Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Cudne, cudne zdjęcia! Marysiu, wielkie :buzi:. Misia, która w całych zawodach pokonała w sumie może 5 przeszkód, załapała się u Ciebie na dwóch z nich! Twoje zdjęcie Misi na hopce to niewątpliwie najlepsze jej zdjęcie na hopce, jakie w ogóle mam, chociaż muszę przyznać, że to na stronie płockiego oddziału też jest bardzo fajne! [SIZE=1]I dzięki za troskę o moją nóżkę - jest dużo lepiej, ale jeszcze nie jest dobrze. :-( Dzisiaj wróciłam do Warszawy, jutro umawiam się z lekarzem, żeby go podpytać, jak najlepiej rehabilitować taką kontuzję.[/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] Przykro mi, że nie mogłam porządnie wziąć udziału w tych zawodach (przez własną głupotę, więc przekażę Wam moją nauczkę: rozgrzewajcie się przed przebiegami, szczególnie ci z Was w "słuszniejszym" ;-) wieku ), ale i tak miło było z Wami spędzić czas i poznać kilka nowych osób. :-)
  2. [quote name='Therion']Przeszczep wiaza sie z koniecznoscia posiadania dawcy, ciekawe jak ta lecznica wyobraza sobie ich pozyskiwanie, mam nadzieje ,ze nie zapłaca za to najwyzszej ceny bezdomne i niechciane zwierzaki.[/quote]Mogę powiedzieć, jak to jest w USA (głównie z kotami): właściciel zwierzęcia, które otrzymuje nerkę ma obowiązek zaadoptować dawcę i zapewnić mu dom do końca życia. Więc w sumie zyskują obydwa zwierzęta, bo dawca zyskuje dom, na który pewnie inaczej nie miałby szans (w USA w schronisku najpewniej zostałby uśpiony, bo tam zwierzęta, który nie są stosunkowo szybko wyadoptowane są usypiane).
  3. [quote name='moth']Według miesięcznika Mój Pies nr 6 (177) z czerwca 2006, dializy przeprowadza warszawska klinika weterynaryjna Elwet. [/quote]Bywam tam regularnie, ale to dla mnie nowina!!! Jutro znów będę, to się spytam. A jeśli chodzi o przeszczepy, to rzeczywiście, w USA na rzadko się sprawdzają na psach (natomiast bardzo dobrze na kotach - już kilkakrotnie jakiś czas temu podawałam na dogo linki do informacji na ten temat), nie mówiąc już o tym, że są oczywiście horendalnie drogie, bo potem trzeba przez całe życie podawać leki zapobiegające odrzuceniu, a te są drogie (tysiące dolarów rocznie). Natomiast jakiś czas temu, pewna (stosunkowo mało znana) amerykańska akademicka lecznica ogłosiła, że wypracowała metody, dzięki którym można znacznie zmniejszyć te pooperacyjne koszty. Ale po tym oryginalnym ogłoszeniu, dalszych wiadomości (np. statystyk o przeprowadzonych zabiegach) nie znalazłam... co nie rokuje zbyt dobrze. Więc bardzo mnie interesuje, co wiedzą weci, którzy mieliby to robić tu, w Polsce, czego nie wiedzą weci tam...
