Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. kayla, rozumiem Cię doskonale! :D A jakiego będziesz miała piecha? I czy to Twój pierwszy szczęściarz, czy już wcześniej miałaś?Ja miesiąc temu odprawiłam szczeniaki, teraz została tylko Misia i takie puchy w domu, że nie masz pojęcia! :(
  2. Mogę Ci tylko powiedzieć, że z mojego doświadczenia wynika, że agresji samca wobec innych samców bardzo trudno się pozbyć. Czasami kastracja pomaga, ale też nie zawsze. :(
  3. AGI, a ile ona ma? Czy to nie ten drugi okres, o którym tu pisaliśmy, a który zwykla występuje w wieku 7-11 miesięcy? Ja wodę zostawiałabym w takiej misce przyczepianej do klatki, żeby nie miała możliwości wylać, a jak materace niszczy, to nie zostawiałabym materaca :( , ale dużo gryzaków.
  4. Mogę, mogę, mogę :lol: :multi: A tak poważniej, to chodzi mi o to, że to nie są jedyne dwie możliwości. Nie jest tak, że ktoś musi tylko albo mało oczekiwać, albo oczekiwać dużo, ale karać, jeśli tego nie osiągnie. Może jeszcze oczekiwać dużo, ale nie karać :wink: . I mam nadzieję, że większość z nas tak właśnie robi.
  5. No z tym się znów nie zgadzam. Badania przeprowadzone na dzieciach (ludzkich :wink: ) pokazały, że dzieci, od których więcej się oczekuje, więcej potrafią. Z moich obserwacji wynika, że z psami jest podobnie. A z tym się zgadzam, bo w tradycyjne kary to nie wierzę w ogóle.
  6. kyale, ciągle się nie rozumiemy. Uogólnianie z jednego przykładu jest błędem, tak u ludzi, jak i u psów. (Zresztą błędem bardzo często przez ludzi popełnianym, nawet w tym topiku: "ta metoda podziałała na mojego psa, więc będzie działać na wszystkie" - a przez psy raczej nie). Natomiast jeśli będziesz uczyła psa tego siad w kilku miejscach, to łatwiutko sobie uogólni do wszystkich miejsc, nie tylko do tych, w których uczyłaś. To jest właśnie przykład poprawnego uogólniania i o to chodzi autorowi cytowanego przez Ciebie tekstu. OK?
  7. adda, ja mogę Ci tylko powiedzieć, że psia agresja to bardzo skomplikowany temat i zanim zdecyduje się, jak postępować, należy ustalić, co jest jej przyczyną - bo z różnymi rodzajami agresji należy postępować różnie. I radzę nie szukać rady przez internet tylko bezpośrednio od dobrego fachowca, który będzie miał okazję psa poobserwować i zdiagnozować, co powoduje tę agresję.
  8. kayla, to super i tak właśnie trzeba! Im bardziej jesteś z góry przygoowana, tym większa szansa, że wszystko uda się super. Jak przeczytałam ostatni post Agnes powyżej, to mnie zatkało i zrobiło mi się tak smutno, że już dalej nie chciało mi się pisać. Biorąc psa trzeba być przygotowanym na to, że może niszczyć, i że wychowanie, leczenie, utrzymanie będzie drogie. A tu widzę, "nie stać mnie na klatkę, tolerować nie mogę, bo to nie moje mieszkanie, więc jak nie przestanie, to do schroniska". Ufff. Nic więcej nie powiem. kayla, pocieszyłaś mnie, fajnie, że Ty się tak dobrze z góry przygotowujesz.
  9. Więc właśnie fachowcy od klatek twierdzą, że jest z tym problem i podkreślają, że ważne jest, żeby klatka nie była za duża. Klatka ma być dla psa właśnie norą, miejscem, gdzie śpi. Łazienka jest zbyt duża na tę rolę; psy zamykane w małych pomieszczeniach, które nie są dla nich norami potrafią dostać szału i zniszczyć, co się da.Z tego powodu, ja osobiście polecam klatki, a odradzam zamykanie w łazience.
