• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

joanka40

Members
  • Content count

    6360
  • Joined

  • Last visited

About joanka40

  • Rank
    Advanced Member

Profile Information

  • Gender
    Not Telling

Recent Profile Visitors

1013 profile views
  1. Gabrysiu, podaj mi proszę link do ogłoszenia na olx. Szukałam tego ogłoszenia, ale nie mogę go znaleźć. Udostępnię przez FB.
  2. Dziś mamy trzecią dobę po operacji i dopiero dziś Lusia jakoś tam się pozbierała. Jeszcze wczoraj czuła się średnio i niewiele jadła, ale dziś jest już dobrze. Znalazła sobie miejsce w szafie i tam głównie teraz siedzi, na ciuchach. Oczywiście kubrak nie poprawia jej nastroju, ale nie próbuje go zdejmować i dzielnie w nim chodzi. Chyba myślała, że te wyjazdy do lecznicy, mają na celu pozbycie się jej, bo całkowicie zmieniło się jej zachowanie. A mianowicie, chyba jednak bardzo ucieszył ją fakt, że wróciła z powrotem do siebie, bo jest aktualnie samą łagodnością. Włazi SAMA Bogdanowi na kolana, zaczęła mruczeć, nawet jak ja biorę ją na ręce, no i przestała drapać i gryźć. Co prawda robiła to delikatnie, ale widać było, że wcześniej jakieś umizgi z naszej strony ją wkurzały. Bogdan jeszcze przyuważył, no bo teraz są już bardzo skumplowani, że nie ma jednego górnego kła. W sumie kicia została oceniona w lecznicy na 3 lub 4 lata /ja ją oceniłam na 4 lub 5/ więc raczej powinna mieć wszystkie zęby. Więc może moja teoria, że nie była bita jest błędna. No bo na kości raczej kieł się nie ułamał, coś musiało jej tego zęba wybić. W każdym razie kicia sporo przeszła w swoim życiu, a ja nie rozumiem dlaczego. Jest jak dla mnie kotem idealnym. Zdjęcia spróbuję porobić. Ona teraz poszła do szafy spać, więc wieczorem spróbuję. W sumie zdjęcia to nie aż tak duży problem, jak ich przesłanie. Zawsze mamy z tym ambaras. Ale może się uda.
  3. Kupiłam Wampirkowi olej z czarnuszki w sklepie zielarskim w Dąbrowie. To ten: http://olivita.pl/olej-z-czarnuszki-100-ml-tloczony-na-zimno-nieoczyszczony-p-9.html Paragon wkleję oczywiście. Przez weekend zacznę mu podawać. Teraz znowu jest lepiej z tym nosem, ale ciągle tam coś siedzi. Z brzuchem wszystko wróciło do normy - prawdopodobnie rzeczywiście przyczyną rozstroju brzucha było wypicie tej wody z płynem z wiadra. Wypił może cztery gule, ale i tak wystarczyło, że miał problemy. Poza tym wczoraj zważyłam Księciunia i waży o 400 gram więcej, czyli 3,8 kg /wydaje mi się, że ostatnio ważył 3,4 kg/. Zjada sporo tej Puriny One, a jak daję mu jakąś saszetkę, to przemycam w niej surowe lub gotowane mięso z kurczaka. No i dwa, trzy razy w tygodniu Księciunio żłopie tłustą śmietankę, albo mleko dla kotów :)
  4. Nakarmiłam ją dziś porządnie przed 21. Pojadła surowej piersi z kurczaka, do tego jeszcze dostała chrupek na przegryzkę. No, a od rana zjadłą saszetkę i też chrupki. No, teraz, czyli od 21 ma głodówkę, tylko woda stoi taka samotna i mało treściwa. Strasznie mi jej żal, bo Luśkot kocha jedzonko, a tu taka głodówa do 11 ją czeka. Pocieszam się tylko myślą, że jutro o 20 znowu sobie podje i będzie szczęśliwa. Problemem wtedy będzie dyskomfort związany z kubrakiem, no ale zobaczymy jak to będzie.
  5. U Wampka wszystko dobrze. Ma tylko trochę strupków, bo Wampuś ma bardzo delikatną skórkę i nawet jak się bawi ze Skrzatem, to też myślę nabywa tych podrapań. Reszta drani jest gruboskórna z tego wniosek, bo u nich nie ma nawet draśnięcia. Jutro Luśka ma mieć operację, zobaczymy jak to wszystko pójdzie. Jest porządnie pojedzona, napasłam ją surową piersią z kurczaka o 21, więc mam nadzieję, że jakoś dziewczyna przetrwa tę głodówkę. Zresztą jutro o 20 znów będzie mogła sobie podjeść :)
