Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. [quote name='niedzwiedzica']Kiedys na wystawie kupiłam taką wiązana na końcach o zapachu jagnięciny, w kolorze ciemnoczerwonym i ta rzeczywiscie farbowała[/quote]A my z Mokką szukałyśmy, skąd pies krwawi! :lol:
  2. [quote name='mila_2']a co powiedzieć jak wet odmawia pomocy?? W zeszłym roku byliśmy z TZem na urlopie...sucz nasza dostała najprawdopodobniej skrętu żołądka. Trafiliśmy do weta wioskowego (byliśmy na urlopie w zapadłej wsi bieszczadzkiej) jedyne co mogła pomóc to danie leków rozkurczających. Ale chwalę ja bo obdzwoniła wszystkich chyba wetów w województwie. W większości lecznic odmówiono przyjęcia naszej suki...dopiero w Rzeszowie ludzie się ulitowali i powiedzieli :' Przyjeżdżajcie z nią". Jechaliśy 120 km po nocy do lecznicy. Niestety nie zdążyliśmy...................................[/quote]mila_2, bardzo mi przykro... :-( Niestety, gdy nagły przypadek stanie się na odludziu - czy Tobie, czy psu - pomoc często może być daleko... Właścicielka córki mojej Misi jest z Białorusi i jeździ tam odwiedzić swoich rodziów. Chciałaby bardzo pokazać im Apcię, ale jej tam nie zabiera, właśnie dlatego, że boi się, że gdyby coś jej się stało, nie miałaby możliwości jej leczenia, bo tam weterynaria podobno jeszcze dziewietnastowieczna jest... :roll: Nie wiem, dlaczego tamci weterynarze "odmówili", ale przy skręcie żołądka konieczna jest operacja, więc może nie mieli odpowiedniego sprzętu bądź wiedzy? A może, jeśli byli po długim i ciężkim dniu pracy, obawiali się, że zamiast pomóc Twojej suni mogą się przyczynić do jej zgonu? Nie wiem. Może po prostu im się nie chciało :niewiem: - mam nadzieję, że nie to było powodem.
  3. [quote name='asher']Mogę. Ale gdybym nie mogła?[/quote] Nie rozumiem tu sytuacji - jak może się zdarzyć, żebyś nie mogła poprosić o kontakt z wetem, który operował Twojego psa? Poprosić można zawsze... [quote name='asher']A gdybym ja była zielona całkiem i nie wiedziała nic o kaftanikach pooperacyjnych, itp, to pewnie założenie czegoś takiego psu do głowy by mi nie przyszło, a jakby przyszło, to może bałabym się, ze tak nie można robić? :niewiem: [/quote]Ale chyba zdrowy rozsądek podpowiedziałby Ci, że trzeć ranę pooperacyjną o dywan, czy cokolwiek innego - to nie jest dobry pomysł... ;-) I starałabyś się temu zapobiec? Dla mnie jest oczywiste, że to może sie źle skończyć i raczej nie opieram się tu na żadnej wiedzy. ;-) Gdyby Misia próbowała trzeć ranę o dywan to na pewno bym jej tego zabroniła, jeszcze zanim dowiedziałam sie o sytuacji Beżyka - bo dla mnie jest oczywiste, że to może doprowadzić do otwarcia rany. Ktoś, kto na to by pozwalał wykazuje, moim zdaniem, brak wyobraźni i właśnie zdrowego rozsądku. [quote name='asher']Wiesz, znakomita większość ludzi uważa, że nic tak nie pomoże na gojenie się rany, nawet pooperacyjnej, jak psi język![...]A przecież ot tak weterynarze o tym nie mówią, jakby wychodzili z założenia, że to jest wiedza powszchna i oczywista... [/quote]No niestety rzeczywiście ludzie wierzą, że psi język pomaga w gojeniu - nie dawniej jak wczoraj czytałam taką radę tu, na dogomanii... :roll: Ale normalni weterynarze chyba raczej zawsze mówią, żeby nie pozwalać psu dobierać się do rany pooperacyjnej - w końcu dlatego zalecają te kołnierze... Mnie w całej tej dyskusji chodzi o jedną ważną rzecz, tę samą zresztą, do której staram się doprowadzić w niemal