  4. [quote name='Terry']Sluchajcie , czy bede bardzo niedobra pancia , jesli wyskubie moja 10 tyg. hipiske? Kiedy zaczynaliscie pierwsze skubania?[/quote]Opinie się różnią - oto moja: Nic na siłę, ale te szczenięce piórka same aż się proszą, żeby je wyrwać - tak łatwo wyłażą, więc ja je wyciągam... Tylko to co łatwiutko wyłazi i tylko w krótkich sesyjkach. Piesek potem wygląda dużo schludniej, a w upały niewątplie mu chłodniej. Niektórzy to futerko zostawiają, inni - obcinają maszynką, ale dla mnie najłatwiej po prostu wyciągnąć i tak robię. :-)
  5. zach, napisz coś więcej o polskich dzieciach Eyka... Po jakich suczkach? W jakim są wieku? Czy były kryte na podstawie jego niemieckich papierów, czy też on ma polskie uprawnienia hodowlane? No i witaj po powrocie ze wschodu! Jeszcze krótki reportaż z naszego wyjazdu... Niestety, z punktu widzenia sportowego, wyjazd się nie udał. :-( W pierwszym przebiegu Misia dostała detkę na trzeciej przeszkodzie, z mojej winy oczywiście. A w drugim przebiegu ja odniosłam kontuzję, która uniemożliwiła mi dokończenie tego przebiegu, jak i startów w następnych, i tego dnia, i następnego. :-( W czasie tego przebiegu, nagle, bardzo zabolał mnie mięsień w łydce. Myślę, że go wtedy jakoś naciągnęłam czy naderwałam. Potem już całkiem nie mogłam chodzić, następnego dnia - tylko na paluszkach, dzisiaj jest już dużo lepiej, ale ciągle bardzo boli. Na szczęście nie jest to staw, więc tak czy inaczej w końcu się samo naprawi... Ale i tak spróbuję wybrać się do lekarza, bo niewiele wiem o urazach mięśni i jak się z nimi obchodzić (w odróżnieniu od urazów stawów, w których niestety jestem ekspertem :-( ). W każdym razie, po zawodach zostałyśmy sobie z Mokką jeszcze na jeden dzień w ŁĄcku w celach wypoczynkowych, z czego mamy troszkę zdjęć... :-) Dokładnie to chyba kilkaset, więc pewnie coś się znajdzie, żeby tu zamieścić! :-)
  6. fjolka, gratulacje i dawaj zdjęcia! :-) [quote name='fjolka']a moj szorstek to sezam (szept wiatru) kementari, chociaz powinien miec na imie torpeda;)[/quote]Jak wiatru więcej niż szept, to może Tornado? ;-)
  7. Gratulacje dla wszystkich zwycięzców, jublatów, itp... ;-). Nas nie było kilka dni, bo byliśmy na wywczasach! Foty będą w końcu na AT, jak tylko dostanę je od Mokki.
  8. Terry, gratuluję szczyla!!! :loveu: Mam nadzieję, że da Ci motywacji, żeby zostać z nami na dłużej! ;-)
  9. [quote name='Wojtek']Dzięki Niedźwiedzico i Flaire :grins: A jak często należy trymowac w tym systemie? Czy krótkie partie inaczej niż długie?[/quote]To już zależy od tego, jak szybko rośnie włos i jak długi włos chcesz utrzymywać. Ja krótkie partie staram się trymować co tydzień-półtora. Jeśli odłożysz na dużo dłużej (czasem nawet już po dwóch tygodniach), to masz tam taki problem, że ta krótsza warstwa robi się na tyle długa, że trudno wyrwać tylko tę dłuższą (bo w tych miejscach wszystko jest stosunkowo krótkie, więc różnica długości pomiędzy krótką warstwą a długą jest mała - najlepiej więc usuwać długą warstwę wtedy, gdy krótka jest na tyle krótka, że bardzo mocno przylega do skóry - wtedy jej nie złapiesz razem z dłuższą). Natomiast na czapraku jest trochę więcej luzu, bo tam ogólnie włos jest dłuższy i masz więcej warstw, więc nie porobisz dziur. Tam można spokojnie trymować co dwa tygodnie.
