Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='lika1771']Zosiu,wiem ja mam to samo, ze za mało dla niej zrobiłam ze gdybym to zrobiła inaczej Ona by jeszcze zyła.Tak mi Jej brak:-(:-([/QUOTE]

no właśnie...........

  • Replies 86
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A jeszcze wchodzac na dogo widzi sie psiaki naprawde w stanie czasami agonalnym i potem widzi sie jak z tego wychodza to sobie mysle KIcza czemu nie walczyłas!!,czemu tak łatwo sie poddałas i zostawiłas mnie z tym bolem nie do zniesienia.

Posted

[quote name='lika1771']a jeszcze wchodzac na dogo widzi sie psiaki naprawde w stanie czasami agonalnym i potem widzi sie jak z tego wychodza to sobie mysle kicza czemu nie walczyłas!!,czemu tak łatwo sie poddałas i zostawiłas mnie z tym bolem nie do zniesienia.[/quote]

no dokładnie!!!!! Wiesz ten ból jest naprawdę nie do zniesienia

Posted

Dobrze, ze nie tylko ja tak mam. Ciągle myślę, ze mogłąm ją moze uratować- gdybym co roku robiłą badania krwi ( nigdy jej nie robiłam dopiero jak zachorowała, ale sama sobie też robię raz na 10 lat), ze mogłam jechać do Kliniki do Brna...... Ciągle mnie to prześladuje. To super klinika, a ja wtedy myślałam,z ę po operacji na pewno bedzie ok i po co robić panikę. W końcu Samba to duży mieszaniec- silny, nie będę panikować. Teraz mam żal do siebie. Duży żal. Moze akurat udałoby się ją uratować. Ciągle mi jej brakuje. Niby żyje notrmalnie, ale ciągle mam smutek w srecu i niezagojoną ranę. Nie umiem wziąśc psa po niej- bo jaki pies jej dorówna. Wiem, ze to chore, ale ja ją tak kochałam.................

Posted

Zosiu, czas jest tu najlepszym lekarzem. Mija dwa lata jak umarła moja Lora i ciągle mam łzy w oczach gdy o tym mysle. Miesiac później wziełam Janke, miała byc moja terapeutka,ale na kazdym kroku nie moge ustrzec się przed porównaniami.
Pokochałam ja jednak tak mocno, ze niemal oszalałam, gdy dostała uczulenia na podany antybiotyk. Za 5 minut byłam w lecznicy, lamiąc po drodze wszystkie przepisy i ryczac jak bóbr. Wszystko sie na szczescie dobrze skonczyło.
Mozna pokochac kolejnego psa, co jednoczesnie nie wyklucza tego, ze nigdy nie zapomnisz poprzedniego.

Posted

Wszyscy przez to przechodzimy. Natrętne myśli, że można było coś zrobić chyba ma każdy. Ale - jak słusznie napisała ta psycholog - wtedy była inna perspektywa, a to co się stało, mogło się nie wydarzyć. Gdyby pies wpadł pod samochód to zaręczam, że byłoby tak samo, że można było iść inną drogą, mocniej trzymać... wszystkiego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
Bela napisała już z innej pozycji - po roku, po dwóch, zostaje smutek, żal, że już nie ma tego ukochanego futerka, ale już masz większy dystans do tych przeżyć, przychodzi pogodzenie się ze stratą, z tym, że wszystko przemija - my też kiedyś odejdziemy.
Dla mnie też nowy pies nie jest "zamiast", ale jest to jednak "psi ród" i kropka.

Posted

[quote name='Zofija']rozpamiętuje, czy wystarczająco dla niej dużo zrobiłam, zcy na pewno byłąm dobrą Panią, czy zrobiłam wszystko, zeby ja uratować...........................Kurcze, na prawdę- dziwny jest ten świat.............[/QUOTE]

Zosiu, nie wchodź na na te tory ....
Można się zabić - dosłownie.
Ja długo miałam to samo po śmierci Bonusi.
Ale to droga do nikąd.
Kochałaś ją i ona o tym wiedziała za życia i teraz wie jeszcze lepiej - to wiem na pewno.
DAŁAS JEJ DOM ! Czyli wszystko, co można dać.

Posted

[quote name='lika1771']Cioteczki jak myslicie,jak umre to Ja spodkam? czy po smierci ja zobacze?[/QUOTE]
Tego nikt nie wie. Mocno wierzę w to, że jest jakiś inny wymiar, gdzie spotkamy kiedyś wszystkich, których chcemy jeszcze mieć koło siebie.
Ty masz jeszcze trochę do zrobienia tutaj, jak my wszyscy, jeszcze wiele psiaków nas potrzebuje. Dla tych, które czekają na nas za TM, musimy się pozbierać i pomóc ich braciom, siostrom...

