Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. [quote name='coztego']Ale my się na zawody nie wybieramy ;) A przyklejanie się jest takie słodkie ;)[/quote]Ale chyba na zawodach FCI też dobre... :niewiem: I może słodkie, ale przyznam, że osobiście mnie nie odpowiada... Takie jakieś nachalne. Lubię blisko, bardzo blisko (nie umiemy tegotak blisko, jak lubię), natomiast nie lubię włażenia na mnie - ani w przywołaniu, ani w chodzeniu przy nodze. To chyba wyłącznie kwestia gustu i przyzwyczajenia :niewiem: . A ponieważ ja szkolę głównie dla siebie, to po prostu muszę mieć nadzieję, że w zawodach nie będzie to nas zbyt wiele kosztować. Prawdę mówiąc, w regulaminie nie ma o tym ani słowa, więc myślę, że będzie ok - ewentualnie dostanie nam się za tzw. "wrażenie ogólne" (moje ulubione "ćwiczenie" :angryy: ).
  2. [quote name='jborowy']POZIOMKA - TO JEST TO.!!!!!!!![/quote]No tu się zgodzę!!! Tylko o te w mieście trudniej... [quote name='jborowy']JESZCZE RAZ SIĘ PYTAM: [SIZE=4][B]KTO SIĘ WYBIERA DO KRAKOWA W NIEDZIELĘ [/B] [B]25. 06?[/B][/SIZE][/quote]MY! Ale nie wiem, czy chodziło Ci tylko o welshe?
  3. [quote name='coztego']Ma się przyklejać tak jak Ludwiś, siadać bardzo blisko, pazurami dotykać moich stóp, a mordę opierać na mnie ;) [/quote]Hmm. Ja mam szczerą nadzieję, że da się robić nieźle obedience FCI bez takiego "przyklejania", bo w obedience AKC, na którym też mi zależy, każde dotknięcie przewodnika przez psa jest karane straconymi puntkami - pies ma być bardzo, bardzo blisko, ale nie włazić na przewodnika. O ile dobrze pamiętam, w regulaminie FCI tego nie ma, chociaż od czasu do czasu słyszę plotki, że jest to karane, więc ja się zastanawiam, czy są sędziowie, którzy tego nie lubią? :niewiem: W każdym razie moim celem jest bardzo blisko, ale bez dotykania. A wychodzi nam średnio blisko ;-).
  4. U mnie też cały dzień truskawki! Ale dla mnie - nigdy nie dosyć... :-)
  5. Super, że Scrata ma się lepiej! :multi: :multi: :multi: [quote name='Wojenka']Ale jak się ta leptospiroza przypałętała...:niewiem:[/quote]A w jaki sposób było potiwerdzone, że to leptospiroza?
  6. [quote name='cuciola']a czy moze byc tak ze pies stresuje sie samym pobytem w aucie i z tego wymiotowac? ja jak przyzwyczajalam aniolka do auta [/quote]Może i tak, ale ja się nie patyczkuję, bo nie mam nawet takich możliwości - moje psy MUSZĄ jeździć. Więc po prostu wsadzam do auta i jadą. No i wszystkie moje psy zawsze uwielbiały jechać i żaden nie chorował, więc takie podejście się u mnie sprawdziło.
  7. [quote name='Wind']Pewnie tak ;) [/quote]Eee tam, taka malutka kruszynka nie warta byłaby zachodu. Kosteczki by im w gardle stanęły. :evil_lol:
  8. Po pierwsze, przebadaj go, żeby upewnić się, że nic mu nie dolega. (Czy ma jakieś inne objawy?) Ale jeśli upewnisz się, że wszystko jest ok (m. in. że nic mu nie blokuje jelit) to po prostu przestań się martwić. Historia nie zna przypadku, żeby zdrowy pies z dostępem do jedzenia zagłodził się na śmierć. Może będzie jadł mniej, może schudnie, ale jeśli jest zdrowy - na pewno się nie zagłodzi. P.S. Ja bym nie karmiła łyżeczką ani na siłe - w ten sposób kreujesz niejadka. Przy każdym posiłku, postaw miskę na 15 minut, potem zabierz do następnego posiłku.
