saganka Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 A jaka byla podstawa podawania furosemidu? Zatrzymywal wode w organizmie? Quote
danal1983 Posted September 12, 2010 Author Posted September 12, 2010 saganka napisał(a):A jaka byla podstawa podawania furosemidu? Zatrzymywal wode w organizmie? żeby częściej siusiał... wczoraj podjechalam do lecznicy zeby zabrac jego wyniku moczu, o które pytałas jestem zupełnym laikiem i ignorantem w sprawach medycyny, jednoczesnie zalezy mi na Balim, prosze rozszyfruj to ph. 6,0, bialko, c.własciwy 1,015 poziom kreatyniny początkowo 6,46, mocznika ponad 300, nastepne badanie kreatynina 4,5, mocznik ponad 200,nastepne kratynina spadla do 4,2, mocznik tez troche spadł, ostatnie badanie 10.09 -mocznik 222, kreatynina 6,79 Quote
danal1983 Posted September 12, 2010 Author Posted September 12, 2010 saganko, czy Bali ma szansę? Ja w lecznicy nie kwestionuje podawanych leków ani diagnozy, poniewaz zupelnie sie na tym nie znam, ufam, że ci lekarze(wiekszosc, bo nie wszyscy ) to fachowcy i wiedza co mówią. Stosowałam sie do wskazówek, codziennie dwa razy jezdzilam na kroplowke na przeplukanie, do kroplowki dostawal , jak juz pisalam furosemid, poczatkowo przeciwobolowow tez metacam. oprocz tego rozpuszczam mu w wodzie ipakitine i podaje do pyszczka ze strzykawki. karme renal próbuje mu przemycac, ale wyjątkowo nie chce jej jesc. weci po badaniu usg i ostatnim badaniu krwi pod kątem mocznika i kreatyniny, zdecydowali, że te kroplowki nie pomogły, że inne psy reaguja już po trzech dniach przeplukiwania i mają zdecydowanie lepsze wyniki a on ma jeszcze gorsze... widzieli , że ja jestem bliska płaczu, powiedzieli, że mam mu podawac w dalszym ciagu ipakitine i ze zobaczymy ale widzialam po ich minach,że to juz przegrana walka... kilka razy uslysZalam, że z takim poziomem mocznika i kreatyniny to juz wielu wetów zaleca eutanazje, gdyz nerki sie nie regenerują i jedynym ratunkiem byłby przeszczep albo dializy... kolezanki rowniez maja mnie chyba za niespełną rozumu osobe, która na siłę chce utrzymac przy zyciu psa, który cierpi i którego nie da sie wyleczyc ale wierzcie mi...mam wrazenie, że on lepiej sie czuje niz jeszcze tydzien temu. juz od piatku jest bez kroplowki, jego stan sie nie pogarsza, wrecz przeciwnie. jest bardziej ożywiony, podnosi łapke przy siusianku na polu, biega z podniesionym ogonem, czasem zamerda ogonem na moją kotkę... Quote
saganka Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 Prosze przeslij mi na maila skany jego wynikow, wszytskich, od poczatku, z opisem usg - skonsultuje to u dr Neski Nie wiem, co w opise oznacza samo bialko - czy sa przy tym jakies plusy? albo ilosc? czy kreska,ze nie ma? czy jest w opisie,ze jest bialko? Ciezar wlasciwy niski. Odczyn ok. Quote
saganka Posted September 12, 2010 Posted September 12, 2010 A co do tego,ze starasz sie mu pomoc - tak, nie wyleczysz go, ale mozesz jeszcze mu przedluzyc zycie i wcale nie oznacza to jego cierpienia. Wszystko zalezy, jak sie bedzie go prowadzic.. I przez kogo,bo prawda jest,ze nie wszyscy potrafia leczyc w Polsce chore nerki. Bardzo czesto te nerki dobijaja. Tak jest na przyklad w przypadku furosemidu, naduzywanego u nas. W kazdym razie - nie ma co gdybac, trzeba sie poradzic u specjalisty. Quote
