-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Prośba do tych z Was, którzy będą w ten weekend na wystawie: Mój pies zastępczy, Iksia, ma wadę serca (właściwie chyba głównie nadciśnienie). Dzisiaj przepisana jej została karma Royal Canin Early Cardiac. Jeżeli będziecie na wystawie i można będzie zdobyć próbki tej karmy, to bardzo byłabym wdzięczna. A jeżeli chcecie pomóc jeszcze bardziej, to sprawdźcie również w stoiskach innych producentów, czy nie ma podobnych karm. Chodzi głównie o niską zawartość soli (zawartość chlorku sodu w powyższej karmie to 0,17%, jeśli dobrze odczytałam malutki druk).
-
Nie mogła - dlatego, jak pisała Evelina, nawet we Francji można jeszcze fipronil w tej formie stosować. Ale w innych, nie psich, z tego co pisze Evelina - już nie.
-
No i chyba w tym problem.Mona255, moja rada: weź psa na szkolenie. Po pierwsze, z tego co piszesz, jemu potrzeba dużo więcej, niż tylko nauka przychodzenia na zawołanie. Po drugie, kolczatki - jeżeli w ogóle jest potrzebna, bo u znakomitej większości psów nie jest - nie używa się w sposób, który opisujesz, ajko oborża, w któej pies ciągnie. Wszystkiego tego - i więcej - nauczyliby Cię na szkoleniu. I Ty, it wój pies bylibyście po tym szczęśliwsi.
-
Misia jest u narzeczonego. W chwili obecnej, to już miesiąc miodowy... :lol: Wraca dopiero 4 maja.
-
Hej, coztego, mam nadzieję, że Twój ojciec nie bierze w tym samym czasie również sterydów, antybiotyków, itd...Z lekami typu capivit to jest tak, że wiele osób je bierze, bo mówią, że im pomagają. I pomagają - gdyby tak nie było, lek nie utrzymałby się na rynku. Sęk w tym, że gdy są robione badania typu "double blind" (nie wiem, jak to jest po polsku; pacjentów dziali się na dwie grupy, jedna dostaje lek, druga placebo i ani pacjenci, ani ich lekarze nie wiedzą, kto dostaje co - wie tylko "administrator" badania, który nie ma kontaktu ani z pacjentami, ani z lekarzami), to takie badania wykazują, że placebo jest również skuteczne, jak lek. Chcę podkreślić, że nie twierdzę, że lek Twojemu ojcu nie pomaga - pomaga mu z całą pewnością, ale pytanie jest, dlaczego? W przypadku takich leków, powodem jest "efekt placebo" - gdy wierzymy w skuteczność podawanego preparatu, organizm często reaguje tak, jakby preparat był preparatem leczniczym bez względu na to, czy rzeczywiście jest, czy nie. Teraz pozostaje tylko przekonać psa, żeby uwierzył, że capivit mu pomoże :wink: . (Chociaż do pewnego stopnia, efekt placebo przekłada się z właściciela na psa - ale to osobna historia).
-
A na warszawskiej będę, tylko bez psa, z wyżej wymienionych powodów... Miała być po wystawie jakaś Cavanowska imprezka, co, dziewczyny? Posunęło się coś naprzód, czy mam sprzątać mieszkanie?
-
Ja byłam bez psa i mierzyłam czas :D . Mój pies, Misia, jest na urlopie, hmmm... macierzyńskim :D . A najlepiej skocz na naszą stronkę: http://www.cavano.republika.pl i kliknij Nasze psy - tam wszystkich poznasz!
-
Witaj, witaj, Wojenka bardzo cieplutko!!! Nam się też szkot podobał. Przychodźcie, będzie nam bardzo miło. Jak już pewnie zauważyłaś, w Cavano są same teriery :wink: , więc pasujecie doskonale! Przepraszam, że nie napisałam, jak to mam w zwyczaju, reportażu z treningu, ale gdybym napisała, to nie omieszkałabym napisać, że szkot miał w sobotę najlepszy czas w klasie small :D .
