Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chwalę się, że Szadi do perfekcji opanował komendy:
siad, zostań, zostaw, do nogi- równaj.
Nie trzeba ich ze 3 razy powtarzać a jak nawet chce coś wymusić od nas to siada (na szczęście oduczyliśmy go piszczenia- chyba był tego nauczony- takim sposobem pewnie wymuszał co chciał- a tu u nas nie pomaga! aaa i jeszcze nie wchodzi do naszych talerzy jak jemy, nawet wczoraj tylko kątem oka obserwował co jemy- wiedząc, że i tak nic nie wskóra- poszedł na fotel chrapać). Na łóżko go też nie zapraszamy. Na początku było z tym ciężko ale nie chcieliśmy pozwolić "wejść na głowę", więc teraz już nawet specjalnie nie marudzi. Po prostu idzie na fotel.
Od wczoraj uczymy się komendy "waruj", oczywiście bez ulubionych tabletek dla szczeniorów by się nie obeszło ;)
3 razy musiałam go naprowadzić o co w tym chodzi i już za 4 zrobił sam.
Cwana bestia z niego! :)

  • Replies 836
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jakby ktoś pytał ;) u Szadiego wszystko dobrze.
Weekend spędziliśmy w kampinosie.
Z Brutusem się toleruje, także mogli wspólnie latać po ogrodzie.
Wróciliśmy wczoraj wieczorem- Szadi był wykończony ale to dobrze, przynajmniej poszedł grzecznie spać bez szaleństw ;)

Wstawiam zaległe fotki.













Posted

Duży, wyrosła klucha jedna!

Lili- przepraszam, faktycznie, nieświadomie jeszcze w pracy przeczytałam, potem zajęłam się czymś innym i zapomniałam....skleroza na młode lata a co będzie później?

Ps: Co do zdjęć to chciałabym zaznaczyć, że pies nie był zmuszany w żaden sposób do wchodzenia na kolana- sam się pcha i lubi dzieci (jak tu matką wytłumaczyć, że pies "zabójca" majtający ogonem do dziecka jak śmigłem nie chce jej pociechy zjeść.....ehhhh).


Edit:
a Karinka biedaczka musiała się sama pilnować i sama trzymać smycz bo jej Pani fotki pstrykała:mad::evil_lol:

Posted

hahaha nie wytłumaczysz tego żadnej matce. tekst z dnia wczorajszego spod sklepu, gdzie czekałam z moim Heniem, matka do płaczącego dziecka: "nie płacz! zobacz, jaki pies tutaj jest. widzisz? no to lepiej bądź cicho..."
bomba, spojrzeliśmy po sobie z moim chłopakiem, ale nie zareagowaliśmy, bo na głupotę czasem naprawdę nie ma sił reagować...

Posted

Barkelona napisał(a):
hahaha nie wytłumaczysz tego żadnej matce. tekst z dnia wczorajszego spod sklepu, gdzie czekałam z moim Heniem, matka do płaczącego dziecka: "nie płacz! zobacz, jaki pies tutaj jest. widzisz? no to lepiej bądź cicho..."
bomba, spojrzeliśmy po sobie z moim chłopakiem, ale nie zareagowaliśmy, bo na głupotę czasem naprawdę nie ma sił reagować...


Trzeba było powiedzieć:

Właśnie, słuchaj mamusi bo i ją zje :diabloti:

Posted

hahah kiedyś jakaś obca kobieta zapytała, czy gryzie, więc z rozbrajającym uśmiechem odparłam, że połyka w całości :) ta wykazała się poczuciem humoru i powiedziała: aaa to ok, nawet bym nie poczuła :)

p.s. pozdrowionka dla Kariny ;)

Posted

Barkelona napisał(a):
hahah kiedyś jakaś obca kobieta zapytała, czy gryzie, więc z rozbrajającym uśmiechem odparłam, że połyka w całości :) ta wykazała się poczuciem humoru i powiedziała: aaa to ok, nawet bym nie poczuła :)

p.s. pozdrowionka dla Kariny ;)




:evil_lol:


Dobrze, dziękuję dzisiaj przekaże :)

Posted

A dziękuję- dobrze ;)

Znowu jesteśmy w trakcie przeprowadzki i jak zwykle wszystko się opóźniło, więc tym bardziej jesteśmy bardzo spięci.

Ps: Mam takie pytanie. Czy Szadiemu zdarzało się sikać? Wczoraj byliśmy podpisać umowę w sprawie kolejnego mieszkania. Tomek specjalnie cofnął się, żeby wyprowadzić Szadiego, potem wróciliśmy (a pies długo nie był sam może z jakieś 3- max 4 godz.) i zesikał się na swoje posłanie.
Zaczyna to być powiem szczerze irytujące, bo zdarza się to coraz częściej a pies nie zostaje na tylko długo, żeby nie mógł wytrzymać.
Średnio jego koc piorę 2-3 razy w tyg..

