-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
aga_, ale już czujecie się dobrze?
-
kerry blue terrier (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to kela's topic in Kerry blue terrier
Misia już niestety pokpiła sprawę, bo urodziła tylko dwa szczeniaki (przeciętny miot Airedala to 8 ). Ale powtórzę jej na następny raz. Tyle że nie wiem, czy to jeszcze będzie w Polsce... :( -
PALATINA, nie wiem,jakie leki Czata bierze, zresztą nie znam się na lekach na serce ani na wadach serca, ale wiem, że niektóre leki mają efekt (wte lub wewte) dopiero po kilku tygodniach. Również niektóre działają niejako "statystycznie", czyli nie w żaden prosto wykrywalny sposób. Tak jest np. z lekami, które ja sama biorę. A żeby sprawdzić działanie innych, trzeba zrobić odpowiednie badania. Np. działanie leków obniżających ciśnienie tętnicze można łatwo sprawdzić, ale tylko poprzez zmierzenie ciśnienia; wbrew popularnej opinii, poziom ciśnienia tętniczego nie jest prosto wykrywalny przez pacjenta czy otoczenie (dlatego, po angielsku, na wysokie ciśnienie mówią "the silent killer").Ja bym poczytała o tych lekach i o tym, jakich efektów należy się po nich spodziewać. Bo jeśli jakichś takich, które można łatwo zmierzyć - to możesz zrobić odpowiednie badania. A jeśli nie - to przynajmniej dowiesz się dokładnie, co te leki mają osiągnąć, jaka jest ich skuteczność, itp. Do niedawna wydawało mi się, że miałaś zaufanie do kardiologów, opiekujących się Czatą. Oni przepisali te leki, Czata je bierze i dobrze się czuje, więc dlaczego je kwestionujesz? Dlatego, że kardiolodzy powiedzieli, że Czata może długo nie pożyć, a ona żyje? Takie przypadki się zdarzają (na szczęście! :D ) - najważniejsze, moim zdaniem, że ci lekarze, pomimo smętnej prognozy, nie postawili na niej kreski tylko ją leczą... Ale to moja opinia.
-
kerry blue terrier (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to kela's topic in Kerry blue terrier
Airedale zazwyczaj też... Powiem o tym Misi raz jeszcze, może następnym razem się posłucha, bo naprawdę niefajnie jest przepraszać tych niżej na liście, choć oczywiście wiedzą, że to nie Twoja wina... -
Powiem tak: to nieprawda, że po każdym szyciu daje się antybiotyk. Czy tak, czy nie, bardzo zależy i to od wielu czynników. kyane kastrowała Atreya u mnie w klinice. Nie dostał zastrzyku - spytała dlaczego. Odpowiedź: warunki operacyne sterylne, rana niewielka, tam nie ma prawa się zrobić żadne zakażenie, a ot, tak antybiotyków nie podajemy. W tej samej klinice, sunia wyżlica-znajda miała wycinane guzy z sutków, jak również robioną sterylkę (a właściwie próbę sterylki, bo okazało się, że była już po). Cięcie wzdłuż prawie całej linii sutków ogromne, drugie - małe, ale za to głębokie, bo przez mięśnie brzucha (do tej macicy, której nie było). I ona dostała antybiotyk, chyba raz bezpośrednio po zabiegu i jeszcze raz dzień czy dwa później. Moja Misia miała zszywaną rozciętą przez butelkę łapę. Tu rana była płytka, dobrze wyczyszczona podczas zabiegu, żaden antybiotyk nie podany. Więc to naprawdę zależy. Ale tak jakoś mi się wydaje, że cztery zastrzyki pooperacyjne po sterylce to lekka przesada. Może spytaj się, dlaczego tak robią? Dowiadywałam się w jednej czy dwóch innych klinikach i po sterylce zalecają wracać na kontrolę + zastrzyk tylko raz... Co do kubraczka, to wyżlica-znajda miała taki zrobiony własnoręcznie przez Chapsia. Instrukcje: bierzesz ściereczkę czy inny kawałek materiały stosownego rozmiaru, dopasowujesz do psa, wycinasz 4 dziury na łapy, przyszywasz cztery tasiemki tak, żeby się wiązały na grzbiecie i koniec. Nie mam, niestety, zdjęcia, ale działało cudownie. Rozleciało się dopiero, jak już nie było potrzebne :wink: .