każdej tutaj dyskusji: żebyśmy, czyli klienci weterynarzy, starali się być konsumentami światłymi, żebyśmy zdawali sobie sprawę, że my za te usługi płacimy i mamy prawo wymagać. Konkretna lecznica czy lekarz mogą coś robić w sposób, który nam nie pasuje, ale my, płacąc za ich usługi, mamy prawo wymagać, żeby robili to "po naszemu". Tak więc na przykład lecznica, w której leczę moje psy, nie zaleca rutynowo badań przedoperacyjnych, niemniej ja wymagam od nich takich badań zanim moje psy sa operowane. Dalej - rutynowo golą psie łapy pod wenflony, ale ja wymagam, żeby łap moich psów nie goili - i już nawet się o to nie pytają, chyba że żartem. Ponieważ lubią trzymać psy długo po narkozie - z czym akurat sie zgadzam - często wydaje psa nie ten lekarz, który go operował, ale ja zawsze upewniam się, że będę mogła po zabiegu porozmawiać z lekarzem, który psa operował - i nigdy nie było z tym problemu. Wolą, jeśli psy na zabieg zostawia się nie tuż przed zabiegiem, ale w godzinach porannych i mnie to akurat nie przeszkadza, ale Ty, asher, wolisz psa przyprowadzić tuż przed zabiegiem i tego wymagałaś i nie było problemu. I właśnie o to mi chodzi - żeby pomóc ludziom stać się światłymi, świadomymi konsumentami usług weterynaryjnych, takimi, którzy od weterynarzy wymagają takiego a nie innego postępowania, standardów jak najbardziej zbliżonych do tych, których wymagaliby dla siebie samych. A przede wszystkim, przekonać ich, że to głównie oni sami, czyli właściciele - nie weci! - są odpowiedzialni za zdrowie własnych zwierząt, a weterynarze tylko służą jako pomoc w tym zadaniu.
  4. [quote name='asher'][B]Flaire[/B], wszystko pieknie, tyle, że: po pierwsze - znakomita większość ludzi po prostu ufa weterynarzom[/quote]Ja też ufam, ale przede wszystkim zdaję sobie sprawę, że są oni zwykłymi śmiertelnikami, tak jak każdy inny. [quote name='asher']a na dodatek nie znają się na weterynarii, czy konkretnie chirurgii i nie zawsze są w stanie zauwazyć rzeczy, które powinny spowodowac ich niepokój. Dlatego własnie napisałam, żeby niepokoić się właściwie [U]o wszystko, bez względu na to, czy faktycznie mamy jakieś podejrzenia, czy nie[/U].[/quote]Ja też się nie znam i właśnie dlatego zgadzam się z Tobą, że trzeba pytać o WSZYSTKO i nie troszczyć się o to, że się wyjdzie na idiotę. [quote name='asher']Po drugie - nie każdy weterynarz chętnie udziela odpowiedzi takim "upierdliwcom". [/quote]No to rzeczywiście jest problem, szczególnie jeśli naprawdę nie ma jak zmienić weta. Ale brak możliwości zmienienia weta to już troszkę inny problem, bo dotyczy nie tylko wetów, z którymi nie można się dogadać, ale również tych, którzy wykażą się brakiem kompetencji. Ja kiedyś jeździłam do weta ponad godzinę - fakt, nie każdy ma takie możliwości - ale mnie chodzi o to, że jeśli się ja ma, to warto pojechać dalej żeby znaleźć weta, a którym się potrafi dogadać. Natomaist brak takich możliwości to w ogóle inna dyskusja, bo na to już raczej nic nie poradzisz... [quote name='asher']Po trzecie - nie zawsze wydaje psa ta sama osoba, która go operowała, więc nie zawsze umie odpowiedziec na pytania (vide ostatni zabieg Sabiny, pani doktor nawet nie umiała mi powiedzieć, czy mogę w tym dniu sukę nakarmić, a jesli tak, to czy mogę dac jej twardą suchą karmę... :roll: ). [/quote]Ale w tym przypadku zawsze możesz poprosić o kontakt z wetem, który operował i jego zapytać... ;-) [quote name='ahser']W