Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Jak najbardziej były różnie traktowane, przecież już o tym pisałam!!!, ALE NIGDZIE NIE PISZE, ŻE BYłY RÓŻNIE SĘDZIWANE, że wymagania sędziego różniły się w stosunku do tych dwóch grup. Ten egzamin miał dostatecznie dużo problemów, że nie trzeba dorabiać takich, których nie było, żeby mieć pretensje........ A teraz już naprawdę daję za wygraną, bo widzę, że każdy będzie wierzył w to, w co chce wierzyć. Tak niestety rodzą się plotki - ktoś coś opisuje w miarę dokładnie, tak jak to zrobił pan Piotr, a potem każdy z nas dorabia sobie do tego to, co mu pasuje. A ja mam oceny do wystawienia na jutro, więc dobranoc.
  2. BeataG,chyba jesteś nie całkeim w topiku... Bo Tu akurat chodziło o to, że grupa związkowa zdawała z aportem dowolnym, a grupa eksternistyczna - z wymaganym przez regulamin koziołkiem. Ale to nie było dlatego, że sędzia pozwolił grupie związkowej na zdawanie z aportem dowolnym, a grupie eksternistycznej tego zabronił, tylko dlatego, że grupa eksternistyczna była przygotowana do zdawania regulaminowego z koziołkiem i tak zdecydowali się zdawać. Gdyby ktoś z nich zechciał zdawać z piłeczką, to na pewno byłoby to dozwolone i jak dotąd, nikt nie twierdzi inaczej. Jak wyżej, to jest żal, że regulamin nie był stosowany, a nie, że był stosowany inaczej dla jednych, jak dla drugich. jak wyżej. Tu nie chodziło o sędziowanie, tylko o to, jak byli traktowani - niegrzecznie i o to mają prawo mieć żal. Rozumiem, że eksterniści takiego prawa nie mieli. Ale skąd? Bo to nie jest nigdzie napisane... Ja np. rozumiem, że z grupy eksternistycznej nikt nie uciekł. Jak wyżej. To nie było dozwalane u związkowców , a nie u eksternistów, tylko było(by) dozwalane u wszystkich. Tyle że eksterniści byli na wyższym poziomie, więc tak się nie zachowywali.Problem z tym wszystkim jest właśnie ten, że nikt nie napisał jednoznacznie, że psy związkowe były sędziowane według innych zasad, niż psy eksternistyczne, tylko że poziom sędziowania ogólnie był bardzo kiepski i niezgodny z regulaminem. Z tego niektóre osoby, tak jak Ty, wyciągnęły wniosek, że zasady były inne dla związkowców i eksternistów. ALE TO NIGDZIE NIE BYŁO NAPISANE i nawet pan Piotr w swoim liście tego nie twierdzi.
  3. Gdzie??? Podaj cytat, bo sorry, ale ja tego nie wyczytałam w jej postach. Wyczytałam, że rzeczywiście były fory w stosunku do regulaminu, ale nie że były inne dla psów związkowych niż dla eksternistycznych. To samo wyczytałam w opisie pana Piotra w innym topiku. Piszę od samego początku, że jeżeli psy były sędziowane inaczej, to jest to autentyczny powód do żalu, ale nigdzie jak dotąd nikt nie pisał, że psy związkowe były sędziowane inaczej, tylko że wykazywały niższy poziom.
  4. Mnie też smutno. Czy "wysilać się" warto naprawdę tylko po to, żeby zdać egzamin??? Nie po to, żeby pies był dobrze wyszkolony? I czy jeśli egzamin jest nie na poziomie, to nie potrafisz powiedzieć, czy pies jest dobrze wyszkolony, czy nie?Ja nie chcę bronić tego egzaminu, bo dla mnie też byłoby wygodniej, jeśli egzaminy byłyby bardziej surowe. Ale to nie jest w zwyczaju - no i co z tego? Dlaczego Tobie szkodzi, że kilka psów, które powinny oblać - zdały? W jakim stopniu to Tobie przeszkadza? Jaki to ma wpływ na przygotowanie Twojego psa? Gdyby zarzuty były, że inaczej były sędziowane jedne psy, a inaczej inne - to rozumiałabym tak wielkie rozgoryczenie. Ale tak się przejmować tylko dlatego, że egzamin był sędziowany na niskim poziomie moim zdaniem nie ma sensu. Natomiast ma sens protestować, jeśli ludzie byli niegrzeczni - to jest nigdy niewybaczalne, moim zdaniem. Więc zamiast narzekać, że zdały jakieś inne psy, które chodziły na napiętych smyczach, skoncentrujcie się na tym, co naprawdę miało znaczenie DLA WAS I WASZYCH PSÓW. A jak zależy Wam na ostrzejszym sędziowaniu i chcecie sprawdzić, co Wasze psy tak naprawdę są warte, to jedźcie na zawody. Ale chyba już to wszystko powiedziałam kilka razy na kilka różnych sposobów i wyraźnie do nikogo to nie przemawia, więc już dam Wam spokój. Jeśli rzeczywiście uważacie, że warto się zniechęcać do szkolenia z powodu poziomu sędziowania na jednym głupim egzaminie, to co mnie z tym walczyć.
