-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Z trawą damy sobie radę -- z tym, co jest pod spodem może być gorzej. Może "ta osoba" wie, co tam się chowa pod tą trawą? A może pozwoliłby nam skosić i zobaczyć? Chyba warto by było zrobić taką inwestycję, jeśli jest szansa, że uzyskamy ten teren... Ale oczywiście trzeba poczekać, aż będziemy znać cenę...
-
agamblu, przeczytaj, ale tak dokładnie, to co tu było napisane, bo tutaj nikt nie twierdzi, że promienie RTG są obojętne dla płodu, ani ludzkiego, ani psiego.
-
A jak któs by mógł na część tego czasu, to też mogłoby być pomocne...
-
PIKA, spoko, poczekamy :wink: . A jak już się obudzisz, to tutaj znajdziesz kilka zdjęć...
-
Pika, wyżej napisałam: Czyli już po. I dobrze, że było zdjęcie RTG...
-
Oczywiście masz rację, ale tego RTG w ostatnim tygodniu ciąży nie robi się dla zaspokojenia ciekawości, tylko po to, żeby być przygotowanym na ewentualne kłopoty w czasie porodu (w przypadku Misi okazało to się bardzo pomocne). I właśnie w USA takie zdjęcie RTG w ostatnim tygodniu psiej ciąży są rutynowo zalecane. Co do różnicy pomiędzy psami, a ludźmi: jak sama zauważyłaś, efekty promieniowania się kumulują. Tylko u psów, mają na to kumulowanie tylko kilkanaście lat... u ludzi, dużo więcej. Mnie się wydaje, że najważniejsze jest to, żeby z tymi zdjęciami nie przesadzać. Ani w jedną stronę, ani w drugą... Poród, szczególnie u psów, to niebezpieczna sprawa. Bez odpowiedniej interwencji, ginie w czasie porodu przeciętnie 30% potomstwa. Poprzez odpowiednią diagnostykę, wielu tym śmierciom można zapobiec (procent straconych szczeniąt spada to 10%) - tak że bardzo ważna jest tutaj kwestia "mniejszego zła".
-
PATI, ja zdam relacje, jak Ty zdasz relacje :wink: .Fajnie, że już jesteś z powrotem!
-
PATI, Cavanki na tym zdjęciu jakoś mało widać!!! A co do dżungli, to zależnie od tego, jak to wygląda, to może być najlepiej potraktować to czymś, co w USA nazywają "weed zapper", a tutaj nie wiem jak, ale wiem, że jest to urządzenie używane, bo dwa dni temu tutaj blisko mnie rozmaite dżungle czymś takim kosili... Pewnie można to wypożyczyć, albo nawet wypożyczyć z człowiekiem, który nam ten teren załatwi na pierwszy raz, a potem to już dalibyśmy radę regularnie kosiarką Mokki - przecież to nie jest duży teren. Jak będziecie gadać z tymi ludźmi, to możecie im powiedzieć, że jedną zaletą wynajęcia nam tego terenu jest to, że będzie porządnie utrzymany... No to jak z tym piątkiem? Może ktoś posiedzieć z dziatwą? Bo to już jutro i ja muszę załatwić sobie jakieś zastępstowo jak nikt się nie znajdzie...
-
INA, czekałam na te zdjęcia, czekałam, ale w końcu nie byłam Ci potrzebna. No i bardzo dorze! Psiaki cudne!