przypadku Bezyka wydawała go młoda dziewczyna, nie jestem nawet pewna, czy była lekarką, czy tylko technikiem wet. Zapytana o dodatkowe zabezpieczenie rany stwierdziała, że kołnierz wystarczy... Ja nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kastrowanym psem, do głowy mi nie przyszło, że może pocierać raną o dywan. [/quote]Ale co byś zrobiła, gdybyś zobaczyła, że pociera? ;-) To pytanie retoryczne, bo ja zgaduję, że wiem, co byś zrobiła. Tu chyba wystarczy zdrowy rozsądek... [quote name='asher']Po czwarte - nie wiem, jak ty reagujesz na sytuację, kiedy Twój pies trafia na stół operacyjny. [/quote]Oj, chyba wiesz... ;-) [quote name='asher']U mnie zawsze wiąże się to ze strasznymi nerwami i kiedy wreszcie dostaję wybudzonego zwierzaka, to nie w głowie mi zadawanie pytań, po prostu nie umiem zebrać myśli, tak bardzo się cieszę, ze już po wszystkim..[/quote]Ja staram się zadać jak najwięcej pytań z góry, resztę, w miarę jak o nich myślę, zapisuję na karteczce. A potem, gdy jeszcze jakieś mam, dzwonię do lecznicy. (Oczywiście tu też zakładam, że mam telefon albo lecznicę pod nosem). [quote name='asher']Więc sama widzisz, że łatwo się pisze na forum, a rzeczywistośc nie zawsze jest tak różowa...[/quote]Mnie się wydaje, że większość z osób, które mają możliwości pisania na forum mają również możliwości dobrej opieki wet. dla swoich zwierząt. Ale taka dobra opieka wymaga zaangażowania i aktywnego udziału właścicieli - samo ślepe ufanie komukolwiek - żeby był nie wiem jak kompetentny i uczciwy - nie wystarczy. I to właśnie staram się przekazać w bardzo wielu moich postach.
  5. [quote name='coztego']Nie próbowałaś moich ;)[/quote]Ale mi apetytu narobiłaś! I chcę spróbować!!! :-)
  6. [quote name='coztego']Jakie miody się u Ciebie robi? Ja lubię spadziowy, gryczany i wrzosowy :p [/quote]Mmmmm gryczany mmmmmm! :-)
  7. [quote name='vigor'][B]Flaire[/B] - to już wiemy, kto jest matką chrzestną tego pomysłu. [/quote]No nieeee, takich wniosków to bym nie wyciągała! Ale faktem jest, że taką rozmowę z agą_o odbyłam i taki pomysł jej podałam - a czy ona podała dalej, czy też Ela_h niezależnie na to wpadła - to już nie wiem. :niewiem: Tak czy inaczej, pomysł - moim zdaniem - wyjątkowo udany! :loveu: Zressztą Ty wiesz, że Diuna mi się podoba, bo o tym gadaliśmy już w Poznaniu! :-)
  8. [quote name='coztego']Kreska zupełnienie interesuje się końskim g... Woli konkrety- nalesniki, gołąbki :evil_lol: A z gówienek preferuje kozie :diabloti:[/quote]Nic nie bój, ciocie tak spreparują, że polubi! :cool3: :evil_lol:
  9. [quote name='Diancia']A wedłóg mnie karanie za to że pies spadł...jest złe.Chyba że zeskoczy to owszem, ale sadniecie to już przypadek lub tragedia...[/quote]Diancia, agility, jak sam regulamin tego sportu (nie mówiąc już o nazwie) zauważa, to przede wszystkim konkurs zręczności - a spadanie z przeszkody świadczy chyba o jej braku... Natomiast jeśli chodzi o mokre przeszkody, to ja również nie wysłałabym psa na śliskie strefówki. Na przykład w czasie zawodów we Wrocławiu podczas rozstawiania toru siąpił deszczyk i ja mocno zastanawiałam się, czy pozwolić mojemu psu biegać... Ale deszczyk ustąpił, ja przedyskutowałam sytuację z naszą trenerką, sprawdziłam stan przeszkód, stwierdziłam, że nie były mokre ani śliskie i w końcu pobiegłyśmy. Niemniej zawsze będę o tym myślała przed startem... jak i o innych warunkach pogodowych. np. nadmiernym upale.
