Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35699
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    92

Everything posted by Murka

  1. Też mi się kojarzy z dogiem :roll: Ale to chyba po prostu totalny mix, on jest z Ostrowca jak nasz Boryś, a tam chyba specjalnie ludzie krzyżują mieszańce byle większe i groźniejszy wygląd miały :razz:
  2. Rufi ma śmieszny zwyczaj noszenia plastikowej butelki w pysku. Nie bierze nic innego, musi być butelka. I chodzi z nią kilkanaście minut póki coś go nie zainteresuje i nie zmusi do wypuszczenia skarbu :cool3:
  3. Rufi lubi ruch, ale gdy tylko zaspokoi pierwszą potrzebę wybiegania podchodzi do człowieka i staje nieruchomo. Czeka aby go głaskać ;)
  4. Rufi już się powoli oswaja z nową sytuacją, zaczyna przychodzić na wołanie, zaczyna też domagać się pieszczot i pokazuje się ze strony sporego pieszczocha spragnionego obecności człowieka :loveu: Tu ziewa.. widać jego ząbki :roll:
  5. Maja czuje i zachowuje sie super, nie ma żadnych problemów. Szczerze mówiąc myślałam, że trauma będzie ją trzymać jeszcze przez parę dni u nas, że trzeba będzie z nią wychodzić na smyczy itp., ale ona od wejścia poczuła się pewnie. Troche ucieka od TZa, pewnie boi się by znów jej gdzieś nie wywiózł :lol: ale dzis już zamachała do niego ogonkiem.
  6. Tylko, że Maja ze swojej miski zjada normalnie. Wykrada tylko w taki sposób z misek innych psów :evil_lol: Jeśli chodzi o Gerdę, to najlepiej jak minie ok. miesiąc od szczepienia. Akurat Pepe się zagoi po kastracji i powoli będziemy się przymierzać do Gerdy...
  7. Dzwoniła dzisiaj P. Aldona zapytać jak tam Maja i odetchnęła z ulgą że już z nią wszystko OK. Zapowiedziała, że jak tylko spadnie śnieg to przyjedzie na kilka dni do Lublina. Wówczas odwiedzi hotelik i zaadoptuje psiaka, który sam ją zaakceptuje (chce przyjechać parę razy i się z psem zapoznać). Myślę, że mimo historii z Mają to dobrzy ludzie z sercem i warto, aby jakiś psiak u nich znalazł schronienie. W przypadku Mai wykazali się dużą odpowiedzialnością (stały kontakt, sprowadzenie weta, psychologa psiego, zwrot kosztów naszych dojazdów, wsparcie finansowe Mai w hoteliku itp.), więc warto dać im drugą szansę, zwłaszcza, że przypadek Mai jest dość wyjątkowy :roll: Trzeba po prostu dobrać odpowiedniego psa do odpowiednich ludzi ;) Co myślicie?
  8. Wydaje mi się, że trochę schudła, nie ma już takich zwisających zwałów na brzuchu. Zobaczcie zresztą, tutaj pierwsze dni w hoteliku: [IMG]http://img383.imageshack.us/img383/9008/monka5fq4.jpg[/IMG] A teraz: [IMG]http://img401.imageshack.us/img401/8443/moo5fe1.jpg[/IMG] Ale ona jest ogólnie mocnej budowy, chyba już kości się dostosowały do masy, więc filigranową panienką już raczej nie będzie ;)
  9. Radość była obopólna, ale przyznać trzeba, że Gerda od razu poznała Maję ;) [B]Evelin[/B], szczepienie to niewielki koszt, 35 zł. Jutro prześlę Wam rozliczenie, bo Gerda kończy u nas okrągły miesiąc ;) Gerda apetyt ma jak każdy podrostek. Oczywiście najbardziej smakuje znaleźne i z cudzych misek :cool3: Mai też się to tyczy, ona ma ciekawy zwyczaj: bierze do pyska garść chrupek, odchodzi parę metrów, wypluwa i dopiero wtedy je starannie zjada. Czyżby w schronisku się tego nauczyła? :roll: A Maja... Nikt nie mógł przewidzieć reakcji suni. Człowiek uczy się całe życie. Mam nadzieję, że jakiś domek na Maję jednak czeka. To taka kochana sucza, trzeba ją tylko umieć kochać. Ona jak widać kocha bezgranicznie mimo, że na codzień tego nie okazuje...
