tak, takie martwienie się
Ja psa u Angeli nie umieścilam, nie jestem za niego odpowiedzialna
Zaproponowałam, że pomogę w transporcie i cały czas CZEKAM NA KONKRETY
Jak ja mogę teraz rzucić wszystko i jechać do Angeli, jak nawet nie załatwila weta który na miejscu pobrałby krew?????
Znalazłyśmy kuriera, który może krew odebrac i zawieźć do laboratorium na badania
ale nic się nie dzieje, zero zaangazowania z ich strony
nie uważasz Ty i one, że Azir CIERPI ?
jak dla mnie i innych cioteczek , to jest znęcanie się nad zwierzętami
wystarczy że pies będzie tylko leżal i lezal od jakiegos czasu
ani nie zaagnazujecie sie w to, aby go ratować - proste badanie krwi, potem na podtsawie uzyskanych wynikow konsultacja u weta
jesli powie, ze mozna uratowac i podarowac jeszcze kilka miechy zycia, ratujemy
jesli specjalista powie , ze JUZ NIC NIE MOZNA ZROBIC i ze azir strasznie bardzo cierpi , to myśle ze trzeba ukrócic cierpienie
Pies nie mówi, nie powie Ci 'męczę się, pomóż mi odejść'
oczywiście, nie mówie ze trzeba go uśpić teraz
proszę o RATOWANIE AZIRA ! jeśli jest chociaż mała szansa !
nie siedzę na tyłku z rozłożonymi rękami
proponuję transport, bede go wozić, jeśli będzie szansa na uratowanie
ale po krew nie pojadę, bo znalazłyśmy kuriera, jest ktoś inny kto może to zrobić
potrzebny tylko wet na miejscu do pobrania
ja tego nie zrobię
Dotarło chociaż ?!