danal1983 Posted September 12, 2010 Author Posted September 12, 2010 saganka napisał(a):Prosze przeslij mi na maila skany jego wynikow, wszytskich, od poczatku, z opisem usg - skonsultuje to u dr Neski Nie wiem, co w opise oznacza samo bialko - czy sa przy tym jakies plusy? albo ilosc? czy kreska,ze nie ma? czy jest w opisie,ze jest bialko? Ciezar wlasciwy niski. Odczyn ok. mamy w lecznicy zalozony specjalny zeszycik ,w którym wpisywane sa wszystkie leczone przez nas zwierzaki, wyniki ich badan i podawane lekarstwa, nie mam pojecia, czy zachowuja wydruki, dlatego wczoraj kazalam sobie przepisac z zeszytu te wyniki. co do usg, nie było zadnego opisu. po prostu wet powiedzial mi, co widzi. z tym badaniem moczu bylo tak,że robiono go w trakcie gdy Bali dostawał kroplówki, nie wiem, czy kroplowki mogly miec wplyw na to ze wyniki wyszly ok? bo wet mowila , że mocz jest ok... poprosze jeszcze jutro kolezanke,żeby zapytala w lecznicy czy mają te wydruki i co z tym białkiem saganko, czy znasz kogos, kto mógłby się zając Balim odpowiednio? nawet jesli mialby to byc platny tymczas, to moze udaloby mi sie zebrac pieniazki Quote
saganka Posted September 13, 2010 Posted September 13, 2010 Kochana, obok lecznicy dr Neski jest hotelik, ale raczej drogi.. To bogate miasto, Konstancin, ale leczenie mialby najlepsze w tym kraju. Ale to ona musialaby sie na to zgodzic. Wiem, ze czasem maja tak i lecza wlasciwie za darmo, albo za pieniadze z puszki, do ktorej wrzucaja grosik pacjenci, bidy znajdowane przy drodze. Ale hotelik do nich nie nalezy. Mysle, ze najlepiej by bylo, zeby ona nam go najpierw skonsultowala i powiedziala o rokowaniach. Quote
danal1983 Posted September 13, 2010 Author Posted September 13, 2010 saganka napisał(a):Kochana, obok lecznicy dr Neski jest hotelik, ale raczej drogi.. To bogate miasto, Konstancin, ale leczenie mialby najlepsze w tym kraju. Ale to ona musialaby sie na to zgodzic. Wiem, ze czasem maja tak i lecza wlasciwie za darmo, albo za pieniadze z puszki, do ktorej wrzucaja grosik pacjenci, bidy znajdowane przy drodze. Ale hotelik do nich nie nalezy. Mysle, ze najlepiej by bylo, zeby ona nam go najpierw skonsultowala i powiedziala o rokowaniach. tak, juz prosiłam kolezanke , żeby zabrala jego wyniki kiedy bedzie w lecznicy. musi trafic na odpowiedniego weta. czy konstancin lezy pod wawą? tak bardzo chcialabym , żeby Bali został z nami, wiem, że juz sie przywiązał, podchodzi do babci i kładzie jej łepek na kolanach, to takie wzruszające niesamowicie... nie moge jej jednak tak bardzo obarczac obowiązkami. wystarczy, że na 40m sa dwa nasze psiury i kot. A przy balim jest troche pracy , ponieważ on sie zalatwia w domu, siusia bardzo duzo i nie sposób za kazdym razem zdążyc ze spacerem. A mnie całymi dniami nie ma w domu:( Gdyby jednak trafił mu sie domek/dt/hotelik ze wspaniała opieką, byłabym spokojna. Nie wiem, czy ma szanse na adopcje ze schronu? Ostatnio trafiła sie dziewczyna ,ktora adoptowala naszego ślepego Tweetiego i teraz będzie posucha. Nastepna osoba chcaca adoptować "nieadopcyjnego"psa pojawi sie pewnie za rok...;/ Quote