-
kerry blue terrier (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to kela's topic in Kerry blue terrier
A brak szczęścia sprawi, że urodzą się 2 szczeniaki na 5 chętnych. :( -
Rybka, bardzo, bardzo dobrze Cie rozumiem, ale nie martw się na zapas. Pamiętaj, że narazie suni nic nie dolega.Muszę iść sprzątać, ale wieczorkiem postaram się skrobnąć tego priva.
-
shangri_la, z artykułu wynika, że najlepiej co 12 godzin.
-
Oj, Rybka, bo się zezłoszczę :evil: .Ze znakomitą większością leków i metod leczenia jest tak, że jednym pomaga a innym - nie. Pewności nie ma nigdy. Co więcej, wiele metod opiera się na statystyce - może być na przykład wiadomo, że osoby (czy psy) po danym zabiegu przeciętnie żyją dłużej, niż gdyby tego zabiegu nie miały. Ale czy to znaczy, że akurat Twój pies będzie żył dłużej? Wcale nie - może akurat Twój pies znalazłby się po tej "drugiej stronie" statystyk i żyłby tak samo długo i szczęsliwie bez zabiegu. Takich rzeczy nigdy nie będziesz wiedziała - jedyne co masz, to statystyki. Ale lekarze czy weci, którzy takie zabiegi zalecają na podstawie statystyk wcale ni są "wyciągaczami kasy" - zalecają je, bo chcą w najlepszy możliwy sposób pomóc Twojemu psu. A w Twoim przypadku, przecież wetka odradzała zabieg - więc o jakim wyciąganiu kasy tu mowa? Podam konkretny przykład. Mam w USA kumpla ze stwardnieniem rozsianym. Okropna choroba i całkiem nieprzewidywalna. Przebieg bardzo różny u różnych osób, ale większość ma częściej lub rzadziej bardziej lub mniej ostre ataki, które pozostawiają po sobie bardziej lub mniej trwałe skutki. Mój kumpel ma lek, w postaci zastrzyków, które musi sobie raz na tydzień aplikować. Po tych zastrzykach ma gorączkę i czuje się fatalnie, więc, żeby móc pracować, strzyka się w weekendy - czyli ma rozwalone weekendy. Zastrzyki mają zmniejszać częstotliwość i ostrość ataków - ale wiadomo to tylko i wyłącznie na podstawie badań statystycznych. Czy mają jakikolwiek skutek w konkretnym przypadku mojego kolegi? Nie wiadomo. Przebieg choroby u niego jest, jak narazie, bardzo łagodny, ale czy na skutek tych zastrzyków? Może cierpi po prostu na bardzo łagodną wersję tej choroby? A może zastrzyki pomagają? Nigdy nie będzie znał odpowiedzi na to pytanie. Nawet jeśli przerwałby leczenie - czego na pewno nie zrobi, bo potencjalne skutki mogłyby być tragiczne - to też niczego by nie udowodnił, bo jakakolwiek reakcja - czy jej brak - mogła akurat być kwestią przypadku. Bardzo rzadko można mieć absolutną pewność, że dany sposób leczenia zadziała w konkretnym przypadku - może nigdy. Znakomita większość medycyny - i psiej, i ludzkiej - opiera się właśnie na statystyce. A brak zrozumienia, że tak jest prowadzi do oskarżeń o wyciąganie kasy. Nie jestem wetem, ale takie oskarżenia mnie bolą, nie mówiąc już o tym, że doprowadzają wetów do innych sposobów leczenia od tych, które mogą być najlepsze dla ich pacjentów. :evil: Ale to już osobny temat.
-
Rybka, tok leczenia zależy od konkretnego przypadku i stopnia choroby. W przypadku niewielkiej dysplazji i odpowiedniego prowadzenia psa, może nigdy nie dojść do jakichkolwiek objawów (bólu czy kulawizny) - jedynym "objawem" może być właśnie zdjęcie. Z tego co piszesz, tak właśnie może się zdarzyć u Twojej suni. Psy ze stwierdzoną dysplazją na pewno nie powinny być rozmnażane, ale u wielu z nich, żadne "namacalne" objawy nie występują.