  10. [quote name='vigor']Za chwilę wstawię fotki innej mojej pasji ....[/quote]vigor, Ty zdjęcia bąbelków wstawiaj, bo pszczoły nie uciekną, a bąbli już długo mieć nie będziesz... :-( Chociaż muszę powiedzieć, że już się z góry cieszę, że jeden będzie u Eli_h! :-) Pamiętam, jak aga_o do mnie zadzwoniła i żaliła się, że Ela_h chciała sobie zatrzymać suczkę z miotu Luckiego, że teraz jej smutno, bo suczki nie ma, i że zastanawia się nad szczeniakiem. A ja na to, że przecież szczeniaki z vigorlandu to będą jej prawnuczęta! Więc prawie jak jej własna linia, tylko z malutkim skokiem na linię męską! No i widzę, że Ela_h też do tego dosyć oczywistego wniosku doszła ;-) i będziemy mieli szansę obserwować na dogo życie Agapci od urodzenia! :-)
  11. [quote name='Jura']Koni w Polsce coraz mniej.[/quote]No to też fakt. My z Mokką miałyśmy taki pomysł, coby końskie g zbierać, prasować, suszyć, kroić w kosteczkę i sprzedawać jako psie smakole. Ale jak konie znikną, to rzeczywiście może być problem z dostępem do surowca... :-(
  12. [quote name='Jura']dwa kilo szynki KARTKOWEJ[/quote]Czyli - w czasach, gdy nic nie ma, nasze psy zjadają szynkę na wagę złota, a w czasach gdy jest wszystko... końskie g... :lol:
  13. A ja se dzisiaj pospałam, a co? :lol: vigor, śliczne te Twoje ule! Sama bym chętnie zamieszkała w tak ładnie pomalowanym domku!
  14. [quote name='Wind']Maja nienawidzi jak ktos obcy wklada rece przez szybe naszego samochodu, gdy ona jest w srodku ... Jak nietrudno zgadnac, kazdy gazeciarz na skrzyzowaniu, ktory sprzedaje nam prase to jej wrog :cool3: Wbrew pozorom, bardzo nam sie przydalo to zachowanie :p Jednego z aktorow w filmie w ktorym zagra ma szczerze nienawidziec, nieznosic i doprawdy zajadle oszczekiwac ... Jak myslisz, gdzie bedzie pierwsze spotkanie z tym aktorem? :evil_lol: Nie tlumie wiec tego zachowania ... jest nam wyjatkowo potrzebne :loveu: [/quote]Ja muszę powiedzieć, że miałabym ogromny problem z nietłumieniem rzucania się przez psa na człowieka z nienawiści... Jeśli to wyklucza przyszłość moich psów jako aktorów - trudno, choć zgaduję, że można podobny efekt uzyskać inaczej (np. tak jak robią to w szkoleniu IPO, gdzie psy rzucają się "z nienawiścią" ;-) na pozoranta, którego tak na prawdę kochają ponad życie).
  15. [quote name='Ali26762'][B]Flaire[/B] - ale Locia miała dzisiaj przygody :-o Nie bałaś się, że to ptaszysko było chore na jakąś ptasią grypę czy cuś?[/quote]Wiesz, to był mocno przyschnięty szkielet i tylko dokładna inspekcja pozwoliła mi stwierdzić, że kiedyś był to ptak... Może powinnam się obawiać ptasiej grypy, ale jakoś uważam prawdopodobieństwo takiego zarażenia za tak niewielkie, że prawdę mówiąc nawet mi do głowy nie przyszła taka możliwość... Tak czy inaczej, kazałam jej wypluć - była dosyć niepocieszona. W końcu sama upolowała... ;-) niedźwiedzica, czym Ty smarujesz kanapę? ;-)
  16. [quote name='Gosia_i_Luka']Przeszła za blisko. :cool1: :angryy: [/quote]Misia kiedyś biegała z wściekłym yorkiem uczepionym w udzie. Podpadła chyba swoim istnieniem, bo york rzucił się na nią z daleka. Reakcję pańci yorka już chyba kilkakrotnie opisywałam i więcej nie będę, bo niedobrze mi się robi za każdym razem jak o tym myślę. Ciekawe jest dla mnie tylko, czy ten york przeżył takie atakie na psy mniej spokojne niż Misia. :angryy:
