Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Suczka (7 miesięcy ) od jakiegoś czasu, bedąc na spacerze nie odrywa wręcz nosa od ziemi i szuka żarcia, śmieci, gówien, jak tylko coś znajdzie bierze do pyska i ucieka, po czym oczywiscie zjada. Prawie w ogóle nie interesuje ją otoczenie, jest skupiona na tropieniu.W rezultacie chodzi cały czas na smyczy, w ten sposób jesteśmy w stanie mieć ją na oku, chociaz niejednokrotnie, mimo smyczy udało jej się coś"upolować"
Zachowuje się jakby była cały czas głodna i znalezienie pożywienia było sprawą życia i śmierci!
nie wiem już co robić.
Sytuacja zaczeła się kiedy znalazła przed blokiem wielki kawał kurczaka( debilni i nieodpwoedzialni mieszkańcy bloku, nie potrafią zrozumieć prostego schematu:śmieci-kosz i wyrzucją odpadki przez okno):angryy:

I nie ukrywam że w tej sytuacji poważnie zastanawiamy sie nad kagańcem...

Posted

Skąd ja to znam... U mnie kaganiec na pysku od 13 lat - niestety - a w domu wszystko poza zasięgiem psiej mordy, kosz na śmieci zamkniety na głucho etc... A psica w domu od szczenięcia, żywiona prawidłowo, nigdy nie zaznała glodu. Po prostu ten model tak ma.
Aha - Czata jest po kursie PTO, w którego programie było nie podejmowanie pokramu z ziemi. Na lekcjach była rewelacyjna, ale po wyjsciu z zajęć - masakra. Próbowałam zostawiac różne rzeczy jadalne, nafaszerowane czyms b. ostrym, ale okazało sie, że sucz uwielbia pieprz, chili, i wszystkie inne ostre przyprawy. Oczywiście nigdy nic nie brała do pyska przy domownikach, ale gdy np. wyszłam z kuchni, od razu pożerała. Nie pozostalo mi więc nic innego, jak namordnik i to nie taki zwykły (miękkie kąski przepychała), ale specjalny - dla psów policyjnych - z dwoma "dnami". A jak sie uparła, to i tak przepchała bokiem. Ale i tak ja kochamy.

Posted

o cholera.
moja jest w tym tak zawzięta i uparta, że obawiam sie ze moze być podobnie.
Ale kaganiec jest koniecznością- ma po tych swoich zdobyczach bardzo często biegunki, boje sie ze zeżre w końcu coś naprawde trującego :(

Posted

dzieki za linki
mała je ryż z kurczakiem i startą na tarce marchewką, do tego dostaje Can-Vit fioletowy.Rano i wieczorem
w między czasie jako smaki dostaje suchą karmę i gadżety do zucia typu greenies, ucho albo kość.
Może rzeczywiscie jest głodna??

Posted

No to po czesci juz masz wyjasnienie, dieta mocno monotonna i uboga.
Zamiast chemii z zoologa podrzucaj od czasu do czasu zwacze, zoladki (np. wolowe, nieplukane), nabial, kosci miesne, scinki, resztki z miesnego (ale surowe), rozne warzywa, rybe, miesa do tego ryzu.

Posted

Mała je kości (coś na kształt kości ze skóry wołowej), uszy, dostaje raz w tygodniu jajko na miękko i raz dziennie kilka łyżek jogurtu
Konga faszerujemy jej raz twarożkiem ,raz rybą(gotowaną), zdarza sie czasem , choć rzadko pasztet(ze względu na sól).
Dostaje czasem pokrojone jabłko.
Dzis zamiast kurczaka do ryżu dałam mielone mieso z indyka-szamała aż się trzęsła- ale nie mogę dawac jej tego zbyt często, w gotowym miesie mielonym ze sklepu jest dużo przypraw............

dzięki w każdym razie za rady, wciąż mimo wszytsko mam nadzieję ze to jest po prostu jej jakas przejściowa faza:)

Posted

PO co preparowane chemicznie niby kosci, kup zwykle miesne gnaty w sklepie. Podobnie z miesem, nie jest najzdrowszym podawac samo miecho z wypelniaczem, u psow swietnie sie sprawdzaja tzw. odpady -resztki, skrawki z ciecia roznych mies, sciegna, korpusy, podroby. Generalnie fajnie sie podaje surowizne, jajo cale, gniecione ze skorupka, rybe surowa (np. mrozony filet), no i te zwacze,. Dorzucilabym wieksza roznorodnosc warzywno-owocowa, czego teraz nauczysz jesc, przyda sie na przyszlosc.
I chetnie psy jedza siekana, wczesniej sparzona pokrzywe, bogata w skladniki, slodka, domieszana do odrobiny miesa czy podrobow.

Posted

Salamandrina, przemyśl to, co Karjo2 napisała, przynajmniej spróbuj jej tę dietę urozmaicić, żeby się przekonać, czy problem nie jest prostszy, niż się wydaje. My przechodzilismy to samo i w podobnym wieku - wszystko na spacerze nadawalo się do zjedzenia, regularny koszmar, bo trawa jest pełna śmiecia wszelakiego. Dawałam witaminy, dawałam rumen-tabs (ten akurat był skuteczny jeśli chodzi o zjadanie kup), podrzucałam skóry z kurczaka nafaszerowane pieprzem i przywiązywałam puste puszki po coli do podrzuconego żarła (takich "fajnych" rad wet mi udzielił). Udało mi się nauczyć niepodejmowania pokarmu w domu - na zewnątrz zupełna porażka. Pies był wtedy na najlepszej-na-świecie-karmie-dla-juniorów ;) Z czasem zaczęłam karmić psa prawie wszystkim - skoro wykradał kapustę pekińską, to uznałam, że może ją dostawać w charakterze gryzaka. Skoro chciał dać się pokroić za ugotowanego ziemniaka czy ogórek, to dostawał je jako smakołyk. Zaczęłam trochę gotować dla niego - dużo chrząstek, różnych warzyw i owoców, różne mięsa, czasem ryby z puszki, z czasem przekonałam się do surowych kości i tak krok po kroczku przeszliśmy w końcu na barf :) Problem zżerania śmieci na spacerach zniknął samoistnie. Owszem - jeśli znajdzie kawałek kiełbasy czy mięsa to jeśli nie zdążę zawołać "nie rusz" ZANIM weźmie do pyska, to zeżre - z paszczy już dobrowolnie nie wypuści, ale to dotyczy tylko takich smakowitości. Wszystko inne, co kiedyś pochłaniał, nie jest już zagrożeniem. Oczywiście nie ma dowodów na to, że on zwyczajnie z tego pożeractwa nie wyrósł, że nie przeszło z wiekiem, ale tak sobie myślę, że gdyby nie rygorystyczne trzymanie się zalecanej przez weta monodiety, to nasze "wspólne szczenięctwo" mogło być dużo bardziej bezstresowe.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...