Martwi mnie Felek i chyba trzeba by było mu zrobić badania krwi.
Noszę się z tym od jakiegoś czasu i go obserwuję, bo już się tak do mnie przyzwyczaił, że się łasi, strzela baranki, nawet brzuszek mi pokazuje i się boję, że jak go wezmę do weta to sie znów wycofa. Ale chyba jednak trzeba.
Główny problem jest taki, że jest chudy. Nie wiem czy taki przyjechał, bo długi czas siedział skulony i nie dał się dotknąć a jedzenie znikało, więc nie zastanawiałam się nad tym. Zauważyłam jaki jest lekki i chudy jak go przenosiłam z izolatki do pokoju z innymi kotami, ale wtedy miał spory apetyt, więc pomyślałam, że może po tym tasiemcu tak wychudł. Podkarmiałam go dodatkowo i pilnowałam, żeby inne kotki mu nie wyjadały. Ale ten jego apetyt słabł stopniowo i teraz już niewiele je Nawet saszetki zje tylko troszkę i zostawia. Poza tym jest bardzo spokojny, taki trochę "spowolniony".
Może to nerki albo jakiś FIP czy coś
Ogólnie Felek jest super kotkiem, nie spodziewałam się, że się tak zmieni. Bardzo się bał i długi czas miał odruch, żeby unikać wyciągniętej ręki. Ale jak już zaczęłam go głaskać i to z niego wyszedł wielki pieszczoch. Jest też zupełnie bezkonfliktowy jeśli chodzi o inne koty.