  17. A my właśnie wróciłyśmy od Babci, gdzie Misia ukradła kartofle ze stołu... W domu jeszcze nigdy jej się to nie zdarzyło, pomimo że często zostawiam jedzenie na wierzchu nawet gdy wychodzę. Natomiast moja Babcia dokarmia ją przy stole i takie są skutki. :angryy: Po drodze do Babci mamy nasz ulubiony spacer, czyli przez Pola Mokotowskie z Mokotowa na Ochotę i tu jestem bardzo zadowolona, bo obydwa suczydła, a już szczególnie PiLotka, były GRZECZNE!!! Trzymały się mnie, bawiły ładnie z innymi pieskami, ale przybiegały, gdy wołałam, nie znalazły żadnego gówna do wszamania (no, Lotka przez jakiś czas ganiała z jakimś zdechłym ptakiem w pysku, ale w końcu to pies myśliwski :cool3: ) i w ogóle były super. W pewnym momencie, w nadmiarze energii, Lotka pogoniła gołębia, który jednakże znajdował się po drugiej stroni rzeczki od mojego szczeniaka... I tym sposobem szczeniak odkrył, że po powierzchni wody zwykli śmiertelnicy chodzić nie potrafią... Było wielkie chyc, potem wielkie chlup, a potem cały szczeniak zniknął na chwilę pod (płytką) wodą... Rzeczka była wąziutka, więc gdy szczeniak wypłynął na powierzchnię, machnął dwa razy łapami i już był na drugim brzegu, ale niestety gołąb skorzystał z okazji i sobie pofrunął:mad: . Więc szczeniak, nie tracąc tempa, tą samą drogą wrócił do mnie. Wyraźnie nie bardzo jej się podobało bieganie w stanie mokrym, ale otrzepała się dokładnie kilka razy i już było OK. Zobaczymy jak ta przygoda wpłynie na jej przyszły zapał do pływania... :cool3:
  18. [quote name='malawaszka']ehh no szkoda, więc dla mnie to nie jest wartościowa statystyka[/quote]Jeśli masz psa rasy, z której przebadanych było wiele egzemplaży, to jak najbardziej powinna być wartościowa. Natomiast jeśli chodzi o rasy, w których przebadanych było mniej psów, to ich statystyki są mniej znaczące, ale nadal lepsze niż nic. Na pewno można zauważyć pewne tendencje - np. u psów o lekkiej budowie, np. chartów, dysplazji jest dużo mniej niż u molosów. Również ciekawe jest to, że u haszczaków dysplazji jest niewiele - pomimo że psy sa spore. Dodatkowo, takie statystyki udowodniają, że dysplazja występuje w rasach, których hodowcy twierdzą, że w ich rasie jej nie ma. I takie tam. Natomiast moim zdaniem na pewno nie należy poważnie traktować tych statystyk jako żadnego "rankingu". ;-) Ciekawe jest to, że 61,7% przebadanych mopsów miało dysplazję, a nie to, że z tego powodu znalazły się ne drugim miejscu.
  19. [quote name='nikit1']Jeśli ktoś ma ochotę dołączyć do nas na dzisiejszym spacerku po lesie - zapraszam. godz. 19:00 Warszawa-Anin. Szczegóły na priv. Flaire - dojeżdżasz? :bye::Dog_run:[/quote]No niestety - 15 minut temu obiecałam mojej Babci, że przyjdę do niej na obiad na 17... :-(
  20. UTAAP, wielkie gratulacje!!! :-)
  21. [quote name='aga_ostaszewska']moja praca magisterska stanowiła jakąś połowę materiału... i przyznam, że reszty nie chciało mi sie uczyć! [...] spałam całe 1,5 godz![/quote]Hmmm...... :stupid: Nie uczyła się, nie spała - co ona mogła robić??? :niewiem: :evil_lol:
  22. [quote name='asher']Morał na przyszłość? Trzeba bardzo dokładnie oglądać ranę, jak się odbiera psa z lecznicy i pytać dokładnie o każdy szczegół, który nas niepokoi, o każdą zaschniętą kropelkę krwi, czy wystająca nitkę szwu. Pytać dokładnie co pies może, a czego nie może robic po operacji... Może i wyjdzie się na idiotę, ale przynajmniej ryzyko, że lekarz coś przeoczył, czy, że my czegos nie dopilnujemy - maleje do minimum...[/quote]Nie wyjdzie się na idiotę - to bardzo dobre rady i dla mnie zaskakujące jest to, że ktoś może wyjść od weta z psem po operacji bez takiej dokładnej rozmowy. Ja się pytam o wszystko, wszystko kwestionuję i ciągle polecam innym, żeby tak właśnie podchodzili do leczenia (nie tylko zresztą psa, ale równiez siebie samych). Takie rozmowy nie tylko pomogą uniknąć wielu nieszczęśliwych zdarzeń - bo w końcu weci to też tylko ludzie i błedy zdarzają im się tak samo często, jak każdemu z nas - ale jeszcze, wbrew pozorom, pomogą wytworzyć najlepsze możliwe relacje i obustronne zaufanie pomiędzy nami i naszymi wetami.
