zenobiusz flores Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Bezdomny chodził sobie z wózkiem sklepowym po ulicach Brooklynu w NY . Z jednej strony szły obok niego czarne, wilkowate psy i z drugiej strony też . Nie były wypieszczone ale na zabiedzone też nie wyglądały . I tak sobie egzystowali . Ale pewnego dnia bezdomny zniknął - być może zabrało go pogotowie a psy zostały wyłapane. Ale nie Lalka , o nie, nie ona . Była na to za inteligentna - ostatecznie urodziła się iwychowała na Brooklynie a to do czegoś zobowiązuje - postanowiła zagrać o coś więcej niż schronsko w którym po dwóch tygodniach byłałby uśpiona - i tak nie miała nic do stracenia - oprócz życia . I tak za dnia wyszukiwała kryjówki z których wychodziła tylko wtedy gdy naprawdę musiała zdobyć coś do jedzenia . Widziałam ją z okna swojej pracy - wyraźnie szukała jedzenia, ale była szybka jak błyskawica - zanim wyszłam żeby podzielić się z nią kanapką , już jej nie było . Grała o stawkę nie większą niż życie psa - ale jednak j e j życie . Nasze drogi skrzyżowały sie już za parę dni gdy wracałam z siatką zakupów do domu , Lalka kręciła sie na mojej ulicy wśród dzieci , które dawały jej jakieś resztki- musiała być bardzo głodna . Miałam w siatce puszki dla kotów i dałam ze dwie dzieciom żeby dały psu . Pies nie wykazał zbytniego zainteresowania moją osobą . Został z dziećmi . Ale musiała sobie coś szybko przekalkulować bo następnego dnia siedziała w krzakach przy domku w którym mieszkaliśmy . Zaraportowały ją dzieciaki i przez dwa dni była dokarmiana w tych krzaczorkach a potem została zaproszona do środka i jak postawiła łapę w korytarzu - tak została . Cicha , bezproblemowa , ale gotowa bronić domu i swoich ludzi przed wrogiem - listonoszem i takimi tam podejrzanymi kreaturami . Innych suk też nie lubiła - szczerzyła zębiska aż miło i pędziła w podskokach żeby przepłoszyś ewentualne rywalki . Bali się jej jednak przede wszystkim ludzie bo była czarna i miała wielkie, białe kły . Ale ona dla ludzi była słodka i łagodna jak baranek. Ustawiła sobie stałego rezydenta ale nie wiem czy można policzyć jej to w poczet zasług bo stały rezydent jest karczemnego , jamniczego wzrostu . Oprócz michy , dzieliła z nim przyjaźń i przyzwyczajenie . A my dzieliliśmy z nimi po równo nasze życie aż do 4 lutego tego roku , kiedy rak zmógł naszą Laluchę . Byłaś z nami tylko 10 lat a wydawało się , że byłaś i będziesz z nami zawsze . Teraz jest tylko pustka , Lalucho żegnaj . Quote
Igiełka Posted February 9, 2011 Posted February 9, 2011 piękny wpis Lalka* biegaj szczęśliwie za TM Quote
zenobiusz flores Posted February 9, 2011 Author Posted February 9, 2011 Lalucha to był porządny człowiek w skórze psa - i do tego taki kochany ! Dziękuję , Igiełko . Quote
zenobiusz flores Posted February 9, 2011 Author Posted February 9, 2011 Szła sobie Lalka przez życie Kradnąc mięsne kiełbaski Niech Jej w astralnym bycie Psi Bóg nie szczędzi swej łaski . Quote
Igiełka Posted February 10, 2011 Posted February 10, 2011 Każdy żegna się z Przyjacielem na swój sposób Quote
zenobiusz flores Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 Lalka to była szczęściara ale oprócz tego była też szczęśliwym psem . Jedzenie rzeczywiście wędziła gdzie się dało - to była pozostałość po tej głodówce jaką przeżyła gdy się ukrywała , poza tym przy bezdomnym pewnie też nie cierpiała na przejedzenie. Wychowała się w ciężkich warunkach i to kazało jeść jej wszystko i najlepiej na zapas . Kiedyś przyczyniła się do tego, że przez sekundę uwierzyłam w duchy . Musiałam zaznaczyć ' kiełbaski mięsne ' ale prawda jest taka, że sojową też by opędzlowała . Quote