Poza tym jak byliśmy ostatnio u rodziców była taka sytuacja:

Ogólnie wejście na górę jest zamknięte, gdy Szadi jest na dole bo na górze są koty (jeszcze swobodnie nie puszczamy całego towarzystwo bo Szadi chętnie by któregoś pogonił).
Wchodząc na górę zamknęłam za sobą drzwi (miałam nakarmić koty), Tomek później za mną też wszedł, więc Szadi został na dole razem z Karolem (bratem Tomka). Po czym nie minęło 5 min., Karol woła Tomka, że Szadi zeszczał się przy drzwiach.
Wydaje mi się, że było to zachowanie typowo złośliwe, gdyż do tej pory a było to dosłownie z 5 godz. latał po ogrodzie (nie chcieliśmy go zostawiać samego z Brutusem- zawsze ktoś jest w ogródku i sytuacje może obserwować), więc na chwilę wzięliśmy go na dół.
On wie, że źle robi bo potem zwiewa gdzieś pod stół czy krzesło ale co z tego jak tak robi?

Dodam, że zawsze to się zdarza gdy go zostawiamy (nawet już przeszło mu posikiwanie gdy wracam do domu).




Ps: a co do Kari to nawet nawet. Lepsze dni miała (no ale gorsze też bywały).

Posted

Barkelona napisał(a):
hahah kiedyś jakaś obca kobieta zapytała, czy gryzie, więc z rozbrajającym uśmiechem odparłam, że połyka w całości :) ta wykazała się poczuciem humoru i powiedziała: aaa to ok, nawet bym nie poczuła :)

p.s. pozdrowionka dla Kariny ;)


ha ha ja tez tak mówię.a najbardziej mi się podoba jak jedna z cioteczek mówi:,,przecież to amstaff byle czego nie jada."

Posted

baster i lusi napisał(a):
ha ha ja tez tak mówię.a najbardziej mi się podoba jak jedna z cioteczek mówi:,,przecież to amstaff byle czego nie jada."


hahahhahaha i tu już babka mogłaby się obrazić hahahhaa

Posted

Odkupiłam od jednej z dogomaniaczek obrożę dla Szadiego.
Dobrze się czuje, nie próbuje "wychodzić" z niej no i do twarzy mu w niebieskim ;)
Wczoraj, robiąc zdjęcia na bazarek zrobiłam również 2 fotki psiaka, który pilnował fantów (jak mi Tomek dzisiaj wyśle zdjęcia to może jeszcze zdążę dzisiaj wstawić).

Posted

baster i lusi napisał(a):
ha ha ja tez tak mówię.a najbardziej mi się podoba jak jedna z cioteczek mówi:,,przecież to amstaff byle czego nie jada."


hahahahahah o niech to! muszę tego wypróbować :) ale wiecie, bawi mnie, że ludzie patrzą na mnie, jakbym prowadziła tygrysa na smyczy :)


EDIT: a jeszcze inna kwestia. jakie imiona ludzie częśto dają amstaffom? tiger, tyson, kiler... no to wyobraźcie sobie sytuację, keidy wychodzę z moim psem i wołam Heeeniooo, Heniuuuutek :D :D

Posted

Barkelona- ja również muszę się do tego przyzwyczaić....
Powiem szczerze, że Kari do nowych ludzi jest bardziej niepewna i jak ktoś od razu by do niej wystartował z rękoma to mogłabym nawet ugryźć (ze strachu).
No ale z doświadczenia już wiem, że prędzej podchodzą do Kari niż do Szadiego.


Wczoraj Szadi miał spotkanie oko w oko z kotem sąsiadów. Ten sobie wyszedł na nocny spacer a my na ostatnie odsikanie i co?
Szadi zdębiał, obszedł kota z podkulonym ogonem i uciekł w krzaki. Taka to bestia jest ;) hahaaha

Posted

hahaha tak jak mój :) w starciu z kotem ucieka, albo kładzie się i obserwuje. najmnijesza odległość do tej pory była ok. 20 cm. leżały i hipnotyzowały się spojrzeniami, wyglądało to na jakąś wielką miłość, a tak naprawdę każdy obawiał się przeoczyć ewentualnego nagłego ruchu przeciwnika :D