-
Mnie się wydaje, po pierwsze i najważniejsze, że jeżeli znalazłaś weta, który Ci odpowiada i uważasz, że pomógł psu, to trzymaj się go, a nie pytaj o pomoc nas, laików, bo co jak Ci powiemy, że to, co stosujesz jest nie całkiem dobre...? Nikt z nas i tak nie widział Twojego psa, więc jakiekolwiek porady w porównaniu z poradami wetów, którzy go widzieli byłyby mało warte.Ale skoro pytasz, to powiem tak: powód, dla którego pies się teraz nie drapie to encorton. Jest to bardzo silny lek - steryd - który między innymi działa przeciw świądowi. Pies się nie drapie, bo go nie swędzi. Ale ten lek nie leczy powodów swędzenia, tylko maskuje świąd. Jak go odstawisz, a odstawić go musisz, bo długotrwałe nim leczenie może być niebezpieczne, to świąd wróci, bo nie leczysz jego powodu. (Jedna bardzo ważna rzecz: tego legu nie wolno odstawiać nagle. Odstawia się go stopniowo zmniejszając dawkę.) Z pozostałych leków, w oczy rzuca się Betamox. Jest to antybiotyk. Dlaczego pies jest leczony antybiotykiem? Czy jest podejrzenie infekcji bakteryjnej? Czy była pobierana próbka i robiony posiew, który wykazał, że powodem świądu jest bakteryjne zakarzenie skóry? Bo jeśli nie, to leczenie antybiotykiem jest zdeycydowanie niewskazane, szczególnie jeśli w tym samym czasie podajemy prednizon (czyli encorton), który zmniejsza efekt leczenia antybiotykami. Kolejny "lek", capivit, to preparat naturalny przepisywany mężczyznom na łysinę. Jak dobrze działa? Gdyby działał dobrze, nie byłoby łysych mężczyzn. Więc tym razem myślimy, że powodem łysienia jest genetyka i hormony, tak jak u łysych mężczyzn??? Allercalm, jak sama nazwa wskazuje, ma złagodzić efekty alergii. Więc co w końcu mamy, infekcję, genetyczne łysienie, czy alergię? Jak capivit, jest to również lek naturalny, o niesprawdzonym działaniu. Mnie to wygląda tak. Poszłaś do jednego weta, który powiedział Ci, że nie potrafi Ci pomóc i to w sposób, który Cię wkurzyl. Taka diagnoza, a właściwie jej brak, jest bardzo trudna do przyjęcia. Więc poszłaś do drugiego weta - ja też bym tak zrobiła - który dał Ci taki koktail leków, że hej. No i psu się poprawia, więc jesteś zadowolona. Wet też, bo zainkasował sporo forsy. Diagnozy nie postawił, leczy "na wszystko" i "na wszelki wypadek", ale hej, może coś pomoże... A najważniejsze, że klient dostał leki, antybiotyk nawet, więc będzie zadowolony. Główne leczenie, które stosujesz (encorton) jest po pierwsze leczeniem objawowym, po drugie stosunkowo niebezpiecznym, a po trzecie - nie powinno być zbyt długo kontynuowane, bo wtedy jest naprawdę niebezpieczne. Więc co dalej? Najpewniej za kilka tygodni, gdy odstawisz encorton, pies wróci do dawnego stanu, a Ty będziesz biedniejsza o ileś tam złotch. Dlaczego piszę "najpewniej"? Bo jest jeden scenariusz, w którym krótkie leczenie encortonem może rzeczywiście pomóc na dłuższą metę. Mianowicie, w niektórych schorzeniach dzieje się tak, że psa swędzi, więc się drapie, a to drapanie powoduje stan zapalny skóry, który powoduje swędzenie, więc pies się drapie, a to drapanie... itd. W tym przypadku, chwilowe zastosowanie prednizonu może przerwać to błędne koło. Jedno pytanie, które się tu nasuwa, to czy dr Dembele też próbował leczyć psa sterydami? I jeszcze: pisałaś, że Dembele "zatruł" psa lekami. Jakie to były leki? No i co? No i pamiętaj, co powiedziałam Ci na początku: jeżeli znalazłaś weta, który Ci odpowiada, i który pomaga Twojemu psu, to trzymaj się go a nie słuchaj takich jak ja laików na forum, którzy nigdy nawet Twojego psa nie widzieli.
-
Ja zauważyłam. Ale z wyżłem leciałam na wizytę kontrolną i nie miałam czasu nic napisać.
-
To ja już nic nie rozumiem... bo wczoraj wieczorem pisałaś, że nic nie pomaga, pies "cały czas się drapie", i "nie wiem, co mam robić", a dzisiaj o 14, że byłaś u nowego lekarza, którego leki już zaczęły działać, bo już "przynjamniej się nie drapie". To drapie się, czy nie? I co za leki dostaje?