  10. Pierwszy raz spotykam sie z taka opinia. Do tej pory czytalam zawsze cos dokladnie, idealnie przeciwnego (Dunbar, Donaldson, Miller i wielu innych) . kayla, chcesz przez to powiedzieć, że Twój pies wykonuje "siad" tylko i wyłącznie w tych miejscach, w których to z nim ćwiczyłaś? :wink: Mnie się wydaje, że kwestia nieporozumienia wynika z różnego zrozumienia słowa "uogólniać". Tutaj chodziło o to, czy pies nauczony czegoś (powiedzmy"siad") w jednej sytuacji potrafi to przenieść na inną. Chyba wszyscy się zgodzimy, że tak, bo chyba większość z naszych psó umie zrobić "siad" nie tylko w miejscach, w których to ćwiczyliśmy. Natomiast psy nie mają rozwiniętej umiejętności abstrakcyjnego myślenia i wyciągania skomplikowanych wniosków. I o to chodzi cytowanyn przez Ciebie autorom, a ja nie twierdzę inaczej.
  11. AGI, jakoś kiepsko szukałaś na ich stronkach tego telefonu, bo ja znalazłam natychmiast i to w dwóch miejscach: (501) 127658. Również znalazłam tam informację, że prowadzą tylko szkolenia indywidualne. Nie wiem, czy to ciągle prawda, jak również nie wiem, czy indywidualne szkolenia Cię ewentualnie interesują.
  12. No widzisz, a dla mnie szkolenie jest i zawsze było bardzo przyjemne, pomimo że czasami uczę, a czasami oduczam. I wiem, że dla mojego psa też - bardzo wyraźnie mi o tym mówi, szczególnie gdy opuszczamy teren szkolenia. A ja zawsze chcę wiedzieć, co ona lubi, a czego nie - i myślę, że ona też chce wiedzieć to samo o mnie, więc jej o tym mówię.A Ty, wendka, jesteś dla mnie jak zwykle niezwykle uprzejma i miła, za co bardzo dziękuję. Zawsze sprawiasz mi ogromną radochę, gdy włączasz się do dyskusji, w której biorę udział.
  13. wendka, oba przykłady, które podałaś, jak sama zresztą powiedziałaś, były przykładami zachowania, które było totalnie przewidywalne, więc któremu łatwo było zapobiec. I w tych przewidywalnych przypadkach, ja prawdopodobnie postępowałabym tak samo, jak Ty, czyli odwracając uwagę zanim pies zrobi coś niepożądanego. Natomiast wiele osób, które reagują próbami odwracania uwagi na psy, które są już w trakcie , np., "bronienia" poprzez szczekanie powie Ci, że takie próby miały być może skutek skrócenia tego szczekania, ale nie wyeliminowania go, bo pies rozumiał z nich, że jeśli najpierw wykona swój obowiązek i obszczeka, to potem może do Pańci przylecieć i będzie fajnie. Ale tak naprawdę, kluczowe w takich dyskusjach jest, aby nie zakładać, że każda metoda, w rękach każdego szkoleniowca, będzie działała na każdego psa. Ty możesz powiedzieć, że na Twojego psa, w Twoich rękach, żadnego e-e nigdy nie potrzebujesz, a ja Ci powiem, że mogę Ci przedstawić psy, których w ten sposób nie oduczysz niepożądanego zachowania. Ale to już też pisałam wiele razy, więc dla mnie - EOT.
