PATIszon Posted September 6, 2005 Posted September 6, 2005 Wiek nie jest wazny tylko zdrowie psa. 4-letni pies to jeszcze nie jest stary pies. Zaprowadz go do weta, niech go zbada dokladnie wtedy bedziesz miec pewnosc. Quote
an3czka Posted September 6, 2005 Posted September 6, 2005 wtrace sie piszesz, ze zamykany jest co tydzien w kojcu, podcza obecnosci innego psa. moj tez raczej nie zaakceptowal by innego samca, gdybym wpuscila takiego do mieszkania i nie robie tego! nie wyobrazam sobie, odseparowac czlonka rodziny bo przyjezdza inny pies. na jego miejscu dostalabym dawno swira!!! Quote
asher Posted September 6, 2005 Posted September 6, 2005 sota36, nawet, gdyby w opisywanym przez gagucię przypadku agresja miała podłoże "w testosteronie", to wątpię, żeby kastracja coś dała. Jeśłi chce się wpłynąć kastracją na zachowanie psa, to trzeba mu obciąc jajka, zanim jeszcze pewne zachowania utrwalą się "w umyśle". Bo jak pies już się nauczy tak zachowywac, to kastracja niewiele zmieni. gagucia mnie jest jakoś trudno uwierzyć, ze pies po 8 latach zgodnego, bezkonfliktowego życia z rodziną nagle reaguje na członków swojego stada z taką furią :o Quote
gagucia Posted September 6, 2005 Posted September 6, 2005 przykro mi ze nie wierzysz ale tak bylo. mozliwe ze nie dostrzeglismy jakichs sygnalow.wiadomo tez ze nie jestesmy pewnie bez winy-pewnie to z naszej strony cos mu nie odpowiadalo.. cala historia 3 incydentow rozegrala sie na przestrzeni od listopada do dnia matki(o ironio). przedtem byl to pies z ktorym bylam w stanie tarzac sie na trawie bawiac sie. zreszta moze dlatego kiedy mnie przewrocil a ja tym razem nie mialam ochoty tak zareagowal..sama nie wiem, to co piszesz bylo rowniez argumentem treserki za uspieniem(z tego co sobie przypominam). wszytskie 3 ataki byly tak samo ostre.to ze akurat ojcu zle trafil-w twarz-to przypadek. ja mialam szczescie zachowalam zimna krew i adalo mi sie go zlapac za szczeke i sprowadzc do poziomu.matka sie poddala i uciekla wiec odpuscil a ojciec jak to samiec uwazal ze nalezy psa skarcic nawet tzymajac w jednej dloni kawalek swojej wargi. i wtedy rozpetala sie jadka bo pies wcale karcenia nie zaakceptowal.calosc wygladala tak ze po walce uciekl z podniesionym ogonem podskakujac jak w zabawie ogladajac sie za ojcem.. dla mnie jest wazne ze do dzis dziala. robimy wszytsko czego nienawidzi..czeszemy go, kapiemy, dotykamy obrozy i podbrzusza i wyczesujemy ogon(podobno obsesja u wilkow)-ale w kagancu i on wtedy tez warczy ale mamy sie nie przejmowac i robic to dalej, a kiedy siada, na sile go podosic za brzuch. a potem nagradzac nagradzac nagradzac.to dziala. wiele razy weszlam mu przypadkiem na ogon po ciemku w domu(kladzie sie np pod samym lozkiem albo pod samymi schodami) a on uciekl z piskiem zamiast reagowac agresja jak kiedys(to tez bylo) aaa..noi znacznie zadziej sika na kuwete;)))))) Quote
Maga100 Posted September 6, 2005 Posted September 6, 2005 Gagucia, jeżeli w miare obiektywnie opisujesz sytuację, jest to dla mnie kolejny dowód, ze psa nie należy od razu spisywać na straty, ale zatrudnić dobrego trenera i ostro popracowac nad psem. Mozna i działa . A ze psu nagle odbija - zgazam sie. Mój poprzedni pies, sznaucer sredni, nagle w wieku 8 lat ugryzł chłopca (obcego), potem pare razy zdarzało mu się warczeć i pokazywac zęby innym ludziom. A do tego momentu - pies kochający wszystkich ludzi. Do naszej rodziny zawsze był kochany i uległy, ale dlaczego nagle przestał taki być do obcych, nie mam pojęcia. Quote