zenobiusz flores Posted February 10, 2011 Author Posted February 10, 2011 To chyba różniło Lajlę od wielu psich losów na tym forum - była szczęściarą i psem szczęśliwym . Po szoku jakim była jej postępująca choroba i śmierć możemy wspominać zadowolonego z życia i siebie psa i to przywołuje uśmiech . Lalka to była psica , która dostosowywała sią do każdych warunków , jeśli tylko przyzwoicie karmili, oczywiście :cool3: . Mieszkała w różnych miejscach na różnych kontynentach , jeździła samochodem, latała samolotem...... Wierzyła też chyba niezachwianą wiarą w swoją szczęśliwą gwiazde i przy okazji w nas . Mam nadzieję,że jej nigdy nie zawiedliśmy. Raz postanowiła przetrzepać okoliczne śmietniki w nadzieii na znalezienie skarbu dziesięciolecia w rodzaju starej kości rosołowej i miała pecha bo jakas Nadgorliwość zgarnęła ją do schroniska . Zanim się ją znalazło i wygarnęło minęło ze trzy dni . Wylazła ze schroniskowej budy z miną -' Hej, co za miejsce , mówię ci , ale jeść dawali , dało się wytrzymać ......i tak wiedziałam, że ktoś po mnie przyjdzie . Trochę tu śmierdzi, wiesz , więc zasuwamy do domu gdzie dasz mi coś jeść, no nie ? No, nie gap się na mnie tylko otwieraj drzwi samochodu i wio ! jedziemy do domu '. Quote
zenobiusz flores Posted February 12, 2011 Author Posted February 12, 2011 Spowodowała, że raz w życiu, przez sekundę uwierzyłam w duchy . Któregoś roku gościłam całą rodzinę w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia . Późnym popułdniem wszyscy się rozjechali do swoich domów a pozostali domownicy udali się z dalszymi wizytami świątecznymi . Zostałam w domu ja i psy. Ciemno się zrobiło a że byłam też swieżo po kolejnym locie i zmiana czasu dawała mi się we znaki położyłam się i usnęłam . Obudziło mnie szczękanie talerzy, uderzanie sztućców o zastawę i odgłosy ogólnej uczyty z mlaskaniem włącznie i zadowolonym pochrząkiwaniem . Mając w pamięci, że wszyscy goście i domownicy się rozjechali , a więc nie ma nikogo w domu i jeszcze w półśnie , całkiem na serio pomyślałam - o, rany boskie, duchy . Ale w następnej otrząsnełam się i poszłam do pokoju gdzie zadowolona Lalka , która pościągała na podłogą zastawę , nawet nie czyniąc wielkich szkód, z łyżkami i widelcami , których nie sprzątnęłam , wylizywała i oblizywała z lubością resztki świątecznego obiadu czyniąc wiele hałasu - jak cały zastęp upiorów . I tak raz w życiu, dzięki Lalce wierzyłam przez sekundę w duchy . Quote
sybil Posted February 12, 2011 Posted February 12, 2011 Piękne wspomnienia i wzruszająca historia. Leila miała szczęście w swoim psim życiu :calus:Biegaj Laleczko radośnie za Tęczowym Mostem i znajduj pod krzaczkami całą masę ulubionych smakołyków:Dog_run::angel:. Pozdrawiamy i trzymajcie się, wiem jak boli odejście 4-nożnego Przyjaciela :hand: Quote
zenobiusz flores Posted February 12, 2011 Author Posted February 12, 2011 Bardzo dziękuję . Muszę powiedzieć, że po pierwszym szoku spowodowanego śmiercią Lalki powoli napływają wspomnienia szczęśliwych chwil spędzonych razem . Nawet po śmierci ten pies wywołuje uśmiech - chociaż smutny - ale jednak uśmiech . Quote
Igiełka Posted February 13, 2011 Posted February 13, 2011 wspomienia są najpiękniejsze i najcenniejsze.. Quote
zenobiusz flores Posted February 13, 2011 Author Posted February 13, 2011 A jakie miała futro ! Jak u niedźwiedzia . Dużą głowę , klapnięte uszy , brązowe oczy i nóżki jak patyczki . Gdy była młoda to futro było jej ogromną ozdobą . Czarne i błyszczące a ne jego tle od czasu do czasu błyskały białe kły i wywalał się czerwony jęzor . Jednym słowem - zły wilk z bajkio Czerwonym Kapturku . I tak większość ludzi ją odbierała he he . Jakieś dwa lata temu futro zaczęło tracić swój blask i wiedzieliśmy , że Lalka odchodzi . Super było, gdy jeszcze wskakiwała na łóżko - wieczorem zerkała spode łba - bo mój mąż miewa ataki dyscyplinowania psów bo twierdzi, że się nie wysypia i od czasu do czasu wywołuje awantury i kontrowersje wieczorne i nie pozwala im włazić na łóżka - i udawała, że nic . Jak już wszyscy posnęli , wdrapywała się ciuchutko żeby nikt nie zauważył , ale co z tego jak czuło się nagle te 40 kg na lewej albo prawej nodze . Stąd kolejnego wieczoru znów miała zakaz włażenia do łóżka . Za to rano było miło bo widziało się na wyrku wielkie, czarne futro niedźwiedzie , które można było sobie potarmosić . Przyjemne było życie z Lalką . Quote