-
Hmmm. To nie całkiem tak... Owszem, promienie Roentgena jest niebezpieczne, ale nie w dawkach używanych przez nowoczesną aparaturę. Wytłumaczę: w ciągu normalnego dnia życia na ziemi, otrzymujemy dawkę rozamaitego promieniowana, w tym Roentgena. Aparaty, robiące normalne adjęcia Roentgena dają nam podczas jednego zdjęcia dawkę, którą dostajemy normalnie przez kilka dni życia - naprawdę bardzo malutką. Oczywiście nie należy z tymi zdjęciami przesadzać i masz rację, że ryzyko dla płodu jest większe, niż dla dorosłego organizmu. Ale RTG płodu nic nie daję, gdy jest robiony wcześnie w ciąży, bo kości płodów nie są jeszcze wykształtowane i po prostu ich nie widać... Więc RTG ciąży ma sens dopiero pod sam koniec ciąży, gdy płody już są dobrze ukształtowane i na tym etapie, nie stanowi normalnie niebezpieczeństwa.A dlaczego robić RTG, kiedy można zrobić bezpieczniejsze USG? Bo gdy piszesz to najważniejsze w tej wypowiedzi jest zdanie, że na USG można szczeniaczka "nie zauważyć". USG jest doskonałą metodą diagnostyczną do wielu rzeczy, ale nie nadaje się do liczenia płodów. Podsumowując, z Twojej wypowiedzi, że zgadzam się, że USG jest bezpieczniejsze (ale troszeczkę o tym za chwilę), natomiast jeśli chodzi o skuteczność, to zależy od tego, co chcesz badać - to są po prostu metody używane do innych celów. Przy pomocy USG można monitorować ciążę i np. zorientować się, czy wszystkie płody są żywe i w końcu określić w przybliżeniu datę rozwiązania (jeżeli jej nie znamy, bo krycie było przypadkowe). Natomiast RTG w ostatnim tygodniu ciąży może nam powiedzieć, ile mamy płodów i czasem również jak są ustawione i jak się porównuje wielkość szczeniąt do wielkości dróg rodnych - USG w tym nie pomoże. W przypadku (trudnego) porodu Misi dwa dni temu, to, że mieliśmy takie późne zdjęcie RTG okazało się bardzo przydatne.Jeszcze jedna rzecz na temat USG: są opinie (z którymi ja się nie zgadzam, bo nie widziałam na ten temat badań, ale słyszałam takie opinie, więc napiszę), że USG w czasie ciąży potrafi być niebezpieczne dla szczeniąt. Wg tych opinii, płody potrafią się odczepić i zginąć na skutek USG. Taką opinię mają niektórzy hodowcy, którzy twierdzą, że zaobserwowali, że suki po USG w czasie ciąży produkują mniejsze mioty, niz suki, u których USG nie było robione. Tak więc Misia, który w czasie wczesnej ciąży przebywała u hodowców, którzy tak właśnie uważali, nie miała robionego USG. Pomimo to, jej miot był malutki...
-
lyroy Ci odpowiedział(a) na wszystko, więc ja tylko dodam, że jeśli karmisz suchą karmą, to na okres ciąży i odkarmiania szczeniąt, najlepiej karmić sukę karmą dla szczeniąt lub tzw. "high performance" (w odróżnienoiu od "maintenance"). Jeżeli będziesz używać takiej karmy, to już żadne dodatkowe witaminy czy minerały nie są potrzebne, a mogą być wręcz szkodliwe. W szczególności nie powinno się dodawać wapnia (wbrew uprzednim zaleceniom...) A poza tym, moja sunia urodziła wczoraj, więc w razie czego jestem w temacie dosyć "na bieżąco" :) . Niestety, okazało się, że Misia ma zwężenie w drogach rodnych i musiała kończyć poród u weta. Ale dzięki super wetom, wszystko skończyło się dobrze i ma teraz dwoje ślicznych dzieci :D .
-
Wojenka, byłoby super! Tak doświadczonego puppysittera to sobie nawet wymarzyć nie mogłam! Daj znać, czy możesz na pewno!
-
Słuchajcie, przydałby mi się ktoś na szczeniacze babysitting w piątek, między 11 a 16 - pięć godzin. Ma ktoś czas posiedzieć ze szczeniakami? Z nimi nie ma żadnej roboty, dana osoba mogłaby sobie pracować albo po necie surfować, ale jakoś nie mam odwagi zostawić Misię z nimi samą na tak długo...
-
Więc właśnie nie wszystkie - wydaje się to zależeć bardziej od stosunku wagi ciała do wzrostu, niż od samego wzrostu. Więc np. ze statystyk prowadzonych przez OFA (organizację amerykańską atestującą psie biodra), dysplazja jest najczęściej spotykana u buldogów, natomiast saluki i borzoje (jak również SH), pomimo, że są bardzo wysokie, należą do ras, u których dysplazja spotykana jest najrzadziej. Polecam statystyki tutaj.Wiem, że popularna jest opinia, że mieszańce nie miewają dysplazji, ale to przekonanie jest bardzo dalekie od prawdy... Ponieważ większość mieszańców powstaje nie na podstawie planu hodowlanego, a przypadkiem, więc czy będą miały dysplazję, czy nie, zależy właśnie od przypadku. Jeżeli skrzyżują się dwa osobniki z dysplazją lub z predyspozycja do dysplazji, to bez względu na ich rasowaść (czy brak rasowości) wyprodukują szczenięta ze zwiększoną szansą na wystąpienie dysplazji. W schroniskach pełno jest mieszańców z dysplazją.
