Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Cathedral

Tropienie w domu

Recommended Posts

Chciałabym się bawić z psem w tropienie w domu (a własciwie uczyć go tropienia). Nie wiem tylko czy w domowych warunkach ma to sens... Może macie jakieś pomysły z czego i jak ułozyć trop na 60 m kwadratowych?

P.S. Cortez reaguje na "szukaj" - po tej komendzie rozpoczyna węszenie (głośne;) i szukanie (zadanego przedmiotu, albo któregoś z nas-ludziów).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tropu w domu nie ułożysz, bo przecież w domu jest pełno Waszych tropów i to świeżych, więc jak miałabyś tam ułożyć ścieżkę zapachową (no chyba, żebyś ją chciała wymalować na podłodze tłustą kiełbachą, ale nie polecam). W domu można się bawić w szukanie przedmiotów chowając je w różnych coraz bardziej skomplikowanych miejscach (ja już na rzęsach staję, bo moje potwory wszystko znajdują nawet jak schowam do szuflady.. ostatnio zrobiłam rumowisko z kartonów, poduch z sofy i wszystkiego co mi w ręce wpadło i kazałam im tam szukać wacika kosmetycznego utytłanego w kakao...).

Share this post


Link to post
Share on other sites
O, dublujemy się z Rauni.
:lol:

NIe ma szans na uczenie śladow - tropienia - w mieszkaniu.

Ale jak nauczysz psa wyszukiwania konkretnego zapachu, to też obie strony będą mialy kupę frajdy!

Moje psy umieją wyszukiwać tytoń. I prawdę mowiąc, celnicy mogliby je spokojnie ode mnie pozyczać.
:lol:

Może to być dowolna substancja zresztą ("pies na narkotyki"... oczywiście lepiej wybrać coś legalnego - ale zasada jest ta sama).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja zaczynałam od szukania zabawki, najpierw się z psami bawiłam, potem kazałam im zostać (dwie pieczenie na jednym ogniu he he) i wychodziłam chować zabawkę w drugim pokoju. Bezpośrednio po zabawie były bardzo zmotywowane do znalezienia tej zabawki.
Jak juz umiały dobrze szukać zabawki, to zaczęlam kombinować: one znają nazwy niektórych przedmiotów (np. smycz, piłka, klucze), więc kazałam im szukać tych konkretnych przedmiotów (najpierw ich wcale nie chowałam jakoś głęboko, bo chodziło mi też o utrwalenie nazw przedmiotów). A ostatnio właśnie zaczęłam kombinować z próbkami zapachowymi na waciku - i tak, najpierw dawałam do wąchania, a potem chowałam.

Powiem tyle, próbka na waciku nie może być zbyt smakowita, bo wacik zamoczony w odrobinie zupy to mi chciały zjeść bezpośrednio po znalezieniu ;) Hmmm, tytoń mówisz. Muszę od jakiegoś palacza wysępić papierosa... :eviltong:

Oprócz kakao próbowałam też kawy, kropelki aromatu do ciasta (ale to tak pachnie, ze sama bym wywęszyła). Teraz mi cynamon przyszedł do głowy.
A mój mąż się zetknął ostatnio na lotnisku z psem szukającym ... owoców. Z czego wnioskuję, że owoce też można...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jakich jeszcze zapachów mozna używać i jak poznać, że pies "skojarzył", że ma szukać właśnie tego zapachu [dajecie do wąchania na chwilę, czy na dłużej? ]
Czy nadawanie zapachu jedzenia, lub ukrywanie jedzenia nie uczy psa "szukać żarełka", także na dworze?

Share this post


Link to post
Share on other sites
No wiesz, one nie szukają żarełka jako takiego - bo po pierwsze kakao, kawa czy cynamon to nie jest jedzenie dla psa, a po drugie szukają tylko wacika w tym utytłanego.