Madzialenka Posted September 7, 2005 Posted September 7, 2005 Z obserwacji kilku znajomych owczarków niemieckich i tu przeczytanych informacji, mogę stwierdzic ze on-ki to dosyć pobudliwe psy (nie mówię że wszystkie), które za wszelką cenę chcą dominowac w stadzie. Są bardziej żywe i nie wyszkolone profesjonalnie robią potem takie cuda. Mój pies dzięki bogu jest zwykłym kundlem, z owczarka to ma niewiele (na pewno nic z chrakteru i wygladu) ale odkąd zgarnęłam go z ulicy szkoliłam go i szkolę cały czas. Nie boję się go zostawić miedzy ludźmi (między psami troche się boję), i wiem że mnie i mojej rodzinie nic nie zrobi. Kiedyś owszem próbował swoich sił jak każdy pies ale mu to wybiłam z głowy stanowczością i konsekwencją. Pies nie jest rozpieszczany(chociaż za wylegiwanie się na kanapie nie jest karcony), jest na końcu stada - nawet kot jest przed nim. Takie proste rzeczy jak nie wpuszczanie go pierwszego do mieszkania, dawanie jeść na końcu kiedy już wszyscy zjedzą oraz zwykłe szkolenie posłuszeństwa pomaga zrozumieć psu że jest kochany i wie gdzie jego miejsce. Quote
Madzialenka Posted September 7, 2005 Posted September 7, 2005 przyznam że keidyś łupnęłam go smyczą w sytuacji kryzysowej kiedy miał mnie gdzieś ale potem tak na mnie popatrzył że już nigdy go w ten sposób nie przywołuję do porządku. teraz nawet nie musze pies robi to co do niego mówię (oprócz aportowania i waruj - drań zrobi wszystko żeby tych dwóch poleceń nie wykonać) Quote
karolaGd Posted September 7, 2005 Posted September 7, 2005 w sumie najwiecej badan przeprowadza sie na ok-kach dlatego tak duzo info o nich jest co moze powodowac ze tylko one sa chore na jakas tam chorobe a to nie prawda poniewaz moze byc sytuacja gdzie ta rasa nie zostala przebadana i nie wiemy czy u niej wystepuje ta przypadlosc. Quote
frruzia Posted September 7, 2005 Posted September 7, 2005 gagucia no to gratulacje za wytrwalosc i upor, niestety nie wszystki psy maja tyle szczescia co twoj, wczoraj slyszalam, ze pies ktory zagryzl mala dziewczynke ma zostac uspiony. niepokoi mnie troche postawa niektorych szkoleniowcow, ktorzy nie chca sie podjac pracy z trudnym psem i na wstepie go skreslaja, ostatnio spotkalam na spacerze jedna pania z husky ktorego znalazla przywiazanego do drzewa w lesie i go przygarnela, zwrocila sie o pomoc do jednego szkoleniowca by pomogl go wychowac, a ten stwierdzil, ze husky jest za trudno nauczyc i mu sie to nie oplaca... Quote
coztego Posted September 7, 2005 Posted September 7, 2005 [quote name='Gadget4U'] czy kasracja psa w wieku 4 lat jest bezpieczna? Jeśli pies jest zdrowy to jest bezpieczna. Nie wiadomo czy pomoże, ale na pewno mu nie zaszkodzi... ;) Zajrzyj na weterynarię, tam jest wiele topików o kastracji, koszt kastracji takiego dużego psa moze wynosić ok. 200 zł (zależy od miejsca przeprowadzenia zabiegu, użytej narkozy, ewentualnych powikłań). Jeśli byłby to mój pies, to wykastrowałabym go bez specjalnych wątpliwości 8) Quote
Maga100 Posted September 7, 2005 Posted September 7, 2005 [quote name='frruzia'], zwrocila sie o pomoc do jednego szkoleniowca by pomogl go wychowac, a ten stwierdzil, ze husky jest za trudno nauczyc i mu sie to nie oplaca... :o :o a mnie się ciągle wydaje, że weterynarze, szkoleniowcy i pracownicy schronisk robią to wszystko z miłości do zwierząt przy okazji zarabiając pieniądze (albo nawet i nie) O ja naiwna :-? Quote
gagucia Posted September 7, 2005 Posted September 7, 2005 ja trafilam na swietna pania z polecenia siwtnego weta i za h placilismy 50 zl przy czy raczej zaokragla w dol niz w gore. pani nie chciala sie podjac bo pytanie padlo-czy cos sie da zrobic? chodzilo o to ze zgodzila sie zaznaczajac ze mamy lwa w klatce i to tylko zwierze wiec nie gwarantuje-przy tym co uslyszla od nas ze w 100% da sie to zachowanie usunac. chyba chodzilo o to ze jak nas aster zagryzie ktorejs pieknej letniej badz zimowej nocy to nie bierze za to odpowiedzialnosci bo jej zdaniem nie jest to pies "pewny". co do tego husky i oplacanosci to szkoda gadac.wiadomo i w tym zawodzie trafiaja sie czarne owce.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.