  14. kyane, nie chcę dyskutować na temat skakania na przychodzących gości z rozmaitych powodów, ale głównie dlatego, że, jak już pisałam, w tym przypadku, gdy niepożądane zachowanie jest całkowicie przewidywalne, łatwo je zastąpić innym, takim jak "siad" i ja również uczę moich uczniów dokładnie tej metody - zresztą już ją wielokrotnie tu na dogomanii polecałam. Więc skoncentrujmy się może na innym przykładzie, np. tym podanym przeze mnie w poprzednim poscie, czyli skakanim łapami na stół. I tu mogę Ci powiedzieć, że tak, jak najbardziej pies przenosi to "e-e" z kilku stołów na wszystkie. Psy uogólniają całkiem nieźle - tak samo, jak pies wie, że Pani lubi "siad", i że "siad" znaczy zawsze tyłek na ziemi, bez względu na to, gdzie jesteśmy i co jest pod tyłkiem, tak i rozumieją, że Pani nie lubi skakania z łapami opartymi o stół czy blat czy cokolwiek wysokiego. I tu właśnie leży sęk sprawy. Jeżeli potrafisz psu zaoferować alternatywne zachowanie zanim zrobi to niepożądane (a to łatwo zrobić w przypadku skakania na gości), to wszystko jest super. Ale jeśli niepożądanego zachowania nie potrafisz przewidzieć (tak jak np. możesz nie potrafić przewidzieć, kiedy skoczy na stół), to jesteś zmuszona reagować na to niepożądane zachowanie już po tym, jak ono się stanie. I tutaj często oferowanie alternatywy nie zdaje, z rozmaitych powodów (o co najmniej jednym pisałam w poprzednim poscie), egzaminu - jest już zbyt późno.Na 100% zgadzam się, że najlepiej zapobiec niepożądanemu zachowaniu, np. poprzez zaoferowanie innego, i często o tym piszę. Natomiast nie zgadzam się, że gdy niepożądane zachowanie już się stanie, nie należy psu dać znać, że to zachowanie mi się nie podoba.
  15. Kochani, jak niektórzy już wiedzą, zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w pokazie agility przed Pałacem Kultury w najbliższy weekend (sobotę i niedzielę) podczas odbywającego się tam zoomarketu. Elka prosi wszystkich zainteresowanych udziałem w tej imprezie, żeby zadzwonili do niej na numer 0-505-427-386.
  16. Ja małego szceniaka zamykałam w klatce, a te ściany w wieku 9 miesięcy spryskiwałam gorzkim i przeczekałam. Ale to głównie dlatego, że problem był maleńki. W przeszłości, z większymi problemami, używałam klatki.A co robią inni to nie potrafię Ci powiedzieć. Ale powiem, że w schroniskach pełno jest psów, które trafiły tam, bo niszczyły. No i sporo jest ludzi, którzy po prostu to tolerują i żyją w zjedzonych domach. A większość psów (nie wszystkie!) rzeczywiście z niszczenia wyrasta.
  17. Tak, ale to działa tylko w pewnych konkretnych sytuacjach - takich, gdzie negatywne zachowanie można łatwo zastąpić pozytywnym. Bo nie oduczyłaś psa skakać na ludzi - nauczyłaś go tylko siadać, gdy ktoś wchodzi do domu. W innej sytuacji nadal skoczy, bo nie wie, że Ci się to niepodoba - wie tylko, że lubisz, gdy siada, kiedy wracasz - więc wtedy siada. Weźmy inne niepożądane zachowanie: powiedzmy, że pies czasami skacze łapami na stół. Nie wiadomo, co go do tego skłania - pewnie chce sprawdzić, czy czegoś tam ciekawego nie ma. Ponieważ nie wiesz, co jest bodźcem, który skłania go do wskakiwania na stół, nie masz jak uprzedzić tego zachowania inną komendą (taką jak siad). Co w takim razie proponujesz? Odwrócić uwagę smakołykiem kiedy tylko pies próbuje wskoczyć? Bo jeśli tak, to ja Ci powiem, że każdy pół inteligentny pies natychmiast nauczy się, że aby dostać smakołyk, wystarczy próbować skoczyć na stół. Jeżeli nie dasz psu jakoś znać, że skakanie na stół jest be, to nie widzę, skąd on ma to sobie wykombinować.
  18. Keda&Monika,po pierwsze, jeśli znasz dobrego fryzjera dla goldena w Gdańsku, czyli tam, gdzie potrzebuje go bacha, to jak najbardziej podaj namiary w topiku. Po drugie, jeśli wolisz na pw, to po prostu Ty napisz do niej - po co ona ma się do Ciebie odzywać pierwsza? Troszki nie rozumiem, o co Ci chodzi w tym poscie...