Posted

[quote name='lika1771']Cioteczki jak myslicie,jak umre to Ja spodkam? czy po smierci ja zobacze?[/QUOTE]

Zobaczysz ją na pewno - tamta strona istnieje !
Mogę Ci to "zagwarantować"

Posted

ewa36 napisał(a):
Nie chciałam rozdrapywać ran ale tak mi się rzekło ....eh ...... czas naprawdę jest najlepszym lekarzem - gwoli prawdy jedynym .....


nio siamba miała piękne oczy takie dwa czarne grochy

Posted

Trzymaj się ciepło i pamiętaj,że Tęczowe łaki istnieją,tylko musisz uważnie słuchać,bo Twoj psiaczek na pewno daje Ci znaki zza TM skoncentruj się na tym a nie na bólu,bo na pewno Twoja sunia nie chciałaby łez.

Posted

No cóż , siedzę i płaczę codziennie , bo moje kochane Słoneczko umarło w piątek.

Każdego z nas to spotka prędzej czy później , bo nasi kochani przyjaciele żyją krócej. Z drugiej strony to dobrze , bo co by się z nimi stało bez naszej opieki ?

Więcej już nic nie napiszę , bo nie potrafię znaleźć nic na pocieszenie dla Ciebie ani dla siebie samej. Może tylko to , że spotkam Go jak przyjedzie czas na mnie , bo on był częścią mnie i muszę kiedyś Go odnaleźć , bo inaczej cóż to byłoby za Królestwo Niebieskie bez tych , których się kocha ?

Posted

toyota napisał(a):
No cóż , siedzę i płaczę codziennie , bo moje kochane Słoneczko umarło w piątek.

Każdego z nas to spotka prędzej czy później , bo nasi kochani przyjaciele żyją krócej. Z drugiej strony to dobrze , bo co by się z nimi stało bez naszej opieki ?

Więcej już nic nie napiszę , bo nie potrafię znaleźć nic na pocieszenie dla Ciebie ani dla siebie samej. Może tylko to , że spotkam Go jak przyjedzie czas na mnie , bo on był częścią mnie i muszę kiedyś Go odnaleźć , bo inaczej cóż to byłoby za Królestwo Niebieskie bez tych , których się kocha ?


czas jest najlepszym lekarstwem- ja myślałam,z ę na głowe dostanę. Nie mogłam zrozumieć -jak to tak? Nie ma Sam? Współczuję Ci bardzo......

Posted

toyota napisał(a):
No cóż , siedzę i płaczę codziennie , bo moje kochane Słoneczko umarło w piątek.

Miodek odszedł? Był chory, pamiętam. Przykro:(

Posted

Coś Wam powiem - dokąd idą psy, gdy odchodzą ?
One z Raju nigdy nie wychodzą :cool3:
I wędrują za nami po Niebie,
przybiegając do Pańci w potrzebie :lol:

Posted

ewa36 napisał(a):
Coś Wam powiem - dokąd idą psy, gdy odchodzą ?
One z Raju nigdy nie wychodzą :cool3:
I wędrują za nami po Niebie,
przybiegając do Pańci w potrzebie :lol:


Bardzo mi sie podoba

Posted

toyota napisał(a):
No cóż , siedzę i płaczę codziennie , bo moje kochane Słoneczko umarło w piątek.

Każdego z nas to spotka prędzej czy później , bo nasi kochani przyjaciele żyją krócej. Z drugiej strony to dobrze , bo co by się z nimi stało bez naszej opieki ?

Więcej już nic nie napiszę , bo nie potrafię znaleźć nic na pocieszenie dla Ciebie ani dla siebie samej. Może tylko to , że spotkam Go jak przyjedzie czas na mnie , bo on był częścią mnie i muszę kiedyś Go odnaleźć , bo inaczej cóż to byłoby za Królestwo Niebieskie bez tych , których się kocha ?


Toyoto ....
Ci, których kochamy, nigdy daleko nie odchodzą ....
Pieczęć na sercu otwiera bramy do wieczności .....
One z Raju nigdy nie wyszły ....
My żyjmy tak, aby do nich dotrzeć .....
Nie poddawaj się rozpaczy kochana, zobaczysz - masz jeszcze dużo miejsca w sercu :)

  • 3 months later...
Posted

Mineły 4 miesiące. Mam nową sunię- Nelę, ale o Sambuni nie zapomniałam. I ciągle boli. Czasem jak otworzę jej zdjęcie i zobacze te oczy, ten pyszczek, to ryczę. Sambunia kfiatuszku, mam nadzieję, ze jesteś szczęśliwa

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...