fiorsteinbock Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Bardzo sie ciesze, że Sanda juz ma domek i trzymam kciuki za Karela! Niech i jemu sie poszczesci! Quote
brzośka Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 na akitowym forum zamieszczono świetne fotki Sandy i Karela - polecam! :) http://www.awp.akita-world.de/index.php?PHPSESSID=f1b51c99a9e725bd7e3ad000e0661617&topic=544.msg1002931;topicseen#msg1002931 Quote
fiorsteinbock Posted May 24, 2011 Posted May 24, 2011 Niesamowite fotki!!! Usmialam sie do łez! "Kobieta mnie bije" wymiata!!!! Quote
giselle4 Posted May 25, 2011 Author Posted May 25, 2011 fiorsteinbock napisał(a):Niesamowite fotki!!! Usmialam sie do łez! "Kobieta mnie bije" wymiata!!!! masz racje ...fotki rewelka Quote
brzośka Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 Nowe wieści: "Trochę zebrane informacje o Sandzie z kilku ostatnich dni. Sanda została dwa razy "wyprana", pies zmienił kolor i sierść błyszczy Wszystkie kolory są jednoznaczne, brak szarości. No już nie mówiąc o zdecydowanym przyroście pozytywnych wrażeń zapachowych Sanda nie umie zostawać sama, więc przechodzi crash-kurs w tym kierunku. Bestia cwana i pojętna, więc jak pańcia powie, malutka sunia i dzielna myszka robi, co każą. Ostatnio została na parę minut sama w ogrodzie. Ojciec Christiny przyszedł się zapytać, co to za huki w ogrodzie. Sanda zdążyła wykopać gigantyczny dół, poodsuwała takie same głazy i czort jeszcze wie co. Cóż, nikt nie obiecywał, że dziewczę z natury niewinne ... Chyba szukała jakiejś nornicy lub kreta. Aktualnie jest budowane dodatkowe ogrodzenie w typie Akita-proof. Podział ról w domu jest jednoznaczny. Uwe jest od kochania i uwodzenia. Christina natomiast wychowuje Sandę. A że Uwe przy okazji oberwie, to już (nie)zamierzony przypadek . Łóżko, kanapa i kuchnia są Sandzie doskonale znane i wypróbowane. Pech dla małej czarownicy - absolutny zakaz. Trudno, jak nie zadziałasz od razu, masz wieczny problem! A dzisiejsze ciasto w piekarniku tak ślicznie paaachniaaaaałoooo... Ostatnio Sanda odwiedziła brata Christiny. A tam pies. Pies jak się patrzy, ogrom. Przez parę godzin było wariactwo w ogrodzie, stół, krzesła i (co gorsza!) butelki z napojami ze stołu tylko fruwały. Chyba nasze dziewczę znalazło odpowiedniego kompana do demolki. A czy dziewczęciu źle czy dobrze? Hmmm... oceńcie sami. "Poszeptywania" z Uwe, jak Christinę jakoś wykolegować Jeśli to nie próba odbicia faceta, to ja już nie wiem co... A tu pańcia fotografuje, więc robimy na "kumpelsko" Sanda jest cwana jak lis, pojętna i potrafi kochać. Również doskonale wie, co jej wolno a co nie. Ta cwana mysz osiągnła swój port docelowy, w którym mnóstwa się nauczy i w którym będzie jej dobrze. Christina i Uwe są niezwykle czynni sportowo, ruchu dziewczęciu nie będzie brakowało. I szybko nauczy się biegać bez smyczy." Quote
fiorsteinbock Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 Dziewczyny, aż łzy sie cisna do oczu!!! Wspaniala akcja...jak pomysle, że jeszcze nie tak dawno nalezala do grona bezdomniaków a dziś...podrywa faceta, Niemca :) Oby wiecej takich adopcji i zakonczen! Quote
giselle4 Posted May 29, 2011 Author Posted May 29, 2011 A tu pańcia fotografuje, więc robimy na "kumpelsko" fotka rewelacyjna...jaka madra cale zycie nic innego nie robiła tylko była dama -demolką:) Quote