  10. [quote name='Wojtek']To znaczy, że trymer powinien mieć większe zęby? [/quote]Nie koniecznie - patrz niżej. [quote name='Wojtek']Technika trymowania ta sama?[/quote]Troszkę inna. Najtrudniej jest zacząć proces rotacji włosa - więc o tym na końcu. Natomiast jak już masz rotację zaczętą, to reszta - jak już było to kilka razy wcześniej pisane - jest prosta: wyrywasz tylko wierzchnią, najdłuższą warstwę włosa. Pod spodem masz krótsze warstwy, które zostawiasz. Technika trymowania różnie się tym, że gdy wyrywasz tylko wierzchnią warstwę, włos łapies za koniec - w ten sposób łapies tylko najdłuższe włosy - podczas gdy w czasie trymowania "na golasa" włos łapie się raczej u nasady. A teraz o rozpoczęciu procesu rotacji. To jest najtrudniejsze i tu właśnie - wedle producenta - przydaje się muckraker. W rozpoczęciu rotacji celem jest, żeby usunąć nie każdy włos, ale co któryśtam - zależnie od tego, ile warstw planujesz. Ja w krótszych partich (łeb, podgardle, ramiona, tyłek) zazwyczaj idę na 2-3 warstwach (w czapraku pewnie na 4). Aby osiągnąć dwie warstwy, musisz wyrwać na początku jakby co drugi włos - a to jest trudne... I w tym właśnie ma Ci pomóc muckraker. Ale na jakiej zasadzie ma Ci on pomóc - tego nie potrafię Ci wyjaśnić, bo mi się niegdy nie udało go w tym celu używać w sposób inny, niż każdy normalny trymer. Czyli, tak czy owak, proces rozpoczęcia rotacji, szczególnie na krótkich partiach, jest po prostu trudny. Na czapraku jest łatwiejszy bo tam, nawet jeśli włos jest troszkę nierówny, to tego nie specjalnie widać. tam, żeby osiągnąć te 4 warstwy, najpierw wyrywasz co czwrty włos, potem, z tego, co pozostało w najdłuższej warstwie - co trzeci, i tak dalej. Oczywiście wszystko to jest w ogormnym przybliżeniu, bo nikt nie liczy włosków ;-) , ale im dokładniej to zrobisz, tym lepszy będzie efekt i jak zrobisz raz dobrze, to potem już ciągnąć taką rotację jest łatwo. Uff!!! ;-) P.S. Mam chyba gdzieś zdjęcie wyrywanego dłuższego włosa w trakcie rotacji krótkich partii - poszukam, ale już nie dzisiaj.
  11. [quote name='zadziorny']Biedna Misia :calus:. Ucałuj ją ode mnie :loveu:[/quote]Dzięki, zadziorny, Misia już wycałowana. :-) Ona bardzo lubi pieszczoty, więc chociaż szczególnie gustuje w zlizywaniu z Mokki drogich kremów do twarzy, to nawet buziaki od Ciebie niewątpliwie pomogą na jej samopoczucie! :-) A tak w ogóle, to cały ten przypadek to moja wina, bo gdy kilka dni temu spotkałam mojego weta poza lecznicą i on spytał, kiedy go przyjdę odzwiedzić, to ja głupia powiedziałam, że nie planuję wizyty, bo psy zdrowe. I nie odpukałam. :angryy:
  12. [quote name='Komanka']Od weterynarza :)[/quote]Super. :roll:
  13. Misia wczoraj zafundowała mi prezent - chociaż właściwie zaczęło się przedwczoraj. Tuż po powrocie z wieczornego spaceru nagle zacząła wyć z bólu, patrzę na nią, a ona właśnie przestała drapać ucho, łeb ma przkrzywiony o 90 stopni, próbuje tym uchem trzepać i płacze. Ja chcę zajrzeć w ucho, ale płacz niesamowity jak tylko się to ucha zbliżyć (Misia jest troszkę histeryczką... :oops: ). No więc postanowiłam poczekać tak z pół godziny przed pójściem do weta, ale wytrzymała może z 5 minut, tak Misię bolało. Na szczęście był nasz wet. Oczywiście jemu też nie dała zajrzeć do ucha, więc zdecydował narazie dać jej zastrzyk przeciwbólowy plus antybiotyk i kazał stawić się następnego dnia - bo zbadać ucha bez głupiego jasia w tak ostrym stanie się nie da, nic nie było spuchnięte, więc doraźniego niebezpieczeńśtwa nie było, a może był to po prostu jakiś uraz, który do rana poprawiłby się na tyle, że obyłoby się bez jasia. Ale niestety, chociaż Misia spokojnie przespała noc, to następnego dnia ciągle nie chciała chodzić, stała w miejscu cały czas z pochylonym łbem jak krowa, tylko ten łeb miała przekrzywiony o 90 stopni. Ja zaczęłam podejrzewać, że coś w tym uchu jej utkwiło - albo jakieś ostre nasionko, albo, nie daj Boże, kleszcz. No i tak właśnie się okazało - w lecznicy dostała jasia, po czym usunięto jej z ucha taki ostry kłos trawy. :mad: :angryy: Był wbity tuż przy błonie bębenkowej i mógł doprowadzić do mikrourazów w tej błonie, więc podajemy dalej antybiotyk, a Misia ma na najbliższe dwa tygodnie zakaz pływania. :-(
  14. [quote name='Komanka']Nie jest to prawdą. Np. gronkowca białego można wyleczyć, złocistego jedynie zaleczyć. [/quote]Łomatko :roll:. Skąd Wy takie informacje bierzecie? Może przestańmy tutaj gdybać o gronkowcach, skoro takowy nawet nie był zdiagnozowany w psie, o którym jest ten topik? ;-)
  15. [quote name='bos']Ja wyruszam jutro na noc z przyczepą campingową.......chyba mnie juz całkiem pogięło.[/quote]Bosik, a może Twpja trasa poprowadzi przez Łąck, cobyś móbł nas w sobotę bądź niedzielę na zawodach agility odwiedzić?
