Jump to content
Dogomania

WYSTAWOWy (prosimy zakladac oddzielne tematy)!


Recommended Posts

Posted

BabyCakes napisał(a):

A wszystkie inne aporty (w tym futerko z krolika) skladuje w pojemniku na karme, w ktorym trzymam rowniez zabawki - oczywiscie laduja tam wysuszone po spacerze.


Też mam taki pojemnik ;-)
Tzn mam dwa - w blaszanym jest karma, a w plastikowym wiórki od weteranki-świnki morskiej (która btw che pobić rekord guinessa w najdłuższym świnkowym życiu :lol:) i Doca zabawki :)

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tzn mam dwa - w blaszanym jest karma, a w plastikowym wiórki od weteranki-świnki morskiej (która btw che pobić rekord guinessa w najdłuższym świnkowym życiu ) i Doca zabawki


Nie mow mi o swince! Z calym szacunkiem dla tych zwierzatek, ale to potwornie zlosliwe bestie - przynajmniej moja taka byla :eviltong:
Swinke dostalam zamiast psa (byly tez chomiki, psy na baterie i rozne inne ciekawe wynalazki :p az w koncu pojawil sie pies) jako przedszkolak - darlo sie to okrutnie, szczegolnie na moja Mame. Ogolnie gryzonie sa dla mnie zbyt malo kontaktowe, wiecznie chodzilam z pogryzionymi lapkami :mad:

Ja mam cala kolekcje pojemnikow na karme :evil_lol: W jednym leza psie reczniczki i drybedy, w drugim i trzecim karma (wiekszy stoi w pokoju-graciarni, mniejszy w kuchni), w czwartym zabawki, piaty chyba jest pusty :cool3:

Posted

Wiesz, moją świnkę kupiłam hmm... 9 lat temu (bez 2 m-cy) - też zamiast psa, bo psa nie mogłam. Po miesięcu okazało się, że świnka jest chora, na zwapnienienie kości i właściwie łapki ma sparaliżowane od tamtego czasu, tzn może nie sparaliżowane, ale usztywnione (jakby miała gips gruby pod skórą). Przednie jako takie jej służą, na tylnich się tylko opiera.
Wtedy też wymieniliśmy klatke na mniejszą (taka snadnardowa, bo wcześniej miała metr na metr) - żeby miała wszędzie blisko i tak samo szczęśliwie żyje. Jedyny jej minut to to, że WALI zębami o kraty jak jest godna. Została jakiś rok temu ukarana tak, że śpi bez krat (i tak nie wyjdzie przez te łapki, a Doc jej nie rusza, ew wyjada jej jedzenie). Fajne to jest i kochane zwierzątko, ale już widać, że strość ją powoli dopada - bardziej wypada jej sierść i baaardzo dużo sika :lol:
Miałam też 8 latkę-płotkę (uratowaną z pyska szczupaka) - ale już jej z nami nie ma. Dwa razy ją kot uratował, bo darł się jakby go zarzynano, jak ryba z akwarium wypadała. W ogóle pił tylko z akwarium i po stracie rybki aż trafił na kroplówkę. Chcemy czy nie - akwarium (choć bez ryby) z wodą stać musi, żeby nam kot nie padł.
To taki mały off :)

BabyCakes - skąd masz tą resztę puszek? Kurcze, nam też by się przydała dodatkowa jakaś :) Ręczniki narazie są w pufie, druga część zabawek (te które sie nie mieszczą w puszcze) w drugiej pufie, a niektóre się walają po podłodze jako te "codzienne".

Haklo, halo - czy ktoś, nie licząc mnie i Doroty wybiera się do Bydgoszczy? :lol:

Posted

BabyCakes - skąd masz tą resztę puszek? Kurcze, nam też by się przydała dodatkowa jakaś Ręczniki narazie są w pufie, druga część zabawek (te które sie nie mieszczą w puszcze) w drugiej pufie, a niektóre się walają po podłodze jako te "codzienne".


Jakos tak... "uzbieraly sie" :lol: 3 dostalam kupujac karme w sklepie, 2 mam z krakvetu - jeden przyszedl lekko uszkodzony (nie da sie go szczelnie zamknac, wiec na przechowywanie karmy sie nie nadaje), wiec musialam zamowic drugi.

