Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 219
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

Dzisiaj, 8 października, o godzinie 14 15 pożegnałam mojego kochanego Lejka.Byłam ze śleputkiem-klekutkiem do końca i musiałam pozwolić mu odejść.Nie mogłam już patrzeć, jak się męczy.Sterydy przedłużyły mu życie, ale on już od kilku dni nie chodził.Przednie łapki jeszcze chciały, ale w tylnich zanikły mu mięśnie.Jak się przewrócił, to już sam nie wstał.Wszystko się w nim pozapadało, zanikało, tylko kości sterczały.Nie miał siły już jeść.Na rękach dosłownie zwisał, głowa leciała na dół.Kilka dni temu znowu miał silny atak.Patrzę na puste miejsce i bardzo mi go brakuje.Żegnaj moje Lele.

Posted

Lejeczku- takiego szczęścia, miłości i opieki, jaką miałeś u Sylwi, może sobie każdy z nas tylko życzyć na ostatnie lata swojego życia.
Są tacy, którzy powiedzą: to tylko pies.....my i Ty, Sylwio- wiemy, że to aż pies i dlatego jesteśmy teraz myślami z Tobą i całym sercem.

Posted

Myślałam, że łatwiej mi będzie, jak nie wejdę na Dogo.Cierpię tak bardzo, że aż to niemożliwe.Musiałam wejść.Moje cudne Lele.Mam Ci do zawdzięczenia kilka rzeczy.Wiele się od Ciebie nauczyłam.Przede wszystkim cierpliwości, wychodzenia średnio co 4 godziny na dworek, nawet w nocy....bez wyjątku.Zawsze Ty byłeś najważniejszy.Kochać można bezwarunkowo i myślę, że dlatego w moim życiu zaistniałeś.Mój pierwszy dziadek z Dogo...to pewnie też jakiś powód.Byłeś roślinką, jak do mnie trafileś, ale bardzo żałuję, że nie znałam Cię wcześniej.Wiedziałam, czułam, że byłeś kiedyś bardzo mądrym pieskiem.Bałeś się dotyku rąk, nie trwało długo, jak polubiłeś, jakby na nowo.Zawsze, jak Cię wynosiłam na trawkę, to zawsze byłam obok....podchodziłam i głaskaniem Ci przypominałam o tym.Dołączyłeś do mojej Vikusi, będziecie tam fajną parą i pod każdym względem.Masz już spokój, ja go na razie nie mam....

Posted

Sylwia, nie jest łatwiej, jak sie wchodzi na dogo. Nie jest łatwiej, jak się nie wchodzi...nie jest łatwiej, jak sie rozmawia o straciei ani jak milczy się z zaciśniętymi zębami.
Jest trudno bardzo nam, a Co dopiero Tobie. Wiemy, myślimy o Tobie, jesteśmy daleko, ale myślami i sercem zawsze z Toba.

Posted

Nie potrafię przestać o Tobie myśleć.Te nasze, wręcz rytuały, nocne wyjścia i wszystko co z Tobą Lele związane.Gadałam z Renatką, teraz....niedawno, rozpacza po Opaliczku, tak jak ja za Tobą.Na dodatek ten sam dzień i godzina...Nie umiem się pozbierać kochany...

Posted

To już tydzień, czy tylko tydzień...Byłam dzisiaj z Edziem na Twoim grobiku, nawet słoneczko wyszło na tę chwilkę...Bardzo mi Ciebie brakuje

Posted

Dwa tygodnie.Mam kilkanaście ostatnich zdjęć, ale zbieram się i zebrać nie mogę.Nie oglądam na razie nawet, jeszcze nie umiem.Dzisiaj piękny dzień.Słoneczko świeci, choć zimno i wiatr wieje.Edek jak zawsze głupieje, Żabcia zaczyna mu dorównywać w szczekaniu.Ciągle jeszcze jest wycofana.To jeszcze nie to, choć postępy robi.Wczoraj na nocleg przyjechał pies, dla mnie olbrzym.Czaczi.Fajny, łagodny i przytulaśny.Gdybyś był, to na pewno byś na niego zawarczał, a on taki bojący i by się wycofał.Edek warczał i szczekał, a Czaczi od razu odszedł.Spał na mojej kanapie, a ja na na materacu, na podłodze.Śmieszne, ale prawdziwe.Spędził dwa lata w schronie, biedak.Do Maurycego chciał dokoptować w nocy, bo do ludzia się garnie, ale miejsca nie miał i wrócił na kanapę.Chyba wiem już, dlaczego wolę takie malizny, takie jak ty.Mniej jedzą, mniej wydalają, mniej miejsca zajmują i nie ciągną na spacerkach jak woły pociągowe.Myślałam, że Edek ciągnie....bardzo się myliłam.Jak Czaczi pociągnął to leciałam, tam, gdzie on chciał.Już nie będę na ślepka narzekać.Po co to piszę?Jakoś tak mnie naszło.Zawsze gadałam do ciebie.Co z tego, że nie widziałeś i nie słyszałeś.Widocznie było mi to potrzebne i teraz tego mi chyba najbardziej brakuje, a ani Edek, ani Żabcia mi ciebie nie mogą zastąpić.Powiedziałam kiedyś, że jesteś moim psychoterapeutą, widocznie tak było.Tęsknię i ryczę jak tylko o tobie pomyślę.Sporo osób z osiedla o ciebie pyta, niejeden się popuka w głowę, ale wolę nie pisać, gdzie i jak głęboko to mam.Pa Lejeczku.Śpikaj sobie spokojnie mój śleputku-klekutku.

Posted



Lejeczku, byłam u Ciebie. Tak jak te dłonie ochraniają płomień świecy, tak Syla chroniła Cię, sterany życiem wędrowniku, przed chorobą, starością i jej dolegliwościami, pielęgnowała, tak długo, jak wyznaczono Ci czas pobytu wśród nas.
Pamiętamy o Tobie.

  • 2 weeks later...
  • 4 weeks later...
Posted

Nie było jeszcze dnia, żebym o tobie nie myślała.Codziennie.Zdjęcia twoje ostatnie dam, jak dam radę je obejrzeć.Kochany mój śleputku-klekutku.Bardzo tęsknię za tobą, więcej niż bardzo.

  • 1 month later...
Posted

Dziękuję Danusiu.Codziennie z Edziem i Żabulką go odwiedzamy.Postoję, trochę sobie pogadam, smutno jest mi zawsze, jak już łzy polecą to jakoś lżej się robi.Zdjęć nie obejrzałam, zabieram się i nie umiem jeszcze.Małe znicze zapalam Lejeczkowi za dnia, już i tak za wariatkę i nawiedzoną mnie ludzie mają.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...