  6. Od dłuższego czasu przymierzałam się do napisania kilku słów o Krystynie Sienkiewicz. Ale co tu dużo pisać, pomagała zwierzakom jak mogła, miała dla nich dużo serca. Mnie Krystyna Sienkiewicz temperamentem przypominała Goldie Hawn - obie dynamiczne jak mało kto. Zresztą co ja tu będę pisać, zacytuję fragment książki Pani Krystyny, który tak wiele mówi o Niej: "Dzisiejszy stan mojego pogłowia wynosi: cztery koty i pięć psów. I jeszcze te nieoswojone , przychodzące tylko podjeść do mojej altany. Psiny: Sonia, Milusia, Stefcia Rudecka, Reksio i Czaruś. Koty: Hesia, Mela, Goldi Cycuś i Gosia Gosiewska. Pierwsze kotki, które zamieszkały na Płatniczej, były przyniesione znad Świdra. Pocieszka miała być nawet ofiarą tej niespokojnej rzeczki, bo jakieś morderczo ludzkie ręce chciały ją utopić. Przyczepiła się do sporego patyka płynącego po rzece. Dobrze, że w ciepłej wodzie ktoś się pluskał. Przyjechała do stolicy w towarzystwie innej koteczki i dwunastu psów. Ludzie, którzy widzą niedolę czworołapów, wiedzą, jak łatwo się popada w niewolę u zwierząt. Nigdy bez wsparcia nie zostawiłam mocno potrzebującego pomocy zwierzątka. Nieraz żyły u mnie krótko, bo były bardzo schorowane i bardzo stare, ale żyły jak w Hollywood, wśród gwiazd. A pochowane na cmentarzyku koło domu żyją nadal, bo w moim sercu. Marzyłam o trikolorce, ale z pokorą i wzruszeniem brałam każdego kotka". Ciekawa jestem, czy marzenie Pani Krystyny o trikolorce się spełniło. Może w końcu jakaś stanęła na Jej drodze. Ten fragment pochodzi z książki pt.:"Cacko". Książka jest pełna pięknych opowieści, zdjęć osobistych i przepisów kulinarnych. Oczywiście nie cała książka jest o zwierzętach - o zwierzakach jest trochę, ale książka i tak jest wspaniała. Ja jeszcze czytałam jedną książkę Pani Krystyny: "Haftowane gałgany" - też piękna książka - wydana ćwierć wieku temu, ale było wznowienie druku.
  7. Gąska jest przekochana :)
  8. Chciałam Wam wkleić piękny film, ale wyszedł mi jakiś film gigant i nie mogę go teraz usunąć. Nie działa mi edycja postu, bo chciałam go zmniejszyć. No nic nie działa.
  9. Luśka dziś po raz pierwszy od dnia przyjazdu weszła Bogdanowi na kolana. Wpuściłam ją też dziś wieczorem do domu, bo widziałam, że Skrzatek jest bardzo chętny do skumplowania się. Jednak nic z tego nie wyszło. Pobili się łapkami zaraz na początku i mieli ochotę tłuc się dalej. Nie było sensu trzymać ich dłużej razem, tym bardziej, że pod nogami pałętał się jeszcze przerażony Wampek. Problemu ze złapaniem Luśki nie było, Bogdan ją zawołał, przyszła do Niego, dała się wziąć na ręce i bez problemu poszli sobie do przedsionka. Tak więc widzę, że Lusia z Bogdanem pięknie się zaprzyjaźniają. Jak dla mnie Lusia powinna iść do domu gdzie nie ma innych kotów. Ewidentnie się ich boi, ich towarzystwo ją stresuje i pewnie dlatego jest taka bojowa. Ale do bitki jest pierwsza :) Ja mam jeszcze jednego kota - Kreta - tu nawet nie podejmuje najmniejszej próby skumplowania Luśki z Kretem, bo skończyłoby się jak nic wizytą w lecznicy. Luśka wchodzi do mieszkania tylko wtedy, gdy Kret jest na dworze.
  10. AlfaLS, muszę psiakowi to koniecznie kupić, bo rzeczywiście brał sporo antybiotyków. Dopóki ten preparat nie przyjdzie, to będę mu dawać probiotyk, bo mam go sporo. Bo strasznie go ciągnie do tych kuwet, a to pewnie jest wynikiem braku czegoś tam.