Jump to content
Dogomania

SIENA - kłębek strachu w schronisku od 2007. Zabrze. Teraz uczy się domu.


Recommended Posts

Posted

Siena (5336)




Siena trafiła do schroniska 29 maja 2007.
Była radosną, energiczną suczką - młodziuteńką - nie miała nawet roku.

Wydawało się, że świat stoi przed nią otworem i za chwilkę, chwileńkę znajdzie się dla niej dom.

W którymś momencie Siena zaczęła się bardzo bać ludzi. Nie wiemy co się stało. Nikt nie pamięta jakiejś sytuacji, w której Siena mogłaby się przestraszyć. Niemniej, na widok wyciągniętej ręki dziewczyna rozpłaszcza się na ziemi.

Co ciekawe - jak ją zabrać na spacer - nie ma żadnego problemu! Ogon w górze,
wesołe bieganie tu i tam, szukanie tropów - no wszystko co normalny psiak lubi!
Siena jest średniego wzrostu. Urodziła się w drugiej połowie 2006 roku - więc jest jeszcze młoda, prawdopodobnie, gdyby ją wziąć do domu - błyskawicznie nabrałaby odwagi.

Bardzo należy jej się dom. Jest sympatyczna, bardzo łagodna, na pewno będzie się bardzo szybko rozwijać - jeśli tylko dostarczyć jej jakiś bodźców.
Niestety bardzo rzadko wychodzi na spacery, mieszka w boksie z psiakiem, który nie przepada za ludźmi. Niewielu pracowników wchodzi do tego boksu.

Tu albumik zdjęć Sieny http://bjuta.fotosik.pl/albumy/804627.html

Kontakt z Gosią (pracownikiem schroniska)

e-mail: [email protected]
tel.: 692-581-343




Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt "Psitulmnie"

ul. Bytomska 133, Zabrze-Biskupice

Biuro otwarte:

poniedziałek- piątek 10.00 - 17.00

sobota, niedziela, święta 10.00 - 15.00


tel. 32-271-47-97 (w godzinach pracy biura)














  • Replies 106
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ale nie wyciągałam jej z boksu - poprosiłam Pana (tego b. sympatycznego, niewysokiego). W ogóle straciłam odwagę po starciu Rego i Tutka i jak mi dziś Fistaszek z boksu nawiał ( i postraszył zębami Otka) , to już za każdym razem prosiłam Sandrę żeby mi jakiegoś odstawiła i następnego dała...

A zdjęcie Sieny znalazłam dziś w pięknym zbiorze Anny Csernak




Tu z Korą z przodu.

Posted

Jestem na zaproszenie. Piękna mała, trochę umaszczenie ONkowate. Może ciotki od ONków by się tu przydały? Umie ktoś zrobić allegro? Ja niestety tylko ogłoszenia takie zwykłe umiem.

Posted

Dostałam PW od Bjutki. Żal jej strasznie. Rozumiem, że szukamy domu dla niej? Myśle, że gdyby częściej przebywała z człowiekiem, nabrałaby ufności i pozbyłaby sie lęku. Wiem, ze znalezienie domu graniczy z cudem, ale trzeba spróbować.

Posted

Dziękuję za wejście na wątek! :) Postaram się następnym razem zabrać kamerę. Ten jej lęk jest dziwny - tylko w schronisku. Poza bramą, mogłam ją dotykać i traktowała to - dość obojętnie. W każdym razie, nie kładła się ze strachu. Zrobiłyśmy naprawdę długi i fajny spacer - ponad pół godziny na pewno, były i smaczki obwąchiwanie psiaków i szukanie tropów i jak wróciliśmy do schroniska i się schyliłam, żeby odpiąć jej smycz - to się rozpłaszczyła jakby się mnie panicznie bała. Gdyby to było inne schronisko - to bym myślała, że ktoś jej wlał, ale w Zabrzu to niemożliwe - musi mieć jakieś skojarzenie. Np. mój Filip ze wsi - nie przejdzie przez drzwi, jak stoi tam człowiek i to mogę być ja - ukochana pańcia - no nie przejdzie. Próg musi być wolny. Dziwne.

