Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 496
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Idusiek, damy radę :) po trochu będziemy odkładali, jeszcze trochę czasu minie zanim operacja się odbędzie (zakładam, że wszystkie badania będą w porządku). Niestety kotka Kasia, która również miała guzy i o której pisałam wcześniej, nie ma tyle szczęścia. Miała je już wycinane dwukrotnie i tym razem guz postanowił nas przechytrzyć i nie wyrasta już pod skórą, tylko głęboko w jamie brzusznej z mięśnia i jest nieoperacyjny :( cieszyłam się, że w końcu zaczęła tyć, nie jest taka chuda, bo boczki nie były już zapadnięte. Okazało się, że to guz wypełnił brzuch i stąd wrażenie przybrania masy :-(

Posted

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:loveu:bedzie dobrze cioteczko,to silna dziewczynka,a najważniejsze,że jest pod opieką jaką można sobie wymarzyć:iloveyou:

Posted

Nie pozostało nam nic innego, jak czekać, aż guz pęknie, co stało się wczoraj. Niestety pękł w najgorszy z możliwych sposobów, bo centralnie i ciężko będzie go chociaż powierzchownie zaleczyć. Gdyby miał kilka drobnych pęknięć, udałoby nam się go podsuszyć i ukraść jeszcze trochę czasu. Kasia chodzi z opatrunkiem, w środę obejrzy ją doc i określi, co dalej. Wiemy na pewno, że czasu mamy bardzo mało, bo taka rana sprawia ból i gdy stanie się zbyt duży, będziemy musieli pożegnać Kasię :( Jest cudownym kotem, jednym z najwspanialszych, jakie w życiu poznałam, bardzo ją kochamy, ale nie będziemy egoistami, nie może męczyć się dla naszej przyjemności.
to ta czarno-biała kotka, na widok której powiedziałaś "O Boże, jaki stary i wyleniały kot!" ;)

  • 1 month later...
Posted

Koreczkowy update:

wylewów na szczęście nie było, jedynie mały wyciek krwi do mózgu, na szczęście byliśmy w domu, więc od razu pojechaliśmy do doc, po konsultacji telefonicznej czy w takim stanie (kręciła się w kółko i wygięło jej szyję, była na wpół przytomna) możemy ją przewieźć. Doc podała odpowiednie środki i Korunia szybko doszła do siebie. Spokoju miała raptem parę dni, bo potem zaczęła się cieczka :( trwała trzy tygodnie, kiedy w końcu się uspokoiła, przypętało się zapalenie pęcherza. Nie wiem ile jeszcze nieszczęść może spaść na jednego małego kochanego Koreczka... Że też nie możemy jej wysterylizować :wallbash: poza tym niunia ma się dobrze, śpi, łazikuje, przytula się, myje koty. Wybieramy się do doc na kontrolę pęcherza we wtorek, możliwe że zrobimy krew i sprawdzimy ponownie nerki. Pozdrawiamy cioteczki zaglądające do Kory! :bye:

Posted

USG nie wykazało zmian w macicy, więc to nie ropomacicze, uff... Niestety nie udało się obejrzeć pęcherza, bo był całkowicie pusty, będziemy musieli jechać raz jeszcze, jutro będę umawiała wizytę.

Posted

Akcja "Jak dotrzeć z Korunią do lecznicy, aby nie zsiusiała się po drodze" zakończona powodzeniem :) przydybaliśmy Korę gdy spała w posłanku, owinęliśmy je kocem, aby nie mogła się wydostać i pędem do lecznicy. Udało się - pęcherz był napełniony, więc udało się go obejrzeć. Przy wątrobie jest jakiś mały jajowaty twór, a zgrubienie na macicy może lekko uciskać ujście cewki moczowej w pęcherzu. Lekarka, która robiła usg powiedziała, że skutek powinien być odwrotny od tego, który obserwujemy, tj. jeśli cewka faktycznie jest delikatnie uciskana, to powinien być zastój moczu, a nie ma go. Przekażę wyniki naszej doc w poniedziałek i zobaczymy co powie. Poza tym wszystkie narządy wyglądają dobrze :)

  • 1 month later...
Posted

Wątek w końcu odżył :)