  9. [quote name='Tofik1']Czy większość psów wymiotuje w aucie?Mój Tofik wymiotuje.[/quote]A w jakim wieku jest Tofik? I jak często jeździ autem? Moje psy MUSZĄ jeździć autem - nie mają wyboru. I z żadnym na dłuższą metę nie miałam z wymiotowaniem problemów. Najbardziej problemowa była Lotka, mój obecny szczenior, która jak była młodsza, to często wymiotowała albo się śliniła w aucie. Jeździła (i jeżdzi) w klatce, co pozwalało mi te objawy po prostu ignorować - i Lotka bardzo szybko z tego wyrosła. Suczka Mokki, Monia, również niegdyś wymiotowała w aucie i w autobusie. Ale to było w czasach, gdy bardzo mało jeździła. Jak zaczęła trenować agility, to musiała zacząć więcej jeździć, początkowo krótkie wycieczki na treningi, potem coraz dłuższe na zawody. Teraz jeździ bez problemu nawet w bardzo długie podróże (obecnie jest na zwodach w Bratysławie). Tak więc w moim doświadczeniu ze szczeniakami, i w doświadczeniu Mokki z dorosłym psem, jak pies musi duż jeździć i ma szansę się przyswyczaić, to problemy z wymiotami mijają. Czy tak jest zawsze - nie wiem.
  10. [quote name='majka0402']Jesli chodzi o srodki p/bolowe to (jesli sie zgubilo w poprzednich postach)-weterynarz tlumaczyl mi,ze nalezy je dawac tylko w przypadku bardzo silnego bolu.Ból jest w sumie jedynym gwarantem bezpieczenstwa,bo jak psa boli i czuje sie ogolnie dyskomfortowo,to nie biega i nie skacze-a po srodkach przeciwbolowych zacznie.No i tak bylo z moja suczka,ktora na dzien przed wyjeciem szwow postanowila wykonac skok na murek.Na szczescie juz byla pozrastana.Tak ze ,choc nie brzmi to milo-lepiej niech toche poboli.Inaczej sie nie wytlumaczy.[/quote]Ale można przypilnować. Czy gdyby tu chodziło o Twoje dziecko, a nie psa, rozumowałabyś tak samo - nie wytłumaczy się, więc niech go boli? Pogląd, który przedstawiasz pochodzi sprzed pół wieku. Pomijając okrucieństwo, którym jest niepotrzebne zadawanie zwierzęciu bólu, dzisiaj już wiemy, że organizm goi się lepiej i szybciej, gdy bólu nie odczuwa. Tak więc stosujemy środki przeciwbólowe nie tylko po to, żeby zapewnić psu komfort, ale również po to, żeby pomóc mu się zagoić. A jeśli pies zbytnio bryka (a brykać raczej nie będzie po mocnych środkach przeciwbólowych, bo te otumaniają), to go pilnujemy i ograniczamy możliwości brykania. Pies prowadzony na krótkiej smyczy na murek nie wskoczy. Ludzie, nalegajcie na środki przeciwbólowe dla swoich piesków, pilnujcie ich i nie dawajcie się zbyć argumentami, że boleć musi, bo jak go nie będzie boleć, to piesek sobie zrobi krzywdę. :roll:
  11. [quote name='coztego']Ja nie narzekam, ale wstaję o 7 żeby sucz wybiegać :p[/quote]Fajnie masz. Ja muszę na 7 być w pracy. :-( Wstaje o 5, ale i tak mam tylko dosyć czasu przed wyjściem na krótki spacerek. :-(
  12. [quote name='PALATINA']Flaire, nie umiem sie odpowiednio wysłowić, dlatego nie rozumiesz, co mam na mysli - Generalnie nie podoba mi sie wszystko to, w czym ten plastikowy kaganiec odbiega od mojego ideału (tego na fotach Martynki). Mam rozmiar 7. Psu wisi na pysku, tak że jesli mocno zganaszować głowę psa (nos do dołu), to kaganiec ledwo się trzyma i mam wrażenie, ze z nosa zaraz spadnie - to mam na mysli mówiąc za płytki.[/quote]Pewnie to kwestia kształtu kufy - po na moje psy te plastikowe "pasują" niemal w każym rozmiarze i potem to tylko kwestia mojej decyzji, ile miejsca chcę im dać. Natomiast co do metalowych kagańców, to zgadzam się z TangoBlue. Szczególnie na psie ruchliwym, energicznym, lub killerze, jak Leon, metalowy kaganiec potrafi byc naprawdę niebezpieczny dla otoczenia.