  5. Jak uważasz. Ja osobiście wolę koncentrować swoje walki na ważniejszych rzeczach, niż kształt aportu, który kto inny używał na egzaminie... Na przykład jeśli byłaś traktowana niegrzecznie, to to byłby godniejszy powód do walki, moim zdaniem.
  6. Chyba rzeczywiście się nie rozumiemy, bo ja ciągle nie rozumiem, co Ciebie obchodzi, że tamte psy źle uczą? Ich strata! Z tego co piszesz, poziom sędziowania był nie taki, jak oczekiwałaś. Nie usprawiedliwiam tego, ale powiem tak: to samo było na egzaminach, które ja widziałam. Nie dlatego, jak mi potem tłumaczono, że sędzia był niekompetentny (przeciwnie, był to jeden z bardziej uznanych sędziów), ale dlatego, że poziom na egzaminie PT, w odróżnieniu od zawodów, jest celowo ustawiany niżej. Na egzaminie, o którym piszę, psy, które zwiały z placu nie musiały podchodzić jeszcze raz - one po prostu zdały! Mój pies był jednym z dwóch tylko, które tak na prawdę powinny były zdać. Ale co mi do tego? Dlaczego ja mam się tym przejmować? Jaki to ma na mnie efekt? ŻADEN. Ja szkolę swojego psa do poziomu, który ja uważam za stosowny i nie podchodzę do egzaminu, dopóki nie uważam, że pies dostanie ocenę doskonałą. A że innym wystarcza mniej i że Związek tak chce prowadzić egzaminy, żeby na to pozwolić, to mnie ani ziębi, ani grzeje. Jeśli uważasz, że dla psów nie szkolonych związkowo były przez sędziego używane inne, surowsze kryteria, to te osoby mają powód do żalu. Ale jeśli kryteria były te same tylko po prostu zbyt niskie, to o co chodzi? Przecież te niedoszkolone psy Tobie problemu nie stwarzają, tylko swoim właścicielom...
  7. ksara, ja nie kwestionowałam kiepskiego przygotowania tych psów, bo ich nawet nie widziałam, żeby to kwestionować. Ale wydaje mi się, że nakładanie nacisku na "oni mogli piłeczkę aportować, a ja nie" zmniejsza, a nie zwiększa siłę argumentu, po pierwsze, bo wszyscy mogli aportować, co chcieli, a po drugie, bo jeszcze do niedawna było to dozwolone. A chodzenie na napiętej smyczy nie było dozwolone nigdy.
  8. :evil: :evilbat: Aż strach cokolwiek pisać i komentować. :( Dlaczego? Ja ciągle nie bardzo rozumiem, o co akurat w tym punkcie chodzi. Z tego co rozumiem, to nie jest tak, że wymagania egzaminowe różniły się dla tych grup jeśli chodzi o kształt aportu. To nie było tak, że grupie związkowej pozwolono używać piłeczek, a grupie eksternistycznej - nie. Każda grupa po prostu zdawała tak, jak była nauczona. Prawdopodobnie grupa związkowa była nauczona błędnie z powodu zamieszania i bałaganu podczas wprowadzania nowego regulaminu. Ale co z tego? Przecież to jest w zasadzie bez znaczenia. Jeszcze kilka miesięcy temu, regulamin pozwalał na aport dowolnego kształtu. Mam nadzieję, że w tej awanturze nie chodzi o to, że ci Bogu ducha winni "związkowi" kursanci nie powinni byli zaliczyć egzaminu, bo kształt aportu, na którym byli uczeni przez źle poinformowanych szkoleniowców nie odpowiadał kształtowi wymaganemu przez nowy regulamin!
