Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. KIRI, nie masz się czego wstydzić, bo ona naprawdę ładnie wygląda. Niektóre psy mają bardzo twardą sierść i właśnie dlatego mało im rośnie tej sierści na łapach - moja Misia taka jest. A wtedy trzeba ją bardzo oszczędzać - my rozczesujemy łapy rzadko, żeby nie wyrywać tej cennej sierści.
  2. Fajny skubaniec :wink: ! KIRI, czy Ty jej skubiesz łapy też, czy ona ma naturalnie takie niesarośnięte...? (Bo łap się w zasadzie prawie nie skubie...)
  3. BeataG, ogromne gratulacje! :lol:
  4. Co zna? Kto zna? Jeżeli ktoś coś zna, to bardzo proszę o uświadomienie mnie, bo Misia też by chciała znać!Łomatko, konkurs jeszcze nie ogłoszony, a zawonicy już wystartowali!!! Poczekajta, ja Wam chciałam trochę danych dać, np. kiedy było krycie... Wszystko dokładnie wyjaśnie póżniej, a teraz muszę lecieć wygłaszać jakiś wykład dla kilkuset znudzonych licealistów (to w ramach rekrutacji na naszą uczelnię... Jak ja się dałam na to namówić???)
  5. Nooooo... Myślę o tym, żeby ogłosić konkurs... Kto zgadnie najdokładniej datę i godziny urodzin pierwszego szczeniaka? Już nawet raz wpisałam wszystkie dane i regulamin konkursu do dogomanii, ale komp mi zjadł ten post, więc narazie z konkursu nici... :wink: Może spróbuję raz jeszcze dziś wieczorem.Czy ktoś widział gdzieś Nitencję???
  6. mmm, skąd taka informacja.? O ile wiem, to AKC w ogóle nie uznaje tej rasy (Fila Brasileiro), więc na pewno nie wymaga od niej żadnych testów. Wymagania do championatu są w USA takie same dla wszystkich ras (różnią się tylko liczbą osobników, które muszą się stawić na wystawie, żeby otrzymać daną ilość punktów). W razie wątpliwości, odsyłam do źródła: http://www.akc.org, gdzie można znalaeźć listę ras uznawanych przez tę organizację, jak również wymagania do championatu. A jak jest w kraju pochodzenia, to nie wiem.
  7. Hi! Czy to było do mnie? Mieszkam w Warszawie. Czy chodzi o misine szczeniaki? Jeśli tak, to jeszcze ich nie ma... Oczekiwane są za (niecałe) dwa tygodnie.
  8. Byłam dzisiaj z Misiołkiem na kontrolnej wizycie u weta. Wszystko jest super - wet tylko powtarzał, że Misia jest w doskonałej formie! Rzeczywiście, chociaż Misia jest na pewno bardziej ociężała niż zwykle i baaaardzo leniwa, to wrócił jej uśmiech i pogoda :) . Bawi się już czasem zabaweczkami, lata za piłeczką, chętnie chodzi po śladzie. Prawie moje stare Misiątko!
  9. Właśnie wróciłam z Misią od weta, gdzie Misia została (między innymi) poddana badaniu zębów w ramach akcji Uśmiech pupila. W tym miesiącu, weterynarze, biorący udział w tej akcji, przeprowadzają bezpłatne, krótkie badania jamy ustnej, wypełniają ankietę i dają psu cenzurkę określającą stan jego uzębienia z zaleceniami dalszego postępowania. Sponsorem akcji jest firma Iams, więc właściciel dostaje również próbkę ich karmy (Eukanuba). Więcej informacji (łącznie z listą lecznic, które są z nią związane) można uzyskać na stronie www tej akcji, która jest w naszej linkowni. Misia dostała ocenę "promienny uśmiech" :D .
