Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bezdomny chodził sobie z wózkiem sklepowym po ulicach Brooklynu w NY .

Z jednej strony szły obok niego czarne, wilkowate psy i z drugiej strony też .

Nie były wypieszczone ale na zabiedzone też nie wyglądały . I tak sobie egzystowali .

Ale pewnego dnia bezdomny zniknął - być może zabrało go pogotowie a psy zostały wyłapane.

Ale nie Lalka , o nie, nie ona .

Była na to za inteligentna - ostatecznie urodziła się iwychowała na Brooklynie a to do czegoś zobowiązuje - postanowiła zagrać o coś więcej niż schronsko w którym po dwóch tygodniach byłałby uśpiona - i tak nie miała nic do stracenia - oprócz życia .

I tak za dnia wyszukiwała kryjówki z których wychodziła tylko wtedy gdy naprawdę musiała zdobyć coś do jedzenia .

Widziałam ją z okna swojej pracy - wyraźnie szukała jedzenia, ale była szybka jak błyskawica - zanim wyszłam żeby podzielić się z nią kanapką , już jej nie było .

Grała o stawkę nie większą niż życie psa - ale jednak j e j życie .

Nasze drogi skrzyżowały sie już za parę dni gdy wracałam z siatką zakupów do domu , Lalka kręciła sie na mojej ulicy wśród dzieci , które dawały jej jakieś resztki- musiała być bardzo głodna .

Miałam w siatce puszki dla kotów i dałam ze dwie dzieciom żeby dały psu . Pies nie wykazał zbytniego zainteresowania moją osobą . Został z dziećmi .

Ale musiała sobie coś szybko przekalkulować bo następnego dnia siedziała w krzakach przy domku w którym mieszkaliśmy . Zaraportowały ją dzieciaki i przez dwa dni była dokarmiana w tych krzaczorkach a potem została zaproszona do środka i jak postawiła łapę w korytarzu - tak została .

Cicha , bezproblemowa , ale gotowa bronić domu i swoich ludzi przed wrogiem - listonoszem i takimi tam podejrzanymi kreaturami .

Innych suk też nie lubiła - szczerzyła zębiska aż miło i pędziła w podskokach żeby przepłoszyś ewentualne rywalki .

Bali się jej jednak przede wszystkim ludzie bo była czarna i miała wielkie, białe kły . Ale ona dla ludzi była słodka i łagodna jak baranek.


Ustawiła sobie stałego rezydenta ale nie wiem czy można policzyć jej to w poczet zasług bo stały rezydent jest karczemnego , jamniczego wzrostu .

Oprócz michy , dzieliła z nim przyjaźń i przyzwyczajenie .

A my dzieliliśmy z nimi po równo nasze życie aż do 4 lutego tego roku , kiedy rak zmógł naszą Laluchę .

Byłaś z nami tylko 10 lat a wydawało się , że byłaś i będziesz z nami zawsze .

Teraz jest tylko pustka , Lalucho żegnaj .

Posted

Lalka to była szczęściara ale oprócz tego była też szczęśliwym psem .

Jedzenie rzeczywiście wędziła gdzie się dało - to była pozostałość po tej głodówce jaką przeżyła gdy się ukrywała , poza tym przy bezdomnym pewnie też nie cierpiała na przejedzenie.
Wychowała się w ciężkich warunkach i to kazało jeść jej wszystko i najlepiej na zapas .
Kiedyś przyczyniła się do tego, że przez sekundę uwierzyłam w duchy .

Musiałam zaznaczyć ' kiełbaski mięsne ' ale prawda jest taka, że sojową też by opędzlowała .

Posted

To chyba różniło Lajlę od wielu psich losów na tym forum - była szczęściarą i psem szczęśliwym .

Po szoku jakim była jej postępująca choroba i śmierć możemy wspominać zadowolonego z życia i siebie psa i to przywołuje uśmiech .