Moje żarcia na dworze to szukają odkąd je mam, na długo przed tym, zanim zaczęłam uczyć je szukania zapachów, a mają co znajdować - wczoraj widziałam jak z okna na trawniczek pod blokiem poleciały gotowane kartofelki:angryy: Jak mnie ludzie wkurzają czasem...

Generalnie staram się, żeby nie miały czasu na spacerze na szukanie żarcia, tylko albo aportują, albo szukają tego, co ja im schowam (rękawiczek najczęściej) - są wtedy tak zaaferowane, że nie mają czasu na zjadanie śmieci. Ale tak ogólnie to są śmieciarki straszne i cały czas mam oczy dookoła głowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przez powtarzanie i przez komendę "przynieś". Najpierw kładłam tylko ten jeden przedmiot np. klucze i wysyłałam psa, żeby je przyniósł hasłem "przynieś klucze". Oczywiście nagroda. To ćwiczyłam kilka razy w ciągu kilku dni. Potem układałam ten przedmiot między paroma innymi przedmiotami i wysyłałam po niego. Jak widziałam, że dotykają nosem właściwego przedmiotu to dawałam sygnał, że dobrze, pies przynosił i dostawał nagrodę. Jak się zdarzyło tak, że pies się pomylił i przyniósł inny przedmiot, to odbierałam go od psa, nie dawałam nagrody i ponownie wydawałam polecenie przyniesienia kluczy. Potem już nie dawałam sygnału jak pies dotykał nosem, tylko nagradzałam, jak już przyniósł mi do ręki.

Wprowadzałam tak kolejne przedmioty, teraz już się też bawimy tak, że układam same przedmioty, których nazwy pies zna i ma przynieść ten wskazany, układam poszczególne przedmioty nie razem w rządku, tylko w różnych miejscach w pokoju, jeden na kanapie, drugi na szafce, trzeci na podłodze etc (w sumie układam 3-5 przedmiotów). Piłeczkę musiałam wycofać z tej zabawy, bo moje psy mając do wyboru piłeczkę i cokolwiek innego wybierają piłeczkę, bo piłeczka jest naukochańsza na świecie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Berek']



Moje psy umieją wyszukiwać tytoń. I prawdę mowiąc, celnicy mogliby je spokojnie ode mnie pozyczać.
:lol:

[/QUOTE]


Nie tylko Twoje :razz: Berek rowniez nam sprzedala pomysla na nauke wyszukiwania przez psa tytoniu. Bardzo fajna sztuczka i swietnie zabawia gosci, o czym przekonalam sie w czwartek na organizowanej u mnie imprezce. Chowanie paczki papierosow przez gosci, a potem jej szukanie przez Majutka wywolalo niezly aplauz i zwiekszenie wiary w yorkowe mozdzki :-)

W.

Share this post


Link to post
Share on other sites
to ja opowiem jak my szukamy w domu..
na poczatku uczylam reagowania na komede szukaj
teraz zamykam psa na chwile w kuchni i daje mu powachac przedmiot ktory zostanie ukryty...
potem wpuszczam psa do reszty mieszkania daje mu powachac rece i szuka...
zawsze znajdzie...spryciarz

Share this post


Link to post
Share on other sites
A chętnie bierze przedmioty do gęby? Jeśli tak, to zacznij od końca, daj na sekundę do potrzymania i wymień na smakołyk. Ćwicz to przez parę dni, potem połóż przedmiot tuż koło Twoich nóg i niech pies podniesie i Ci poda (szybka wymiana na smakołyk), potem stopniowo coraz dalej od Twoich nóg (dystans trzeba zwiększać po parę cm).

Jeśli łapie przedmiot i chce uciekać, ćwicz na smyczy.