  10. No fakt, że ciężko określić wiek psa. Rufi generalnie wygląda na psa starszego, mimo, że jest bardzo żywy. Możliwe jednak, że życie go nie rozpieszczało (podejrzewam, że nigdy nie miał normalnego domu, może buda, może łańcuch) i stąd np. zniszczone zęby. Zapomniałam poprosić Beatkę, aby oceniła jego wiek... Jeszcze będzie okazja :roll: Zobaczymy co powie wet.
  11. W ciągu paru dni raczej nic się nie zmieniło :-(
  12. Zapomniałabym: Rudka pozwala się już głasiać po mordce, pod mordką i trochę po piersi ;)
  13. Uszka niestety nadal dokuczają Monce. Może nie tak bardzo jak wcześniej (nie widziałam, aby się drapała), ale jednak wciąż nimi potrząsa. Wciąż zakrapiamy aurozinem i czyścimy. A karma od Nikki jej smakuje bardzo ;)
  14. Myślę, że Pepego można powoli ogłaszać :roll: W domu zachowuje się już całkiem ok. Nie brudzi, nie hałasuje. Dzisiaj został zupełnie sam na kilka godzin w domu i jedyne co to połaził trochę po parapetach (kwiatków nie postrącał ;)) i poszperał w koszu na śmieci. Każdego dnia jest lepiej, do domu również przychodzi coraz chętniej, wciąż na smyczy, ale już na luźnej i to nawet z podniesionym zakręconym ogonkiem ;) W domu się przytula do ludzi, łakomczuch jest straszny, jest ciekawski, ale bardzo ostrożny i karny. Kanapa to już jego regularne miejsce do spania :razz: Gdyby w tym momencie ktoś go adoptował to Pepe pod dobrą opieką dosocjalizuje sie w nowym miejscu. A sądzę, że zanim się ktoś zgłosi to Pepe stanie się całkowicie psem domowym :cool3: Jutro ciachanko.
  15. I coś się wykluło sensownego??
  16. [quote name='andzia69']Murka - ale moze nic nie stoi na przeszkodzie, zeby pani zaadoptowała Lenkę;)[/quote] No Pani takiej propozycji nie wysunęła niestety, a w ogłoszeniu stało jak wół że pies szuka domu :-(
  17. U nas deszczu nie było, ale błoto jest straszne... Rufiemu to nie przeszkadza ;) Biega już bez linki, ale pod nadzorem. Łobuz potrafi pyskiem podnosić klamerkę metalową, która zamyka wejście do ogródka przed domem (teoretycznie jedyne miejsce, gdzie nie ma psów - tam spaceruje często nasz kot, praktycznie róznie bywa, bo płotek jest niski i bez podmurówki i sporo psów sobie z nim radzi). Przymierzał się też do bramy. Także trzeba na niego uważać :razz: Zapewne otworzenie drzwi to dla niego pikuś. Rufi ma ogólnie zęby zniszczone, tzn. niby są całe, z przodu trochę starte, ale ogólnie zażółcone. No i oczy zachodzą taką bardzo delikatną mgiełką co jest typowe dla starszych psów :roll:
  18. Mam ważne pytanie: czy Lenka jak się przybłąkała była wysterylizowana czy została wysterylizowana przez Erkę?? Bo dzwoniła Pani, której zaginęła podobna do Lenki suczka, ale była wysterylizowana. Ja powiedziałam, że Lenka była dopiero sterylizowana przez wolontariuszy, ale może się mylę?? Pani trafiła na ogłoszenie z jakimś małym zdjęciem, więc nie jest pewna w 100% czy to jej zguba czy nie.
  19. Czy jest możliwe, żeby Maja dostawała kroplówkę bez wenflonu/golenia sierści? Bo ja żadnego śladu u Mai po tym nie widzę...
  20. [B]sodalis[/B], myślę że masz dużo racji, mi się też wydaje, że Państwo mieli dobre chęci i obsypali Maję pieszczotami, co ją zestresowało. U nas Maja jest po prostu zostawiana na długi czas sama sobie. I to jej wystarcza, przynajmniej na razie.
