Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 109
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Paulina78']O co chodzi z oszołomami? Kurcze czemu ja tak daleko... Gubię się już zupełnie w tej historii...[/QUOTE]


bo "oszołomami" Majaa nazywa generalnie wszystkich ,którzy nie podporządkują się w swoim działaniu jej albo... mnie:diabloti::evil_lol: i tu chodzi raczej o całokształt psiej działalności na tym terenie ,a nie konkretnie tylko o tę historię także nie przejmuj się ,że się "gubisz" bo to lokalne sprawy,w których ja też się często gubię;)

Posted

[quote name='Majaa']

Domyślam się (99%) jednak co to za bernardynka Od piątku planje najazd emocjonalny na tych lekarzy, którzy twierdzili kiedyś że "problemu nie ma, albowiem bernardynką zajęła się[/QUOTE]


chyba nie dokończyłaś zdania ale wiadomo co chodzi ;) ja też pamiętam zawiadomienia o tej bernardynce i na wiadomość kto ją przygarnął w zasadzie odetchnęłyśmy z ulgą obydwie bo jakby to duuuży problem. Natomiast żadna z nas nie pofatygowała się ,żeby sprawdzić jak to wygląda w realu,zresztą powodów za bardzo nie było skoro to miała być osoba bardzo pro zwierzęca i do tego lekarka...ale przyznaj,że nie znałyśmy jej osobiście i pewnie jakbyśmy poznały to pewnie inaczej by się to potoczyło:shake: oczywiście jeśli chodzi o zwierzęta.
Ta historia to kolejny dowód ,że nieważne kim jest osoba przygarniająca zwierzę trzeba trzymać się zasad zwłaszcza jeśli chodzi o sterylizacje.
Pamiętam jak nie chciałam wydać boksera Ali ,mimo że miałam straszne kłopoty z nim wychowawcze, facetowi ,który był jakimś tam znanym szefem kliniki weterynaryjnej :crazyeye: ale miał wątpliwości co do kastracji:crazyeye:

Posted

[quote name='mrs.ka']bo "oszołomami" Majaa nazywa generalnie wszystkich ,którzy nie podporządkują się w swoim działaniu jej albo... mnie:diabloti::evil_lol: i tu chodzi raczej o całokształt psiej działalności na tym terenie ,a nie konkretnie tylko o tę historię także nie przejmuj się ,że się "gubisz" bo to lokalne sprawy,w których ja też się często gubię;)[/QUOTE]
I tu się mylisz i doskonale o tym wiesz.:evil_lol:
Dla mnie każdy, kto działa z odrobiną rozsądku i wiedzy poradzi sobie z każdym problemem. A wówczas się dogadamy napewno
Dla przykładu w tej sytuacji - odebrałam kilka telefonów od osoby przez lata odpowiedzialnej za tragiczną sytuację "na Martenowskiej" (jest wątek na dogo - dostałam link), która błagała wręcz, że jeśli sama nie zabiorę się za to , niech wpłynę na np. mrs.ka:-o:-o:-o lub choćby Anię 102" Tak się składa,że nie mam ani czasu, ani przede wszystkim, ochoty na wpływanie na kogokolwiek to po pierwsze, a po drugie osoby,które nie załatwiły swoich problemów ze zwierzętami, nie mają prawa odzywać się w kwestii kolejnych
Ja się wycofałam ze współpracy dużo wcześniej, bo nie mogłam sobie na to dłużej pozwolić czasowo i finansowo!
Obiektywnie rzecz ujmując do sprzątania, po beznadziejnych decyzjach wielu osób byłyśmy my we dwie - ja i mrs.ka,czego efekty zbieramy po dzień dzisiejszy! Vide Braks!

Posted

[quote name='mrs.ka']chyba nie dokończyłaś zdania ale wiadomo co chodzi ;) ja też pamiętam zawiadomienia o tej bernardynce i na wiadomość kto ją przygarnął w zasadzie odetchnęłyśmy z ulgą obydwie bo jakby to duuuży problem. Natomiast żadna z nas nie pofatygowała się ,żeby sprawdzić jak to wygląda w realu,zresztą powodów za bardzo nie było skoro to miała być osoba bardzo pro zwierzęca i do tego lekarka...ale przyznaj,że nie znałyśmy jej osobiście i pewnie jakbyśmy poznały to pewnie inaczej by się to potoczyło:shake: oczywiście jeśli chodzi o zwierzęta.
Ta historia to kolejny dowód ,że nieważne kim jest osoba przygarniająca zwierzę trzeba trzymać się zasad zwłaszcza jeśli chodzi o sterylizacje.
[/QUOTE]

Zdanie się nie dokończyło, bo 4 x przeklajałam posta aby się ukazał, ale masz rację wiadomo o co chodzi!

Masz rację znów! Mogę sobie tylko pluć w twarz Czasu nie cofnę niestety ..... ;(

Jak pisałam wcześniej - po osobach, które mi powiedziały, że mogę być spokojna o dom dla tej bernardynki, pojadę sobie emocjonalnie - nic innego mi nie pozostało.