  10. Przeciwnie, w Stanach i w ogóle na zachodzie, takie zabiegi są najczęstszymi. Więc właśnie chodzi o to, że zapadają częściej i to dużo częściej. I nie chodzi tutaj o nowotwory macicy czy jajników (które u niewysterylizowanych suk występują i tak stosunkow rzadko), tylko o nowotwory sutków, które są przypadłością bardzo częstą. Było na ten temat robionych bardzo wiele badań i nie ma co do tego wątpliwości. Na zachodzie, już od dawna bezwzględnie poleca się sterylizacje przed pierwszą cieczką. Ale Polak potrafi (lepiej), więc w Polsce jeszcze wielu wetów nakazuje czekać.Dodatkowym plusem jest znacznie szybsze gojenie się pooperacyjne i szybsze dochodzenie do zdrowia, znów potwierdzone badaniami. Było to już wszystko często pisane na dogomanii, łącznie z odnośnikami do artykułów na ten temat z fachowej literatury. Jeżeli czytasz po angielsku, to mogę jeszcze tych odnośników poszukać. Główne wyniki tych badań to wymienione wyżej plusy, jak również brak minusów.
  11. KORONA, super!!! Zawsze łątwiej mi będzie uporać się z czymś, co już umiem używać niż eksperymentować z nowymi (dla mnie) rozwiązaniami! A czy możesz mi podać adres sklepu, gdzie Ty te żarówki kupujesz? żebym nie musiała od sklepu do sklepu jeżdzić aż znajdę? Dziękuję za pomoc!
  12. Też myślałam o poduszce elektrycznej. Więc jeszcze jedno głupie pytanko, wybaczcie, ale ja tu jestem ciągle stosunkowo nowa... Gdzie się kupuje poduszkę elektryczną? :roll: Agatka, zgadzam się oczywiście, że jeżeli ze szczeniakami jest mamusia i wszystko jest oki, to dodatkowego ogrzewania im nie potrzeba. Ale miałam kiedyś sukę, która ze szczeniakami nie chciała mieć nic wspólnego, do kojca trzeba ją było na siłę wprowadzać na karmienie i trzymać, żeby nie uciekała. Wtedy podgrzewanie kojca było konieczne. Mam nadzieję, że Misia nie będzie taką wredną matką, ale to jest jej pierwszy miot, więc chce być przygotowana na wszelkie ewentualności. Niezłym rozwiązaniem dla mnie w przeszłości był duży kojec, z któego lampa była skierowana na jedną połowę. Matka ze szczeniakami leżała sobie wygodnie w tej nieogrzewanej połowie, a jak matka wychodziła, to przesuwało się szczeniaki do tej drugiej połowy (chociaż to nawet nie było potrzebne, bo one same się przemieszczały w poszukiwaniu ciepełka mamusi). Dudek, problem z termoferami jest głównie ten, że szybko stygną.
  13. Kochani, potrzebuję porady. Niedługo pojawi się u mnie pierwszy miot w Polsce i próbuję nauczyć się, jak to się tutaj robi, bo trochę inaczej, niż w Stanach (gdzie wychowywałam szczeniaki dotychczas). Na przykład: W Stanach, przez pierwsze dwa tygodnie, kiedy organizmy szczeniaków nie potrafią jeszcze regulować własnej temperatury, do kojca przystawia się lampę z żarówką podczerwoną, która grzeje kojec. W Polsce nie widziałam takich żarówek... Więc w jaki sposób ogrzewacie kojec?
