd inąd doskonałe) po prostu nie działają. Piszę to dlatego, żeby jakiś inny właściciel teriera, który może tutaj zajrzeć, i dla którego chowanie się za drzewo nie podziała, nie myślał, że coś jest nie w porządku z nim lub z jego psem. Wiele terierów to po prostu pewni siebie indywidualiści, którzy uważają, że jak pana nie ma, to sami sobie dadzą radę. A jak znudzi im się zabawa czy też tropienie jakiegoś ciekawego zapachu, to zaczną szukać pana czy domu. Problem w tym, że niektóre potrafią znaleźć, a inne nie :( .
-
Mami, polecam Squaw Valley w Kalifornii, gdzie niegdyś działałam jako ratownik :D . Doskonałe tereny dla zaawansowanych (dla mniej zaawansowanych niestety nie najlepsze :( ). Sajko, a gdzie we Francji jeździłaś, że Ci się niepodobało? Bo ja właśnie Francji najbardziej lubię - byłam w Trzech Dolinach (a jeździłam też i w tej czwartej :D ) i Val d'Isere. I w jednym, i w drugim miejscu super off piste (byłam z kolegami - ratownikami), a dla mniej zaawansowanych (mój tata też był z nami :) ) - doskonale przygotowane, dłuuugie zjazdy. No i świetna knajpka na szczycie każdego ważniejszego wyciągu! Raj na ziemi. W Austrii byłam raz (Zillertal), warunki i stoczki też były dobre, ale do francuskiej infrastrukuty jeszcze Austriakom daleko. Ale za to taniej, niż we Francji. W Szajcarii (Gstaad, skąd właśnie wróciłam) drogo straszliwie, infrastruktura z pierwszej połowy ubiegłego wieku, stoki nie przygotowane, a off piste może i jest, ale nie sprawdzałam za bardzo, bo śniegu nie było. A do Włoch może pojadę w przyszłym roku. W Polsce nie jeździłam od xxx lat (więcej, niż Wy macie wszystkie razem wzięte :wink: ), ale chętnie bym pojechała. Może mnie weźmie ktoś z młodzierzy? Obiecuję, że nie zawstydzę poziomem zaawansowania :wink: . Ale trochę chyba schodzimy z psów :wink: . Może czyjś pies uprawia sporty zimowe (poza agility :lol: :lol: :lol: ) ?
-
Nie tak dawno, ale zdjęcia chyba przeoczyłam. Więc tym razem wpisałam do Księgi Gości tak:Hejki, stronka jest SUPER!!! Proszę tylko o dział Nowości, gdzie mogłabym bardzo szybko dowiedzieć się np., że powinnam zajrzeć do Galerii, bo tam są nowe zdjęcia. :D
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Eeee tam, po prostu nowego kocyka na swoje poslanko mu sie zachcialo! -
Ja tam nie nazwalam Ciebie ani tak, ani siak, napisalam tylko, ze ja lepiej rozumiem ludzi, ktorzy hoduja, bo maja swira na punkcie jednej rasy i dlatego wole takie hodowle.
-
Dokładnie tak. No, dla Ciebie i Lenki tak, ale czy również do przeżycia dla owego niewielkiego psa? Lenka, dla niektórych piesków o maleńkich gabarytach Nasa jest właśnie takim "agresywnym bydlem" :( . Cieszy mnie, że chcesz coś na ten temat zadziałać, ale skłaniam Cię raz jeszcze do myślenia o tym problemie z punktu widzenia takiego właśnie maleńkiego psa, czyli tak, jakby Nasa była dużym rottweilerem. Inaczej, myślę że raczej nic w jej zachowaniu nie zmienisz. No właśnie, tak słyszałam, ja ją widziałam w kagańcu tylko raz i była aniołkiem (no, przyznaję, że jest to pojęcie względne :wink: ), ale może to był tylko przypadek, albo chora była :wink: .