Zabawki "udostepniam" Truniowi rotacyjnie :lol: Wydaje mu sie, ze dostaje cos nowego i przez kilka godzin biega po mieszkaniu z "odzyskana" zabawka. Mamy chyba wszystkie pluszaki dostepne w Ikea ;) Niestety (a moze na szczescie? :evil_lol: ), moj pies nie niszczy zabawek i wlasciwie nie mam czego wyrzucac, a lubie kupowac nowe, wiec troche sie tego nazbieralo :roll:

Posted

Raczej naszczęście. Mój Doc uparcie wypruwa wszytskie zabawki jakie wygrywamy dzieki kapselkom coca-coli :)
Ja mu misiów nie kupuje - za dużo by było latającej waty po domu, kongo to coś, co sie oprze Doca zębiskom :)
Jak chce sie bawić, to najczęściej bierze sobie moje skarpetki z szuflady, raz się przez to wpadkowałam w sytuację, że miałam z 20 skarpetek... Ale ni jednej do pary :lol:

Posted

Gazuś napisał(a):
Raczej naszczęście. Mój Doc uparcie wypruwa wszytskie zabawki jakie wygrywamy dzieki kapselkom coca-coli :)
Ja mu misiów nie kupuje - za dużo by było latającej waty po domu, kongo to coś, co sie oprze Doca zębiskom :)


Pierwszym i ukochanym "dzieckiem" Tolka jest maskotka- psiak z Velevetu (dali przy jakiejś promocji), śpi z nią, usiłuje zabierać na spacery, a ostanio ... rozbiera ! Znaczy się zdejmuje mu kubraczek. Zboczuch jeden :evil_lol:! Potem pojawiło sie mnóstwo innych, ale to dziecko Tolek kocha najbardziej. Podziwiam Trunia, bo Tolek podobnie jak Doc, lubi swoje maskotki odchudzać, wyciagając im ze środka co nieco :evil_lol: .
Najfajniej było kiedy moja mama adoptowała śmietnikowego kociaka, Tolek uznał, że to nowa zabawka i darł paszczę aby dać jemu to nowe dziecko już! On sobie je troszkę ponosi :cool3: . NA szczęście Ziutek pokochał Tolka miłością wielką i ... z wzajemnością. Kiedy jedziemy do mamy to chłopaki razem śpią, myją się wzajemnie (trzeba widzieć Ziutka jak Tolek go machnie ozorem :diabloti: ). Największe zainteresowanie Ziutka budzą Tolkowe łapy po spacerze, koniecznie usiłuje mu je umyć, tylko, że łaskotki przeszkadzają :evil_lol: .
Jak widzę, puchy na karmę u wszystkich spełniają wielorakie funkcje :razz:

Posted

Podziwiam Trunia, bo Tolek podobnie jak Doc, lubi swoje maskotki odchudzać, wyciagając im ze środka co nieco


On chyba nie zajarzyl, ze mozna sie tak fajnie zabawiac z pluszakami :evil_lol: Lubi targac gazety, kartony (ale tylko takie, ktore dostanie osobiscie do ryja, gazet lezacych na podlodze nie tknie - nikt nigdy nie zabranial mu brania tych gazet, po prostu nie bierze). To w ogole jest "dziwny" pies: zostawiony sam na sam w domu z siatka pelna miesa na podlodze nawet go nie tknie, zarcia zostawionego na stoliku kawowym (siegajacym mu do szyi) tez nie ruszy, do otwartego worka z psimi ciasteczkami (ulubionymi) stojacego na podlodze tez nie zaglada, jak chce dostac ciastko, to molestuje mnie, zebym mu dala :roll: Nie powiem, lubie go za to :loveu: Spodziewalam sie, ze po przybyciu psa w domu bedzie demolka, pancia nauczy sie porzadku, a tu... nic :cool3:
Trunio tylko zabiera swoje zabawki w rozne dziwne miejsca: na kanape (ktora jest jego legowiskiem zreszta), na balkon, do mojego lozka, do lozka mojej Mamy :roll: Spi z lapka misia w pysku i takie tam :cool3: A jak przychodza psi goscie, to zbiera zabawki i kladzie sie na nich :evil_lol:

Tez mamy konga, ale to zdecydowanie nie jest ulubiona zabawka, jakos nie przypadla mu do gustu.

Posted

BabyCakes napisał(a):
To w ogole jest "dziwny" pies: zostawiony sam na sam w domu z siatka pelna miesa na podlodze nawet go nie tknie, zarcia zostawionego na stoliku kawowym (siegajacym mu do szyi) tez nie ruszy, do otwartego worka z psimi ciasteczkami (ulubionymi) stojacego na podlodze tez nie zaglada, jak chce dostac ciastko, to molestuje mnie, zebym mu dala.