brzośka Posted May 31, 2011 Posted May 31, 2011 chcecie nowe wieści o Sandzie? na pewno chcecie, już wrzucam :) "Po wielkich emocjach związanych z nowym domem zaczęło się normalne życie, szara codzienność. Sanda uczy się naprawdę szybko. „Zostań”, „leżeć”, „siad” itd już opanowane. Na spacerach, na 15-to metrowej lince, przybiega na zawołanie natychmiast. Wolno biegać jeszcze oczywiście nie może, najpierw należy się lepiej poznać, a szczególnie reakcje Sandy na zwierzynę, czy da się przy zwierzynie odwoływać itp. Na razie wygląda to obiecująco. Sanda zaczyna się trochę wczuwać w obowiązki psa w domu; jeśli ktoś wejdzie do domu z nienacka, bez zaproszenia, a Sanda jest sama, zaczyna burczeć. Jeśli Uwe lub Christina są w pobliżu i gości zaproszą, nie ma najmniejszego problemu. Osobiście uważam, że beze mnie nikt do mojego domu nie powinien wchodzić, dlatego jest to dla mnie OK. Sanda pozostawiona sama w ogrodzie (próba: Uwe w pracy, Christina wychodzi na godzinę np. na zakupy) zaczyna sobie szukać zajęcia. A te oznaczają demolkę... Rabaty już nie istnieją, trawnik to krajobraz księżycowy . Hihi... przecież dziewczę musi coś robić Niestety, zabawek nie zna. Piszcząca kaczuszka jest interesująca, zajmuje się już nią z własnej inicjatywy. Natomiast wszystkie inne zabawki to powietrze. Sunia przestaje powoli kurczowo trzymać się Uwe i Christiny. Początkowo noce spędzała wyłącznie przy ich łóżku, teraz zaczyna coraz częściej robić użytek z własnego koszyczka. Po dziesięciu dniach Sanda już wie, że jeśli ktoś do drzwi zadzwoni a ludzie są w pobliżu, nie wolno biec na wariata do drzwi. Od tego są ludzie. Obojętne, kto wchodzi, siada ona i czeka spokojnie na „uwolnienie” i zezwolenie przywitania. Po dziesięciu dniach... ufff... nieźle, co? Do rodziców Christiny ma stosunek obojętny, trochę na dystans. Ci rodzice sami mieli kiedyś owczarki, więc obyci są. Niemniej Sanda ma zwyczaje im nieznane Na przykład jest to baba-gaduła. Jak ich widzi, zaczyna im mruczeć, brzęczeć i ciągle coś opowiadać. Co się przez cały dzień działo i wszystkie ploteczki z ogrodu. Mama Christiny definiuje to jako warczenie i dlatego jest też trochę na dystans. Sanda definitywnie „opowiada” i próbuje komunikować, więc z czasem sprawa się z pewnością wyjaśni. Kolejnośc w domu jest jednoznaczna: 1.Uwe, który otrzymuje wszystkie pieszczoty i całą uwagę Sandy, jeśli jest w pobliżu. 2.Christina, przy której Sanda zachowuje się dokładnie tak samo, jeśli Uwe akurat nie ma. 3. a potem nie ma już nikogo i nic, można być przyjazną i tolerować ale to wszystko. Żeby było jasne – Sanda słucha Christiny na słowo, bez mrugnięcia okiem, tak samo jak Uwe. Ale kochać pierwszego trzeba faceta, dopiero potem jego żonę " Quote
fiorsteinbock Posted June 1, 2011 Posted June 1, 2011 3. a potem nie ma już nikogo i nic, można być przyjazną i tolerować ale to wszystko. Żeby było jasne – Sanda słucha Christiny na słowo, bez mrugnięcia okiem, tak samo jak Uwe. Ale kochać pierwszego trzeba faceta, dopiero potem jego żonę " Hehehe bardzo uniwersalne stwierdzenie :) Quote
giselle4 Posted June 1, 2011 Author Posted June 1, 2011 kocham czytac takie historyjki jak z kreskowki...super samo zycie dziekujemy Quote
necianeta89 Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Dziewczęta, przepraszam, że się wetnę w pól zdania, ale może mi pomożecie? Dostałam taką widomość: OTO OSTRZEŻENIE, KTÓRE PRZEKAZUJEMY DALEJ: "Ostrzeżenie ze schroniska w Gaju, że jeździ po schroniskach facet z zamiarem adopcji szczeniąt. Psy podobno jadą do Niemiec jako przynęta dla amstafów szkolonych do walk !!! Ten facet to C. Lukasz lub zona Ewa z Krzywinia kolo Gostynia. Może kontaktować się ze schroniskami w całej Polsce.... uprzedź znajome schroniska !" Pomożecie ją rozesłać do kogo trzeba? Z góry dziękuje! Quote
giselle4 Posted June 6, 2011 Author Posted June 6, 2011 necianeta89 napisał(a):Dziewczęta, przepraszam, że się wetnę w pól zdania, ale może mi pomożecie? Dostałam taką widomość: OTO OSTRZEŻENIE, KTÓRE PRZEKAZUJEMY DALEJ: "Ostrzeżenie ze schroniska w Gaju, że jeździ po schroniskach facet z zamiarem adopcji szczeniąt. Psy podobno jadą do Niemiec jako przynęta dla amstafów szkolonych do walk !!! Ten facet to C. Lukasz lub zona Ewa z Krzywinia kolo Gostynia. Może kontaktować się ze schroniskami w całej Polsce.... uprzedź znajome schroniska !" Pomożecie ją rozesłać do kogo trzeba? Z góry dziękuje! DZiekuje juz wiemy: Quote