  16. A ja chciałam złożyć najserdeczniejsze życzonka imieniowe cavanowym Aniom! Dziewczynki, nasza ludzko-psia gromadka życzy Wam samych zwycięstw i dużo, dużo wspaniałych chwil z Waszymi pieskami! No i oczywiście zdrowia, szczęścia, pomyślności i takich tam ludzkich zachcianek też Wam życzymy. ;-)
  17. Wind, w sklepach modelarskich można nabyć miniatury stacji kolejowych o dowolnym klimacie... Jak również ciuchcie z dowolnej epoki. Na zdjęćiu i tak nikt nie pozna, że to miniaturki. ;-) A jeśli ptrzeba w tym plenerze umieścić ludzi, to od czego jest Photoshop? ;-)
  18. [quote name='Ibolya'][COLOR=blue]A mogłaby żyć nadal, gdyby wet nie zadziałał rutynowo i zaczął podawać ten cholerny furosemid zaraz pierwszego dnia jak siostra do niego poszła i "zdiagnozował" przeziebienie, przecież tyle lat ją leczył, tak działa rutyna niestety :mad: lub gdyby pani doktor na tej cholernej "konsultacji", która okazała się nic nie warta zaleciła np. ściągniecie płynu z płuc, jakieś odessanie czy coś podobnego, nie znam się, ale przecież byłysmy w klinice !![/COLOR][/quote]Ibolya, nie zadręczaj się! Niestety, choroba, którą opisałaś jest groźna i nieueczalna - na to się umiera :-(. Nie ma jak tego płynu z płuc usunąć jak serce nie daje sobie rady. Może tym razem, gdyby był podany wcześniej, ten furosemid by zadziałał, ale może już tym razem nie - bo w końcu nie dałby rady i tak właśnie na tę chorobę psiaki odchodzą :-(. O tej właśnie chorobie pisze carragan i dlatego tak się martwi o swoje Maleństwo.
  19. [quote name='carragan']Flaire,nie mam pojecia jakie zrodla spowodowaly umieszczenie AT w gronie szczegolnie zagrozonych[/quote]A więc może znalazłam to źródło... Pośród wielu, wielu prac, w których 9 ras (bez AT, ale z wilczarzem na przykład) jest wymienianych jako rasy, w których występuje 90% wszystkich przypadków tej choroby, jest też [B]jedna[/B] praca, która na podstawie grupy tylko 189 przypadków psów różnych ras z DCM, wymienia AT jako psy z nadreprezentacją w tej grupie (a nie wymienia np. wilczarzy). Wydaje mi się, że właśnie ta praca musi być źródłem informacji w vetserwisie, bo niczego innego, co by wymieniało kardiomiopatię u AT po prostu nie znalazłam... W każdym razie ja się jeszcze z tym problem w naszej rasie nie spotkałam. Moje psy i tak mają regularnie robione EKG (wszystko w normie), ale może przed kryciem będę jeszcze robiła im echo dla świętego spokoju - chociaż muszę przyznać, że nie wierzę w te dane (grupa w tym badaniu statystycznie za mała by o czymkolwiek świadczyć).