  14. Rita, podziwiam Twoje trzeźwe, rozsądne podejście do ogromnie trudnej sytuacji i bardzo Ci współczuję. Rozważanie wszystkich opcji, wymiana zdań, opinii i rad to najlepszy sposób, żeby pomóc chorym pieskom. Mocno trzymam kciuki i za Twojego i za inne opisywane to bidule. Widzę, że masz westika, tak? A chyba nie zaglądasz do nas na Pozostałe teriery? Zapraszam! sylwia72, po pierwsze chcę odpowiedzieć na Twoje pytanie: nie jestem wetem. Ale moja (niestety skromna) wiedza pochodzi nie, jak sugerujesz, wyłacznie ze złych doświadczeń, ale z wczytywania się w temat i z konsultacji z najlepszymi specjalistami od psich nerek na świecie. Skąd dostęp do takich specjalistów? Ano stąd, że do niedawna miałam szczęście mieszkać w Kalifornii, a Uniersity of California at Davis jest jedną z czołowych placówek badawczych nerek psów i kotów. Był pierwszą placówką na świecie (i pozostaje jedną z nielicznych), która przeprowadza dializy u psów. Próbowali również przeszczepiać psom nerki (u ludzi jest to jeden z najłatwiejszych przeszczepów), ale niestety, u psów się to nie udaje (ale za to mają spory sukces z przeszczepami nerek u kotów). Ale mniejsza o to, co ja Ci mówię. Nie znasz mnie, nie musisz mi wierzyć. Ja pewnie też bym sobie nie wierzyła na Twoim miejscu. Tylko zauważ, że tutaj wszyscy piszą Ci to samo, bo chyba prawdę mówiąc przeraża nas postępowanie Twoich wetów. Może zdradź nam, co to za jedni? Nie zastanawia Cię, na jakiej podstawie mogą powiedzieć cokolwiek o chorobie Twojego psa (np. czy jest wyleczalna), skoro nie przeprowadzili podstawowej diagnostyki i sama pisałaś, że nie wiedzą, co to za choroba, czym ta niewydolność nerek jest spowodowana? Opowiem jeszcze jedną historię, a potem znikam stąd, bo tylko szkodzę, nie pomagam, tej dyskusji. Miałam kiedyś znajomego ciężko chorego na raka. Udał się do jednego z najlepszych szpitali (Stanforda, w Kalifornii), gdzie mu powiedzieli - Jest Pan ciężko chory. Jedyny ratunek to przeszczep szpiku, ale to bardzo niebezpieczna operacja i można w trakcie leczenia umrzeć. Jeżeli Pan tego nie zrobi - umrze Pan na pewno. Znajomy się przestraszył i poszedł do innego "lekarza", z również z doskonałą opinią. Ten mu powiedział - Widzieliśmy wiele przypadków takiego raka, jest całkowicie wyleczalny, wiemy jak to leczyć, trzeba się do nas zapisać na kilkumiesięczną kurację, a po tych kilku miesiącach wyjdzie Pan stąd jak nowonarodzony. Zgadnij którą opcję wybrał mój znajomy? Nie zastanowiło go nawet, że te kilka miesięcy płatne było, oczywiście, z góry. Człowiek zawsze chce słuchać tych, którzy dają mu nadzieję. W przypadku mojego znajomego, takie postępowanie prawie go zabiło i już po kilku tygodniach karetką przewieźli go, umierającego, do szpitala Stanforda, gdzie na szczęście jeszcze udało się uratować mu życie przy pomocy przeszczepu szpiku.
  15. Jak uważasz, że mu te proszki szkodzą, to po co mu je dajesz? Pisałaś, że ufasz wetowi, a teraz , że odkąd zaczęłaś słuchać się jego poleceń, psu się pogarsza... Posłuchaj mnie, spróbuję raz jeszcze: Twój pies jest bardzo chory na nieuleczalną chorobę. W dodatku jest stary. Jeżeli chcesz mu pomóc, co może okazać się niemożliwe, to skonsultuj się z innym wetem, chociażby dlatego, że im więcej opinii, tym lepiej - ale również dlatego, że masz wątpliwości co co leków (no i oczywiście dlatego, że bez USG nie wiesz prawie nic, ale to jakoś Cię nie przekonuje). Ja wiem, że to jest wszystko cholernie trudne, ale żeby psu pomóc, to trzeba jednak próbować myśleć, przprowadzić badania i podejmować jakieś racjonalne decyzje, a nie gdybać, że leki mu szkodzą.
  16. sylwia72, nie wiem, jakie proszki bierze, ale pies nie ma apetytu, bo jest chory. Pierwszym objawem niewydolności nerek jest często brak apetytu (przedtem psy więcej piją i siusiają, ale mało kto to zauważa).