Mam b podobnie. Najlepiej jest jak rano mam wychodzi a mi zostawia kanapki na stole. Pies lata w kółko na tracie kuchnia-łóżko z kapciem w pysku i dzikim warkoto-ujadaniem , kładzie mi ośliniony pysk na twarzy i chucha przed nosem. Wszytsko żebym wstała i mu dała kawałek kanaki, bo sam nie weźmie. Nie powiem, wymuszać to on umie. Ale przynajmniej zawsze mi ktoś kapcie przynosi i nie musze maszerować na boso :lol:
Doc kocha rwać gazety. Jak znajdzie na podlodze to rwie jak dziki, ale z gazetnika nigdy nie tknie. Będzie tam stał i czekał aż mu dam :lol:

PS. Doc własnie próbuje zaaportować dywan :roll:

Posted

[quote name='BabyCakes']On chyba nie zajarzyl, ze mozna sie tak fajnie zabawiac z pluszakami :evil_lol: Lubi targac gazety, kartony (ale tylko takie, ktore dostanie osobiscie do ryja, gazet lezacych na podlodze nie tknie - nikt nigdy nie zabranial mu brania tych gazet, po prostu nie bierze). To w ogole jest "dziwny" pies: zostawiony sam na sam w domu z siatka pelna miesa na podlodze nawet go nie tknie, zarcia zostawionego na stoliku kawowym (siegajacym mu do szyi) tez nie ruszy
=quote]

To mają wiele wspólnego :lol: ! Tolek nigdy nie ruszył rzeczy, które leżą luzem, jednie chusteczki higieniczne wzbudzają większe emocje :razz: . Mój syn notorycznie zostawia na podłodze książki, opakowania z płatkami, talerz z kanapkami lub innym żarciem (dywan jest ulubioną przestrzenią życiową mojego potomka :evil_lol: ) i nic! Mój pies jest o tyle nietypowy, że wstaje kiedy ja jestem już po kawie, prysznicu i w opakowaniu, drzemiąc obserwuje przygotowania, ale kiedy już jestem gotowa .... NO! To się zaczyna! Krążenie z butem w pysku jakby chciał powiedzieć : Tu jestem! Widzisz mnie?! Tylko o mnie nie zapomnij! A już całkowite szaleństwo go ogarnia kiedy widzi przygotowania do wyjazdu na weekend. Czasami mam ochotę zamknąć go w pokoju abym mogła spokojnie wynieść torby do samochodu! Ale jak popatrzę na ten słodki pysiol :loveu: to .... same wiecie

Posted

Tia... Jak mój Doc widzi, że będziemy jechać GDZIEKOLWIEK byle samochodem to na klatce mam wycie ze szczęścia, jakby mu sie conajmniej dzieci rodziły :lol: A jak już wydostaniemy sie z klatki to po parkingu ja wręcz LECE ci,ągnięta przez tego upiora w stronę auta. Nałogowiec :lol:
Horror, szczególnie jak wyruszamy na wystawe o 2 w nocy... Sąsiedzi mają ochtę nas pozabijać.

Posted

Jak mój Doc widzi, że będziemy jechać GDZIEKOLWIEK byle samochodem to na klatce mam wycie ze szczęścia, jakby mu sie conajmniej dzieci rodziły


Haaah, Trunio wydaje dziwne dzwieki i tlucze ogonem po wszystkim jak widzi, ze wyciagam cokolwiek, co kojarzy sie z wyjazdem - w tym rowniez jego klatke. To jest straszny aferzysta, uwielbia jak jest jakies zamieszanie (o ile tym zamieszaniem nie jest sprzatanie, bo tego akurat nie lubi :evil_lol: ).

A propos chusteczek - moj poprzedni pies (zupelne przeciwienstwo Trunia pod kazdym wzgledem) uwielbial pozerac zuzyte chusteczki. Zuzyte = zasmarkane (fuujjjjj).

Posted

Gazuś napisał(a):
Tia... Jak mój Doc widzi, że będziemy jechać GDZIEKOLWIEK byle samochodem to na klatce mam wycie ze szczęścia, jakby mu sie conajmniej dzieci rodziły :lol: A jak już wydostaniemy sie z klatki to po parkingu ja wręcz LECE ci,ągnięta przez tego upiora w stronę auta. Nałogowiec :lol:


Zupełnie Tolutek! A Doc wskakuje obcym ludziom do samochodu? Czekam kiedy ktoś mnie oskarży o wyrafiną próbę kradzieży pojazdu jeżdżącego :evil_lol:

Posted

BabyCakes napisał(a):

A propos chusteczek - moj poprzedni pies (zupelne przeciwienstwo Trunia pod kazdym wzgledem) uwielbial pozerac zuzyte chusteczki. Zuzyte = zasmarkane (fuujjjjj).


