Igiełka Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Witajcie Kochani Cudak kocica stopniowo nabiera zaufania z czego sie bardzo cieszę coraz mniej się czuje zagrożona.;);) Nie dobrze jak mleko jest nadal w takiej ilości produkowane ale mniejmy nadzieję że będzie po tych tabletkach go coraz mniej.:-( Quote
Cudak Posted June 4, 2010 Author Posted June 4, 2010 Igiełka napisał(a):Cudak kocica stopniowo nabiera zaufania z czego sie bardzo cieszę coraz mniej się czuje zagrożona.;);) Tego też do końca nie wiadomo - może jest słaba, coś ją boli i dlatego jest spokojna..? Szkoda, że nie potrafi mówić, wszystko byłoby prostsze... a tak można się tylko domyślać. Quote
Igiełka Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 Przykro mi z powodu kotki.:-(:-( Maluszek jest cudowny. :loveu::loveu: Quote
Cudak Posted June 5, 2010 Author Posted June 5, 2010 Igiełka napisał(a):Przykro mi z powodu kotki.:-(:-( Jak będzie jadła, to będzie dobrze... Quote
Cudak Posted June 5, 2010 Author Posted June 5, 2010 Dziś już je i mam nadzieję, że będzie jadła. Wczoraj rano jedzonko było zjedzone. Sprzątnęłam kuwetę, dałam jej świeżego jedzonka (+ tabletkę na zatrzymanie laktacji) i wody. Myślałam, że wszystko jest ok. Chodzę do niej 2 razy dziennie - rano (ok 9:00) i wieczorem (ok 21:00), żeby jej nie denerwować. Wczoraj coś mnie podkusiło i poszłam sprawdzić, co u niej po godz 17:00. Jedzenie było nie ruszone, a w klatce pełno piany. Gdzieniegdzie w tych wymiocinach były takie, jakby nitki (nigdy czegoś takiego nie widziałam). Spanikowałam, zaraz zadzwoniłam do weta - powiedział, że to robaki i że musi być silnie zarobaczona, skoro już nimi wymiotuje... i kazał przyjechać. Lecznica otwarta do 18:00. Transporterka oczywiście nie mam Nie było czasu, żeby latać i go pożyczać - zresztą i tak trochę by to potrwało, żeby ją jakoś do niego zagonić (?) + mogłaby przy tym uciec i zaszyć się, gdzieś w garażu... Na szczęście udało się załatwić busa, do którego zmieściła się duża klatka, w której kocica mieszka. Wyciągnęłam tylko kuwetę i miski i pomału pojechaliśmy. Do weta dojechaliśmy, jak już miał zamykać lecznicę... Wyciągnął kocicę takim metalowym uchwytem z długą rączką i przełożył do takiej specjalnej klatki, która miała w środku przesuwaną przegródkę i przesunął kotkę do ścianki, żeby ją zbadać i podać zastrzyki. Dostała zastrzyk na odrobaczanie (pastę mogłaby zwymiotować, tabletki by nawet nie zjadła) i antybiotyk, bo okazało się, że zaczyna się jej również robić stan zapalny Myślałam, ze z tego stresu - podróż, wet, zastrzyki - nie będzie chciała jeść, ale na szczęście od wczoraj ubyło trochę jedzonka, więc mam nadzieję, że nie będzie problemu z tabletkami. Jeśli się jej nie polepszy w poniedziałek znów trzeba ją zabrać na zastrzyki (mam nadzieję, że jakoś wytrzymam do tego czasu i nie zacznę rodzić ) Quote
__Lara Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 O ludzie :( Cudak, że też nie ma Cię kto tam zastąpić :( Quote
marysia55 Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 Cudak, mam nadzieję, że stresy jakie są w ostatnim czasie wkalkulowane w Twoje życie nie przyczynią się do jakiegokolwiek zagrożenia dla Ciebie. Trzymaj się mocno kobieto, a my trzymamy za Ciebie :thumbs: Quote
Cudak Posted June 6, 2010 Author Posted June 6, 2010 __Lara napisał(a):O ludzie :( Cudak, że też nie ma Cię kto tam zastąpić :( Gdyby była zdrowa, albo chociaż wet był na miejscu, to bym się nie martwiła, bo ma ją kto karmić i sprzątać jej kuwetę... Tylko w razie czego nikomu nie będzie się chciało kombinować i wozić jej do weta :shake: Jak nie będzie jadła (co dla kotów jest bardzo groźne - po 3 dniach głodówki zostaje uszkodzona wątroba..., dlatego jestem wręcz przeczulona jeśli chodzi o jedzenie i codziennie patrzę, ile zjadła), to pewnie nikt mi o tym nie powie, żeby mnie nie martwić, a dla niej może się to źle skończyć... Dzisiaj rano miseczka była pusta, a kocica jakby żywsza. Może obejdzie się bez jutrzejszej wizyty u weta, która dla niej wiązałaby się jednak z ogromnym stresem. marysia55 napisał(a):Trzymaj się mocno kobieto, a my trzymamy za Ciebie :thumbs: Dziękuję. Kciuki się przydadzą ;) edit: Ostatni maluch pojechał do nowego domku. Quote
__Lara Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 Świetnie, że wszystkie kotki wyadoptowane! A do kiedy kocica ma być u Ciebie? Quote
Igiełka Posted June 6, 2010 Posted June 6, 2010 Witajcie Cudak my trzymamy kciuki mocno a Ty masz za zadanie się nie poddawać- będzie dobrze. :lol: Jak długo może kotka być u Ciebie? Quote
Cudak Posted June 6, 2010 Author Posted June 6, 2010 Tak długo, aż nie będzie miała już mleka, będzie zdrowa i będzie można ją wysterylizować. Potem po sterylce kilka dni (w zależności od tego, jak będzie się czuła) i wróci do portu. Quote
Cudak Posted June 7, 2010 Author Posted June 7, 2010 Jeśli wszystko będzie dobrze, to minimum tydzień do sterylki (ale to jak nie będzie gorączkowała, nie będzie miała zapalenia i straci mleko) i około tygodnia po, więc min 2 tygodnie się jeszcze pomęczy. Quote
Igiełka Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze. ;):lol: Quote
Cudak Posted June 7, 2010 Author Posted June 7, 2010 Od jutra, przez jakiś czas Kotka nie będzie pod moją opieką. Mam nadzieję, że nie będzie sprawiała problemów i nie obrazi się na jedzonko. Martwię się o nią bardziej niż o moje zwierzaki :( Quote
Igiełka Posted June 9, 2010 Posted June 9, 2010 Wszystko będzie dobrze. Nie ma innej opcji. :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.