  13. [quote name='PALATINA']Już powiedziałam - kilka postów wczesniej. Jest za wąski, za płytki (i nie chodzi tu o zły rozmiar).[/quote]Wytłumacz? Większy rozmiar były szerszy - nie jestem pewna, co rozumiesz przez "za płytki" - jeśli dobrze rozumiem, to z kolei nie rozumiem, dlaczego kaganiec musi być głęboki... Rozumiem, że jest ważne, żeby przed nosem psa było dużo miejsca, ale do tego nie musi być głęboki kaganiec, tylko długi rzemyk... Podsumowując, ja jednak myślę, że rozmiar, który masz niekoniecznie jest "zły" - bo może jest to nawet rozmiar, który producent przewidział na Twojego psa - ale większy rozmiar miałby większe szanse spełniać Twoje wymagania. Np. na Misię "pasuje" nr 6 - i być może ktoś chciałby mi właśnie nr 6 sprzedać (mam taki akurat w domu, bo używałam go dla szczeniaka). Ale Misia nosi nr 9, który pasuje na nią troszkę luźniej niż ten na zdjęciu z Leonem. A jak widać na zdjęciu, Leon z szerokim otwarciem paszczy nie ma problemu.
  14. [quote name='PALATINA']Ja mam taki sam (jak na fotce przedstawionej przez Flaire), ale czarny i nie jestem zadowolona.[/quote]A możesz powiedzieć, dlaczego (poza kolorem ;-) ?) Ja dodam jeszcze na temat rozmiaru. Misia waży ok. 21 kg, więc nie jest bardzo dużym psem, natomiast kaganiec ma nr 9 (największy jest 10). Aby ten kaganiec na nią pasował, musiałam dorobić dziurki w rzemyku - inaczej byłby za duży, więc wyraźnie jest przeznaczony na większego psa (Mokka ma nr 10 i wiąże w rzemyku supełki, tym samym skracając rzemyk - są też nowsze kagańce tego typu z plastikowym, zatrzaskowym zapięciem - te są wygodniejsze i łatwiej je dopasować). W każdym razie, po takim dokładnym dopasowaniu, kaganiec spełnia wszystkie moje wymagania - no, może poza jednym: Misia nadal woli, gdy nie ma go na pysku ;-). Ale to po części kwestia przyzwyczajenia: Misia nosi kaganiec bardzo rzadko. Natomiast Leon, który jest psem ostrym i bez kagańca nie wychodzi z domu, kocha ;-) swój, a w każdym razie, wyraźnie mu on nie przeszkadza
  15. [quote name='BORA']Taka sytuacja kolejna, sprzątam po swoim psie...Kiedyś na porannym spacerze Tora była w trakcie robienia kupki i jakaś baba się na mnie rzuciła, że trzeba posprzątać...rozumiem gdyby widziała, że odchodzę z tego miejsca, ale pies jeszcze nie skończył, a ja trzymałam torebkę w ręce, żeby posprzątać. Mam wrażenie, że zawsze dostaje się tym uczciwym i niestety tym, któzy wyglądają młodo, bo do starszej osoby pewnie by się przyczepiła.[/quote]Ja jestem starsza, zawsze sprzątam po swoich psach, ale przyczepiają się do mnie ciągle, właśnie w takich sytuacjach, jak opisujesz (czyli gdy stoję z torebką w ręku czekając, aż pies skończy). Z drugiej strony, niemal równie często zdarza mi się sytuacja taka, jaka miała miejsce dzisiaj rano: kobieta, widzą mnie sprzątającą, robi wielkie oczy i mówi - mieszkam tu od 40 lat i pierwszy raz widzę, żeby ktoś sprzątał po psie. I niestety, ale to wiele wyjaśnia...