  17. No to teraz kilka amerykańskich linków... Jak będę miała chwilkę czasu, to widzę, że muszę tutaj założyć linkownię... Jeżeli chodzi o trymery, to Pearson ostatnio wysyła za granicę, chociaż nie próbowałam zamawiać do Polski. Na ich stronach są również dwa dobre artykuły o trymowaniu (po angielsku). Ja głównie używam trymery firmy Macknyfe. Na tych stronkach również są artykuły o trymowaniu. Niemalże wszystko dla psów znajdziesz w katalogu Cherrybrook; nie sprawdzałam, czy wysyłają za granicę. Tutaj jest, po angielsku, o trymowaniu Norwich i Norfolk terrierów. Tutaj jest troszeczkę o Airedalach, ale nie skończone; może służyć jako lista linków. A tutaj jest jeszcze jedna strona o trymowaniu
  18. Ale nie tutaj, dobrze? Tutaj jest o szkoleniu... Najlepiej taką prywatną rozmowę przenieść na priv. Jak będę miała chwilkę czasu, to wydzielę weterynaryjną część tego topiku i przerzucę ją na weterynarię, a Wy zanim się tu dopiszecie, pomyślcie, jak daleko to, co piszecie ma się do szkolenia w ogóle, a do szkolenia sznaucera olbrzyma w szczególności :roll: . No i zgóry dziękuję za zrozumienie :lol: .
  19. Całą tę dyskusję można chyba ładnie podsumować mówiąc, że każda rana jest inna i każdy pies też. Jestem całkiem pewna, że gdyby ci z Was, ktorzy się zaklinają, że opuszek nigdy szyć nie należy mieli psa w stanie mojej Misi jakiś rok temu, gdzie krew lała się strumieniami i nie dała się zatamować, to pewnie rozważylibyście szycie :wink: . Z kolei nie tak dawno koleżanka Misi z agility skaleczyła sobie na treningu łapkę, trochę krwawiło, ale nawet nie byłoby co szyć i skończyło się na domowym opatrunku. Jeżeli macie dobrego weta a z ranami mało doświadczenia, to ja polecam z każdą raną, co do której nie jesteście pewni, udać się do weta. Dobry wet, jeżeli rana nie będzie wymagała interwencji, po prostu odeśle Was do domu. A jeżeli nie ufacie, że Wasz wet tak postąpi, to zmieńcie weta.
  20. Takie zachowanie u suk nie ma nic wspólnego ze sterylizacją. Moja Misia robi tak (a w każdym razie próbuje) nawet teraz, kiedy jest w ciąży :o . Niektórzy mówią, że to zachowanie dominujące, ale to też nie do końca prawda... No cóż. Różne sunie, różne pomysły :wink: .
  21. AGI, wielka bujda :wink: ! Powiedz całą prawdę: że Pańcia nie przyniosła dostatecznie dobrych smakołyków. Za kawałkiem kiełbaski, Tekilka biegła jak profesjonalistka :D .A w niedzielę okazało się, że Drako też ma swoją mocną stronę: tunel, który, w odróżnieniu od Kufcia, pokonywał natychmiast bardzo dobrze! Każdy pies ma swoje własne, indywidualne upodobania i mocne strony - chodzi o to, żeby odpowiednio je użyć!
  22. sylwia72, w ogóle bez białka nie można, bo białko jest potrzebne do życia! Chodzi o to, żeby ograniczyć jego ilość. Jak bardzo należy je ograniczyć zależy od stanu nerek. Jak już pisała Rita i INA, badanie USG powinno być pierwszym badaniem bo diagnozie niewydolności nerek - tylko ono da Ci obraz tego, co tam się dzieje. Spytałaś weta, dlaczego tego nie polecił? Na Twoim miejscu na pewno poszłabym na konsultację do innego weta.
  23. Elka, ja niestety nie mogę, bo jutro calusieńki dzień jestem na uczelni... W ogóle przez najbliższe kilka tygodni u mnie z czasem będzie kiepsko...
  24. Więc z moją 12-letnią suczką (a właściwie "moimi", bo było ich dwie) było tak samo -- do momentu pierwszych objawów, zachowywała się jak szczeniak. Powód wyszedł na USG - nerek prawie nie było... Były całkiem skurczone, a takie objawy powodowane są właśnie przez starcze zmiany. Nerki powolutku zanikają, ale zewnętrznych objawów nie ma, bo nerki są zdolne do pracy nawet jak ich już prawie nie ma.
  25. Jak pisałam, to bardzo zależy od powodu choroby. Czy powód został w Twoim przypadku ustalony?
×
×
  • Create New...