  9. Z ogromną radością informuję, że już od trzech dni w ogóle nie wiem, co to są kupy! Nic nie pisałam wcześniej, bo nie chciałam zapeszyć. Ale płynne kupy ustąpiły zupełnie, czego następstwem jest, że nie widzę kup żadnych, bo moja Misia porządną suczką jest i kojec utrzymuje w czystości (niestety ta biegunka przerosła jej możliwości). Bóle też całkowicie ustąpiły. Wydaje się, że poskutkowało bardzo drastyczne ograniczenie dostępu maluchów do mamy. Co trzy godziny po 10 minut i koniec. Może to był tylko przypadek i poprawiło by się i bez tego, ale ze zrozumiałych przyczyn, nie chcę eksperymentować, żeby to sprawdzić. W każdym razie wszyscy są teraz zdrowi. Powolutku zacznę zwiększać odstępy w karmieniu (choć panicznie boję się jakichkolwiek zmian...), a w środę zaczynamy dodawać prawdziwe żarełko.
  10. Już od dłuższego czasu, Misia nie bawiła się swoimi zabawkami. Ludzie mi mówili, że pies ma teraz poważne obowiązki i nie ma czasu na takie głupie rozrywki, a mnie brakowało mojej beztroskiej, wesołej Misi. Więc z radością komunikuję, że powolutku chyba wraca Misi ta zabawowość, co można zauważyć na poniższym zdjęciu z wczoraj. Pod Misią dwie zabawki, nieopodal, ale już niewidoczna na zdjęciu, trzecia.
  11. Wiem, że niecierpliwie oczekujecie na kolejne zdjęcia szczeniaków, a ja intensywnie poprawiam eseje i nie mam czasu ich wstawiać. Ale jedno było tak doskonałe, tak świetnie oddaje osobowość małych terierków, że musiałam zrobić przerwę w pracy, żeby je pstryknąć i podzielić się nim z Wami. A więc... Oto Api-norowiec: Co? Mówicie, że to błąd jakiś, nie ma jej na zdjęciu, Flaire-fotograf do chrzanu? Mylicie się, moi drodzy. Api jest jak najbardziej na zdjęciu. Wpełznęła po kocyk, przykrywający podłogę kojca i pod kocykiem przemieszczała się po kojcu. To niwielkie wzenisienie w kocyku to właśnie mój norowiec. Żeby zrobiła to tylko raz, to pomyślałabym, że głupi szczeniak się zgubił. Ale ona już tak zrobiła trzy czy cztery razy, zawsze z pełną premedytacją. A Pańcia oczywiście za każdym razem boi się, że pies się udusi i wyciąga psa na wierzch... Terier wstrętny! :evil:
  12. Bronia, niezależnie od oka, ja bym zaczęła program odczulania psa od niechęci do wetów, bo nie może tak być, żeby stronić od wetów, bo to dla psa stres zbyt wielki... Jak to zrobić? Tak samo, jak każde inne tego typu odczulanie. Zacząć od przechodzenia obok kliniki na spacerze, potem przechodzimy coraz bliżej, potem umawiamy się z kimś z kliniki, żeby do nas wyszedł, przywitał się i dał smakołyk, itd.
  13. Więc jeżeli cytowane przez Ciebie regulaminy są rzeczywiście tymi zatwierdzonymi nowymi, to wygląda na to, że pamiętałam źle. Ale ta zła pamięć jest chyba powszechna, bo o ile się nie mylę, na warszawskich szkoleniach, które teraz trwają, też dopuszczają piłeczki, itd. Pamiętam, że była na ten temat jakaś dyskusja i chyba wniosek, że w tym zakresie nie ma zmiany... Ale to chyba było jeszcze zanim ktokolwiek widział ten nowy regulamin - może teraz zmienili szkolenie i już koziołków używają. Nie wiem, bo dawno tam nie byłam. Ja mojego psa uczyłam aportowania jeszcze w czasach starego regulaminu, który pozwalał na piłeczki. Niemniej i tak uczyłam ją aportować koziołek, bo prawdę mówiąc, uważam, że jest to łatwiejsze do poprawnego nauczenia ćwiczenia... (Nacisk na "poprawnego" - jeżeli chodzi tylko o to, żeby pies pokazał, że umie się bawić, to inna sprawa). Więc jeśli rzeczywiście w Poznaniu poszło głownie o rodzaj aportu, to raczej chyba igły w widły robione są. Ale z tego co ja czytałam, to nie tylko o to poszło...
  14. Dobre kupy - dobra rzecz! :lol:
  15. Nie jest owiany tajemnicą, tylko bałaganem. Regulamin jest zatwierdzony, przez jakiś czas nie był wydrukowany, ale teraz chyba już jest. Może nawet go widziałam... I z tego co pamiętam, aportem mogło być, tak jak uprzednio, cokolwiek. Ale głowy nie dam. Może będę miała okazję wstąpić do Związku w tym tygodniu (u nas dyżury we wtorki), to się dowiem.