Moja starsza sunia nie chciała na początku brać metalu do gęby, więc do klucza przyczepilam pluszowy breloczek i najpierw łapała za breloczek. Potem zamiast breloczka został kawałek sznureczka, a potem już łapala kluczyk, a potem stopniowo dodawałam po kluczu i teraz już nosi cały pęk kluczy bez problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cortez jak widzi, że mam smakolyki to w ogole w paszczy nic nie chce trzymac, wiec o zadnej wymianie nie ma mowy. Cwiczymy bez smakolykow, wtedy nagroda jest przeciaganie przedmiotu chwyconego na "trzymaj".
Wyrzucanie i przynoszenie w miarę idzie, ale zaczyna się bledne kolo:
- wyrzucam przedmiot, pies po niego biegnie, wraca - ale zwykle nie chce przybiec prosto do mnie, sam chce sie bawic zdobycza.
- wprowadzam wiec smakolyk za przyniesienie przedmiotu do mnie
- przy nastepnym aporcie pies gubi przedmiot w polowie drogi, bo juz chce miec wolna paszcze, zeby polknac smaczka
Owszem, moge zrezygnowac ze smakolykow i trzymac psa na lince i ew. przyciagac go do siebie z aportem. Obawiam sie jednak, ze sama frajda gonienia za aportem jest dla mojego psa mniej atrakcyjna od smakołyka :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trzeba rozróżnić dwie rzeczy: nauczenie psa szukania aportu (konkretny przedmiot) i nauczenie psa wyszukiwania konkretnego zapachu (jak psy celników, szkolone do wyszukiwania narkotyków, papierosów, alkoholu itd).

Wersja druga jest naprawdę zabawna :lol: , no i robi bardzo duże wrażenie na osobach postronnych.

PRZEPIS NA PSA CELNIKA.

Bierzemy papierosek, chowamy - na przykład - do uszytego w tym celu małego muślinowego woreczka.
Kladziemy woreczek na ziemi, jeśli piesek zainteresuje się (powącha) choć przez sekundę przedmiot, mówimy "tytoń!" i dajemy mu nagrodę, chwaląc go.
Ćwiczenie powtarzamy kilka razy i dajemy psu spokój coby się nie znudził - wracamy do niego na drugi dzień... i trzeci... itd.
Kiedy na hasło "tytoń!" pies dotyka leżacego przed nim woreczka z papierosem, oznacza to, że skojarzył nazwę (hasło) z konkretnym zapachem.

Teraz mozemy wprowadzić utrudnienie: kladziemy woreczek już nie tak bardzo na widoku - np. pod stolem albo za nogą od krzesła - oczywiście pod nieobecność psa.

Wpuszczamy go do pokoju i powtarzamy hasło "tytoń!"; jeśli zwierzak jest zdezorientowany i nie zacznie się rozglądać po pomieszczeniu samoistnie, to możemy mu pomóc, "szukając" wraz z nim, chodząc po pokoju i powtarzając pytająco "tytoń?", zaglądając za meble itd. - kiedy pies zlokalizuje woreczek, to strasznie się cieszymy i dajemy nagrodę.

Stopniowo chowamy tytoń w coraz trudniejszych miejscach, żeby dojść do mistrzostwa czyli znajdowania substancji w zamkniętych szufladach, pod dywanem itd. Stopniowo uczymy też psa określonego sygnalizowania - moje po prostu kopią i drapią w miejscu gdzie jest schowany przemyt, jeden pies z kolei szczeka. To jest w pełni dowolne.