wojtuś Posted September 15, 2010 Posted September 15, 2010 Jestem Danusia, poczytałem o Balim, a myślę - te wszystkie wyniki jakie ma, trzeba by zebrać i pojechać na konsultację do Dr Neski, może jeszcze tam ponowić któres badania- wg uważania Dr. Saganka dzięki za rady:) Pozdrawiam Wszystkich Quote
danal1983 Posted September 15, 2010 Author Posted September 15, 2010 do wczoraj Bali był ok. wczoraj w nocy znowu miał ten dziwny atak, który tak mnie wystraszył w poprzedni weekend... atak wygląda tak: bali cały sie trzęsie, jego ciało drętwieje, leży, ślini się, robi kupę, próbuje sie ruszać,ale wykręca mu kończyny,kłapie pyskiem, piszczy, mam wrażenie, że wtedy bardzo cierpi. wczorajszy atak trwał ok 10 minut chyba, wydaje mi sie, że długo. jedyne, co mogłam zrobic, to byc przy nim i delikatnie go uspokajać. po ataku nastepuje faza gryzienia, bali łapie co popadnie do pyska i mocno zaciska. Wczoraj była to gazeta wyciągnięta spod stołu, folia aluminiowa, pysk Nero, kocicy nie zdążył złapać. Biega po całym domu, dośc szybko, wciska sie w kąty. Wczoraj wszystko to trwało ok dwie godziny... co to może być? czy to wynik zatrucia organizmu i mózg płata takie "figle", co to jest????? Pomóżcie zebrać pieniązki na konsultacje u dr Neski. Nie wiem dlaczego tak bronie się przed ta ostateczna decyzja o eutanazji? Może słuszne jest to, co radzą weci? Wczoraj, gdy patrzyłam na jego cierpenie, myslalam ze może tak bedzie lepiej ale pamięc o tym , jak bali siedobrze czuł ( a przynajmniej takie stwarzał pozory) w ub tygodniu, nie daje mi spokoju i nie pozwala takiej decyzji podjąc. Może jest jeszcze dla niego szansa?? Quote
Ulaa Posted September 15, 2010 Posted September 15, 2010 Ja nie umiem nic powiedzieć, ani poradzić...Współczuję Ci takiego dylematu :( Ale jakąkolwiek decyzję podejmiesz - będzie ona słuszna... Bali na koniec poznał co to dom i miłość, opieka... Napewno jest szczęśliwy... Oby tylko cierpienie nie przesłoniło mu tego szczęścia... Tak mi smutno i przykro. Kochany staruszek :( Saganko, co o tym myślisz? Czym mógł być spowodowany ten atak? Quote
DorkaWD Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 Nie mam Waszej wiedzy i doświadczenia... ale miałam swego czasu bokserkę Viki z chorobą nowotworową. Viki została uśpiona w lutym, gdyby pożyła do maja to odeszłaby jako jedenastolatka. Viki funkcjonowała normalnie do czasu aż nerki zostały zaatakowane - wówczas poszło już bardzo szybko. Pozostałe organy w przeciągu tygodnia się zbuntowały i w efekcie byliśmy świadkami podobnych ataków (ale bez napadu agresji, chyba była już zbyt słaba). Mój królik - Kluska (lat 7) miał stan zapalny... Ząb (w samym tyle) wrósł mu i zrobił się ropień na policzku. Miał operację. Po operacji antybiotyk i nerki nie wytrzymały... Niestety ten odszedł w lecznicy, w nocy... sam! Do tej pory żałuję, że nie zdecydowałam się go uśpić... Tu też trwało to tydzień - tydzień kroplówek, płukania rany (policzek musiał być otwarty). Niestety ja mam przegrane sprawy z nerkami u zwierząt w podeszłym wieku, więc pewnie tylko z tego powodu zdecydowałabym się na zastrzyk... Ale, to się tylko tak łatwo mówi, gdy sprawa nie dotyczy własnego lub prawie własnego zwierzęcia... Ostatnie słowa z "Ptasiek" W. Wharton "Ale próbować warto" Quote
