• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

joanka40

Members
  • Content count

    6261
  • Joined

  • Last visited

About joanka40

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday

Profile Information

  • Gender
    Not Telling

Recent Profile Visitors

939 profile views
  1. Byłam dziś w lecznicy na ściąganiu szwów. Wszystko poszło gładko, brzuch się pięknie zagoił i teraz uwaga: Wamp nie nosił prawie wcale kaftanika. Nie obmereszał sobie tego zaszycia, nie interesowało go specjalnie, całe szczęście. Ja mu na początku zakładałam kubrak, ale on po minucie go zdejmował, zupełnie nie wiem jak, bo wszystkie tasiemki pozostawały zawiązane. Raz tylko spanikowałam /w piątek/ - jak wyszedł ten krwiak, bo sądziłam, że to albo uczulenie, albo, ze wdało się jednak zakażenie. Jednak Pani Doktor powiedziała, że to siniak i w niedzielę nie było już po nim śladu. Na razie Wamp jest pięknie podleczony, humor mu dopisuje i apetyt też. Wczoraj i dziś zjadł nawet gotowanego kurczaka, mało, bo mało, ale i tak się cieszę. Po tej szczepionce na odporność jest bardzo duża poprawa z zaleganiem w nosie. Widać też, że Wamp czuje się naprawdę dobrze. Jednak planuję mu zakupić ten olejek z czarnuszki, bo od czasu do czasu - tzn. raz na kilka dni, coś w tym nosie zaszumi. Cały czas mam nadzieję, że po szczepionce i kuracji olejkiem, problem z nosem całkiem minie i, że unikniemy tego wziernikowania.
  2. Każda metoda jest dobra, jeśli prowadzi do celu :) Jeśli tylko Cię nie napada, to ja uważam, że warto ją w ten sposób obłaskawiać. No i ważne jest, żeby tak jak piszesz nie mogła nawiać :)
  3. Super :)
  4. No, to z tego wniosek, że geny odgrywają ogromną rolę i mają wpływ na kocie zachowania. I nigdy tak właściwie do dotrzemy do przyczyny kocich zachowań :)
  5. Wow, piękna opowieść... Uwielbiam takie historie :)
  6. Przepraszam, jeśli przynudzam Was tymi przydługimi postami i, że nie odbieracie mnie jako totalną nudziarę.
  7. Terra, Wampuś wymiziany. To chyba jest tak, że jak kot rodzi się przykładowo na działkach, to kocica uczy go, żeby nie ufał ludziom, psom, przynosi upolowane myszy i ptaki, i pokazuje jak je jeść, a potem bierze kocięta ze sobą na polowania. I one przez te 3, a czasem pewnie nawet i 4 miesiące wychowywania uczą się takich ostrożnych zachowań. Pewnie stąd bierze się potem ten dystans do ludzi. Potem matka zostawia swoje potomstwo, a ono radzi sobie już samo, korzystając z wiedzy rodzica. Nigdy nie zapomnę widoku Misi, jak stała za oknem z upolowanym gołębiem i chciała z nim wejść do domu, żeby pokazać swoim kociakom, jak należy go zjeść. A agresja u kotów, to nie wiem skąd się bierze. W sumie bardziej naturalne są chyba raczej zachowania ucieczkowe, koty chyba nie atakują bez znanego sobie powodu. Dziś wyczytałam w necie, że jak taki kot wolnożyjący jest agresywny w domu, to wynika to raczej z tego, że chętnie by w sumie nawiał, ale nie za bardzo jest gdzie, więc drapie i warczy. Ta potwora z ganku to też warczy jak się głośno coś powie, no i też dziś wyczytałam, że może być nadwrażliwa na hałasy.