Posted

Sienka ma chyba to co większość psów, które tafiają w bardzo młodym wieku do schronisku (Siena nie miała nawet roczku - może z 8 miesięcy?), a potem przez długi długi czas tam mieszkają i mają ograniczony kontakt z człowiekiem :-( To samo było z Cecylką, a ta w schronisku spędziła mniej, bo rok w boksie i efekt był bardzo podobny :-( Teraz kiedy trafiła do domku okazało się, że ma silny lęk separacyjny, nikt nie chciał nad nią pracować i oddali spowrotem... Cecylka wróciła oczywiście cała wystracha, ale teraz przebywa cały czas z ludźmi i jest już dużo lepiej. Kiedy wyciagłam ją na pierwszy spacer (jeszcze przed adopcją) to toszła na smyczy prawie czołgajac się, kiedy wyciągałam do niej ręke to zaraz rozplaszczała sie....

Posted

mi się wydaje, że sens jest - tylko wiadomo musi to być domek w jakims stopniu doświadczony :) Nie wiem jakim Siena jest konkretnie typem, bo każdy psiak jest inny, ale Cecylka np. na dzień dzisiejszy wskakuje mi na kolana i daje buziaki ;)
Siena niby zwykły kundelek, ale ma coś w sobie... Może się uda?

Posted

Cioteczki, czyli co; ruszamy z ogłoszeniami? Jeżeli tak, to wykupię Sience pakiet 50 ogłoszeń na bazarku ogłoszeniowym.
Tylko mam prośbę; czy któraś z Was mogłaby napisać krótki tekst, ale taki, żeby już od pierwszego zdania łamał zatwardziałe serca.

Posted

Jakieś 10 lat temu byłam w Krakowie na spacerze koło Zakrzówka i "wdepnęłam" do schroniska.. Coś mnie podkusiło :) Siedziała tam w ostatniej klatce, na obserwacji owczarka długowłosa (100% Pies Cywil) na sznurku, przy budzie - sierść miała jak żubr po zimie, była chuda i przestraszona. Bała się kichnięcia. Pracownik powiedział, że jest agresywna, właściciel oddał ją bo atakowała go i zagryzła psa. Czekała na uśpienie. Siedziałam z nią jakieś 3 godziny, w końcu podeszła do płota, siadła i oparła się o kratę bokiem, zaczęłam ją drapać, mruczała jak kot ale pyska się bała w moją stronę obrócić. Wszyscy się jej tam bali, zapytałam jak ją karmią, sprzątają - zakłdają pętle na kiju na głowę, ona się rzuca i szczeka. Nie ma kontaktu z człowiekiem od dwóch miesięcy, odkąd tu przyjechała. Poprosiłam o jakąś smycz, zapięłam jej przez otwór w siatce, po czym otworzyłam drzwi jej klatki z sercem na ramieniu, a ona.. wyszła jak gdyby nigdy nic, przeszła koło mnie, podniosła ogon i dalej w trawę, wąchać, siusiać i merdać kitą :)) Pogłaskałąm ją, nie zareagowała, podrapałam, zaczęła kręcić tyłeczkiem, no to zaczęłam ją paść na trawie i wyrywać kępy obwisłego futra i tak zaszłyśmy pod okno weterynarza. Ten jak nas zobaczył aż krzyknał, pracownicy z daleka mnie wołali, żebym dała sobie spokój, w przyszłym tygodniu ją uśpią.
Wzięłam zastraszoną, zaszczutą, niekochaną dziewczynkę do domu (mieszkałam w wynajmowanym mieszkaniu i nie mogłam mieć psa, więc wiedziałam, że biorę ją na DT). Pod prysznic wejść nie chciała ale całe podwozie mi w domu pokazała i mogłam ją do woli szczotkować, drapaść, kłaść się na jej brzuszku i całować ją :))
Chodziłyśmy na spacerki z innymi psami, przepięknie się bawiła!! Zero agresji, jak szczeniak, a jak strasznie ciągnęła do psów!! Aż piszczała! Od razu zaczęła chodzić przy nodze, bez komendy, można ją było puszczać ze zmyczy ale nie daj Boże, jak ktoś się chciał ze mną przywitać - w ułamek sekundy zęby na kostce. Do domu też raczej już żadna sąsiadka nie weszła :))
Także z nieśmiałego, zastraszonego, "agresywnego" i opuszczonego stworzenia, które siedziało w schronie wyszła na zewnątrz pełna życia, karna, wesoła i ufna sunia - Sonia. W ciągu miesiąca znalazłam jej dom, daleko, pod Wrocławiem, w Oleśnicy. Wzięli ją ludzie dla córki, która dopiero dostała się na studia i chciała psa. Cała rodzina Sońkę oglądała przed odebraniem: babcia, ciotki, matka, ojciec, brat ale ojciec najmniej ja chciał.. I wiecie co? Przez długi czas później dostawałam listy od Soni ze zdjęciami, pisane ręką.. Taty! Została Córusią Tatusia!! Jak boni-dydy - nie rostawali się podobno na krok!!
Jeszcze dziś, po 10 latach, jak o tym piszę, mam spocone oczy ale w psa trzeba wierzyć, nie wolno wierzyć w oszczerwstwa właściciela, któremu pies się znudził. A może on psa po prostu źle traktował i przy innym właścicielu to będzie już INNY pies? Jaka akcja, taka reakcja - mawiał mój nauczyciel fizyki :)
Życzę Sienie, żeby znalazła taki dom i kochających ludzi, jak znalazła "moja" Sońka :)