-
Na pewno nie ma? Na kazdym spotkaniu z trenerem (juz dwie sztuki!), zapewnial mnie ze jest profesjonalnym instruktorem z papierami. Wniosek z tego taki, ze albo sciemnial, albo istnieja jakies "uprawnienia" :hmmmm: Na pewno AKC nic takiego nie wydaje. Inne organizacje mogą wydawać, i może coś to znaczy, a może nie. Z grubsza wygląda to tak, że Ty i ja możemy się zebrać, nazwać Official Agility Club of America, czy jak tylko chcemy, i zacząć drukowac papierki z uprawnieniami. Niektóre organizacje, o których słyszałam, że wydają "uprawnienia", wymagają dla ich wydania tylko człoknowstwa, czyli zapłacenia rocznej składki. APDT (Association of Pet Dog Trainers) i NADOI (National Association of Dog Obedience Instructors) wymagają prostych (ale drogich, przynajmniej w przypadku APDT) testów pisemnych(APDT wysyła Ci książeczkę, którą wystarczy opanować) i jakiegoś tam doświadczenia (którego jednakże nie mają sposobu sprawdzić). Organizacje klikerowe na pewno też wydają jakieś tam "uprawnienia" i pewnie organizacje agility również.Spytaj się Twoich instruktorów, jaka organizacja wystawiła im te papiery. Możesz się również spytać, jakie musieli spełnić wymagania, chociaż o to możemy się dowiedzieć, jak będziemy wiedzieć, skąd pochodzą.
-
Fafol super, kerraki cudne, ale co Wy tam wiecie o pojemności kolan! Ja znałam kiedyś doga niemieckiego, który na kolana się pakował (przyznaję, że używał trochę innej techniki, niż Misia, która też jest kolanowcem). czapluniu, a czy trymowanie maciupcich airedalków też sprawia Ci przyjemność? Bo jeśli tak, to dowiozę Ci mojego łobuza do Płocka, specjalnie żeby sprawić Ci przyjemność :lol: :lol: :lol: !!!!!
-
Mokka, skąd to piękne zdjęcie Kenii??? (Bo Moni to już widziałam :wink: ). wiktoriaa, może powinnaś pogadać z wetem przed zabiegiem, co jeszcze można przy okazji załatwić. Czyszczenie ząbków przychodzi na myśl (nigdy nie zaszkodzi, a robi się to u psów prawie wyłącznie pod narkozą), no i pazury, chociaż to jest proste i bez narkozy :wink: .
-
Hej, wioletta, ja powiem za Mokkę - jeżeli masz metodę, która w Twoim doświadczeniu podziała na każdego dorosłego samca, to pomóż Mocce z Leonem. Jej (jak i Lence) co prawda bardziej chodzi o kontrolę nad psem bez smyczy (bo np. Leon na smyczy już jest prawie grzeczy), ale jeśli masz metodę, która działa bez pudła i to tylko w 5 aplikacji - to zapraszam i jestem pewna, że Mokka zgodzi się pozwolić Ci popracować z Leonem. A ja wręcz obiecuję nawet dobrze zapłacić za lekcję jeżeli metoda się sprawdzi!
-
Coooo????? :hmmmm: Skąd taki wniosek??? Ani o Forcie, ani o panującej tam atmosferze absolutnie nic nie wiem i nic nie pisałam. Pisałam jedynie i wyłącznie o tym, że przyjazna atmosfera na zajęciach była dla mnie kluczowa i decydująca w wyborze klubu. Fortu w ogóle nie brałam pod uwagę, bo klub, który wybrałam jest o kilka kroków od mojego domu, poszłam tam na spróbowanie (nigdy przedtem agility nie uprawiałam), Misia doskonale się bawiła, ja też, więc przyschłyśmy. Gdyby atmosfera nam tak nie przypadła do gustu to szukałybyśmy dalej, ale obu nam się podobało (a już Misi najszczególniej), więc nie było potrzeby dalej szukać.
-
czapla, z tego co słyszałam po napisaniu pierwszego postu, Nasa w kagańcu też się rzuca, więc kaganiec nic nie pomaga (tylko obrażenia u ofiar są innego typu :( ). Więc jak ją widziałam w kagańcu i była spokojna, to może był to jej pierwszy raz w kagańcu? Albo co innego spowodowało to spokojne zachowanie? Nie wiem :niewiem: . Z użyciem kagańca w tym celu mam zero doświadczenia i raczej podejrzewałam od początku, że się nie sprawdzi. Ale, jak napisałam, byłam ciekawa, czy da jakiś efekt. Okazuje się, że nie :( . Mnie się wydaję, że oduczenie psa (szczególnie rasy męskiej, a jeszcze szczególniej kerraka) rzucania się na kolegów to ciężka sprawa. Są na ten temat księgi napisane, ale nie wiem, jak często komuś się to udaje. Niestety, na pewno jest konieczna żelazna konsekwencja, a o to trudno. Mnie się wydaje, że łatwiej wychować od szczeniaka psa przyjaznego. W tym celu potrzeba nieustannej socjalizacji (przebywania z innymi psami) i znów, żelaznej konsekwencji. Ale nawet z tym, nie zawsze się udaje. Tak jak z ludźmi :wink: . No i osobnikom płci męskiej czasami pomaga kastracja. Ale nie zawsze, szczególnie u dorosłych psów, z wyrobionymi, wypaczonymi "zwyczajami".