-
Rybka, możesz podawać taką karmę, ale możesz też karmić, czym chcesz i podawać te składniki oddzielnie, tym samym mając lepszą możliwość kontrolowania dawki. Z nich właśnie składa się większość preparatów wspomagających stawy, np. arthroflex. Na pewno nie zaszkodzą, a czy rzeczywiście pomagają, to tak naprawdę jeszcze nie wiadomo.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Ja wiem. Wpadła pod samochód. :cry: A co do porannego wstawania, to chcę donieść, że Lena wczoraj mi powiedziała, że Api, mistrzynię porannego wstawania, teraz trzeba rano namawiać, żeby raczyła wyjść z klatki na spacerek. Taki śpioch z niej. Po mamusi ma. :lol: -
A na szyję? Nie chodzi mi o Ciebie osobiście, ale czy w AKI używa się kolczatek na szyjach? Jeśli tak, to u jakiego odsetka psów?Zaznaczam, że ja nie jestem koniecznie przeciwniczką kolczatek, ale lubię wiedzieć, jakie metody są gdzie używane.
-
shangri_la, o tym również jest napisane w tamtym artykule: I to jest właśnie odnośnie wymiotów jako skutek uboczny. Również wcześniej piszą, żeby podawać co najmniej dwa razy dziennie, po lek ma krótką skuteczność w organiźmie. I jeszcze piszą, że ponieważ jest to lek ludzki, trudno jest dać psu odpowiednio małą dawkę. Ogólnie rzecz biorąc, preferują Galastop.
-
To oczywiście prawda, tylko skąd takiego znaleźć? Bo ja znam przypadek, gdzie bardzo ceniona osoba takiego złego ułożenia się nie dopatrzyła, a przynajmniej nic na ten temat nie powidziała.Rybka, dziś wieczorkiem spróbuję napisać Ci pw; nie wiem, czy będzie zbyt pomocny, ale może ukazać Ci troszkę inną perspektywę.
-
To prawda, ale ja chcę tu podkreślić, że nie tylko samo odczytywanie jest ważne - bo jeszcze łatwiej zrobić błąd właśnie przy ułożeniu psa do zdjęcia. Więc posłanie zdjęcia komuś innemu do odczytania może nie wystarczyć, chyba że ta osoba będzie umiała stwierdzić, że zdjęcie jest kiepskie, co nie zawsze się zdarza.Ja nadal radzę druga opinie u specjalisty połączoną z powtórzeniem zdjęcia w terminie przez niego poleconym.
-
shangri_la, tutaj jest super artykuł (po angielsku i dla wetów, więc szczegółowy, ale może trochę trudny dla laika) na temat ciąży urojonej i sposobów jej leczenia, łącznie z bromokryptyną. W skrócie, jest tam napisane, że bromokrypytna działa bezpośrednio w mózgu na te rejony, które powodują wymioty. Intensywność wymiotów malaje w toku leczenia. Ale, jak już pisała malawaszka, Galastop zawiera inny środek, który nie przenika do mózgu w takim stopniu, jak bromokryptyna i szansa, że spowoduje wymioty jest znacznie mniejsza. Ma przy tym jeszcze inne zalety, więc ja przestawiłabym sunię na Galastop.
-
Rybka, przy braku objawów, co skłoniło Cię do prześwietlania 8-miesięcznego szczeniaka? Przecież normalnie prześwietla się zwierzęta znacznie starsze...? (W USA, dwuletnie; w Polsce chyba półtoraroczne). Ja wygląda ten dobry, prawy staw? "A", czy gorzej? Kto prześwietlał? Kto odczytywał zdjęcia? Jak już wielokrotnie pisałam, przy prześwietleniu pod kątem dysplazji, bardzo ważne jest ułożenie psa do zdjęcia. Jeżeli czytasz po angielsku, możesz sobie o tym poczytać tutaj. Szczególnie w przypadkach, gdzie jedno biodro wygląda na chore, a drugie - na zdrowe i gdzie nie ma żadnych innych objawów (takich jak zwyrodnienie stawu - ale u tak młodego psa jak Twój, zwyrodnienia jeszcze by nie było, chyba że dysplazja byłaby naprawdę skrajna, a w tym przypdaku pewnie pies by miał kłopoty ze wstawaniem czy chodzeniem) jest możliwość, że zdjęcie nie było wykonane poprawnie. Ja zawsze w przypadku tak poważnej diagnozy polecam drugą opinię, tak że ja prześwietliłabym psa raz jeszcze u dobrego specjalisty - i tegoż specjalisty poradziłabym się, kiedy należy to zrobić. Niestety, nie mam nikogo w Polsce do polecenia; fama głosi, że najlepszym ortopedą w Polsce jest ktoś w Olsztynie. Był już wymieniany tu, na dogomanii, więc jak poszukasz, to pewnie znajdziesz jego nazwisko - albo może ktoś, kto je zna, wpisze je tu raz jeszcze. Muszę podkreślić, że jeśli to zdjęcie, któe już masz, było wykonane dobrze, to z wiekiem dysplazja nie poprawi się, a raczej pogorszy. Ale nawet to pomoże w diagnozie - to późniejsze zdjęcie będzie można porównać z tym wcześniejszym, żeby sprawdzić stan zwyrodnienia. Ostatnia już rada: najlepszą formą ruchu dla psa z dysplazją jest pływanie, więc jeśli masz do tego warunki, to właśnie ta forma ruchu jest najbardziej polecana.