Najczęstsze błędy:

- Właściciel nie zauważa iż pies jeszcze nie wyrobił sobie skojarzenia zapachu z hasłem i probuje iść dalej w treningu

- Właściciel zaczyna za szybko chować próbkę w bardzo trudnych miejscach

- Właściciel wprowadza niepotrzebnie mnóstwo dodatkowych haseł

- Właściciel chowa tytoń w różnych miejscach jednego pomieszczenia w czasie jednej sesji, co może być dla psa mylące (moze sygnalizować kryjówkę z poprzedniej sesji bo zostało w niej wystarczająco dużo markera zapachowego)

- Właściciel w czasie każdej sesji pracuje zawsze z tą samą ilością próbek (pies uczy się, ze znajduje się zawsze dwa woreczki, zawsze jeden, itd) - ilość schowanych fantow powinna się zmieniać, pies nigdy nie wie, ile ich powinno być.
Oczywiscie nagradzamy psa przy każdym znalezisku. :cool1:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Cathedral']Chciałabym się bawić z psem w tropienie w domu (a własciwie uczyć go tropienia). Nie wiem tylko czy w domowych warunkach ma to sens... Może macie jakieś pomysły z czego i jak ułozyć trop na 60 m kwadratowych?

P.S. Cortez reaguje na "szukaj" - po tej komendzie rozpoczyna węszenie (głośne;) i szukanie (zadanego przedmiotu, albo któregoś z nas-ludziów).[/QUOTE]

Ja to robię tak :
Mówię mu SIAD i on siada . Następnie mówię mu ZOSTAŃ , co oznacza , że ma pozostać w jednym miejscu . Potem chodzę po całym domu i w końcu zostawiam gdzieś zabawkę . Potem przychodzę do psiaka i mówię SZUKAJ . On wtedy zaczyna węszyć po całym domu .
Mam jeszcze ciekawą metodę wymyśloną przez moją siostrę . Gdy będzie zbliżał się do celu , zaczynam powoli klaskać . Gdy już jest bardzo blisko to klaszczę bardzo szybko . Daję tedy psiakowi znać , że jest blisko schowanej rzeczy .

Mój labek bardzo się przy tym bawi . To jedna z jego najbardziej lubianych zabaw . Polecam !

Share this post


Link to post
Share on other sites
Anndzia, z tym klaskaniem to jest tak...

Z punktu widzenia "ludzkiego" to jest O.K - bo się dobrze bawicie - ale nie jest to najlepsze dla psa, bowiem w ten sposób uzyskacie psa uzależnionego od podpowiedzi przewodnika.

Pies ma używać nosa czy bawić się w ciepło-zimno? ;) :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
dokladnie.psy baaardzo szybko lapia zabawe w cieplo-zimno.czasem przewodnik uzywa bardzo niewielkie znaki nawet nieswiadomie.pozbawiony tych znakow pies staje bezradnie albo szuka nieskladnie.dlatego trzeba sie bardzo pilnowac.:evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mrzewinska
Niezlym sposobem, aby nie dawac podpowiedzi, jest oczekiwanie w drugim pokoju na przyniesienie lub zasygnalizowanie znalezienia "zguby".
Lub stojac tak, aby byc z tylu za psem. Wtedy mozna obserwowac, a nie daje sie sygnalów.

Zofia

Share this post


Link to post
Share on other sites
jak zdawalam z chita to nie mialam zielonego pojecia gdzie co jest i czy wogole w tym akurat pomieszczeniu.to byl prawdziwy sprawdzian.
to prawda ze ciezko jest przy pracujacym psie nie dawac mu zadnych znakow,nawet podswiadomych.i zawsze placi sie za to frycowe:evil_lol: przy trudniejszych zadaniach.dlatego trzeba sie bardzo pilnowac.:cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Mrzewinska']Niezlym sposobem, aby nie dawac podpowiedzi, jest oczekiwanie w drugim pokoju na przyniesienie lub zasygnalizowanie znalezienia "zguby".
Lub stojac tak, aby byc z tylu za psem. [/quote]

Albo po prostu dawac zabawke do schowania drugiej osobie. Szczegolnie dzieci maja w tym wspaniala zabawe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
my sie ostatnio bawilismy w domu w tropienie..schowalam mala plastikowa butelke a w srodku byla torebka herbaty :) ale byla zabawa! pieknie odnajdywal nawet jak schowalam butelke do plecaka a plecak byl na krzesle :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×