Kana Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Z tym wyjściem na ogród... no ja nie wiem. Czy zdajecie sobie sprawę ile jest teraz kradzieży psów? Ja bym tutaj raczej reprymende dala że pies NIGDY nie może być sam w ogrodzie. Z resztą nawet jak ktoś mi takim tekstem zarzuci z przekonaniem to mówię "żegnam"... To raczej brak odpowiedzialności. Czy Sharky jest wykastrowany ? Quote
karusiap Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Nie skomentuje Twojego postu Kana..... A reszta niech trzyma kciuki za Sherkana:) Quote
Kana Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Czyli popierasz swobodne wypuszczanie psa bez opieki do ogrodu ? Quote
karusiap Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Popieram nie wypowiadanie sadow w kwestiach o ktorych nie mam pojecia czytaj : nie bylam, nie widzialam ogrodu, ogrodzenia,warunkow,nie znam psa ani ludzi. Quote
Kana Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Nikogo nie osądzałam, napisalam tylko moje zdanie. A po to jest forum prawda? By wypowiadać się na dany temat. Nie ważne jest ogrodzenie... może mieć nawet 2 m. Jak ktoś zechce ukraść psa to ukradnie bez względu na ogród. Ja po prostu ostrzegam... Quote
karusiap Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Jeśli ktos zechce ukrasc psa to wyrwie Ci smycz z reki. Oczywiscie,ze tak. Po prostu irytuja mnie pewne kwestie. Uwierz mi,ze Sherkana wydaje osoba bardzo doswiadczona i nie wydalaby go byle gdzie. A przewidziec przyszlosci i wszelkich ewentualnosci sie nie da.Po prostu. Ciezko mi uwierzyc, ze ludzie majacy ogrod nie wypuszczaja na niego swoich psow luzem.... Quote
Kana Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 karusia czy Ty czytasz moje posty? Nie napisalam że psa luzem, tylko psa bez opieki! To że luzem to chyba oczywiste! A mnie irytują ludzie którzy narażają swoje zwierzęta na zagrożenia których mogą zapobiec bez większego wysiłku. I takie rzeczy da się przewidzieć. Quote
agaga21 Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 trzymam kciuki! mam nadzieję, że domek tak fajny jak się wydaje. kana, jak jestem w domu to moja etna całe dnie siedzi teraz w ogrodzie i za nic jej do domu nie mogę zaciągnąć. jak juz ją zawołam do domu to idzie jak za karę i siedzi smutna pod drzwiami i piszczy bo chce być w ogrodzie. nie uważam, by było to nieodpowiedzialne, że pies jest na dworze, na ogrodzonym terenie. nie popadajmy w paranoję ;) Quote
agamika Posted April 5, 2010 Author Posted April 5, 2010 swobodne wyjście na ogród - porządnie ogrodzony , nie za duży ( wiec nie zniknie z zasięgu wzroku ;) ) - dla psa takiego jak Sherkan to wyjście idealne i NIE UWAŻAM tego za brak odpowiedzialności Jestem bardzo przeczulona na wszelkie oznaki nieodpowiedzialności - może dużo nie mówię, ale dużo wyłapuje . Wszystkiego nie idzie przewidzieć , a w tym domu większość "rzeczy " jest pod katem psa dodatkowo przemyślana . Zresztą jednego Pana Sherkan będzie miał praktycznie 24 na dobę dla siebie - więc o brak "dozoru " sie nie martwię . Patrząc na dom ZAWSZE patrzymy pod kątem danego psa, bo nie każdy z kazdym psem da radę . 100% pewności podczas adopcji nigdy się nie ma , nigdy - adopcja jest kwestia zaufania dwóch stron - nas do nowych włascicieli , ale i ich do nas - w końcu wpuszczaj nas do swoich domów i biorą psy , o których wiedzą to co im przekażemy - i zetelnośc tej informacji tez jest istotna ... Nie , nie jest wykastrowany . Zabieg jest ustalony za ok 2 tyg po adopcji , bo zmiany w życiu Sherkana są na tyle duże, ze nie ma potrzeby ich kumulować. W umowie odpowiedni zapis jest - a weterynarz którego Panowie wybrali jest weterynarzem znanym kannie ( w zasadzie jego małżonka ) i tego zmieniać nie będziemy - bo nic nie zastąpi opieki pooperacyjnej w domu a tu do kastracji dochodzi wycinanie w bardzo delikatnym miejscu narośli ... Kastracje opłaca były właściciel - co juz kilka razy potwierdzałam z nim w rozmowie Kana z tego co wiem to Pan na wątek Sherkana już trafił (sam ) - więc Twoje obawy również pozna - to jakbyś coś jeszcze chciała żeby mu przekazywać :) sama możesz napisać Quote