  20. [quote name='swallow']Kochani jest taki domek, który spełniłby praktycznie oczekiwania wszystkich (tak myślę, że są tam te wszystkie rzeczy o których pisaliście). [/quote]swallow, nie ma zdjęć kuchni, więc nie wiem, czy moje wymagania byłyby spełnione ;-). Co jeśli okazałoby się, że kuchnia jest, wedle wymagań Wind, minimalistyczna? To ja już wolę /moje mieszkanko. ;-)
  21. [quote name='carragan']Flaire,nie mam pojecia jakie zrodla spowodowaly umieszczenie AT w gronie szczegolnie zagrozonych,ale chyba nie osmieszaliby sie umieszczaniem takiej informacji,gdyby nie wierzyli w wiarygodnosci i rzetelnosc zrodla ? :roll: [/quote]No nie wiem... Ostatnio, gdy napisałam do vetserwisu w celu zweryfikowania informacji, która wydawała mi się błędna okazało się, że... informacja była błędna (i poprawili ją na skutek mojego maila). :niewiem:
  22. [quote name='Wind']BTW dobrze, ze mam malego psa :razz: Przynajmniej nie musze sie tak silowac wyrzucajac ogromniasty aport, jak na filmiku robila to Patrycja :evil_lol: [/quote]O ile dobrze pamiętam, aport w IPO III waży 2 kg bez względu na gabaryty psa ;-). (Ale już do aportowania przez przeszkodę używa się lżejszego aportu, bodaj 650 g). Jeszcze filmików Eyka nie obejrzałam, ale bardzo jestem ich ciekawa. Jak dotąd widziałam jedynie zdjęcia Eyka w akcji i z tych zdjęć wynikałoby, że mnie osobiście bardziej odpowiada inny styl chodzenia przy nodze (taki jak prezentuje np. Ludwiko :loveu: ) - zobaczymy, czy filmiki to potwierdzą... :-)
  23. [quote name='zachraniarka'][B]Flaire[/B] super foty!!! No ja niestety za rower wodny z psiakami bym musiała podziękować.. Kiedyś spróbowałam z labem czegoś takiego.. Musiał być 3 smyczami związany, a i tak cały czas próbował dać nura do wody.. [/quote] No przyznaję, że Misia też chciała spróbować, czy nie wolałaby dalej płynąć na własną łapę... ;-) Ale jest grzeczną sunią, więc jak jej powiedziałam, że nie wolno, to dała spokój z wyskakiwaniem - czyli łapy trzymała na pokładzie i tylko pysk do wody tęsknie wystawiała: [IMG]http://www.std.org/~hania/misia/tylkolyczek.jpg[/IMG]
  24. Jak już staw ma być, to moje psy wolałyby jeziorko, gdzie możnaby popływać nie tylko wpław, ale również kajakiem bądź rowerem wodnym, co daje możliwość pokonania większych odległości w celach podziwiania uroków natury: [IMG]http://www.std.org/~hania/misia/widokzroweru.jpg[/IMG] Taka kontemplacja jest dla teriera bardzo ważna: [IMG]http://www.std.org/~hania/misia/widokzroweru2.jpg[/IMG] I jak już mowa o wygodzie, to rower wodny powinien mieć wbudowaną podpórkę na pysk, coby naturę dało się kontemplować w stanie spoczynku. Na przykład projektant tego roweru wbudował taką podpórkę, ale nie pomyślał o tym, że jej wysokość musi być regulowana... Obecna jest dla teriera nieco za wysoka: [IMG]http://www.std.org/~hania/misia/rowerowapodusia.jpg[/IMG] I choćby terier nie wiem jak próbował, to nie może się na tej wysokości podpórce na pysk wygodnie ułożyć: [IMG]http://www.std.org/~hania/misia/rowerowapodusia2.jpg[/IMG]
  25. Dla mnie najważniejszy pokój w domu to obszerna, dobrze wyposażona kuchnia, koniecznie otwarta na pokój. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego wanna musi stać w tym samym pomieszczeniu, co kibel... Z praktycznego punktu widzenia - rozumiem, bo łatwiej rury podciągnąć, ale jak się buduje po swojemu, to ja wannę dałabym do sypialni, bo ona służy do wypoczynku w ciepłej wodzie. :-). W łazience natomiast byłaby kabina przysznicowa (i umywalka albo dwie). Koniecznie musi być więcej jak jedno WC. Reszta - jak już kilka osób pisało, dużo pokoi gościnnych, no i taras. Na tarasie wbudowany superdeluks gazowy grill oraz jacuzzi. :-) Na zimę kominek. Dużo okien. Na działce dużo drzew, dużo cienia. NO I KLIMATYZACJA!!! ;-)
×
×
  • Create New...