-
Nie głupiej. W Polsce mit, że należy czekać jest wyraźnie bardzo głęboko zakorzeniony i nie tylko Twoja jedna pani wet tak doradza. Ale o ile mi wiadomo, jest to mit znany tylko w Polsce. W każdym razie nie jest znany w USA ani w Europie zachodniej. (Oczywiście w Polsce w ogóle sterylizacji nie lubią, ale to już inna sprawa).Więc zadowol swoją panią wet i idź do dra Wyparta ;-), a on Ci poradzi przed pierwszą cieczką i wszystko będzie super! Teraz tylko trzymajmy kciuki, żeby sunia nie dostała cieczki w czasie naszej długiej dyskusji! :lol:
-
No to opisz już żesz tę metodę!!! Bo ja będę musiała Misię od nowa uczyć po dzieciach!
-
A byłaś u dra Dembele? To specjalista-dermatolog, który zdiagnozował mi dziwaczną łysine na ogonie mojej suki. Powinien móc Ci pomóc.
-
Moim zdaniem, mieć posłusznego małego psa jest jeszcze fajniej, niż mieć posłusznego dużego psa, bo to widok rzadziej spotykany!!!
-
Ja osobiście radziłabym zabrać się zaraz i tak sterylizację umówić, żeby opuścić jak najmniej. Wydaje mi się, na pewno nie musisz opuścić więcej jak jeden tydzień zajęć, pewnie mniej! Natomiast zalety zdrowotne wczesniejszej sterylizacji będą trwać przez całe życie suki!
-
Ja w Elwecie "sterylizowałam" sukę przedwczoraj. Możecie o tym przeczytać tutaj. Suka-kuterłapa chodziła już tego samego dnia, a następnego chodziła już normalnie. Narkoza wziewna, szew malutki, choć w jej przypadku był drugi, długi, bo miała usuwane guzy sutków. Pomimo to, czuje się super. Operację wykonał dr Galanty, który tam operuje tylko raz na tydzień. Ich normalnym chirurgiem jest dr Mikow, który jednakże w tej chwili jest na urlopie.
-
Ja radziłabym to zrobić natychmiast, jeszcze przed pierwszą cieczką. Dlaczego? Przeczytaj sobie o optymalnym czasie na przeprowadzenie sterylizacji na vetserwisie. A potem przeczytaj jeszcze, również na vetserwisie, o nowotworach sutków i jak im zapobiec. Jest jedna tylko metoda: sterylizacja przed pierwszą cieczką.
-
To napisz coś więcej o tym tropieniu... :D
-
No dobra, to Wam pokażę :D :
-
deina, wielkie gratulacje i oby tak dalej!
-
To ja pozwolę sobie jeszcze trochę dokładniej sprawę wytłumaczyć.Z tymi szczepionkami to nie jest tak, że dają odporność na jakiś określony czas, a potem, z dnia na dzień, ta odporność znika. Raczej, odporność dawana przez szczepionkę powolutku się zmniejsza z czasem. Tak więc przy każdej szczepionce, po dwóch latach pies jest mniej odporny niż po roku, a po trzech latach - mniej odporny niż po dwóch. Jak często powtarzać szczepionkę zależy od naszej (czy też rządowej) tolerancji ryzyka zachorowania na wściekliznę. A ponieważ to ryzyko również zależy od tego, ile wścieklizny jest w środowisku, więc wydaje się naturalne, że w środowiskach o większym zagrożeniu nakazjue się powtarzać szczepionkę częściej, niż w środowiskach o mniejszym zagrożeniu. Tak jest nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Trochę inaczej przedstawia się sprawa ze szczepionkami przeciwko chorobom wirusowym jak np. parwo, ale to temat na osobny topik :wink: .
-
Oj, sorki, namąciłam trochę... To małe czarne na szkoleniu to był mój pies zastępczy do agility, czyli Monia. Monia należy do Mokki (tej, co ma Leona), która sama trenuje z Mońką agility kiedy nie konfliktuje to ze szkoleniem Leona. Ale ponieważ i tak nie może się rozdwoić, a ja tymczasowo nie mam psa, pożycza mi czasami Monię do agility. A w domu "na codzień" mam innego psa zastępczego. Możesz o nim (a właściwie o "niej", bo to też sunia) przeczytać tutaj.
-
"Spokojniejsze" to w żadnym wypadku nie znaczy "osowiałe"! Porozmawiaj z PATIszonem - ona ćwiczy agility z dwiema sukami i właśnie obydwie wysterylizoawała.
-
Mnie też nie było. Mój "pies zastępczy" miał wczoraj wieczorem operację i nie chciałam jej zostawiać jeszcze samej.