agamika Posted April 7, 2010 Author Posted April 7, 2010 No i został ... kolejna zmiana , poznawanie, poczucie niepewności - moje słoneczko bedne, szkoda ze nie da sie mu wytłumaczyć, ze to juz na zawsze ... Sherkan jest wielkim dzieckiem, w samochodzie mi chciał zlizać twarz , urwać uszy, stratować, fikołki robił na siedzeniu , ogonem o mało szyby nie rozwalił ... gdy wjechaliśmy przez bramę to sie tak podekscytował, ze ja o mało życia nie straciłam wysiadając z samochodu - pies błyskawica ... obwąchać wszystko, najlepiej na raz ... W domu latał do wszytkich , pobił też wszystkich ogonem . Jego nowy Pan zaliczył pierwsza "ranę" odastową ( nachylał sie, a Sherkan wyszedł mu na spotkanie z buziakiem i sie jakby zderzyli ...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: )... Z mordy mu uśmiech nie znikał , taki pełna gębą . Jak pojechałysmy, to troche nas szukał , ale w ogrodzie tez znalazł troszkę zajęcia dla siebie ( w koncu drewno na opał on lepiej poukłada niż człowiek :diabloti: , a taki równiutki trawnik bez zadnej dziurki ... NUDA ) - ale teraz położył sie tak żeby widzieć drzwi wejściowe i nasłuchuje czy jednak nie wracamy :-( ... Dobrze mu będzie , to wiem, tylko mam nadzieję ze zaaklimatyzuje się szybciej niż w hotelu :oops:. w koncu tu nowych Panów ma na własność ... Quote
agaga21 Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 noooo, to ja czekam na szczęśliwe foty chłopaka :) Quote
agnieszka32 Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Ale cudowna wiadomość - czekamy na relację, jak się psiak aklimatyzuje w nowym domku... Quote
agamika Posted April 20, 2010 Author Posted April 20, 2010 Sherkan już po zabiegach , narośl okazała się niestety dosyć spora pod skórą :/ ( brodawczak kalafiorowaty ) ale wszystko na szczęście się ładnie goi . Nauczył domowników ze porządek w ogrodzie MUSI być:evil_lol:.. każdy kamień, belka, znajdzie .... drewno na opał , luźniejsze kostki brukowe - wszystko zostało usunięte :evil_lol: W nocy śpi w swoim pokoju na swojej wersalce , ale czasem idzie i sprawdza czy wszyscy są na swoim miejscu . Okazało sie tez ze niema on 5ciu lat, lecz 7 :crazyeye: ..ja sama nie zwróciłam uwagi na zapisaną w książeczce date o pierałam sie nainformacji od właściciela.. zresztą n"na oko " nawet to 5 wydawało się dużo - taki zasób energii ma ten pies :diabloti: Przypadli sobie wszyscy do gustu :) a Sherkan na szczęscie szybko pojał ze tam ma dom i nie odchorował zmiany tak jak w hotelu :multi: Quote
Kana Posted April 29, 2010 Posted April 29, 2010 Piękny!! A on już bez jajeczny bo przeoczylam. ? Quote
agamika Posted October 2, 2010 Author Posted October 2, 2010 w skrócie skopiuje info z pierwszego postu, tak na szybko bo juz sił nie ma opisywac tego ... nie wiem jakmozna było tak potraktowac tego psa.. i smamu doprowadzając do sytuacji, majac psa tak oddanego i apatrzonego w sebie , odwieźc go do hotelu.. wiedąc ze sznase na dom ma znikome ... "3 tygodnie temu telefon .. Sherkan pogryzł sąsiadkę , dotkliwie , choć mniej niz się wydawało na początku. Nie mogłam zrozumiec jakim cudem Sherkan mogł zaatakować człowieka Jak doszło do sytuacji?! ano bardzo prosto , jak zwykle głupota i ignorancja ludzka :/ W psie zaczął narastać instynkt terytorialny, zignorowali to całkowicie, mi osobiście sie wydaję ze wręcz sie im podobało ze maja psa co obcych odstrasza od płotu (mi ani słówkiem nigdy nie wspomnieli o tym w rozmowach , dopiero teraz to wyszło ) . NA spacerach ideał, za ogrodzeniem rzucanie sie na ludzi ... No i tamtego ranka, Pan myśląc ze Sherkan śpi w domu rozmawiał z sąsiadka w furtce .. żywa gestykulacja Pani, byc może zbyt bliska odległość od Pana ... nie wiem co dokładnie "zadziałało" , ale Sherkan wyleciał zza domu , świsnął między nogami Panu i kobietę zaatakował. Ostatecznie skończyło sie na kilku powierzchownych ranach i siniakach , Sherkana facet odciągnął ( Sherk na na niego ani pisnął ) bez problemu - pies nie był w amoku - aczkolwiek wyglądało to groźnie .. FInał jest taki, ze Pan stwierdził ze "presja" społeczna jest zbyt silna ze NIE może trzymac Sherkana u siebie i bla bla bla ... Zaproponowałam szkolenie, pomoc behawiorysty ... niema mowy .. Sherkan wrócił do hotelu . Nie mam go jak utrzymać, ale nie miałam wyboru ..nie wiem co teraz będzie ... Utuczyli go niesamowicie do tego wszystkiego , poznał mnie dobrze, przywitał radośnie, dopiero później"zajarzył " ze zostaje,.. znowu sam. Chłopaki pracujący w hotelu mówili później ze długo wył nie chce myśleć co ten pies przezywa .. pól roku złudnej stabilizacji, złudnego szczęścia, a teraz ? ... znowu boks hotelowy /// na szczęście niema jeszcze pełnego hotelu i zamieszkał w boksie w budynku ocieplonym i do wiosny juz tu zostanie (chyba ze dom znajdzie)_ . Koszt hotelu mnie przerasta, błagam o pomoc, bo już mam zrzutka jednego na utrzymaniu ... Sherkan jest wykastrowany juz, ma zoperowaną ta narośl przy oku . POnzał mnie i w hotelu jest znowu normalnym kochanym psem. Bardzo posłuszny... _____" Quote
karusiap Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Biedny Sherkan... dobrze,ze sie nie zalamal i dziarsko maszeruje z Aga na spacerach. Dodam tylko,ze karmiony byl chyba Chapi tak? faktycznie miesnie ustapily sadelku:( Quote
agamika Posted October 2, 2010 Author Posted October 2, 2010 tak, Chappi pelna miska dwa razy dziennie , plus z facetem to co on ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.