Tolek je tylko "rozmienia na drobne"

Posted

TOlutkowa - ani wskakuje. Ledwo go daje rade utrzymac, jak samochódprzy nas zwalnia jakiś. Wskakuje do auta z siłą odrzutowca :lol:

Dziewczyny - wiecie jaki mi tu OFF zrobiłyśmy?! :oops: Może przeniesiemy sie z tymi gadkami na off topic, a wystawowo pozostawimy wystaowowem. Chociaż w małej części :evil_lol:

Posted

Dziewczyny - wiecie jaki mi tu OFF zrobiłyśmy?! Może przeniesiemy sie z tymi gadkami na off topic, a wystawowo pozostawimy wystaowowem. Chociaż w małej części


Sluzbistka sie znalazla :evil_lol: Przeciez tu wlasnie o konkursie "kto pierwszy w aucie" bylo :cool1:

Trunio nie jest wielkim fanem podrozy samochodowych, ale jak widzi otwarte drzwi (niewazne, ze cudzego samochodu), to wskakuje :cool3: Chyba uwaza, ze tak trzeba robic :roll:

Posted

Służbistka nie :lol:
Zach ma dużo na głowie i jak wpadnie na wystawowo i zobaczy taki off to zawału dostanie :lol:
No - ale jesli o konkursach - to jest OK!

Posted

Gazuś napisał(a):
Służbistka nie :lol:
Zach ma dużo na głowie i jak wpadnie na wystawowo i zobaczy taki off to zawału dostanie :lol:


A jakby co to ...mam zaprzyjaźniony oddział kardiologii :evil_lol: ! Prywatny zresztą ;) .

Posted

BabyCakes napisał(a):
Sluzbistka sie znalazla :evil_lol: Przeciez tu wlasnie o konkursie "kto pierwszy w aucie" bylo :cool1:

Trunio nie jest wielkim fanem podrozy samochodowych, ale jak widzi otwarte drzwi (niewazne, ze cudzego samochodu), to wskakuje :cool3: Chyba uwaza, ze tak trzeba robic :roll:

A mój psiunio nie wskakuje do każdego auta jakie widzi, czy koło jakiego przechodzi. Ale z chęcią wskakuje do naszego samochodu.:roll: ;)

Posted

eee no nie przesadzajmy :D
wczoraj rozmawialam z hodowczynia labradorow i poprosilam o krytyke to powiedziala:
za dlugi ogon
za malo widac lopatke i za lekka budowa
no i delikatne siodlo

racje ma babka!

Posted

w Katowicach bedzie sie wystawiac mamusia Yoghiego i 3 miotowe siostry Yoghiego wiec ja juz trzymam kciuki!

w spodku troche ciasno ale mysle ze warto pojechac!

Posted

I powiedzcie jak tam jest, nie byliśmy jeszcze w na wystawie w Katowicach więc wszelkie opinie mile widziane


Jak dla mnie - koszmarnie ciasno :shake:
Wydaje mi sie, ze najlepiej ulokowac sie z psem na trybunach. 2 lata temu tak wlasnie zrobilam i na dzikie tlumy patrzylam z gory :p W zeszlym roku nie chcialo mi sie taszczyc klatki na gore i szybko tego pozalowalam - podejrzewam, ze ring goldenow rowniez w tym roku bedzie na plycie glownej Spodka, a tam wlasnie jest najwiecej ludzi.
I trzeba uwazac na zlodziei :angryy:
Parking "Spodkowy" zbyt odlegly od wejscia na wystawe jak na swoja cene (nie dam sobie uciac glowy, ale chyba 30zl w zeszlym roku), niewiele dalej (doslownie kilka krokow) jest tanszy parking.

Zeby nie bylo, ze tylko narzekam :cool3: duzym plusem jest duuuuzy ring. Nikt nikomu nie wlazi na ogon :cool1:

Posted

Oj ciasno bardzo, ale ogólnie wystawe wspominam miło :-) Nie wiem jak z parkingiem płatnym, ale my staneliśmy na łączce całkiem blizko wejścia i za darmo, o 10 było tam jeszcze sporo miejsc.

Tosca już zgłoszona, nie mogliśmy przecież zmarnować rabatu za dyplom szczeniaczkowy z zeszłego roku :cool3:

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...