Lalka to była psica , która dostosowywała sią do każdych warunków , jeśli tylko przyzwoicie karmili, oczywiście :cool3: . Mieszkała w różnych miejscach na różnych kontynentach , jeździła samochodem, latała samolotem......

Wierzyła też chyba niezachwianą wiarą w swoją szczęśliwą gwiazde i przy okazji w nas . Mam nadzieję,że jej nigdy nie zawiedliśmy.

Raz postanowiła przetrzepać okoliczne śmietniki w nadzieii na znalezienie skarbu dziesięciolecia w rodzaju starej kości rosołowej i miała pecha bo jakas Nadgorliwość zgarnęła ją do schroniska .

Zanim się ją znalazło i wygarnęło minęło ze trzy dni . Wylazła ze schroniskowej budy z miną -' Hej, co za miejsce , mówię ci , ale jeść dawali , dało się wytrzymać ......i tak wiedziałam, że ktoś po mnie przyjdzie . Trochę tu śmierdzi, wiesz , więc zasuwamy do domu gdzie dasz mi coś jeść, no nie ? No, nie gap się na mnie tylko otwieraj drzwi samochodu i wio ! jedziemy do domu '.

Posted

Spowodowała, że raz w życiu, przez sekundę uwierzyłam w duchy .
Któregoś roku gościłam całą rodzinę w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia .
Późnym popułdniem wszyscy się rozjechali do swoich domów a pozostali domownicy udali się z dalszymi wizytami świątecznymi . Zostałam w domu ja i psy.
Ciemno się zrobiło a że byłam też swieżo po kolejnym locie i zmiana czasu dawała mi się we znaki położyłam się i usnęłam . Obudziło mnie szczękanie talerzy, uderzanie sztućców o zastawę i odgłosy ogólnej uczyty z mlaskaniem włącznie i zadowolonym pochrząkiwaniem . Mając w pamięci, że wszyscy goście i domownicy się rozjechali , a więc nie ma nikogo w domu i jeszcze w półśnie , całkiem na serio pomyślałam - o, rany boskie, duchy .
Ale w następnej otrząsnełam się i poszłam do pokoju gdzie zadowolona Lalka , która pościągała na podłogą zastawę , nawet nie czyniąc wielkich szkód, z łyżkami i widelcami , których nie sprzątnęłam , wylizywała i oblizywała z lubością resztki świątecznego obiadu czyniąc wiele hałasu - jak cały zastęp upiorów .
I tak raz w życiu, dzięki Lalce wierzyłam przez sekundę w duchy .

Posted

Piękne wspomnienia i wzruszająca historia. Leila miała szczęście w swoim psim życiu :calus:Biegaj Laleczko radośnie za Tęczowym Mostem i znajduj pod krzaczkami całą masę ulubionych smakołyków:Dog_run::angel:. Pozdrawiamy i trzymajcie się, wiem jak boli odejście 4-nożnego Przyjaciela :hand:

Posted

Bardzo dziękuję . Muszę powiedzieć, że po pierwszym szoku spowodowanego śmiercią Lalki powoli napływają wspomnienia szczęśliwych chwil spędzonych razem .

Nawet po śmierci ten pies wywołuje uśmiech - chociaż smutny - ale jednak uśmiech .

Posted

A jakie miała futro ! Jak u niedźwiedzia . Dużą głowę , klapnięte uszy , brązowe oczy i nóżki jak patyczki . Gdy była młoda to futro było jej ogromną ozdobą .
Czarne i błyszczące a ne jego tle od czasu do czasu błyskały białe kły i wywalał się czerwony jęzor . Jednym słowem - zły wilk z bajkio Czerwonym Kapturku . I tak większość ludzi ją odbierała he he . Jakieś dwa lata temu futro zaczęło tracić swój blask i wiedzieliśmy , że Lalka odchodzi .
Super było, gdy jeszcze wskakiwała na łóżko - wieczorem zerkała spode łba - bo mój mąż miewa ataki dyscyplinowania psów bo twierdzi, że się nie wysypia i od czasu do czasu wywołuje awantury i kontrowersje wieczorne i nie pozwala im włazić na łóżka - i udawała, że nic . Jak już wszyscy posnęli , wdrapywała się ciuchutko żeby nikt nie zauważył , ale co z tego jak czuło się nagle te 40 kg na lewej albo prawej nodze . Stąd kolejnego wieczoru znów miała zakaz włażenia do łóżka .
Za to rano było miło bo widziało się na wyrku wielkie, czarne futro niedźwiedzie , które można było sobie potarmosić . Przyjemne było życie z Lalką .