  19. A ja się z tym zdecydowanie nie zgadzam - powiem więcej: jest to wbrew wszystkimeu, czego uczyli mnie na psychologii. Jeśli pies nie wie, że nam się jakieś zachowanie nie podoba, a to zachowanie sprawia mu przyjemność, to samo z siebie ono raczej nie wygaśnie. No bo niby dlaczego miałoby wygasnąć jeżeli w oczach psa, jemu sprawia przyjemność, a nam jest obojętne? (Należy tu przypomnieć, że znakomita większość tego, co pies robi codziennie, spotyka się z obojętnością z naszej strony, więc dla psa, te ignorowane przez nas niepożądane zachowania są na równi z wstawaniem, przeciąganiem się, jedzeniem kolacji i innych zachowań, które dla niego są przyjemne, a które my raczej ignorujemy). Jeżeli niepożądane zachowanie ignorujemy, to za każdym razem jak pies okazuje to niepożądane dla nas zachowanie, otrzymuje tylko pozytywny bodziec (swoją przyjemność z owego zachowania), więc według wszelkich praw psychologii, takie zachowanie będzie się raczej wzmacniać, niż wygasać.Moim zdaniem, jako właściciele, mamy obowiązek przekazać psu, że coś nam się niepodoba. Jak to zrobić - zależy od psa. Moje psy mam od szczeniaka, więc często wystarczy "e-e". Ale nie mamy prawa wymagać od psa, żeby czytał w naszych myślach i wiedział, które z zachowań pozornie nam "obojętnych" są w rzeczywistości przez nas niepożądane.
  20. A ja się przy okazji pochwalę, że 3-miesięczny misiny szczeniak, Api, uczona czystości metodą, którą tu już opisywałam z milion razy albo i więcej, już w domu się nie załatwia. Jej Państwo pięknie nauczyli ją sikać jak tylko staje na trawce; potem zostało już tylko oduczenie sikania w domu. Przełomowy weekend był chyba, gdy właściciele zostawili ją u mnie na kilka dni; właśnie wtedy była w odpowiednim wieku, a ja nie obawiałam się z żelazną konsekwencją zamykać ją w klatce kiedy nie byłam w stanie uważnie jej obserwować. No i oczywiście regularnie ją wyprowadzałam. Od soboty do poniedziałku u mnie nie załatwiła się już w domciu ani razu, a po powrocie do swojego własnego domku zdarzyło się jej to jak dotąd chyba tylko raz. A było to już ze trzy tygodnie temu. Natomiast i u mnie, i u siebie, ma ulubiony trawniczek do którego ciągnie jak parowóz jak tylko znajdzie się na dworzu, i na takim trawniczku siura natychmiast - a potem ogląda się na Panią lub Pana czekając na nagrodę :lol: . Czyli Api podtrzymuje rodzinną tradycję: u mnie, 3-miesięczne szczeniaki już w zasadzie w domu się nie załatwiają...
  21. Ja bym jeszcze dodała, że w tym wieku wiele psów przechodzi okres gryzienia, co się da. Ktoś tu pisał o jakimś fizjologicznym rozwoju szczęk w tym wieku; nie potrafię tego potwierdzić (po prostu nie wiem, czy to prawda), natomiast z całą pewnością wiele psów przechodzi wtedy psychologiczny okres buntu i niszczenia. Misia w tym wieku wygryzła kilka dziur w ścianie. Zaczęłam spryskiwać na gorzko; nie wiem, czy to coś dało, ale wszystko razem trwało jakiś miesiąc, a potem przestała i od tego czasu nic już nie zniszczyła.
  22. I ja osobiscie uwazam, ze w przypadku psa Agnes tez. Więc tu właśnie ja po prostu nie mam opinii, bo ani psa, ani Agnes, na oczy nie widziałam, a z tego, co Agnes pisze wnioskuję, że jej pies to zupełnie inny przypadek od Atreya. Jeżeli dobrze pamiętam, to Agnes pisała, że jej pies już zna podstawowe komendy i chodzi jej o przećwiczenie ich w grupie - jeśli tak, to na lekcjach indywidualnych raczej tego nie osiągnie, chyba że szkoleniowiec przyprowadzi specjalnie kilka psów, albo że umówią się gdzieś, gdzie akurat jakaś grupa się spotyka (ja znam tylko jedno miejsce w Warszawie, gdzie można na to liczyć, ale na pewno jest ich więcej).Ale może źle pamiętam, o co Agnes chodziło... a sprawdzać teraz wstecz w topiku nie bardzo mi się chce. Zresztą ona otrzymała już tyle porad, że na pewno coś stosownego dla siebie tu znajdzie. :D
  23. O AKI osobiście wiem osobiście bardzo mało, więc raczej nie będę się wypowiadać. Mają stronkę www, której uważna lektura dała mi do myślenia. Natomiast na 100% zgadzam się co do border collie. W USA są one uważane za jedną z ras najlepiej sprawdzających się na konkursach posłuszeństwa. Dopiero gdy przyjechałam do Polski usłyszałam, że są trudne do wyszkolenia - w USA uważane są, w odpowiednich rękach (bo nie są to psy dla początkujących) za jedne z najłatwiejszych.