-
PALATINA, ja w takich przypadkach zakopuję się w lekturze i uczę wszystkiego możliwego na dany temat. Lektura nie zastąpi Ci doświadczenia wetów, ale da Ci dużo wiedzy, czasem nawet więcej, niż w konkretnej danej sprawie mają doradzający Ci weci. To z kolei pozwoli Ci dokładnie przepytać ich na temat powodów, którymi kierują się w swoich zaleceniach. Wszystko razem powinno pomóc Ci podjąć lepszą decyzję.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
czapla, super! Jeśli wolisz przenocować, niż jeździć po nocy, to też możesz. I jeśli tak zrobisz, to pewnie nawet znajdziesz jakichś Cavanowiczów co Ci za benzynę zapłacą za podwiezienie ich na zawody w sobotę! -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
No i super. Dzisiaj pierwszy dla niej dzień szkoły, a moja wredna suka cieczki dostaje. Jak mi zależało, żeby cieczka była na czas, cobym ją do domciu z Hameryki wcześniej przywieżć mogła, to jej się nie spieszyło, wolała się wywczasować za granicą. A teraz, jak mogłaby trochę poczekać, to dokładnie 6 miesięcy po ostatniej cieczce ma kolejną. A że szczeniaki wykarmiła w międzyczasie i cieczka ma się przez to opóźnić to zapomniała? :evil: -
kaganiec podczas samotnosci?a moze cos innego?pomocy:(
Flaire replied to Agnes's topic in Lęk seperacyjny
I smaczniejsze :evil: . Myślę, że poszłoby w drzazgi. :( Ale spróbować można, bo tanie przynajmniej. -
kaganiec podczas samotnosci?a moze cos innego?pomocy:(
Flaire replied to Agnes's topic in Lęk seperacyjny
No tak właśnie najlepiej. Ona pewnie jest po prostu opóźniona w rozwoju :wink: i ma ten okres niszczenia troszkę później, niż inne psy.A do klatki to ja jednak radziłaby Ci jakieś denko zorganizować... Nie mam na razie dobrych pomysłów, gdzie i jak... Ale mam coś takiego i mogę Ci pokazać, jak to wygląda. Myślę, że jakiś spec od blachy aluminiowej łatwo powinien coś takiego umieć zrobić. -
kaganiec podczas samotnosci?a moze cos innego?pomocy:(
Flaire replied to Agnes's topic in Lęk seperacyjny
A u Apuni metraż chyba połowa tego, co u Mokki, klatka większa, niż Leona, a i tak się mieści. Taki nowy mebel.Druciana klatka powinna mieć w środku taką metalową tackę. Niezbyt przyjemne dla psa, ale na zęby odporne :wink: ; ja wykładałam szczylom metalowe dno klatki grubą warstwą gazet, które te strzępiły zębiskami na stosowne gniazdo. :D -
kaganiec podczas samotnosci?a moze cos innego?pomocy:(
Flaire replied to Agnes's topic in Lęk seperacyjny
Agnes, ja Cię nie oceniam, tylko myślę, że w Twoich warunkach ja raczej na psa bym poczekała. Ale oczywiście każdy robi, jak uważa najlepiej. A na temat tego, czy klatka to podstawa, czy nie - nasze opinie są wyraźnie różne. kayla tu Ci pisze, że ona ma klatkę zanim jeszcze ma psa. U mnie też tak było. No i właściciele moich szczeniaków, które miesiąc temu poszły do nowych domów, też mieli klatki zanim dostali szczeniaki. Nie wiem, czy sprzedałabym szczniaki do domów, gdzie nie ma klatek, bo bałabym się właśnie takiej sytuacji, jak Twoja.