Koreczkowych perypetii ciąg dalszy :( Kora od zawsze miała lekkie duszności, ale badania niczego nie wykazywały, na stałe przyjmowała leki rozszerzające oskrzela i wszystko było w porządku. Niestety niedawno duszności się nasiliły - wczoraj byliśmy na rtg klatki piersiowej, doc podejrzewała albo serce, albo zmiany nowotworowe w płucach. Na rtg widać powiększone serce i dwie zmiany na płucach. Czym są oceni dopiero nasza doc w sobotę, zespół z lecznicy, w której zdjęcie było robione pomimo świetnego sprzętu (pierwszy raz widziałam, jak skanują płytkę z maszyny rentgenowskiej i otrzymują od razu doskonałej jakości obraz na komputerze, po czym nagrywają wszystko na płytę - zamiast czekać 40 minut na wywołanie zdjęcia, mieliśmy je po 10) nie mógł jasno zinterpretować obrazu. Doc nie była zadowolona z wyników podczas konsultacji telefonicznej, a diagnozę i leczenie ustali w sobotę. Problemy oddechowe mogą prowadzić do dostarczania niewystarczającej ilości tlenu do mózgu, co skutkuje tym, że Kora jest niekiedy skołowana i załatwia się w mieszkaniu pomimo spacerów (wolę już to niż oddawanie zbyt małej ilości moczu). Pogonię męża o zdjęcia łobuza w weekend, a do tego czasu bardzo proszę o kciuki za Korę - zapiera się wszystkimi łapkami, aby być z nami jak najdłużej i my też będziemy o nią walczyli, jak tylko się da.

Poza tym, Korunia nie radzi sobie już z suchą karmą i ze względu na słabe powonienie straciła na nią apetyt, więc je mokrą karmę. Raz mniej, raz więcej, zależy, jaki ma dzień. Kto ma u siebie psiego staruszka, wie o czym mówię. Kora powinna pochwalić się też "narzeczonym" Ciapusiem.
Ciapuś jest młodszy od Kory może z 2-3 lata, mieszka w bloku obok i wychodzi na spacery w tym czasie co my. Koreczkowe feromony bardzo go przyciągają, czy Kora ma cieczkę, czy nie i zawsze próbuje ją zbalałmucić, więc trzeba ich bardzo pilnować. Jednak gdy już zrezygnuje z prób stworzenia małych Koreczków, i tak trzyma się blisko nas i próbuje się z Korą bawić. Wypatrzenie, a raczej wywęszenie Kory na spacerze zawsze obwieszcza głośnym piskiem i dzikim pędem w naszą stronę. Korze też się podoba jego towarzystwo, przez co trzeba emerytów pilnować, żeby nie zaszaleli. Tak więc od jakiegoś czasu spacery przebiegają pod kryptonimem "Ciapuś".

Posted

karoluch, niech tylko z tego dzieci nie będzie, bo z tego co mówiłaś- oni mają się mocno ku sobie...starzy, ale jarzy...;)
Trzymam kciuki za Koreczka, daj znać!

Posted

Oczywiście, że nie będzie, właśnie o tym piszę ;) Kto jak kto, ale ja do bezsensownego rozmnożenia na pewno nie doprowadzę. Pilnujemy Korz bardzo, bo niestety nie było dobrego momentu na poddanie jej sterylizacji, zawsze coś się działo, więc panna jest pod stałym nadzorem :) zresztą z tego co mówiła opiekunka Ciapusia, nasz żwawy emeryt jest kastrowany, muszę mu zajrzeć pod ogon dla pewności.

Posted (edited)

Mamy już diagnozę: Korunia ma guz podstawy serca. Samo serce jest trochę powiększone, ale to guz jest problemem, bo blokuje dopływ tlenu do płuc, które są skurczone i niedotlenione, stąd różne objawy "mózgowe" - zakręcenie, sikanie itd Wprowadziliśmy antybiotyk oraz leki, które mają poprawić dotlenienie organizmu i pomóc sercu. Na wizycie za tydzień doc oceni jak bardzo pogorszył się stan Koreczka i możliwe, że wprowadzimy na stałe środki przeciwbólowe. Guz rozwinął się bardzo szybko, na poprzednim rtg nie było niczego, bo dziś porównywaliśmy zdjęcia rtg. Trzy tygodnie temu pożegnaliśmy kotkę Kasię, o której pisałam, rozwinął się u niej bardzo rzadko rodzaj mięśniaka, który zajął całą jamę brzuszną. Rokowania Kory nie są dobre. Względem wizyty tydzień temu duszności się zaostrzyły. To wszystko za wcześnie, w czerwcu miną dwa lata, od kiedy u nas jest. Kora jest bardzo dzielna i silna, ale boję się, że tą walkę przegra, bo nic poza podawaniem leków zachowawczych nie możemy zrobić. Niech ktoś zatrzyma świat, ja wysiadam.

Edited by karoluch
literówka

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...