Posted

Lalka naprawdę była mądrym psem . Musiała zawsze sobie wszystko przemyśleć . Decyzji nie podejmowała pochopnie .

Zawsze zabawny był widok gdy w grę wchodził podryw - Lalka nie była obojętna na wdzięki płci przeciwnej - choć dzieci mieć nie mogła .

Najpierw machała ogonem , szczerzyła zęby w szerokim uśmiechu i 40 kilo na patyczkowatych nogach sunęło boczkiem, boczkiem do kawalera ......ku przerażeniu właściciela obiektu westchnień Laluchy . Najszczęśliwsza była oczywiście na wsi - w odróżnieniu od cymbała Stałego Rezydenta , nie oddalała się od domu , tylko pilnie czekała na kogoś kogo można by porządnie obszczekać .

To było takie straszne w jej ostatnie dni, gdy do końca chciała wypełniać swoje święte psie obowiązki - tak jak ona je rozumiała całe życie - jak starała się reagować gdy dzwonił dzwonek do drzwi lub gdy ktoś stał za drzwiami mieszkania - podnosiła się i szła w ich kierunku - pod koniec nie miała już siły szczekać .

Posted

Bóg dał Człowiekowi Psa-Przyjaciela z krótszym niż nasze życiem, aby Człowiek nauczył się, że jest nie tylko TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM (wg pięknego opowiadania, które mnie wzruszyło). I ja chcę w to wierzyć, bo muszę kiedyś znów spotkać moją ukochaną SYBI II, która czeka na mnie za Tęczowym Mostem już prawie trzy lata. Mam wprawdzie następczynię, Sybi III i Maję, przygarniętą ze schroniska, kocham je, ale miejsce, jakie w moim sercu zajmuje SYBI II zawsze pozostanie w Jej władaniu. Bardzo za Nią tęsknię :-(

Posted

Tak się czasami zamyślę i wspomnę nasza Lalkę chociaż ona podobno według mojej córki nazywała się Lajla czyli ' czarna' po arabsku a została przechrzszczona przeze mnie na Lalkę - jak to było gdy była młoda i wesoło sobie biegała podrygując kuperkiem i machając zawadiacko pięknym ogonem a potem przychodzą też wspomnienia jej ostatnich dwóch lat gdy częściowo ogłuchła ale cały czas tak bardzo starała się z nami być .........

Posted

Piękne wspomnienia! Mój ukochany Misio w październiku 2010r. przegrał walkę z rakiem. Ogarnęła mnie wielka rozpacz, nadal nie pogodziłam się z jego odejściem. Stwierdziłam jednak, że Misia już nie wskrzeszę, ale mogę dać dom jakiemuś biedakowi w potrzebie. I przygarnęłam wspaniałego, wesołego pieska, którego jedna z dogomaniaczek zgarnęła z ulicy.

Posted

Tak, z pewnością i my przygarniemy z czasem albo prędzej pewnego dnia stanie znów na naszej drodze - tak jak Lalka a przedtem Bobrek, Zenobiusz - .....ale jest na to chyba za wcześnie .

Lalka to był wielki, naprawdę wspaniały pies towarzyszący naszym dzieciom i nam od 10 lat - nie było łatwe patrzeć jak odchodzi .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...