  16. Znajomy sobie jaja z Ciebie robi.Końcówki (nieciętych) uszu u sznaucera to zazwyczaj taka stwardniała sierść z jakby strupkami na końcu. Jak się ostrzyże te strupki, to powstają ranki. Radziłabym skonsultować się z fryzjerem teraz, jak są te ranki, i pokazać jej o co chodzi - następnym razem może na czubkach uszu zostawić trochę dłuższą sierść przycinając ją nożyczkami i nie będzie ranek. Takich ranek unika się również gdy uszy są trymowane raczej niż strzyżone, ale to zupełnie inna para kaloszy :wink: .
  17. Radziłabym spytać hodowcy. Mnie się wydawało, że uszy u boder collie traktuje się nożyczkami (słowo po angielsku jest "trim", ale to znaczy przycinać nożyczkami - trymerem to raczej "strip"), ale może źle pamiętam. Mogę Ci powiedzieć, jakiego trymera ja używam do uszu, ale ja mam teriera, więc to wcale niekoniecznie to same, a wystawiający hodowca powie Ci dobrze.
  18. Raczej zupełny brak śladów jakichkolwiek kup! Czyściutko w pudle od dwóch dni, czyli Misia radzi sobie z tym, co z nich wychodzi.Oczywiście jak tylko to napisałam, to Ansel, z którym problemy kupkowe były większe, wyprodukował kolejną luźną i brzydką kupę. Ale pomimo to, chyba jest lepiej, bo jednak to pierwsza taka od przedwczoraj. Api dzisiaj przekroczyła dwa kilo! Już kilka dni temu prześcignęła chłopca, ale do dzisiaj, on ciągle wydawał się potężniejszy. Natomiast dzisiaj Api wygląda na zdecydowanie większą. Mam nadzieje, że tylko chwilowo...Natomiast łotr z niej niesłychany! Ona teraz tego słonia nie tylko atakuje, ale tak po terierowsku trząść próbuje! I nawet jej się udaje. Mokka, mój ekspert od IPO, zachwyca się jej chwytem :lol: . A Anselek jest przytulanka... :D .
  19. Słuchajcie, słuchajcie, wygląda na to, że skończyły się u moich szczeniaków problemy kupkowe!!!
  20. Gosiu, jak już zapewne wiesz, tutaj ekspertem od diet nerkowych jest AM. Jak napiszesz do niej, to pewnie będzie Ci mogła dać konkretne przepisy takich diet (ja znam tylko strony, któe takie diety opisują po angielsku). Super, że piesek lepiej się czuje!
  21. :cry: :bigcry: :cry: :bigcry: :cry:
  22. A ja, w obronie stolicy, chcę powiedzieć, że u nas tak nie jest. Zresztą mnie nie musicie wierzyć - tynka zdawała u nas PT eksternistycznie z Fabią, więc może ona się wypowie. Nie potrafię porównywać poziomu, bo prawdę mówiąc nigdy nie wiedziałam, czy pies, którego egzamin obserwowałam zdawał eksternistycznie, czy nie, już nie mówiąc o tym, że sporo z tych "eksternistów" to związkowo szkolone psy, które albo opuściły swój egzamin, albo go oblały, więc próbują jeszcze raz później. Natomiast nie zauważyłam żadnej dyskrymiacji w stosunku do eksternistów. A co do pikniku, to u nas chyba też ostatnio był, ale rozpraszał tylko psy tropiące, od PT-owców był bardzo daleko. A zaczął się wcześnie, bo o ile pamiętam, pan sędzia od IPO stał w korku i spóźnił się o kilka godzin na egzamin... A że zmino było, śnieg jeszcze leżał, więc muslieliśmy się rozgrzać. Jedli wszyscy, łącznie z widzami i gośćmi.
  23. Dzisiaj odwiedzili nas przyszli Państwo Apuni. Api zademonstrowała, że jeżeli zależy im na Airedalu do polowania na słonie, to ona jak najbardziej. A jak Państwo poszli, to ja z Apcią posiedziałyśmy sobie razem we dwójkę na fotelu, poprzutulałyśmy się i powiedziałam jej, że będzie nam za nią tęskno jak już się przeprowadzi do swojego nowego domku. :( Wind, a nagrasz mi te zdjęcia, co zrobiłaś tu u mnie na jakiś cd?
  24. A ja twardo twierdzę, że nie u wszystkich psów, niestety. Oczywiście próbować można i należy, ale nie winić się w razie porażki.
×
×
  • Create New...