Igiełka Posted February 15, 2011 Posted February 15, 2011 wyjątkowa mądrala jak bardzo brakuje Tych naszych czworonożnych Przyjaciół Quote
zenobiusz flores Posted February 16, 2011 Author Posted February 16, 2011 Lalka naprawdę była mądrym psem . Musiała zawsze sobie wszystko przemyśleć . Decyzji nie podejmowała pochopnie . Zawsze zabawny był widok gdy w grę wchodził podryw - Lalka nie była obojętna na wdzięki płci przeciwnej - choć dzieci mieć nie mogła . Najpierw machała ogonem , szczerzyła zęby w szerokim uśmiechu i 40 kilo na patyczkowatych nogach sunęło boczkiem, boczkiem do kawalera ......ku przerażeniu właściciela obiektu westchnień Laluchy . Najszczęśliwsza była oczywiście na wsi - w odróżnieniu od cymbała Stałego Rezydenta , nie oddalała się od domu , tylko pilnie czekała na kogoś kogo można by porządnie obszczekać . To było takie straszne w jej ostatnie dni, gdy do końca chciała wypełniać swoje święte psie obowiązki - tak jak ona je rozumiała całe życie - jak starała się reagować gdy dzwonił dzwonek do drzwi lub gdy ktoś stał za drzwiami mieszkania - podnosiła się i szła w ich kierunku - pod koniec nie miała już siły szczekać . Quote
Igiełka Posted February 18, 2011 Posted February 18, 2011 psiaki są doskonałymi towarzyszami naszego życia :) Quote
zenobiusz flores Posted February 18, 2011 Author Posted February 18, 2011 Ale tak szybko odchodzą . Quote
sybil Posted February 18, 2011 Posted February 18, 2011 Bóg dał Człowiekowi Psa-Przyjaciela z krótszym niż nasze życiem, aby Człowiek nauczył się, że jest nie tylko TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM (wg pięknego opowiadania, które mnie wzruszyło). I ja chcę w to wierzyć, bo muszę kiedyś znów spotkać moją ukochaną SYBI II, która czeka na mnie za Tęczowym Mostem już prawie trzy lata. Mam wprawdzie następczynię, Sybi III i Maję, przygarniętą ze schroniska, kocham je, ale miejsce, jakie w moim sercu zajmuje SYBI II zawsze pozostanie w Jej władaniu. Bardzo za Nią tęsknię :-( Quote
zenobiusz flores Posted February 19, 2011 Author Posted February 19, 2011 Tak się czasami zamyślę i wspomnę nasza Lalkę chociaż ona podobno według mojej córki nazywała się Lajla czyli ' czarna' po arabsku a została przechrzszczona przeze mnie na Lalkę - jak to było gdy była młoda i wesoło sobie biegała podrygując kuperkiem i machając zawadiacko pięknym ogonem a potem przychodzą też wspomnienia jej ostatnich dwóch lat gdy częściowo ogłuchła ale cały czas tak bardzo starała się z nami być ......... Quote
Gabi79 Posted February 19, 2011 Posted February 19, 2011 Piękne wspomnienia! Mój ukochany Misio w październiku 2010r. przegrał walkę z rakiem. Ogarnęła mnie wielka rozpacz, nadal nie pogodziłam się z jego odejściem. Stwierdziłam jednak, że Misia już nie wskrzeszę, ale mogę dać dom jakiemuś biedakowi w potrzebie. I przygarnęłam wspaniałego, wesołego pieska, którego jedna z dogomaniaczek zgarnęła z ulicy. Quote
zenobiusz flores Posted February 19, 2011 Author Posted February 19, 2011 Tak, z pewnością i my przygarniemy z czasem albo prędzej pewnego dnia stanie znów na naszej drodze - tak jak Lalka a przedtem Bobrek, Zenobiusz - .....ale jest na to chyba za wcześnie . Lalka to był wielki, naprawdę wspaniały pies towarzyszący naszym dzieciom i nam od 10 lat - nie było łatwe patrzeć jak odchodzi . Quote
Igiełka Posted February 19, 2011 Posted February 19, 2011 odejscie nigdy nie jest łatwe.. za to rozdziera serce Quote
zenobiusz flores Posted February 19, 2011 Author Posted February 19, 2011 Jeszcze nie raz mi zadrży ręka i serce i odżyją wspomnienia gdy przekroczę próg domu a tam będzie tylko jeden łeb do pogłaskania i jeden merdający ogon - a tyle lat były dwa . Quote
zenobiusz flores Posted February 20, 2011 Author Posted February 20, 2011 Tak, Laleczko , nie ma cię już i w tygodniu gdy jestem zabiegana zapominam o tym czasem , ale dziś znów wróciła świadomość straty . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.