luka1 Posted May 19, 2010 Author Posted May 19, 2010 nikt tego nie napisał ale Ares pojechał do domu. Może jakieś informacje o nowym domu? Quote
malibo57 Posted May 20, 2010 Posted May 20, 2010 Są informacje. Ares nie jest nauczony zachowywania czystości, kompletnie nie ma pojęcia o chodzeniu na smyczy. Państwo przyjmują to z dobrodziejstwem inwentarza - dają psu czas i uczą. Quote
Ziutka Posted May 28, 2010 Posted May 28, 2010 Dostałyśmy maila od Aresika :) Szanowna Pani, wszystko dobrze.Ares opanował dom i ogród.a także i nas.Albo posypia ,albo szaleje.Skacze,turla się .ładuje się na kolana.Rośnie jak na drożzach.Dużo je.Dostaje ryż,jabłka,marchew,dużo białego sera i 30-40 deko wołowiny lub [rzadziej] kurczaka dziennie. Są i drobne kłopoty.Ale nie maja znaczenia.Przy największych problemach bylibyśmy zadowoleni z psa.Ate są nieduże.Jakie? Parę razy posiusiał na dywany.A przede wszystkim był bardzo zastraszony.Sam - przybiega co chwila,skacze i przytula sie .A na wołanie -uciekał Pracujemy nad tym - i jest poprawa.No i potwornie bał się wszystkich innych ludzi.Bał się wyjść na spacer [tu już jest dobrze].Ale to drobiazgi.widział go lekarz,Ares dostał witaminy i coś do wcierania na kleszcze. Jest cudowny. Zapraszamy Panią czy inne panie,z którymi mieliśmy kontakt do wizyty w bliższym lub odleglejszym terminie. Zdjęcia zrobiliśmy.W ciągu kilku dni będę je miał w komputerze i wtyedy prześle. Ukłony Krzysztof O. Quote
malibo57 Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 Wujaszku Goldorku, 2 ostatnie zdjęcia to Basterek;-) Quote
malibo57 Posted December 17, 2010 Posted December 17, 2010 "Pani Sandro! Miło nam, że pamięta Pani o Aresie. Wszystko jest dobrze. To znaczy są jeszcze resztki jego strachliwości. Boi sie gwałtownych ruchów czy hałasów.Odgłosu upadku przedmiotu, pracujących robotników, maszyn, obcych ludzi przychodzących do domu. Ale jest o niebo lepiej. Przecież na początku bał się wszystkiego. Tak zastraszonego psa nie widziałem w życiu. Pracowaliśmy nad tym spokojnie i powoli i postęp jest wielki. A co jeszcze. No, co tu ukrywać pies zawojował nas [ co było nietrudno przewidzieć] całkowicie. Jest pupilem i pieszczochem. Przeuroczym. Początkowo baliśmy się go spuszczać ze smyczy [biegal tylko po niedużym ogrodzie]. Chodziło o to by przestraszony byle czym nie pognał na oślep przed siebie.Od września do niemal końca listopada wychodził niemal codziennie na wał nad Jezorka gdzie biegał luzem. Co ja piszę? Nie biegał, tylko szalał. Teraz- bieganie po ogrodzie i jeden spacer {okolo 30-40 minut} na smyczy.Dla dwu osób nienajmłodszych przecie taki pies w domu to duża radość. Zabieramy się [ jak widać niespiesznie] do zrobienia nowych zdjęć. Oczywiście je prześlemy." Quote
emdziolek Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 a co u tego marlaczka z niebieskimi oczkami ? :) Quote
malibo57 Posted December 18, 2010 Posted December 18, 2010 Niestety, nie mam informacji na ten temat. "Marlaczka", to sunia. Quote
malibo57 Posted November 30, 2011 Posted November 30, 2011 Wieści z DS Aresa: "Miła Pani! Wszystko dobrze.Pomijając, że pies jest nieprzyzwoicie i beznadziejnie rozpieszczany.Śpi gdzie chce [zwykle na łóżku], leży gdzie chce [zwykle na skórzanych fotelach], skacze po nas ,jeździ przez pokoje na dywanach {rozbieg i jazda z dywanem]. Oprócz niedużego ogrodu ma zagwarantowany [ na piśmie] jeden spacer. Jedziemy autem dwie, trzy minuty nad rzekę lub na " łąkolasy" pomiędzy dawną willą Gierka a ogrodem botanicznym w Powsinie. I pies biega , biega... Co ja piszę biega...Szaleje [często z kumplem lub kumpelą], pędzi, wiruje, robi ósemki, śmiga nad rzędami czarnych porzeczek...Jest to 30-45 minut biegania dziennie. Zachowuje się już prawie,prawie normalnie.To ogromnie nas cieszy, jako że na początku bał się wszystkiego.Ale jest dobrze, pomijając naderwanie opuszki [ w trakcie susów nad rzeczonymi porzeczkami] i późniejsze zrywanie opatrunków. A w ogóle to zrobił się z niego spory pies [52 cm w kłębie i 20 kg]. Gdyby Pani lub inna z Pań, z którymi mieliśmy okazję się poznać była w Konstancinie - zapraszamy. Ukłony" c.d. "Pani Sandro1 Dodam tylko,że Ares był reklamowany jako pieszczoch. I tak jest nadal. Bardzo lubi przytulać się do nas. A nawet czasem [tak, jak dawniej ]wchodzić na kolana. A co do zdjęć, to może przed Świętami..." Quote
malibo57 Posted December 5, 2011 Posted December 5, 2011 Ziutka jest niezmordowana - odwiedziła wczoraj Aresa:) Relacja: "Byłam dzisiaj w odwiedzinkach u Aresa w Konstancinie :) Niestety fotki słabe, bo Ares boi się flesza i aparatu, więc nie chciałam go straszyć tym aparatem. Na początku strasznie na mnie szczekał, dopiero po 35 minutach podszedł mnie obwąchać...ale wystraczył jeden gest ręki i Ares już uciekał. Potem nic a nic nie zwracałam na niego uwagi i dopiero podszedł, zaczął lizać mi ręce i siuup na kolanka przednimi łapkami i dostałam buziaka :):):) Potem już przychodził na mizianie, ale robił to bardzo nieufnie z podkulonym ogonkiem. Ogólnie żyje sobie jak pączek w maśle :) Państwo mówią, że ogólnie po jakimś czasie, jak przychodzą znajomi to ich akceptuje i się mizia z nimi ale jednak lęk pozostaje. Np. kiedy wychodzą na spacer to muszą iść we dwoje z nim bo z jedną osobą nie chce iść, zaprze się i koniec. Rozpieszczają go na maksa :) dzisiaj przy stole spód z sernika jadł a pani talerz pozwolił sobie polizać, udawał że chce na kolanka ale czekolada z sernika jednak była silniejsza na talerzu. Morka uśmiechnięta od ucha do ucha, jest mu tam bardzo dobrze :)" Szkoda, że Aresik ma braki socjalizacyjne z wczesnej młodości - na szczęście trafił na ludzi, którzy to rozumieją i akceptują. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.