  24. BeataG, to, co napisałam, nie było ani konkretnie w odpowiedzi na Twoje uwagi do Agnes, ani bezpośrednio do Agnes, bo o jej sytuacji wiem zbyt mało, żeby doradzić. Napisałam raczej, że A ponieważ wydawało mi się, że w tym topiku zauważyłam kilka ogólnych uwag (nie pamiętam, czyich) i pytań porównujących szkolenie indywidualne i grupowe, więc zdecydowałam się umieścić moje od dawna zbierające się uwagi na ten temat właśnie tutaj. Więc nie bierz tych uwag osobiście. A bardziej osobiście, ja również zawsze miałam bardzo żywiołowe psy, przedstawicieli niesłychanie żywiołowej i niesfornej rasy, których wcale nie zamierzam "przygaszać" (ci, co znają Misię, już się śmieją :lol: ) i właśnie dlatego szkolę ją ciągle i staram się ciągle przedstawiać jej jak najwięcej nowych, nieznanych jej sytuacji tak, żeby nic nie było dla niej stresem i żeby wszędzi z grubsza umiała się zachować. Prowadzę ją ze sobą wszędzie, gdzie się da - do znajomych, do restauracji, do sklepu (jak tylko pozwolą!), wszędzie. Oczywiście jeździ komunikacją miejską, w tym metrem, gdzie kiedyś w jednym wagonie spotkałyśmy trzy inne psy. Do domu również zapraszam ludzi i pojedyńczo, i w grupie, i z psami. I tak samo zawsze zalecałam dla psów, które szkoliłam. Na szkolenia indywidualne, po lekcjach początkowych bez rozporoszeń, też zawsze zabierałam jakiegoś psa (często swojego), żeby pies klienta miał rozproszyciela na zawołanie. I również chodziliśmy właśnie w rozmaite miejsca, nie tylko te już psu znane. To jest, moim zdaniem, bardzo ważnym elementem szkolenia.
  25. alea, tak naprawdę to nie wiesz, czy to chemia wydłużyła mu życie, czy wet źle ocenił jego szanse, czy po prostu psiak miał szczęście... O działaniu czy też nie takich sposobów, jak chemioterapia nie można wyciągać wniosków na podstawie jednego przypadku - bo na podstawie tego jednego psa, możnaby stwierdzić, że chemia na pewno działa, a na podstawie innego, któremu dawano 6 miesięcy, a odszedł po miesiącu, można by stwierdzić, że wręcz życie skraca.Stwierdzenie, że chemioterapia jest u psów mało skuteczna jest oparte na podstawie kontrolowanych badań. Podobnie chore psy dzieli się w sposób przypadkowy na dwie grupy, z których jedna dostaje leki, a druga - placebo. Nawet weci prowadzący badania nie wiedzą, który pies dostaje lek, a który placebo. Pod koniec mierzy się, jak długo żyły psy w każdej grupie. Z tego co czytałam, takie badania wykazują, że większość chemioterapii nie przedłuża znacząco życia psa, tzn. psy w grupie, która dostawała placebo żyły przeciętnie tak same długo, jak psy w grupie, która dostawała leki. Pomimo to myślę, że jeśli byłabym w sytuacji, gdzie mogłabym próbować leczyć psa chaemioterapią, to pewnie bym spróbowała (zakładając, że skutki uboczne nie byłyby zbyt dla psa męczące), bo chciałabym zrobić wszystko... Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że to niekoniecznie cokolwiek da... :(
×
×
  • Create New...