  21. Majcia już u siebie pełną gębą. Obeszła pewnym krokiem z podniesionym ogonkiem (u niej ogonek "podniesiony" jest wzdłuż grzbietu) cały ogród wzdłuż i wszerz, wszystko obwąchała czy nic się nie zmieniło i czy to aby na pewno hotelik u Murki a nie jakaś podpucha :razz: co chwila łypała na mnie i pomachiwała ogonkiem. I do domu! W domu wychodzi z łazienki ilekroć słyszy moje kroki na dole, wychodzi na klatkę schodową, spogląda na mnie z góry, macha doopinką, wywala lejzor i kuli uszka... No i co ja mam z nią zrobić??? :placz: Oczywiście pije wodę normalnie (z jedzeniem nie wiem, bo coś ubyło, ale jest w łazience jest jeszcze pochłaniacz jedzenia Gerda), wysiusiała się na spacerze. Najchętniej to by mnie nie odstępowała na krok, ale nieśmiałość jej nie pozwala. W końcu poszłam się myć, poszła za mną do łazienki i położyła się na swoim miejscu. Położyła łebek na łapkach i westchnęła z ulgą przymykając oczy. Widać, że jest strasznie szczęśliwa, że wróciła do hoteliku... Woli w łazience mieszkać niż mieć cały dom z ogrodem dla siebie :placz: TZ mnie pociesza, że jak się udało ją w ciągu paru miesięcy w miarę ucywilizować to i się z czasem przyzwyczai do obcych ludzi i zmian w otoczeniu. Ale ja się zastanawiam czy to możliwe... W każdym razie ktoś kto by ją chciał wziąć musiałby albo przyjeżdżać do niej i się z nią zapoznawać, ew. ja musiałabym jeździć do nowego domu do Mai (to by było chyba lepsze wyjście). Dlatego w grę wchodziłaby tylko okolica: lubelskie, podkarpackie... Przynajmniej na razie mam taką wizję. Czas pokaże :roll: Edit: i chyba jednak najlepszy byłby dom bez mężczyzn...
  22. Nr konta już rozesłałam ;) My też coś dorzucimy od siebie :razz:
  23. Maja już w hoteliku. Na TZa nie zareagowała jakość specjalnie, chyba go nie poznała, bo zaczęła się trząść na jego widok (ona generalnie boi się mężczyzn, woli kobiety). Potem spokojnie dała się załadować do samochodu, ale nie okazywała żadnej radości. TZ przyjechał innym samochodem niż Maję przywiózł więc pewnie nie wiedziała o co chodzi. TZ mówił, że miała straszne przerażone oczy, aż jej bielmo było widać :-( U nas... jak tylko wsadziłam głowę przez drzwi i zawołałam "Maja, Majcia, Majeczka", ona ożywiła się, zaczęła się rozglądać. A kiedy TZ otworzył klatkę i ja wyciągnęłam rękę, aby ją zapiąć na smycz... zamachała spuszczonym ogonkiem :placz: Nie chciała spacerować, szybko zorientowała się gdzie jest i dosłownie zaciągnęła mnie pod drzwi domu (co jakiś czas machała ogonkiem kiedy się do niej odzywałam) i wepchnęła się między nasze psy będące w sieni (normalnie się ich bała). W domu od razu poszła na swoje miejsce. Potem wyszła i... zaczęła mnie szukać. Ilekroć się do niej odezwałam, stawiała uszka, wyprostowywała się i machała podkurczonym ogonkiem. Zjadła z ręki parówkę. Oczy już całkiem inne (tak twierdzi TZ). Maja nie jest psem wylewnym, ale znam jej zachowania i dzisiejsze powitanie było... Normalnie się popłakałam :-( Maja faktycznie schudła, chodzi znów na przykurczonych łapinkach, bardzo ostrożnie. Będziemy próbować ja przyzwyczajać do obcych ludzi... Może po prostu za wcześnie wyeksportowaliśmy ją do nowego miejsca, może potrzebuje jeszcze czasu aby nabrać pewności siebie w ogóle :roll: Na pewno nie będzie łatwa jej adopcja :shake:
×
×
  • Create New...