Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gustaw miał badania przedwczoraj:p Długo trwały, ale juz wszystko wiadomo, co najważniejsze. Lekarze ocenili jego wiek na około 10 lat. W związku z tym śrut nie będzie ruszany, on ma też dwa kawałki drutu w sobie-musiał kiedyś zjeść, ale to nie przeszkadza. On ma chorobę i tutaj zapomniałam tego nazwiska, ale jest ona charakterystyczna dla ras dużych, przesuwaja mu się kręgi w kręgosłupie co powoduje ucisk na rdzeń kręgowy i niedowład kończyn. W związku z tym będzie teraz przez 2 tygodnie silnie lekowany, jeśli to nie przyniesie skutku, to chłopaka czeka wózek pod dupcię. Ale najważniejsze, że jest w dobrych rękach i na ostatnie lata życia tak mu sie udało. Ma naprawdę super opiekę, wypaśne badania-ludzie takich często nie otrzymują. Jego miednica też nie będzie już ruszana, bo to nie jest młody pies, a można tylko zaszkodzić-on miał naprawdę kilka konsultacji w tym kierunku i u kilku specjalistów. Dziękuję dziewczyny za pomoc z nim oraz tak fachową opiekę na chłopakiem.:loveu:

  • Replies 90
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

BeataJ napisał(a):
[FONT=Comic Sans MS]Czyby mial tzw. zespół końskiego ogona?[/FONT]

kurczę, ja nie pamiętam, amikat powiedziała mi nazwisko osoby, od której się ta choroba nazywa, a ja przygłucha:oops: tzn pierwszy raz miałam styczność z tą nazwą i nie połapałam dokładnie; ja wcześniej miałam tylko jamnika, a to małe i nie znam się na chorobach ras dużych, bo odpukać mój Bismarck zdrowy

Posted

dzodzo napisał(a):
syndrom Wobblera?

dzodzo to chyba to:p wiedziałam, ze na W.

bazarek już zakończony, kwestie transportu uregulowane;) łącznie zebrałam 56,50, z czego 15 zł to właśnie transport, a 41,50 trafi na konto Nadziei Dobermana-tak jak napisałam na bazarku, bo Wy się z amikat wewnętrznie rozliczacie zapewne;) konto takie jak na stronie ND-na AFN?, bo mi tylko 1 strona wchodzi, pozostałe system odrzuca jako zawirusowane. Zatytułuję, ze to z mojego bazaru dla Guciora i chyba będzie ok?

  • 3 weeks later...
Posted

Gustaw odszedł za TM:placz::placz::placz:
Niestety przegrał walkę z chorobami, przestały działać nawet leki przeciwbólowe, nie było innego wyjścia. Choroby rozwijały się wraz z poprawą jego kondycji fizycznej.
Swoje dni w Niemczech spędził u bardzo kochanych ludzi, którzy obdarzyli go miłością i troską.
Jego ostatnie kilka tygodni to walka o życie. Gdy został znaleziony w Bolesławcu nie był w stanie chodzić, tylko leżał. Pamiętam moją rozmowę z seaside zanim pojechałam mu zrobić zdjecia, ze jeżeli jest tak źle, to może skrócić mu cierpienia. Okazało się jednak, ze leki przeciwbólowe dały mu siły, później pojechał do Anety i był leczony. Tam też lekarze nie rokowali mu długiej przyszłości. Ale walczyliśmy, pojechał do Niemiec, kolejne badania i leki. Podarowaliśmy mu kilka tygodni miłości i ciepła, którego być może wcześniej nie miał. Przeszedł wiele-złamania, śrut, choroby neurologiczne. Uważam jednak, że było warto pokazać mu ten lepszy świat, on do końca ufał, chciał się pakować Anecie na kolana, wsadzał głowę między kolana, tak mocno chciał być przy człowieku. I miał to, nie czuł bólu, był kochany i przytulany.
Żegnaj Gustawie, byłeś cudownym psem, teraz juz jesteś wolny i zdrowy
[']['][']

Posted

Magda - dzięki Twojej determinacji zaznał ogrom miłości w ciągu swoich ostatnich dwóch miesięcy - myślę, że było warto :(

Guteczku do zobaczenia ['][']['] :bigcry::bigcry::bigcry:

Posted

Ja też cały czas tak się pocieszam, że daliśmy mu przynajmniej te ostatnie tygodnie, w cieple i miłości, przy kochających go ludzich. Nie musiał umrzeć sam na tym poboczu.
[']['][']

Posted

Wchodzę na forum i dowaiduję się ,że TEN Gutek nie żyje:shock: Nie wiem co powiedziec po prostu szkoda ,że los (czyt.człowiek) tak go doświadczył:angryy: Tyle dobrze ,że swoje ostatnie chwile spędził wśród ludzi którzy go kochali ,ale cóż kiedy pies przestaje chodzic i przy tym strasznie cierpi nie można nic innego zrobic:shake: skąd ja to znam :bigcry: ?

  • 2 weeks later...
Posted

Tam gdzie był miał mnóstwo miłości. Ludzie ci twierdzą, że był psem-aniołem, bez wad i nie rozumieli jak człowiek mógł go nie próbowac leczyć i tyle lat (ta choroba nigdy nie była przez jego "pana" leczona) pozwolic psu cierpieć.
Kiedy dostał nowe leki, zaistniała ogromna szansa na wyleczenie, nie stety kiedy w nocy leki p/bólowe nie dawały rezultatu -podjęto jedyną dla niego dobrą decyzję. Była ona jednak wielkim przeżyciem dla ludzi tak kochających tą rase i którzy zdąrzyli jego tez pokochać.
Gutek-wiedz, że byłes przez nich bardzo kochany, mam nadzieję, że czuwanie, masowanie ciebie potwierdziło ich miłość...
wybacz człowiekowi, który cie tak urządził...
<*>

Posted

Kasiu bardzo Wam dziekuję za pomoc w sprawie Gutka, umożliwiliście mu poznanie miłości człowieka, chociaż na te ostatnie tygodnie. Nie trafił do schronu, udało mu się uniknąć miejskiej przechowalni, za to najpierw pojechał w ręce kochanej Anety, później na zachód i tam również otrzymał wiele miłości. Wiem, ze walczono tam o niego do końca, za co bardzo dziękuję. Gutek był wspaniałym psem, który pomimo wielkiej krzywdy nie przestawal kochać, nadal pragnał dotyku człowieka, mocno się przytulał.
Teraz już bryka szczęśliwie po drugiej stronie, a dołączył do niego w poniedziałek dog niemiecki Heban, którego również Aneta zdążyła porządnie wyściskać i być z nim w ostatnich chwilach
[']['][']

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...