Utwierdzam się jednak w przekonaniu, że słuszną decyzją było odseparowanie się od tzw. większości prozwierzęcych, pozbawienie się zaufania do wielu kolejnych osób ............. kilka z tych osób tam było - nic złego wówczas nie widzieli. Doszło do tragedii i mamy taki, a nie inny wątek!

Posted

Dzisiaj potwierdził lekarz wet. z Wąchocka zlecenie na sterylizację kocic :) Będę je prawdopodobnie osobiście dowozić
Paulina78 rozmawiałam w końcu z Panią ale nic nie ustaliłyśmy,po sterylkach będę miała więcej info o kotach a przynajmniej bedę wiedziała, który to kot a która kotka bo z tym mam nawet problemy.
Podeślę Ci zdjęcia to wstaw na miau. Ok?
Majaa ale osoba w połowie odpowiedzialna za sytuację psów na martenowskiej nie żyję a ta druga po prostu ma inne metody działania a chyba nie można jej zarzucić, że się nie stara

Posted

[quote name='Ania102']Majaa ale osoba w połowie odpowiedzialna za sytuację psów na martenowskiej nie żyję a ta druga po prostu ma inne metody działania a chyba nie można jej zarzucić, że się nie stara[/QUOTE]
Aniu TO NIE TAK!!!!!!! Osoba wg Ciebie odpowiedzialna w połowie za sytuację psów na martenowskiej nie żyje, to fakt. Poznaj historię tych psów ...... i osób które od początku w tym uczestniczyły, zrozumiesz wiele wówczas ......... i może zrozumiesz mój sceptycyzm w stosunku do tej historii oraz historii psów z Martenowskiej
Ale to nie wątek do dyskusji nt. temat

Posted

Ania102 napisał(a):
Dzisiaj potwierdził lekarz wet. z Wąchocka zlecenie na sterylizację kocic :) Będę je prawdopodobnie osobiście dowozić
Paulina78 rozmawiałam w końcu z Panią ale nic nie ustaliłyśmy,po sterylkach będę miała więcej info o kotach a przynajmniej bedę wiedziała, który to kot a która kotka bo z tym mam nawet problemy.
Podeślę Ci zdjęcia to wstaw na miau. Ok?
Majaa ale osoba w połowie odpowiedzialna za sytuację psów na martenowskiej nie żyję a ta druga po prostu ma inne metody działania a chyba nie można jej zarzucić, że się nie stara


Trafiłam tutaj z miau.

Jeżeli koty są chore, mają koci katar, chore uszy (tyle tu wyczytałam), to nie powinny być poddawane operacji pod narkozą! Litości, najpierw trzeba je wyleczyć, bo to może się skończyć tragicznie.

Posted

Dziekuje, ze troche z miau jest zainteresowania, z mojej strony zrobilam co moglam, poinformowalam wszystkie kociary ;) jakie znam i podalam numery Ani - co bedzie dalej, na to juz nie moge wplynac :shake:
Sytuacja jest nielatwa i wszyscy to wiemy ...

Posted

Jana-J wet najpierw oceni ich stan i zakwalifikuje do zabiegu o to się nie martw.
Paulina dzięki wielkie za pomoc, niestety póki co nic nie wynikło. W najgorszym wypadku zwierzaki zostana na miejscu ale przynajmniej nie będzie ich więcej. A karmą uda się jakoś wspomóc mam nadzieję.

Posted

Ania102 napisał(a):
2 kocice prawdopodobnie pojadą do kociego azylu. Bedzie potrzebny transport. Najpierw czekamy na sterylkę.


Wyniklo tylko,ze jada 2 koty :) dobre i to :)
No niestety Dogo tez mogloby ruszyc jakies znajomosci i pomoc, ja zrobilam ile moglam :(

Posted

Dzięki Ci wielkie Paulina, po sterylce pojadą jak nic się nie zmieni. Mam do Ciebie tylko prośbę mogłabyś na miau napisać o transporcie? do konstancina, do radomia dowieziemy jakoś.

Posted

Ania102 napisał(a):
Dzięki Ci wielkie Paulina, po sterylce pojadą jak nic się nie zmieni. Mam do Ciebie tylko prośbę mogłabyś na miau napisać o transporcie? do konstancina, do radomia dowieziemy jakoś.

...jasne Aniu, zaraz napisze! Dzwonilas do mnie - a ja dzis zalatana na maxa, psy mi sie pochorowaly :( Biegunki, wymioty! I jeszcze kot chory, nie piszac o synu :(

Posted

Byłam dzisiaj u zwierzaków. Koty bardzo lgną do człowieka ale dzisiaj było ich tylko 4- nie wiem co zresztą. Sterylizacja kocic ustawiona na piątek, więc transport najwcześniej za półtora tygodnia. Miejsce docelowe - KOCI AZYL- Konstancin, porozmawiam z tatą Oli- on jeździ do wawy może by je zawiózł.
Psy bez zmian. Ktoś niby miał wziąść jednego ale jest na miejscu.

Posted

Wczorajsza akcja "kury" zaowocowała 4 sztukami, które w drodze do nowego kurnika ucichły dopiero jak im włączyłam muzykę. i jak to w naturze bywa najmniejszy wzrostem pcha się na najwyższą grzędę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...