  23. [quote name='ulvhedinn']Może to akurat był wypadek przy pracy, ale... Byłoby chyba nieźle, gdyby zaistniał wątek "czarne kwiatki- weterynarze", tam należałoby umieszczać opisy wyjątkowo drastycznych zaniedbań/ błędów/chamstwa wetów. Tylko mod chyba nie pozwoli...:cool1:[/quote]Regulamin nie pozwoli żeby ich wymieniać z nazwiska i to z wielu ważnych powodów. Natomaist jeśli chcecie sobie założyć wątek, w którym będziecie takie historie opisywać bez wymieniania weta czy lecznicy w sposób jednoznacznie identyfikujący - to proszę bardzo. Prawdę mówiąc, bardzo często, gdy czytam takie historie, to raczej uderza mnie naiwność albo wręcz głupota - sorry - właściciela niż brak kompetencji weta. Jak pies krwawi i krwawi tak, że można wyżymać kocyki, to nie dzwoni się do weta, tylko się do weta jedzie i to natychmiast. A jeśli jakiś wet powie, że to normalne, to się jedzie do innego. Trudno sobie wyobrazić zbyt wielu wetów, którzy powiedzieliby, że tak drastyczne krwawienie jest normalne, więc nasuwa się pytanie, jak w rzeczywistości to krwawienie wyglądało - szczególnie zważywszy, że pies je przeżył. I tak dalej. Po kilku przypadkach, w które miałam niestety bliższy wgląd jestem przekonana, że prawda często ma co najmniej dwie strony, bo różni ludzie odbierają różne wydarzenia bardzo różnie (nawet naoczni, bezinteresowni świadkowie często podają bardzo różne relacje tego samego wydarzenia). I należy pamiętać, że w takich opisach jak tutaj widzimy tylko jedną z tych stron.
  24. [quote name='malawaszka']dziwne te statystyki - wydaje mi się, że żeby można było tworzyć taki ranking to z każdej rasy powinna być przebadana porównywalna ilość psów - a nie np na 7 miejscu znajduje się CTR (przebadanych 132 psy) a na 74 labrador - ale tu liczba przebadanych ponad 176 tysięcy!!! :roll:[/quote]Podają Ci, ile psów danej rasy przebadali właśnie po to, żebyś mogła sama zdecydować, jak wiarygodne są te statystyki. Oni nie mają wpływu na to, ile psów z danej rasy się do nich zgłosi - po prostu publikują wyniki wszystkich zgłoszonych psów. Więc jest naturalne, że psów ras popularnych będzie więcej niż psów ras rzadkich i trzeba to miec na uwadze. Czytając te statystyki trzeba mieć na uwadze jeszcze jedną rzecz. Do OFA wysyła się zdjęcia po atest. Większość hodowców, jeśli mają psa, którego biodra ich własny wet oceni jako chore, po prostu takiego zdjęcia do OFA nie wyślą. Tak więc podejrzewa się, że te statystyki sa mocno zaniżone.
  25. [quote name='zachraniarka']Za tydzień w środę to jest 14 czerwca- mam ostatni egzamin w sesji! Znaczy się po jestem wolna i tak będę planować wyjazd. Jeszcze dokładnie, który tydzień nie wiem, ale dam wkrótce znać. No i myślimy, by przyjechać między poniedziałkiem a środą, bo tak jakoś wetka, którą jedziemy odwiedzić przyjmuje..[/quote]FYI: Lotka ma trening agility (czyli dla początkujących) w poniedziałek 19, Misia - w czwartek 22, chociaż w środę 21 też jest trening, na który mogłybysmy pójść.
×
×
  • Create New...