-
Ja nie dzielę, ja tylko mówię, że inne względy wchodzą w rachubę, gdy wybiera klub zawodnik, niż gdy wybiera klub "zabawowiec". Dla zabawowca, jak ja, najważniejsza jest atmosfera i dobra zabawa. A zawodnik, jak ty, potrafi nawet na dosyć długiej liście kryteriów o tym jednym dla mnie najważniejszym zapomnieć.Ale poza tym to myślę, że prawdziwym zawodnikom szybko może się sprzykrzyć ćwiczenie z kolegami nastawionymi głownie na dobrą zabawę. I na odwrót. W każdym innym sporcie, zawodnicy trenują jednak oddzielnie od tych, którzy uprawiają sport rekreacyjnie i jeżeli w agility na razie trenują razem, to pewnie tylko dlatego, że jest ich w sumie niewielu.
-
Ja nie napisałąm, że agility nie jest sportem, tylko że nie konicznie konkurencją. Raczej niż z bieganiem po lesie, ja porównałabym agility z każdym innym sportem, na przykład z siatkówką czy narciarstwem. To są niezaprzeczalnie sporty, a jednak znakomita większość osób, która je uprawia robi to dla rozrywki i zabawy, a nie jako wysokiej klasy zawodnicy. Od czasu do czasu mogą nawet wystartować w jakichś zawodach (tak jak ja grałam kiedyś w pracowniczej lidze siatkówki, czy też ścigałam się w slalomie w uniwersyteckiej drużynie narciarskiej), ale zawody nie są ich głównym celem - jest nim zabawa na świeżym powietrzu, więc właśnie dobra zabawa jest najważniejsza w wyborze ewentualnego klubu dla takich osób.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Dzwoniłam wczoraj - stąd te ostatnie wiadomości w długim poscie. Nie mogę dzwonić codziennie - nie wypada :oops: . Dzisiaj wysłałam maila :wink: :oops: -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Bo życia w Polsce to raczej nie ułatwia. To jest Atos. Atos szuka domu. Możesz o nim przeczytać tutaj. Może znasz kogoś, komu przydałby się taki wspaniały pies? -
Ja jestem zdecydowania za takim spotkaniem, myślę, że jest konieczne. Proponuję u mnie, po treningu, a jak załatwimy interesy, to może obejrzymy sobie amerykańskie mistrzostwa agility przy okazji?
-
No dobra, to ja się też dopiszę, bo wsród wszystkich wymienionych kryteriów brak jest tego jedynego, które jest dla mnie najważniejsze: zrelaksowana atmosfera na zajęciach i przyjazne podejście instruktorów, innych uczestników i psów. Dla mnie i dla mojego psa, agility to nie konkurencja sportowa, tylko dobra zabawa, aktywny sposób spędzenia razem czasu. Więc dla mnie nie jest najważniejsze, żeby klub zapewnił mnie i psu jak najszybsze postępy, tylko jak najlepszą zabawę. Wiem, że nie jest to jedyne podejście i że inni mają inne priorytety i chwalebne ambicje. Ale ja ich nie mam, więc kieruję się, w wyborze klubu, innymi względami. Więc jak czytam, żeby uważać, czy instruktorzy mają papierki, czy nie, to tylko się śmieję, bo dla mnie akurat to ma najmniejsze znaczenie. A gdybym miała ambicje sportowe, to też nie papierek instruktora byłby ważny, tylko osiągnięcia jego i jego podopiecznych. W USA nie ma nic takiego jak "uprawnienia" dla instruktorów, a i tak sobie jakoś nieźle dają radę :lol: .