Jeśli właściciele Soni to czytają, odezwijcie się proszę, bo podczas przeprowadzki zagubiłam wszystkie swoje stare listy!
Pozdrawiamy, Anka & Abra

Posted

Piękna opowieść z cudownym zakończeniem. Gdyby nie Ty Aniu, Sonia byłaby już za TM. Każdy psiak zasługuje na szansę. Bywając na różnych wątkach, "widziałam" historie psów, wydawałoby się bez żadnej nadziei, a jednak zakończonych happy endem. Dlatego Siena też zasługuje na taką szansę !!!

Posted

Oj tak - bezwzględnie! Wybiegam teraz na urodziny chrześniaka. A jak wrócę to postaram się ten tekst z allegro jakoś zmodyfikować. W sumie za dużo o Sienie nie wiadomo. Np. nie wiem jaki jest jej stosunek do psiaków. Jednego na samym początku mi pogoniła, ale potem nie było najmniejszego problemu... Hm...

Posted

Bjuta napisał(a):
Dziękuję bardzo!!! Wybiegam jeszcze na zajęcia - ale wieczorem to już na bank!

Widzę Bjutko, że dbasz o kondycję fizyczną; ciągle w biegu !!!!
Jeżeli chodzi o tekst, to spokojnie. Kolejka jest długa, więc to trochę potrwa.

Posted

A ja siedzę, myślę i cholera nic... Nic nie potrafię napisać! Przecież to mi się nie zdarza!!! Za mało ją znam po prostu... :( Chyba zresztą nikt jej tak naprawdę nie zna. Jest w dosyć trudnym boksie. Eh...

Posted

Popatrz, za kratami widać wychudłe ciałka o mądrych oczach... Pytasz - śpią...? Odpowiem...tak, śnią o domu, który kiedyś był, lub którego nigdy nie miały, o porannych pieszczotach, o własnym panu, który przecież mówił, że kocha, o wspólnych zabawach i spacerach do lasu...
Nad tym mrocznym miejscem unosi się dziwna aura... Słyszysz? Słychać szczekanie, które co chwilę przecina bolesne wycie i skomlenie...
Siena trafiła do takiego miejsca, nie mając nawet roku. Była wówczas radosną i energiczną suczką. Wydawało się, że świat stoi przed nią otworem i za chwilę znajdzie się dla niej dom. Minęło jednak 3 lata. Siena powoli traciła nadzieję, aż w którymś momencie, zaczęła się bardzo bać ludzi. W schroniskowym boksie, zachowuje się tak jakby przepraszała, że żyje, jest przerażona. Poza nim jest zupełnie inna; wesoła, lubi sie bawić i biegać.
Jest średniego wzrostu. Bardzo tęskni i czeka na tego jedynego człowieka...
Ta cudowna sunia przebywa w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt "Psitulmnie" w Zabrzu.
Kontakt:
[SIZE=2]e-mail: [email protected]
tel.
do Gosi 692-581-343

Bjutko, skleciłam coś takiego. Może łatwiej będzie Ci skorygować lub uzupełnić gotowy tekst.

Posted

Havanko - bardzo Ci dziękuję! :loveu: To może niech na razie idzie Twój tekst bez żadnych zmian - i tak ją ogłaszajmy przez jakiś miesiąc. Ja przez ten miesiąc postaram się raz na tydzień z Sieną wychodzić i ją poznać i potem napiszę tekst - konkret. Ja w poetyckich się gorzej czuję - a one mogą być bardzo skuteczne! :lol:

Posted

Dziewczyny! Te Wasze teksty są rozbrajające! Jak trafiam na takie ogłoszenie w pracy, to zanim zacznę je czytać, zamykam drzwi, żeby nikt nie widział jak ryczę, a nie da się inaczej. Chwytaja za serce i nie pozwalają siedzieć z założonymi rękoma. Tak trzymajcie! Jak się cieszę, że tu trafiłam, mam nadzieję, że też będę mogła jakoś pomóc :)
A.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...