  16. [quote name='joaha']przepisy nie normuja okreslenia kaganiec,zatem moj halter jest jak najbardziej dopuszczalny.:evil_lol:[/quote]A mnie by gryzło sumienie, bo ja doskonale wiem, że halti to nie kaganiec i w tym przypadku kierowca miał rację. Oczywiście jego zachowanie to inna sprawa... Ale mnie się wydaje, że właśnie takie przypadki powodują, że potem już nawet ludzi z prawdziwymi kagańcami się czepiają. Więc ja specjalnej sympatii do Ciebie za to nie czuję. ;-)
  17. [quote name='Flaire']No to są normalne kagańce, więc tak. Wstawiałam już kilkakrotnie zdjęcia Misi w takim kagańcu, ale chyba teraz nie znajdę... Mokka chyba ma te zdjęcia, więc może jak wróci ze Słowacji to Ci pokaże.[/quote]Znalazłam, co prawda nie moją Misię, ale właśnie Leona Mokki w takim plastikowym kagańcu. Jest lekki, bezpieczny na mrozie i, jak widać na załączonym zdjęciu, można się w nim łatwo szeroko uśmiechnąć! :-) [IMG]http://www.std.org/~hania/kaganiec.jpg[/IMG]
  18. [quote name='BORA']Nie widziałam takich, ale zakrywają cały pysk?[/quote]No to są normalne kagańce, więc tak. Wstawiałam już kilkakrotnie zdjęcia Misi w takim kagańcu, ale chyba teraz nie znajdę... Mokka chyba ma te zdjęcia, więc może jak wróci ze Słowacji to Ci pokaże.
  19. [quote name='Flaire']Hmm... Ja używam takich plastikowych. Są dostępne w wielu rozmiarach, psy otwierają pyski bez problemu. :niewiem:[/quote]Dodam, że moje psy też niegryzące, więc kaganiec służy tylko i wyłącznie dla zaspokojenia przepisów. Ale te przepisy chcę zaspakajać w sposób jak najmniej uciążliwy dla psa...
  20. [quote name='PALATINA']Szukam od ponad roku tradycyjnego kagańca, w którym pies mógłby otworzyc pysk i nic - Są takie, ale dla duzych ras -mniejszych nie. Są czeskie (CHOPO dla sznaucera średniego - cel mych dążeń), ale Czesi nie chcą 2 sztuk wysyłac do PL (sklep internetowy). Ech...[/quote]Hmm... Ja używam takich plastikowych. Są dostępne w wielu rozmiarach, psy otwierają pyski bez problemu. :niewiem:
  21. Masz rację - pies miał kaganiec, więc kierowca nie miał racji. ALE... Ja osobiście bardzo odradzam takie kagańce. Jeśli jest "dobrze" (czyli prawidłowo) dopasowany, to pies nie może szeroko otworzyć pyska, co w taki upał, jak mamy dzisiaj jest po prostu niebezbieczne. A jeśli kaganiec jest dopasowany tak, żeby pies mógł pysk otworzyć, to i ugryźć może, więc kaganiec mija się z celem. (Oczywiście w tym przepisie nic nie jest na ten temat napisane, więc teoretycznie kaganiec, który pozwala psu pogryźć współpasażerów jest wystarczający...) :roll: Więc zaopatrując psa w bardziej tradycyjny kaganiec rozwiążesz dwa problemy naraz... ;-)
  22. [quote name='Gwarek']No, to gratuluję podwójnie: i championatu i szybkości obsługi :D[/quote]Hihi, dzięki! Pewnie jej chcieli po prostu prezent urodzinowy zrobić tym championatem - wystawiony 26.5, a ona poprzedniego dnia, 25.5, skończyła właśnie dwa latka! :-)
  23. [quote name='Gosia_i_Luka']Jak wpadam do welshy, to wiadomo po co. :evil_lol: [/quote]Welshowe kciuki najlepsze! ;-)
  24. [quote name='Gwarek']Podejrzewam jakieś znajomości :cool3: [/quote]Żadnych znajomości! :-) [quote name='Gwarek']Gdy wysłałaś wniosek to dostałaś jakieś potwierdzenie, że doszedł?[/quote]Nic, zero. Dopiero co pisałam w jakimś innym wątku, że złożyłam i nic nie słyszałam, więc wybieram się na Nowy Świat. No i okazało się, że certyfikat przyszedł poprzedniego dnia (pies z mojej hodowli, ale nie mój, więc przyszedł nie na mój adres). Data wystawienia: 26.5, a więc w trzy tygodnie po złożeniu wniosku! :-)
  25. Uff, jak gorąco! Biorę się za trymowanie Apci, bo nie dokończyłam jej podczas ostatniej jej wizty. :oops:
×
×
  • Create New...