wojtuś Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 [quote name='danal1983']do wczoraj Bali był ok. wczoraj w nocy znowu miał ten dziwny atak, który tak mnie wystraszył w poprzedni weekend... atak wygląda tak: bali cały sie trzęsie, jego ciało drętwieje, leży, ślini się, robi kupę, próbuje sie ruszać,ale wykręca mu kończyny,kłapie pyskiem, piszczy, mam wrażenie, że wtedy bardzo cierpi. wczorajszy atak trwał ok 10 minut chyba, wydaje mi sie, że długo. jedyne, co mogłam zrobic, to byc przy nim i delikatnie go uspokajać. po ataku nastepuje faza gryzienia, bali łapie co popadnie do pyska i mocno zaciska. Wczoraj była to gazeta wyciągnięta spod stołu, folia aluminiowa, pysk Nero, kocicy nie zdążył złapać. Biega po całym domu, dośc szybko, wciska sie w kąty. Wczoraj wszystko to trwało ok dwie godziny... co to może być? czy to wynik zatrucia organizmu i mózg płata takie "figle", co to jest????? Pomóżcie zebrać pieniązki na konsultacje u dr Neski. Nie wiem dlaczego tak bronie się przed ta ostateczna decyzja o eutanazji? Może słuszne jest to, co radzą weci? Wczoraj, gdy patrzyłam na jego cierpenie, myslalam ze może tak bedzie lepiej ale pamięc o tym , jak bali siedobrze czuł ( a przynajmniej takie stwarzał pozory) w ub tygodniu, nie daje mi spokoju i nie pozwala takiej decyzji podjąc. Może jest jeszcze dla niego szansa?? Danusia to mi wygląda na typowy atak padaczki, jaki wystepuje u Psiaków (podobnie jak u ludzi), W tym czasie Psiak przy silnym ataku traci przytomność (tak jak tu), pod koniec ataku występuje faza silnego zaciskania szczęki (niekontrolowanego), po ataku Psiak powoli się wybudza jakby dochodził do siebie, jest taki otumaniony, goni, sprawdza znajome kąty, swoje ulubione miejsca- (gdy mój Maksio dostawał atak na początku spaceru, po jego ustaniu szliśmy dalej na spacer żeby się uspokoił). Przy ataku tj. fazie prężenia i drgawek trzeba tylko pilnować Psiaka żeby w coś nie walnął np. głową- ułożyć go na czymś miększym- wykładzinie, kocyku, na polu na trawie,ziemi. Jednym z elementow pobudzających "padaczkę" są zmiany pogodowe - tak jest teraz od kilku dni. Danusia a Bali miał wcześniej ataki padaczki, oprócz tych u Ciebie, Widze teraz że nie był w ogóle leczony na padaczkę- koniecznie luminal w tabletkach do podawania (trzeba mieć w domu też rezerwę). Ale Danusia zapytaj jeszcze dokładnie swojego Weta o leczenie pod kątem padaczki. Quote
matahari81 Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 wlasnie ja tez jak przeczytalam to pierwsze co przyszlo mi do glowy to atak padaczkowy.....:( biedny staruszek:( ech jakie te deecyzje sa trudne.............tez wiem cos o tym....... Quote
matahari81 Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 Kochani ja i danusia zwracamy sie z goraca prosba o wsparcie finansowe:( dzis wieczorem bali pojedzie to lecznicy w tychach i tam zostanie w szpitalu. Bedzie mial robiona na szybko morfologie biochemie, plukanie organizmu przez 2 doby non stop. Te napady pdaczkowe sa wynikim zatrucia toksynami. Lekarze obiecali ze za wizyty placici nie bedziemy skoro to piesek schroniskowy ale za badania i plukanie tak:( ze wstepnych obliczen wyszlo ze na poczatek potrzebne bylo by okolo 400 zl. Bardzo prosimy o pomoc. Musimy sprobowac...... Z kapselkiem sie udalo prosimy:( wieziemy go dzis bo tam bedzie 24 h pod opieka i od razu bedzie plukanie nie 2 kroplowki w ciagu dnia a non stop 2 doby:( prosimy............................ Quote