Posted

dziewczyny coś Wam powiem:) nie dziwcie się że ludzie się boją.. nie każdy pies ma odpowiedniego właściciela.. mnie i moja suczkę zaatakował amstaff sąsiadów. jak go zobaczyłam był ode mnie jakieś 20 m, galopował w moja stronę, nie wiedziałam co robić, nie wiedziałam czego się spodziewać (nie znam psa, nie wychowywałam go ja lecz mlodzi nieodpowiedzialni chłopcy..) na szczęście nie był agresywny. Myślał że skakanie po mnie i próba dostania mojej suczki to zabawa. Czekałam tylko aż z radości zacznie mnie podgryzać.. Na "szczęście" chyba go troszkę temperują klapsami ( że tak to ujmę ) bo zaczęłam machać końcem smyczy i się wystraszył - gdyby nie to, nie wiem jakbym doszła do domu. Przyszłam tak wystraszona, brudna i podrapana że wyglądało to strasznie!

Także może wystarczy czasem takich ludzi zapewnić że dobrze wychowujecie swojego psa i jest on posłuszny i ułożony - na pewno to odniesie dobre skutki na przyszłość i ludzie nie będą tak reagować. Reagują tak z niewiedzy i strachu - może się mylę ale wszystkie ostanie pogryzienia/zagryzienia masowo w mediach przedstawiane były z udziałem tej rasy.. to nie wina ludzi że tak reagują, tylko tych właścicieli którzy nieodpowiedzialnie zajmują się swoim psem i potem są tego skutki..

Wy znacie swoje psy, ja swojego także - ale to tylko pies i nigdy do końca jego reakcji się nie przewidzi. Ale inni ludzie widzą tylko to co z zewnątrz, groźny, masywny pies - przede mną budzi respekt i nie chciałabym już drugi raz przeżyć tego co przeżyłam.

Posted

rozumiem, że mogła to być trauma dla Ciebie. Pewnie sama bym się wystraszyła, nie znając zamiaru tego psa. Sama w sumie nie raz miałam taki przypadek, tyle że z bokserem albo dobermanem. No nie jest wesoło. Nie jest jednak prawdą, że wszysrtkie głośne w mediach pogryzienia były przez amstaffy - dwa przypadki (jedno pod Ostróda, drugie gdzieś w górach) były to pogryzienia przez mieszańca albo ON-ka. Fakt faktem, w chyba każdym przypadku to durni właściciele tym psom zgotowali taki los.
a co do obawiania się psa. To działa w obydwie strony. Samotnie nigdy nie wybrałabym się nad rzekę (zimą znaleziono tam dwóch topielców, nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd), nie szłabym ciemnymi uliczkami albo przez las. A z psem? kochana, bezpiecznie jak nigdy :)

Posted

Zgadzam się.
Wykreowanie "psa zabójcy" przez media jak działa na społeczeństwo? Strasznie.
Co do podawania "amstaff" heh.
Jakieś 6 m-cy temu było głośno o amstaffie, który zaatakował dziecko przy dziadku, bo dziecko podeszło do dziadka a pies się rzucił na twarz dziecka.
Ten pies mieszkał kilka klatek obok mnie, znałam go od szczeniaka.
Pies wychuchany, wypieszczony, nie bity, ale faktycznie miał "odchyły" i braku pomocy ze strony behawiorysty.
Tylko, że było jedno wielkie ALE- to NIE BYŁ amstaff! jak usłyszałam w tv, że amstaff pogryzł dziecko....
Nie wiem gdzie oni widzieli w nim amstaffa....kremowy, większy, nie taki masywny, no może trochę sierść miał taką krótką ale od czubka nosa do końca ogona nie przypominał tej rasy!
No a ludzie słuchają wiadomości a potem.....ehhh


Ja na pewno nie mogłabym przejść na luźniejszej smyczy przy ogrodzonym placu zabaw z Szadim a co dopiero spuszczonym ze smyczy.
Dla podkreślenia dodam, że kilka cm dalej jest górka na której latają luzem większe psy (najczęściej husky) i co?
No właśnie, nikt im uwagi nie zwraca.
Myślę, że ze mną byłoby zupełnie inaczej.

Posted

[quote name='Barkelona']magdyska, przyjadę do Wawy z Heńkiem i pójdziemy gdzieś puścić ze smyczy i dać się wyhasać naszym dwóm groźnym siejącym postrach bestiom :)


EDIT: Henio z dziećmi :) https://lh6.googleusercontent.com/-iMzkxJNwF0Y/ThC03Td0DzI/AAAAAAAADkw/s1C7H9kHrM4/DSC00851.JPG
he he to może i ja się przyłącze z dwoma ,,mordercami".a na dowód fotka jak Baster upolował zdobycz ,moja wnusię

http://i53.tinypic.com/149qals.jpg
[quote name='magdyska25']Heniowy jakie oczki zrobił jak kot ze Shreka ;)


W takim razie zapraszam :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...