basia34 Posted June 6, 2011 Posted June 6, 2011 Moja ksiezniczka szczesliwa i Ja tez.Sandus zawsze bedziesz w moim sercu.Pa pa. Quote
brzośka Posted July 1, 2011 Posted July 1, 2011 troszkę się zapomniałam, ale już się poprawiam ;) "Czerwiec 25, 2011, 07:23:48 (...) Nasza piaskowa dziewczynka ma się dobrze, mordka się śmieje, uczy się z jednej strony porządku „domowego”, z drugiej jednak jest rozpuszczana jak dziadowska torba! Jej największym problemem było pozostawanie samej Przez pierwsze tygodnie darła dziób na pół wsi, jaka to ona bidna, samiuteńka, bez ukochanego Uwe. Jakieś dwa tygodnie temu coś się w tym piaskowym łebku przełączyło, samo z siebie. Po porannym spacerku Sanda wyłazi do ogródka, włazi do otwartego kojca i śpi jak suseł do 12-tej. O tej godzinie przychodzi po nią „dziadzio” (ojciec Christiny) i zabiera do mieszkania „dziadków”. Kojca nie trzeba w ogóle zamykać, Sanda z niego nie ma ochoty wyłazić na ogród. Ogród jest ogrodzony „Akita-proof”, próby wykopania dziur pod fundamentami lub przełażenia górą spaliły na panewce. Najnowsze osiągnięcie – jak ktoś do drzwi dzwoni, Sanda siada kilka metrów od drzwi i czeka, aż człowiek otworzy. Dopiero po zezwoleniu wita gościa „całą parą”. Niektórzy sąsiedzi byli przyzwyczajeni wchodzić do domu bez zaproszenia, Sandzie się to nie podobało i pokazała swój pełny „uśmiech” Teraz sąsiedzi już wiedzą – lepiej nacisnąć na dzwonek. No i popatrzcie, nawet sąsiada da się wychować. Parę dni temu leżała w ulewnym deszczu w ogrodzie. Christina nie mogła na to patrzeć, zawołała ją, Sanda niechętnie przylazła, dała się pogłaskać i poszła znów „pod prysznic”. Prawdziwy dziwoląg z psa, mojej suni w deszcz z domu nie wyciągniesz!! Za zabawkami nie przepada. Ma swoje dwie ulubione i to wszystko. Nic innego jej nie interesuje. Als za to kradnie, co jej w mordę wpadnie. Kapcie, buty, gazety, cokolwiek! Największą radochę ma, jak ludzie szukają przez nią ukradzionych rzeczy, złośliwie i szelmowsko patrzy i śmieje się całym pyskiem! Ostatnio ojciec Christiny otwarł butelkę piwa, postawił na stole i zagadał się z sąsiadem przez płot. W ostatniej sekundzie dorwał Sandę, która z piwem do domu pruła, nawet kropelki małpiszon nie uronił! Z psami żadnych problemów. W Zielątkowie „tłukła” się z Karelem, z Simbą, a teraz prawie owieczka. Jasne, ma swoich nieszczególnie „ulubionych”, średnio i z psami i z sukami kumpluje się jednak szybko. Na razie, z czystej ostrożności nie jest spuszczana z długiej liny. Wprawdzie w dosłownie każdej sytuacji wraca na zawołanie, niemniej Christina i Uwe trochę się jeszcze boją ją spuścić z liny. W ich okolicach jest mnóstwo pól z już wysokim zbożem, tam siedzą jelenie, dziki i zające, to mogłaby być zbyt duża pokusa dla takiego pędziwiatra. Ostatnio wlazła na długiej linie w krzaki. Uwe woła – nic. Uwe woła głośno – nic!! Niepodobne do Sandy... Więc Uwe wrzeszczy – trzeszczenie w krzakach, za chwilę Sanda staje przed Uwe. Bez uprzęży! Bidulka zawiesiła się gdzieś w krzakach, jak Uwe ryknął, tak pociągnęła, że uprząż się rozleciała. A szczęśliwa była, że do Pana wróciła, bez granic! Parę zdjęć Sandy. Najpierw z „dziadkiem”: A tutaj pieszczoty z ukochanym Uwe No i oczywiście poszeptywania z szefem... Quote
brzośka Posted July 1, 2011 Posted July 1, 2011 [quote name='fiorsteinbock']Bardzo sie ciesze, że Sanda juz ma domek i trzymam kciuki za Karela! Niech i jemu sie poszczesci! Karel też już "upolował" domek :loveu: Quote
giselle4 Posted July 3, 2011 Author Posted July 3, 2011 [quote name='brzośka']Karel też już "upolował" domek :loveu:[/QUOTE] dziekujemy za wiesci...szczesciara..... a Karelowi zyczymy tez takiego szczescia:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.