DorkaWD Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 Jutro zrobię bazarek smyczkowo - smaczkowy. Tylko musicie mnie przypilnować i w razie czego pogonić... Quote
wojtuś Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 DorkaWD napisał(a):Jutro zrobię bazarek smyczkowo - smaczkowy. Tylko musicie mnie przypilnować i w razie czego pogonić... Dorka dzięki, dzięki za bazarek Martunia damy radę, zapytajcie proszę o późniejszą zapłatę za pobyt Psiaka w szpitaliku, Musimy zdobyć kasę, nigdy jeszcze nikogo nie prosiłem o pomoc - nie umiem, ale jak będzie trzeba tą 1 osobę poproszę, tak jak pomogła nam przy Kapselku. A napiszcie nam coś po powrocie z Kliniki Quote
matahari81 Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 wlasnie wrocilysmy. od 19 do teraz bali byl w lecznicy.............nie zostal jednak zabralysmy go spowrotem.................wiec koszty mniejsze za zdjecie i badania, reszte powie danka....................nieststy nie da sie nic juz zrobic:( Quote
wojtuś Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 Smutne Martunia, że nie da sie Baliemu pomóc Quote
matahari81 Posted September 16, 2010 Posted September 16, 2010 nie da. danusia wziela wyniki badan...........te ataki to wynik zatrocia organizmu................danusia pewnie napisze wiecej ja nie mam sily...;( pewnie juz dojechala z Balim do domku................... Quote
saganka Posted September 17, 2010 Posted September 17, 2010 Jestem.. Sluchajcie, co do konsultacji u dr Neski- ona skonsultuje psa nawet za darmo, jak sie dowie,ze bezpieniezny i bezpanski. To cudowna kobieta i bardzo oddany zwierzakom lekarz. Tylko przeslijcie mi w koncu te wyniki badan!! [email protected] Ja i tak jestem z nia w stalym kontakcie, a jakby co,to podjade. Co do ataku- nie wiem jakie sa jego obecne wyniki. Atak padaczki mogl byc jak najbardziej spowodowany toksynami, ale raczej musialyby sie one gwaltownie podniesc,albo byc naprawde wysokie.. Dlatego tak wazne jest monitorowanie psa z chorymi nerkami. Ale mogl byc takze spowodowany zupelnie czyms innym. Trudno powiediec,bo nie piszecie o aktualnych jego wynikach. Quote
saganka Posted September 17, 2010 Posted September 17, 2010 I jeszcze jedno - dla dr Neski potrzebuje wszystkich wynikow, jakie mial do tej pory robione. I liste lekow,jakie dostawal. Quote
danal1983 Posted September 17, 2010 Author Posted September 17, 2010 wysle dzisiaj wyniki badan, ktore zrobila tyska klinika. skonsultuj jesli mozesz, ale ja juz przestalam wierzyc, to juz druga lecznca ,ktora potwierdzila, ze nie ma juz ratunku ani leczenia. decydujący hematokryt, 26,1, podczs gdy norma to 37-55. wet poradzil , by ulżyc mu, gdy zobacze, że zaczyna byc źle. Quote
matahari81 Posted September 17, 2010 Posted September 17, 2010 Danusia pamietaj o czym rozmawialysmy wczoraj.........powiem wprost uwazam ze nie nalezy przedluzac..............widzialam go wczoraj......a czekac az bedzie cierpial okropnie to chyba nie o to chodzi. wiem ze to trudne i przykre ale danus mysle ze pora dac mu godnie odejsc Quote
matahari81 Posted September 17, 2010 Posted September 17, 2010 sagenka mial badanie zrobione wczoraj. przeswietlenie tez i badania krwi Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.