-
Ja tam się nie zgadzam z tym profilaktycznym prześwietlaniem ras, u których dysplazja jest tak rzadka, jak u Twojej, głównie dlatego, że nawet jeżeli na zdjęciu wyjdzie dysplazja, to i tak jest niewiele, co można zrobić. Wiedziałbyś może, że coś jest nie tak i co? Może ogrzaniczałbyś skakanie, może podawałbyś leki typu Arthroflex. Ale mogłoby się również zdarzyć, że robisz to niepotrzebnie, bo tak naprawdę dysplazji nie ma, pomimo że wyszła na zdjęciu... :( A Arthroflex możesz podawać i tak, bo zapobiega artretyzmowi w ogóle i na pewno nie zaszkodzi. Więc ja z tym zdjęciem bym poczekała aż będzie inny powód do narkozy: pies sobie rozetnie łapę, zęby trzeba będzie czyścić, czy coś tak. No i wtedy, jeśli jeszcze będziesz się niepokoić, możesz zrobić to zdjęcie. Również nie wszyscy weci usypiają do tego zdjęcia, przynajmniej w USA - nie wiem jak w Polsce - Misia dostała tylko bardzo lekki lek na uspokojenie, cały czas chodziła o własnych łapach. Ale wiem, że w Polsce raczej usypiają.
-
euzebiusz, Siberian Husky to rasa, u której dysplazja stawów biodrowych zdarza się bardzo rzadko. Na liście ras AKC (amerykańskiego klubu kynologicznego), ta rasa występuje jako piąta na liście najzdrowszych pod tym względem ras. Więc dysplazja stawów biodrowych u Twojego psa, chociaż możliwa, jest dosyć mało prawdopodobna. Nie słyszałam nigdy o tescie podnoszenia łapy pod kątem 90 stopni do tyłowia i nawet nie bardzo rozumiem, co to znaczy. Dlaczego ten test był przeprowadzany? Czy są u psa jakieś inne objawy choroby i dlatego był testowany? Bo ja, na Twoim miejscu, przy brak innych objawów chyba bym sobie to prześwitlenie odpuściła (chociaż normalnie leczę i diagnostykuję bardzo agresywnie). W każdym razie, przed prześwietleniem, udałabym się do innego weta po drugą opinię.
-
Średnio w miocie airedali jest osiem szczeniąt - więc misiny miot jest rzeczywiście mały. Ale zdarzają się takie - nawet pojedyńcz szczeniaki się zdarzaja...
-
Gosiu, może i Ty, tylko Twojego zgłoszenia na konkurs nie widzę... :( Więc wygrała Mokka. Ha! O ile pamiętam, to wyście się z Pawłem ze mnie nabijali, że ona w ogóle nie jest w ciąży! :wink: NB, wszyscy mnie się pytają, czym ja tę Misię kryłam, że szczeniaki wyglądają jak rottweilery... :wink:
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
UWAGA, UWAGA, ogłaszam wyniki konkursu!!! Dnia 25.05 o godzinie 12 w południe Misia urodziła synka! (Półtorej godziny później, na świat przyszła jeszcze dziewczynka - i to wszystko! Malutki miot). Tak więc konkurs wygrała......... Mokka! Ale tylko 10-minutową przwagą. Na drugim miejscu był jborowy. Trzeba jednak przyznać, że prawdziwą zwyciężczynią konkursu powinna być INA, która, przy pomocy z zaświata, przewidziała termin niemalże co do godziny... Niestety, pomocy nie posłuchała i do konkursu zgłosiła inną godzinę, co kosztowało ją zwycięstwo! Dziękujemy wszystkim biorącym udział w konkursie, jak również licznej zgromadzonej publiczności. Pierwsze zdjęcia maluchów Wind wstawiła tutaj. -
A Misia, choć tradycyjnie ostatnia, to nie lubi być za bardzo w tyle, więc dziś rano mamy spadek temperatury... Dla niewtajemniczonych, zazwyczaj oznacza to poród w przeciągu najbliższych 24 godzin...
-
No, PATI, na przykład - bo była tylko wczoraj :lol: :lol: :lol: .
-
CAVANO wita Cavankę! :baby: :baby: :baby: :laola: :baby: :baby: :baby:
-
Wiem o tym, ja tylko tak podnoszę... Ale w tym przypadku, byłam na kolanach... nie zgięta w pasie... :( To też wiem, dzięki.
-
Tak??? Bo ja czytam Twoje opowiadanie i widzę konfrontację, którą wygrał pies. Czy właśnie taką chcesz mieć w swoim stadzie hierachie???
-
No więc jest już lepiej. Babcia przyjechała, przywiozła ten lek na receptę, o którym pisała BeataG, wyprowadziła Misię, nakarmiła nas obie. Pod koniec jej wizyty kuśtykałam już na dwóch łapach (Misia nadal na czterech :fadein: ). Więc chyba jak nie umrę, to żyć będę... Niestety cały dzień zmarnowany, a jutrzejszy pewnie również... Bo dobrze to jeszcze nie jest, ale przynajmniej jakoś da się na razie funkcjonować.