  8. Taki proces oswajania pewnie trwa latami. Moja Misia, była też takim kotem nie dążącym do kontaktu z człowiekiem - choć nie było w niej cienia agresji do nas. Innych ludzi omijała szerokim łukiem. Zaczęła się do mnie przymilać po kilku latach. Znam taką Panią, która wzięła do siebie dwie dzikie kotki. Jedna już nie żyje, a druga zaczęła do Niej przychodzić i spać z Panią, po czterech latach. Ta kotka ma na imię Ogrynia i na miau jest wątek, jak Pani jej szukała, kiedy Ogrynia uciekła. Wątek bardzo wciągający i niesamowity. Kiedyś na wątku Luśkota pisałam jak kilka lat temu siedziałam z moją Misiunią u weterynarza w poczekalni. Z Misiunią, która nie tolerowała wtedy prawie żadnego kontaktu ze mną, a obok mnie siedziała Pani z kotkiem na smyczy, który obejmował ją przednimi łapkami za szyję. No więc dosłownie dysząc z zazdrości wycharczałam przez gardło; - To kotek taki pieszczoszek, tak ? Na to Pani: - Tak, oj tak...bardzo. Tak mniej więcej się zachowuję od czterech lat. No to ja dalej drążę temat: - A ile kotek ma lat ? - pytam się. A Pani odpowiada: - Czternaście. No, tyle w temacie :)
  9. Dziękuję za zaproszenie i podrzucam bazarek :)
  10. AlfaLS, też tak sobie myślę, że takie kotki trudniej jest wyadoptować, czasami pewnie jest to wręcz niemożliwe, bo nikt nie chce takiego dzikusa. Ale są osoby, które cenią sobie u zwierząt niezależność, ludzie, którzy nie lubią czułości i chcą mieć zwierzaka, który ich nie będzie za bardzo angażował. Ale tak prawdę powiedziawszy, to nie mam pojęcia, jak szybko można znaleźć dom dla takiego kotka. Ja raczej wyobrażam sobie tylko, że adoptuje tego kota jakiś malarz - artysta, który czerpie przyjemność z samej obserwacji zwierzaka. nie przepada specjalnie za okazywaniem uczuć zwierzakowi, ale podziwia jego dziką naturę z daleka. Machnie kotkowi portret, nakarmi go do syta i podziwia jego samodzielność. Taki kot dla artystów :) A czy ta Twoja pannica jest agresywna, czy lękliwa ? Ciekawa jestem.
  11. lub nawet...! jest najlepsze :) Agatko, ta dziewczyna ma dokładnie to samo, co ta Twoja, no i jeszcze te dźwięki wydaje takie groźne. Nie mam pojęcia, czy takiego kota można jakoś obłaskawić, a jeśli tak, to po jakim czasie to oswojenie następuje. Potwornik jest oczywiście zadowolony, że siedzi w przedsionku. W ogóle już nie wychodzi na dwór, załatwia się do dwóch brytfanek, które zostały po Wampirku /Wamp ma teraz miskę i taki pojemnik/. No i próbuje włazić do domu, ale jakoś obie tego nie wyobrażam :) Musi zadowolić się przedsionkiem, tam ma naprawdę sporo atrakcji.
  12. A widzisz, o tych miseczkach porozstawianych w domu nie wiedziałam. Spróbuję, bo coś mi się zdaje kotom to będzie bardzo pasowało :) Danusiu, ja się jutro zbiorę w sobie i napiszę do fundacji. Najlepiej byłoby kocicę podleczyć i przywieźć ją z powrotem, i niech przychodzi się stołować i przespać, gdyby było zimno. Też mi się wydaje, że po zabiegu poszłaby do klatki. A uspokajacze też by się przydały, jak najbardziej.
  13. I pożyczyłam sobie z biblioteki książkę "Zaklinacz kotów", żeby poczytać coś na temat radzenia sobie z kocią agresją. Ale ta książka pod względem "wychowania kota na dobrego obywatela" jest beznadziejna. To raczej takie poradnik jak zajmować się kotem. O agresji było bardzo mało i nie tego oczekiwałam. Dziś ją oddałam, bo niestety w niczym mi nie pomogła. To ta książka i sądzę, że każda z nas, która ma koty zna większość informacji zawartych w tej książce. Więcej informacji było poświęcone żywieniu kota, więc ja się pytam, czy zostanę zakilnaczem kota odpowiednio go żywiąc ? No, a przecież Potwór jest żywiony prawidłowo, więc już nie powinno być żadnych problemów z jej zachowaniem. hehe... http://lubimyczytac.pl/ksiazka/36400/zaklinacz-kotow